Przyczyny wcielenia Jezusa Chrystusa (Refleksja na Adwent, cz. 2)

Małgorzata Madej

Przyczyny wcielenia Jezusa Chrystusa (Refleksja na Adwent, cz. 2)

W centrum wiary chrześcijańskiej stoi osoba – Jezus Chrystus, Bóg i człowiek. Jezus, jako jedna z osób Trójcy Świętej, został zrodzony przez Ojca, a ponad dwa tysiące lat temu Bóg poprzez wcielenie wszedł w historię ludzkości w wyjątkowy sposób. Syn Boży został zrodzony jako człowiek. Czy musiało dojść do inkarnacji? Dlaczego Jezus stał się człowiekiem? Co o przyczynach wcielenia mówią teolodzy i filozofowie, jak św. Tomasz z Akwinu, bł. Jan Duns Szkot i Richard Swinburne?

 

Zobacz także: Czy można zrozumieć tajemnicę wcielenia? (Refleksja na Adwent, cz. 1)

 

Odkupienie motywem wcielenia

 

Św. Tomasz z Akwinu uważał, że celem wcielenia jest odkupienie człowieka i gdyby człowiek nie popełnił grzechu pierworodnego, byłoby ono niepotrzebne. Ten wybitny teolog wskazywał, że przez grzech pierworodny natura ludzka została zniszczona. Jej naprawy nie mógł dokonać ani żaden człowiek, ani anioł. Argumentację Akwinaty dobrze tłumaczy Richard Swinburne, mówiąc, że każdy człowiek wyrządza Bogu krzywdę, ponieważ nie oddaje Mu należnej czci jako Stwórcy. Przez to jesteśmy winni i powinniśmy złożyć Bogu zadośćuczynienie.

 

Można to wyjaśnić na pewnym, choć niedoskonałym przykładzie. Jeżeli drugiemu człowiekowi wyrządzimy krzywdę, zabierając mu jabłko, to jesteśmy winni przestępstwa wobec niego. Musimy go wówczas nie tylko przeprosić za krzywdę, ale także w jakiś sposób mu zadośćuczynić – co najmniej oddać skradzione jabłko albo podarować inne, ważne jednak, żeby było ono nienaruszone i w tak samo dobrym stanie, w jakim było w chwili kradzieży. Jeżeli Bogu wyrządzamy krzywdę, nie prowadząc dobrego życia, tak samo musimy mu zadośćuczynić – oddać doskonałe życie.

 

Człowiek sam nie może zadośćuczynić Bogu

Swinburne tłumaczy:

Tym, co jest z nami nie tak, jest to, że my, ludzie, żyliśmy złym ludzkim życiem. Właściwą ofiarą byłoby doskonałe ludzkie życie, takie, które nie byłoby w żaden sposób zawdzięczone Bogu, i które moglibyśmy ofiarować Bogu jako wynagrodzenie za wyrządzone przez nas krzywdy. Jedynym ludzkim życiem niezawdzięczonym Bogu byłoby ludzkie życie przeżyte przez samego Boga, a więc Boga Wcielonego[1].

 

Jeden tylko Bóg mógł dokonać naprawy ludzkiej natury – argumentował św. Tomasz w swoim dziele Compendium theologiae:

Gdyby jednak Bóg naprawił człowieka samą tylko swoją wolą i mocą, nie byłby zachowany porządek Bożej sprawiedliwości, w którym wymagane jest zadośćuczynienie za grzech. […] Zatem stosowne było, aby Bóg stał się człowiekiem, i tak aby jeden i ten sam mógł i naprawić, i zadośćuczynić[2]

 

Wcielenie arcydziełem Boga

 

Zupełnie inaczej do przyczyny wcielenia podszedł Jan Duns Szkot, który uważał, że wcielenie Boga w Chrystusie jest ukoronowaniem człowieczeństwa. Jezus zrodziłby się jako człowiek niezależnie od grzechu pierworodnego, a ten tylko spowodował, że Chrystus musiał zmienić swą misję i stać się Odkupicielem. „Ja utrzymuję, że żaden upadek nie był przyczyną predestynacji Chrystusa: ani upadek anioła, ani człowieka; a nawet choćby nigdy żadne stworzenie, poza Chrystusem, nie miało istnieć (to i tak by się wcielił)”[3] – pisał Jan Duns Szkot w Reportata Parisiensia. Teolog ten twierdził, że Chrystus, Bóg-Człowiek, to arcydzieło Mądrości stwórczej i dlatego miałby być od zawsze chciany przez Boga.

 

Bóg chce uczestniczyć w naszych cierpieniach

 

Zmartwychwstaniu Wcielonego Boga Swinburne przytacza jeszcze dwa motywy wcielenia. Pierwszy z nich to chęć Boga do utożsamienia się z naszym cierpieniem. Brytyjski filozof pisze, że Bóg pozwolił, aby ludzie podlegali bólowi i różnego rodzaju cierpieniom spowodowanym przez innych ludzi i przez naturalne procesy. Bóg, będąc doskonale dobry, mógł na to pozwolić jedynie pod warunkiem, że służy to jakiemuś większemu dobru.

My, zwykli ludzie, czasami słusznie poddajemy nasze własne dzieci cierpieniu ze względu na jakieś większe dobro (ich samych lub innych); na przykład każemy im jeść proste potrawy albo wykonywać specjalne ćwiczenia ze względu na ich stan zdrowia[4] – zauważa Swinburne.

 

Jako rodzice musimy jednak nie tylko nakazywać dzieciom, co mają robić. Naszym zadaniem jest dawać im przykład i uczestniczyć w ich cierpieniach, z których mają być dobre owoce. Wychodząc z tego założenia, autor Zmartwychwstania Wcielonego Boga dodaje: „Doskonale dobry Bóg uznałby za dobre uczestniczenie w bólu i cierpieniu, któremu poddał nas ze względu na większe dobra, dokonując wcielenia w życiu, które w paradygmatyczny sposób kończy się źle”[5].

 

Jak żyć?

 

Richard Swinburne podaje jeszcze trzeci powód wcielenia, poprzez które Bóg chce pokazać nam i nauczyć nas, jak żyć. Życie Jezusa ma być dla nas zachętą, abyśmy żyli tak jak On. Filozof argumentuje:

Mamy ważny (choć nie rozstrzygający) powód do uznania, że jeżeli jakieś życie stawia nam On za wzór jako doskonałe, to jest to Jego życie. Dzięki wcieleniu Bóg mógł także dać nam zachętę w naszych długofalowych wysiłkach na rzecz naprawiania zła w świecie, wieńcząc sukcesem swoje własne starania, które podejmował będąc człowiekiem, by zaradzić ludzkim dolegliwościom; mógł też pokazać, że śmierć nie musi być kresem naszego życia, pokazując nam, że śmierć nie jest końcem Jego ludzkiego życia[6].

 

Przeczytaj także:

Błędy w rozumieniu wcielenia Jezusa Chrystusa (Refleksja na Adwent, cz. 3)

 

CZY JEZUS JEST MITEM? CZY JEZUS JEST KOPIĄ POGAŃSKICH BOGÓW, POCHODZĄCYCH Z RELIGII STAROŻYTNYCH?

JEZUS JAKO PODRÓBKA STAROŻYTNYCH BOGÓW. CO MÓWIĄ ZNAWCY RELIGII?

BIBLIJNE ŚWIADECTWA HISTORYCZNOŚCI JEZUSA

POZABIBLIJNE ŚWIADECTWA HISTORYCZNOŚCI JEZUSA

 

Sprawdź w księgarni:

 

 

[1] R. Swinburne, Zmartwychwstanie Wcielonego Boga, Warszawa 2021, s. 53.

[2] Streszczenie teologii, tłum. J. Salij, w: św. Tomasz z Akwinu, Dzieła wybrane, Kęty 1999, s. 139.

[3] Reportata Parisiensia, tłum. C. Niezgoda, w: Antologia mistyków franciszkańskich, red. S. Kafel, t. 2: Wiek XIII–XIV, Warszawa 1985, s. 206.

[4] Swinburne, Zmartwychwstanie, s. 56.

[5] Swinburne, Zmartwychwstanie.

[6] Swinburne, Zmartwychwstanie, s. 62.

Małgorzata Madej