Biblijne świadectwa historyczności Jezusa

Redakcja Contra Gentiles

Z tekstu dowiesz się, że na podstawie racjonalnych przesłanek, w tym badań naukowych, można stwierdzić, iż teksty zawarte w Nowym Testamencie są wiarygodnym źródłem i stanowią mocny argument, że Jezus to postać historyczna, a nie wytwór poetyckiej czy religijnej wyobraźni. Dziś więc tylko ignoranci lub ludzie o złej woli mogą podważać Jego istnienie.

 

Głównym źródłem informacji o Jezusie ‒ kiedy i gdzie żył, jak wyglądała Jego działalność i czego nauczał ‒ jest Biblia, a dokładnie Nowy Testament. W nim kluczowe są Ewangelie, a następnie tekst opisujący funkcjonowanie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej kierowanej przez bezpośrednich uczniów Jezusa, dzieje tych uczniów, rozprzestrzenianie się nauczania na temat Jezusa (wszystko to zawarte jest w Dziejach Apostolskich)  oraz listy pisane przez pierwszych uczniów Jezusa (Listy Apostolskie). Poniżej przedstawiamy niektóre argumenty na rzecz wiarygodności nowotestamentowych przekazów, w kontekście tego, czy Jezus rzeczywiście istniał.

 

Błędne koło

Zanim przejdziemy do szczegółowych problemów związanych ze statusem i wiarygodnością informacji, znajdujących się w Nowym Testamencie, należy podjąć pewną bardziej ogólną kwestię. Otóż można odnieść wrażenie, że traktowanie treści Biblii jako argumentu na rzecz jakiegokolwiek twierdzenia zawartego w tymże zbiorze ksiąg jest błędem logicznym znanym jako „błędne koło”. Gdy ktoś głosi, że Biblia mówi prawdę, a na pytanie, na jakiej podstawie tak uważa, odpowie: „Bo w Biblii czytamy, że to, co w niej napisane, jest prawdą”, to nie uznamy takiego rozumowania za nazbyt przekonujące. Należy bowiem podać niezależne od Biblii kryterium oceny danej treści. Podobnie jak niezbyt racjonalnie jest ufać samej reklamie głoszącej, że dany produkt jest wyśmienity; poza informacjami płynącymi z reklamy oraz od producenta towaru, który zlecił wykonanie spotu, dobrze byłoby przed zakupem poszukać jeszcze innego źródła danych o produkcie. Tak działa każdy rozsądny człowiek. Czy więc nie jest tak, że mamy tu analogiczną sytuację i ten sam błąd, bo odpowiadając na pytanie: „Czy prawdą jest to, co mówi Biblia, że Jezus żył na Ziemi?”, stwierdzamy: „To prawda, ponieważ Biblia tak mówi, a Biblia mówi prawdę”? Cały czas jednak odczuwamy niedosyt i chcielibyśmy się dowiedzieć: „Ale skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę?”. Otóż najprostszym sposobem w tej sytuacji byłoby wskazanie na pozabiblijne źródła świadczące o historyczności Jezusa. I takie źródła istnieją. Przedstawiamy je w tekście Pozabiblijne świadectwa historyczności Jezusa i zachęcamy do zapoznania się z nim.

Jednocześnie nie można powiedzieć, że Nowy Testament nie przedstawia żadnej wartości jako źródło historyczne. Istnieją argumenty, które są efektem badań naukowych wykonywanych w ramach różnych dyscyplin, gdzie analizuje się piśmiennictwo powstałe na przestrzeni dziejów, pozwalające niezależnie od Nowego Testamentu stwierdzić, że postać Jezusa ponad wszelką wątpliwość nie została wymyślona, a wiele opisów nowotestamentowych jest zgodnych z tym, co rzeczywiście miało miejsce. Oczywiście nie mówimy tu o dowodzie, ponieważ twierdzeń żadnej nauki poza logiką i matematyką nie można uznać za udowodnione (patrz Co to jest nauka?), ale o racjonalnych argumentach silniejszych niż ich kontrargumenty.

 

Czy Nowy Testament to książka historyczna?

Zanim przedstawimy argumenty za historycznością Nowego Testamentu, musimy podjąć zagadnienie statusu tej części Biblii, szczególnie zaś relacji zawartych w Ewangeliach jako źródła historycznego. Ewangelie nie były pisane przez  historyków czy dziejopisarzy przedstawiających to, co w danym miejscu i czasie się wydarzyło. Nie ma wątpliwości co do tego, że  główny cel Ewangelii jest religijny, a nie faktograficzny. Opisy te miały nieść przede wszystkim treści teologiczne. Miały umacniać tych, którzy już przyjęli Jezusa jako Pana, jak i przekonać nieprzekonanych, zbudować wiarę u niedowierzających. Wbrew niektórym opiniom nie wynika z tego, że opisy zawarte w Ewangeliach w żadnym razie nie dotyczą faktycznych zdarzeń, że są zmyślone. Jest raczej tak, że nawet jeśli w szczegółach nie zgadzają się z faktami, to jednak zasadniczo przedstawiają to, co rzeczywiście miało miejsce. Być może dobrą analogią byłoby tu porównanie z dziełem literackim albo filmowym, które traktuje o wydarzeniach historycznych, ale ma na celu przesłanie pewnej idei albo tylko służy jako rozrywka, a nie jest relacją faktów. Zarówno Krzyżacy Henryka Sienkiewicza, Trylogia napisana „ku pokrzepieniu serc”, jak i filmy nakręcone na ich podstawie miały służyć pokazaniu wielkości narodu polskiego oraz rozbudzeniu, a także podtrzymaniu dumy narodowej, a przecież wiele przedstawionych tam szczegółów różni się od rzeczywistych zdarzeń. Film i książki nie są też ani w równym stopniu szczegółowe, ani zgodne ze sobą we wszystkim (podobnie niekiedy wskazuje się na różne niezgodności między opisami w Ewangeliach). Czy z tego wynika, że na przykład odważny wódz Jeremi Wiśniowiecki nie istniał, że nie było Jagiełły i bitwy pod Grunwaldem? Oczywiście, że nie.

 

Argument z ofiarnego trwania przy prawdzie

 Czy z napisania przez Sienkiewicza Trylogii w celu rozbudzania dumy narodowej wynika, że wydarzenia w niej przedstawione są prawdziwe? Niekoniecznie, bo fałszywe historie też się nadają do realizowania propagandowych celów. I tu pojawia się już jeden z argumentów, który okaże się szczególnie silny w połączeniu z następnym, dotyczącym tego, kiedy, przez kogo i dla kogo zostały napisane teksty Nowego Testamentu. W każdym razie jeśli ktoś głosi pewną fałszywą historię i czyni to świadomie, to trudno po nim oczekiwać, aby dla jej obrony był gotów cokolwiek poświęcić, a przynajmniej poświęcić więcej, niż ewentualnie mógłby zyskać, podejmując ryzyko straty. Jeśli oszust zostałby postawiony w sytuacji, w której przyznanie się do oszustwa okaże się korzystne w przeciwieństwie do trwania przy nim, to nie będzie powodu, dla którego dalej miałby bronić swojego kłamstwa. Zapewne są ludzie, którzy za odpowiednią kwotę skłonni byliby promować dowolną ideę, nawet jeśli w nią nie wierzą. Co to ma wspólnego z historycznością opowieści o Jezusie? Otóż z Nowego Testamentu, ale także przede wszystkim ze źródeł niezależnych dowiadujemy się, że bezpośredni uczniowie Jezusa oraz pierwsi chrześcijanie, którzy żyli w czasach Jezusa lub krótko po Jego śmierci i zmartwychwstaniu, chrześcijanie nawróceni przez bezpośrednich uczniów Jezusa często bronili swoich przekonań i nie odstępowali od nich, nawet jeśli musieli opuszczać swoje domy, by chronić się ucieczką, gdy byli więzieni, kiedy grożono im śmiercią, a także gdy byli torturowani i zabijani. Czy poświęcaliby się tak, gdyby uważali, że Jezus nie istniał, że fakty, na które się powołują, nie miały miejsca?

Bywa jednak tak, że ludzie cierpią w imię różnych iluzji, bo nie wiedzą, że to są iluzje. Jak więc wygląda sprawa historyczności Jezusa, jeśli chodzi o wiarygodność pism Nowego Testamentu?

 

Naukowe badania nad wiarygodnością Nowego Testamentu

W ustalenia dotyczące autentyczności tych pism zaangażowane są różne dyscypliny naukowe, a badania opierają się na rozmaitych szczegółowych źródłach i metodach. Przede wszystkim należy uwzględnić wiedzę historyczną, którą posiadamy z niezależnych historycznych źródeł. Pozwala to zweryfikować chociażby, czy miejsca wymienione w Nowym Testamencie w rzeczywistości istniały, czy wspomniane postacie, o których wiemy skądinąd, rzeczywiście wtedy żyły i pełniły przypisywane im funkcje, czy mamy zgodność z opisami zwyczajów panujących na danym terenie w danym czasie. Badania związane z historią literatury pozwalają ustalić czas powstania danego tekstu między innymi na podstawie cech czysto językowych, a także odwołując się do materiału, na którym tekst został zapisany. Ważna jest wiedza o tym, kiedy i gdzie używano papirusów, pergaminów, kiedy zapisywano teksty na zwojach, a kiedy zaczęto umieszczać je w tzw. kodeksach. By ustalić wiek i pochodzenie tekstu, bierze się pod uwagę jednak nie tylko materiał, na jakim został zapisany, ale też na przykład kolor atramentu, rodzaj czcionki, interpunkcję, występowanie charakterystycznych słów i zwrotów, zastosowane ozdoby. Uwzględnienie odmian gatunków literackich pozwala odróżnić teksty czysto mitologiczne, poetyckie oraz alegoryczne od dzieł zawierających treści historyczne. Tak naprawdę zaangażowanych jest wiele dyscyplin naukowych i ich wyniki są ze sobą powiązane. Nie jest więc tak, że wiarygodność tego, co mówi Biblia, opiera się li tylko na niej samej.

By uzmysłowić sobie, dlaczego Nowy Testament można uznać za tekst zgodny z rzeczywistością i wiarygodny, warto zestawić pewne informacje o nim z materiałami, które mamy odnośnie do innych znanych tekstów literatury starożytnej. Otóż dziś wiemy o blisko 25 000 manuskryptów będących kopiami Nowego Testamentu, powstającymi do XV wieku, z których najstarsze zachowane fragmenty pochodzą z początku II wieku. W porównaniu z Iliadą Homera, która jest druga pod względem liczby dostępnych kopii, (a mamy ich 643), to znacząca różnica wypadająca na korzyść Nowego Testamentu, bo choć nie dysponujemy żadną pełną wersją rękopisu tej części Biblii, to dzięki wielkiej liczbie kopii jej fragmentów można odtworzyć wersję oryginalną z niemal całkowitą dokładnością.

Warto też porównać, jaka jest różnica czasowa między powstaniem różnych tekstów a posiadanymi przez nas kopiami. Iliada napisana została prawdopodobnie około 800 roku przed Chr., a najstarsza znana kopia pochodzi z roku około 400 przed Chr., czyli mamy tu 400 lat różnicy. Dzieje napisane przez greckiego historyka Herodota datowane są na lata 480‒425 przed Chr., a najstarsza zachowana kopia powstała około 1350 lat później, około roku 900 po Chr. Roczniki Tacyta napisane zostały w roku 100 po Chr., a najstarsze dostępne kopie pochodzą z około 1100 roku, czyli dzieli je około 1000 lat od oryginału. Przykłady można mnożyć. A teraz zwróćmy uwagę na to, że w przypadku Nowego Testamentu odległość czasowa między jego powstaniem a najstarszymi zachowanymi fragmentami wynosi jedynie około 50 lat, dla całego tekstu Nowego Testamentu jest to zaś tylko około 225 lat, bo najstarszy zachowany pełny tekst datuje się na rok 325. I jeszcze jedna sprawa. Liczba zachowanych kopii w przypadku Iliady, jak już wspomniano, to 643, Dziejów Herodota – 8, Roczników Tacyta – 20, Nowego Testamentu (mniejszych lub większych fragmentów oraz wspomnianego niemal kompletnego tekstu z roku 325) – 5366.

 

Autor Dzieło Data napisania Najstarsze zachowane kopie Okres dzielący Liczba kopii
Homer Iliada ok. 800 r. przed Chr. ok. 400 r. przed Chr. ok. 400 lat 643
Herodot Dzieje 480‒425 r. przed  Chr. ok. 900 r. po Chr. ok. 1350 lat 8
Tacyt Roczniki 100 r. po Chr. ok. 1100 r. po Chr. ok. 1000 lat 20
Cezar Wojna galijska 100‒44 r. przed Chr. ok. 900 r. po Chr. ok. 1000 lat 10
Pliniusz Drugi Historia naturalna 61‒113 r. po Chr. ok. 850 r. po Chr. ok. 750 lat 7

Nowy Testament

50100 r. po Chr. ok 114 r. (fragment) ponad 50 lat 5366
ok. 200 r. (księgi) ok. 100 lat
ok. 250 r. (znaczna część NT) ok. 150 lat
ok. 325 (całość NT) ok. 225 lat

Oprac. na podstawie tabeli z książki Josha McDowella, Przewodnik apologetyczny, s. 37 (patrz Nota bibliograficzna u dołu strony).

 

Krótki czas

 Zgodnie z jednym z kryteriów stosowanych w nauce, by ocenić wiarygodność historyczną tekstu, ważny jest czas jego powstania. Uznaje się, że im krótszy czas między jego powstaniem a tym, co opisuje, tym tekst jest bardziej wiarygodny. Okazuje się, że współczesne wyniki naukowego datowania tych pism w znacznej mierze pokrywają się z tym, co przyjmowano tradycyjnie, mianowicie, że są to teksty, które powstały w drugiej połowie I wieku.

Jakie znaczenie ma „krótki czas”? Otóż w momencie powstawania tych tekstów żyli jeszcze ‒ zapewne w dość znaczącej liczbie ‒ bezpośredni świadkowie opisanych wydarzeń. Byli to mieszkańcy miast i miasteczek, w których przebywał Jezus, jak Kana, Betsaida, Kafarnaum i inne, a także świadkowie cudów – zapewne żyło jeszcze wielu z tłumu nakarmionych przez cudowne rozmnożenie chleba. Z niezależnych źródeł wiemy, że w środowisku faryzejskim w tamtym czasie żyli świadkowie wydarzeń związanych ze skazaniem Jezusa na śmierć, mianowicie synowie wymienianego w Ewangeliach Annasza (najwyższego kapłana), którzy po śmierci ojca przejmowali jego urząd. W roku 62 jeden z synów Annasza, jak podaje żydowski historyk Józef Flawiusz, wydał wyrok śmierci na Jakuba Mniejszego, biskupa Jerozolimy, by zatrzymać rozwój chrześcijaństwa. Żyło więc wtedy wiele osób, które osobiście znały Jezusa, gdy faktycznie znajdował się na terenach Palestyny w pierwszej połowie I wieku. Co z tego wynika? Otóż  autorzy Ewangelii nie za bardzo mogli sobie pozwolić na wymyślenie postaci Jezusa oraz na opisywanie różnych jego działań (także cudownych) i słów, nie mogliby aż tak wypaczyć historię, ponieważ wszystko to łatwo mogło zweryfikować i podważyć wiele osób żyjących w tamtym miejscu i czasie.

 

Czy autorzy Ewangelii są wiarygodni?

Dyskusja nad tym, kto tak naprawdę napisał Ewangelie, wciąż jest dość żywa. Jej szczegóły nie są tu jednak istotne. Wiadomo, że treści zawarte w Ewangeliach początkowo były przekazywane tylko ustnie, jednak już na początku drugiej połowy I wieku pojawiły się pierwsze pisemne notatki, w których przedstawiano słowa i cuda Jezusa. Notatki te zaginęły, ale przetrwały do naszych czasów pełniejsze teksty, którymi posługiwano się w pierwotnym Kościele. Są to trzy Ewangelie: Mateusza, Marka i Łukasza (nazywane synoptycznymi), które uznaje się za wcześniejsze, oraz Ewangelia Jana, uznawana kiedyś za znacznie późniejszą. Dziś wielu badaczy przyjmuje, że Ewangelie synoptyczne powstały między 50 a 65 rokiem po Chr. Najmłodsza, Ewangelia Jana ‒ powstała w latach 80‒100 po Chr., ale są tacy, którzy na podstawie mocnych argumentów uznają, że powstała przed rokiem 70. Istnieją datowania wskazujące na późniejsze lata, ale wśród propozycji wartych uwagi nie ma takich, które uzasadniałyby podważanie wiarygodności ich autorów.

Wkład autorów Ewangelii, jeśli chodzi o zawarte w nich relacje na temat zdarzeń, miejsc, czynów i słów Jezusa, polegał na zredagowaniu tego, co przekazywano w tradycji ustnej, ale także na umieszczeniu ich osobistych wspomnień lub wspomnień bezpośrednich świadków, na przykład apostołów, czyli najważniejszych pierwszych uczniów Jezusa. Mateusz i Jan byli apostołami, a Marek i Łukasz ‒ uczniami apostołów.

Autorzy Ewangelii na pewno nie byli zawodowymi dziejopisarzami czy historykami, nie stosowali metodologii naukowej właściwej dla współczesnej historii i historiografii. Na przykład nie trzymali się ściśle następstwa czasowego opisywanych zdarzeń. Nie znaczy to, że zdanie relacji z faktów w ogóle nie było ich zamiarem. Sami deklarują, że właśnie to chcieli uczynić. Jak pisał św. Łukasz we wstępie do swojego tekstu: „Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono” (Łk 1, 1‒4). Święty Jan w jednym z listów deklaruje, że pisze o tym, co widział (1J, 1‒3). Autorzy Ewangelii podają szczegółowe dane dotyczące tego, gdzie i kiedy miały miejsce poszczególne opisywane zdarzenia, wskazują na polityczne i społeczne uwarunkowania w ówczesnej Palestynie, orientują się w koligacjach rodzinnych, wiedzą, kto i kiedy piastował jakie urzędy, wskazują na toczone wówczas spory między różnymi ugrupowaniami żydowskimi itp. Podawanie tego typu szczegółów nie jest właściwe dla utworów mitologicznych czy poetyckich pieśni na cześć bohatera.

Ewangeliści byli oczywiście ludźmi wierzącymi i prostymi, ale kierowali się rozsądkiem. Fakty, które opisywali, były ogólnie dostępne, nawet jeśli chodzi o sprawy związane z cudami. Opisywali to, co każdy mógł zobaczyć, jeśli znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie – nawet jeśli były to zdarzenia, jak się wydawało, niewiarygodne. W opisach tych nie ma emocjonalnego zaangażowania ani patosu. Jest to po prostu opis zdarzeń, tego, co sami doświadczyli lub co wiedzą od naocznych świadków.

 

A może autorzy Ewangelii byli stronniczy?

Niektórzy wysuwają argument o stronniczości: skoro Nowy Testament został napisany przez uczniów Jezusa lub osoby blisko z nimi związane, rodzi to podejrzenie, że autorzy ci mogli być stronniczy, więc są niewiarygodni. Gdyby tego typu rozumowanie potraktować poważnie, to trzeba by zrezygnować z dawania wiary w rozprawach sądowych osobom będącym świadkami wydarzeń, których dotyczy dana rozprawa. Musielibyśmy uznać za niewiarygodne relacje o II wojnie światowej pochodzące od tych, którzy ją przeżyli itp. Oczywiście, gdy mamy do czynienia z jednym świadkiem, to siła jego słów nie jest zbyt wielka. Ale w sprawie, o której tu piszemy, czyli sprawie Jezusa, świadków nie brakuje.

 

Cel napisania Ewangelii jako argument za ich wiarygodnością

Choć Ewangelie przedstawiają pewną historię, odwołując się do pewnych faktów związanych z Jezusem, to żaden szanujący się badacz Nowego Testamentu nie powie, że są one biografiami Jezusa lub że w ogóle mają charakter ściśle i wyłącznie historyczny. Ewangelie zostały spisane po to, by ułatwić szerzenie chrześcijaństwa. Mają pobudzać do wiary i umacniać wiarę. Początkowo przeznaczone były dla konkretnych odbiorców, osób z powstających grup chrześcijan. Zawierały treści mające służyć nawracaniu i umacnianiu wiary w Jezusa. Ich zadanie było zatem takie samo jak zadanie, które stawiają sobie misjonarze. Ewangelie napisano w celach misyjnych. Są więc tekstami zaangażowanymi religijnie, a nie zwyczajnie historycznymi czy biograficznymi. Lecz ‒ powtórzmy raz jeszcze ‒ z tego nie wynika, że główna postać w nich opisana, jej czyny i słowa, są wymyślone. Co więcej, w sytuacji, gdy żyło wiele osób, które mogły łatwo potwierdzić lub obalić te opisy, skuteczność misji musiała się opierać na zgodności tych opisów z faktami.

 

Różnice pomiędzy tekstami Ewangelii

Można spotkać się z opiniami, że teksty Ewangelii w różnych miejscach są ze sobą niezgodne, co świadczy o tym, że ich autorzy swobodnie wymyślali opisy i wszystko, co jest w różniących się między sobą opisach zawarte, stanowi nieprawdę. Trzeba przyznać, że rzeczywiście ‒ są różnice. Ale jakie? Cała sprawa wiąże się z tym, skąd autorzy Ewangelii czerpali materiały, z jakich źródeł korzystali. Na ten temat wciąż trwają spory i w zależności od stopnia, w jakim jesteśmy skłonni wchodzić w szczegóły, cały obraz może się zmieniać. Ale jako tzw. pierwsze przybliżenie do prawdy, które powinno nam dać wystarczającą orientację w omawianym temacie, należy stwierdzić, co następuje: 1) Ewangelie synoptyczne są zasadniczo zbieżne co do treści i układu, a Ewangelia Jana odbiega od nich pod tymi i nie tylko tymi względami; 2) Za najstarszą uznaje się Ewangelię Marka i stąd idea, że Mateusz i Łukasz opierali się na niej, redagując swoje wersje; 3) Jest też idea, że istniało niezachowane do naszych czasów tzw. „źródło Q”, być może mające tylko postać ustnego przekazu, na którym opierały się Ewangelie Mateusza i Łukasza, oprócz tego, że opierały się też na Ewangelii Marka. Najważniejsze różnice między Ewangeliami związane z kwestią historyczności występujących w nich relacji to pewne różnice w wypowiedziach Jezusa oraz w opisach jego czynów. (Inne polegają na błędach w pisowni, kwestiach związanych z ortografią czy zaimkami). Określa się je mianem „wariantów treściowych”. Warianty te i ich znaczenie stanowią oczywiście przedmiot wielu szczegółowych analiz. Tu zastanówmy się, czy wynika z nich, że historia Jezusa została zmyślona. Otóż nie wynika, a nawet należałoby oczekiwać pewnych różnic w relacjach pochodzących od różnych osób, także naocznych świadków. Czy różnice te powodują, że mamy do czynienia w istocie z różnymi Jezusami? Otóż jeśli cel napisania Ewangelii był misyjny, to raczej łatwiej było go realizować, przedstawiając jedną spójną wersję wydarzeń. Gdyby autorzy i kompilatorzy Nowego Testamentu uznali, że mamy do czynienia z niespójnością, to mogliby postarać się ją usunąć. Istnienie różnic, które nie mają charakteru zasadniczego, nie świadczy więc o tym, że historia Jezusa została wymyślona. Mamy różne opisy tej samej osoby. Bitwę pod Grunwaldem też można różnie przedstawiać, a nie wynika z tego, że się nie odbyła.

 

Do tego jeszcze listy Pawła

Najstarsze listy Pawła datowane są na początek lat pięćdziesiątych, czyli kilkanaście lat po zmartwychwstaniu Jezusa. Przeznaczone one były dla różnych gmin chrześcijańskich, a ich treść dostosowana została do aktualnych spraw, ważnych dla poszczególnych grup. Paweł pisał w nich o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, o tym, że jest On Mesjaszem obiecanym przez Boga, że zmartwychwstały Chrystus jest równy Bogu. Z listów tych wynika, że pisząc o Jezusie, miał na myśli postać historyczną, a nie mityczną, wytwór poetyckiej fantazji czy legendę. Paweł w listach założył, że ich odbiorcy znają fakty na temat życia i męki Jezusa. Fakty te mają być właśnie podstawą dla wiary w to, kim Jezus naprawdę jest. Paweł niegdyś zwalczał chrześcijaństwo, ale doświadczył mistycznego widzenia, w którym, jak pisał, objawił mu się Chrystus. Później spotkał się też w Jerozolimie z apostołami, którzy osobiście znali Jezusa. Listy Pawła stanowiące najstarsze zapisy na temat Chrystusa  i przecież niezwykle bliskie czasowo opisywanym zdarzeniom ‒ są więc kolejnym argumentem na rzecz Jego historyczności.

 

Co z tego wynika?

Z wszystkiego tego wynika, że teksty zawarte w Nowym Testamencie są wiarygodnym źródłem i stanowią mocny argument, że Jezus to postać historyczna, a nie wytwór poetyckiej czy religijnej wyobraźni. A jeśli te mające charakter historyczny relacje na temat Jezusa zawarte w Nowym Testamencie są wiarygodne – to co z tego wynika?

O historyczności Jezusa świadczą też inne źródła. Przedstawiamy je w tekście: Pozabiblijne świadectwa historyczności Jezusa.

Redakcja Contra Gentiles

Nota bibliograficzna:

Ks. Władysław Hładowski, Zarys apologetyki, ATK, Warszawa 1980.

Josh McDowell, Przewodnik apologetyczny, tłum. Aleksandra Czwojdrak, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2002.

Carsten Peter Thiede, Matthew D’Ancona, Jezusowy papirus, tłum. Barbara Przybyłkowska, Amber, Warszawa 2007.

Zachęcam do zapoznania się z wyżej wymienioną literaturą, ponieważ zawiera mnóstwo szczegółowych danych i argumentów oraz odesłań do źródeł.

Dodaj komentarz