Błędy w rozumieniu wcielenia Jezusa Chrystusa (Refleksja na Adwent, cz. 3)

Małgorzata Madej

Błędy w rozumieniu wcielenia Jezusa Chrystusa (Refleksja na Adwent, cz. 3)

Wcielenie jest niewątpliwie czymś, co wykracza poza ludzki rozum. Dlatego też nazywamy je tajemnicą czy misterium i bez pomocy Bożego objawienia człowiek nie mógłby sam dojść do tej podstawowej chrześcijańskiej prawdy. Nie zaskakuje więc to, że błędy i herezje dotyczące inkarnacji pojawiły się już w pierwszych wiekach. Były one zawsze skutkiem niewłaściwego pojmowania tajemnicy wcielenia i wynikały w dużej mierze z braku ujednoliconej terminologii teologicznej. Przekłamania na temat wcielenia można podzielić na dwie grupy. W pierwszej znajdą się błędy podważające człowieczeństwo Chrystusa, w drugiej – Jego boskość.

 

Zobacz także: Czy można zrozumieć tajemnicę wcielenia? (Refleksja na Adwent, cz. 1)

Przyczyny wcielenia Jezusa Chrystusa (Refleksja na Adwent, cz. 2)

 

Ciało pozorne

Błędy dotyczące złego rozumienia człowieczeństwa Chrystusa wystąpiły historycznie jako pierwsze. Ich echa można zauważyć już na kartach Nowego Testamentu, gdzie w listach św. Jana znajdziemy sprzeciw wobec teorii szerzonych przez doketyzm gnostycki. Gnostycy wyznawali dualizm. Według nich materialny świat jest zły, stworzony czy to przez „złego Boga Starego Testamentu”, czy nawet diabła. Gnostycy twierdzili, że Jezus posiadał ciało pozorne, ponieważ nie jest możliwe, żeby Bóg przyjął ciało materialne, czyli coś złego. Inną wersją tego błędu był tak zwany emanacjonizm gnostycki, czyli pogląd, że Chrystus jest najdoskonalszą emanacją, czyli uzewnętrznianiem się Boga.

 

Polemikę z poglądami gnostyckimi znajdziemy w Pierwszym Liście św. Jana, który pisze: „[To wam oznajmiamy], co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce” (1J 1,1). Apostoł potwierdza też człowieczeństwo Chrystusa w swoim Drugim Liście: „Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim. Taki jest zwodzicielem i Antychrystem” (2J 1,7).

 

Ciało z nieba

Wśród błędów dotyczących ludzkiej natury Chrystusa znajdziemy także poglądy Walentyna (ok. 100-160 r.), który choć uznawał, że Jezus miał prawdziwe ciało, a nie pozorne, to jednak twierdził, że zostało ono utworzone w niebie i jedynie przyniesione na ziemię. Według tego starożytnego myśliciela Chrystus nie przyjął ciała ze swojej Matki, a jedynie przeszedł przez nią i nic z niej nie wziął.

 

Poglądowi temu zaprzeczają świadectwa Pisma Świętego, w którym czytamy, że Jezus zrodził się z Maryi (Mt 1,16) czy że Bóg posłał swego Syna uczynionego z kobiety (Ga 4,4). Dodatkowo św. Tomasz z Akwinu argumentuje, że gdyby faktycznie ciało Jezusa zostało utworzone w niebie, nie byłoby powodu, aby miał On zostać zrodzony z łona Dziewicy. Byłoby to wręcz oszustwem, bo zrodzenie sugeruje wzięcie ciała z matki, dlatego cała koncepcja Walentyna zostaje przez Akwinatę odrzucona[1].

 

Ciało, a nie natura

Apolinary z Laodycei, żyjący w IV w. biskup, niewłaściwie zinterpretował słowa Ewangelii wg św. Jana, mówiące o tym, że „Słowo stało się ciałem”. Tłumaczył, że Jezus przyjął tylko ciało ludzkie, ale nie przyjął natury ludzkiej, ponieważ miał boską. Apolinaryzm został potępiony przez sobór konstantynopolitański I w 381 r.  Św. Tomasz z Akwinu wyjaśniał, że w Jezusie Chrystusie są trzy substancje: dusza i ciało oraz boskość. Ponadto gdyby Jezus nie przyjął ludzkiej natury, nie byłaby możliwa jej naprawa, która stanowiła jeden z celów wcielenia. Akwinata pisał:

„Naprawa zaczyna się przede wszystkim od części umysłowej, która może być uczestnikiem grzechu: toteż szczególnie stosowne było, aby Syn Boży przyjął także umysłową część człowieka”[2].

 

Jak kropla w morzu

Błędne pojęcie o wcieleniu przedstawiali także zwolennicy monofizytyzmu. Według nich w Chrystusie była jedna osoba i jedna natura, ponieważ natura ludzka i boska połączyły się.  Tłumaczono to przez analogię z kroplą wody, która po wpadnięciu do morza zostaje przez nie pochłonięta. Tak samo miało być z naturą ludzką, która została pochłonięta przez boską, a wszystkie ludzkie przymioty Chrystusa miały zostały przebóstwione.

 

Fałszywość monofizytyzmu uznano już podczas soboru chalcedońskiego. Św. Tomasz tłumaczył natomiast, natura Boża jest w sobie doskonała i niezmienna. Nie może się więc ona połączyć z inną naturą, ponieważ wówczas sama uległaby zmianie. Ze względu na wydarzenia historyczne w niektórych Kościołach wschodnich monofizytyzm nadal jest obowiązującą doktryną. Są to wspólnoty z Bliskiego Wschodu i Afryki, w tym Kościoły koptyjski, etiopski, erytrejski, jakobicki, malankarski i ormiański.

 

Warto wspomnieć także o innych błędach, takich jak monoteletyzm, według którego uznaje się w Chrystusie dwie natury, ale jedną wolę. Jednak unia hipostatyczna zakłada, że nie może być takiego rozdwojenia, a wola ludzka w Chrystusie zawsze wypełnia wolę Bożą i działa z nią w harmonii.

 

Syn adoptowany

Druga kategoria błędów chrystologicznych dotyczących wcielenia kwestionuje Bóstwo Chrystusa. Do tej grupy należy na przykład adopcjanizm, którego przedstawiciele głosili, że Chrystus był zwykłym człowiekiem, którego Bóg adoptował podczas chrztu w Jordanie. O ile wcześniej wspomniany doketyzm zaprzeczał realności ciała Jezusowego, adopcjanizm tę realność akcentował tak radykalnie, że odrzucił boskość Jezusa Chrystusa. Apologeci już w starożytności podkreślali jednak boskość, gdyż czyn czysto ludzki nie może zbawić świata[3].

 

Dwie natury i dwie osoby

Warto wspomnieć także o Nestoriuszu. Część głoszonych przez niego poglądów można uznać za prawdziwe, inne jednak należy rozpoznać jako błędne. Ten syryjski mnich uważał, że Bóg jest transcendentny.  Nie można Mu więc przypisywać cech ludzkich oraz że Bóg i człowiek nie mogą utworzyć jednej natury. Oba te twierdzenia są uznane za prawdę przez Kościół.

 

W swoich rozważaniach Nestoriusz posunął się jednak za daleko i błędnie twierdził, że w Chrystusie są dwie osoby i dwie natury. Osoba boska posiada boską naturę, a osoba ludzka – ludzką. Zjednoczenie w Jezusie można rozpatrywać tylko w sensie moralnym na zasadzie wybrania i zgody. W momencie wcielenia według Nestoriusza osoba boska zamieszkała w osobie ludzkiej niczym w świątyni i w każdej chwili może nastąpić rozdzielenie tych osób.

 

Zrodzony, czyli nie odwieczny

Wcielenie Jezusa jest powiązane także z tajemnicą Trójcy Świętej i Bożej natury. Ariusz zmodyfikował rozumienie boskiej natury Jezusa Chrystusa, odbierając jej przymiot odwieczności. Jezus miał być więc mniejszy od Ojca i nie było w Nim innej duszy niż Słowo Boże. Św. Tomasz z Akwinu zauważa, że jest to błędne rozumienie natury ludzkiej, która składa się z ciała i duszy.

 

Dodatkowo Ariusz uznawał, że tylko Ojciec jest niezrodzony, a więc odwieczny, natomiast Syn, jako zrodzony, zaistniał w czasie. Pogląd ten był sprzeczny z wyznawaną przez Kościół doktryną o odwiecznie istniejącej Trójcy.

 

Błędy współczesności

Wymienione powyżej pokrótce błędy dotyczące wcielenia nie wyczerpują oczywiście tematu. Trzeba zaznaczyć także, że potępienie starożytnych błędów i ogłoszenie dogmatu o wcieleniu na soborze chalcedońskim w 451 r. nie oznacza, że nie pojawiały się przeinaczenia w rozumieniu inkarnacji w późniejszej historii Kościoła.

 

Tak jak i w starożytności, tak i obecnie wiele błędów wynika ze źle rozumianej terminologii. Na przykład pojęcie osoby jest często określane za pomocą terminów psychologicznych, przez co zostaje pomniejszony aspekt ontologiczny. Błędne rozumienie natury ludzkiej prowadzi natomiast niektórych do przekonania, że Jezus, wcielając się w białego mężczyznę, odkupił tylko ludzi o tym kolorze skóry. Pogląd ten reprezentował m.in. Emilio Mulolani z Zambii. Chciał on pogodzić chrześcijańskie przesłanie z buntem przeciwko kolonializmowi. Mulolani uważał, że Bóg wysłał Jezusa do Europejczyków, a do Afrykanów Jego Matkę – Maryję. Taka koncepcja była znacznie bliższa afrykańskiej kulturze, w której kobieta-rodzicielka odgrywała kluczową rolę[4].

 

Także dziś można spotkać się z interpretacjami negującymi boskość Chrystusa nawet na podstawie Nowego Testamentu, w którym wyróżnia się tak zwane źródło Q. Przyjmując wybrane fragmenty Ewangelii za bardziej wiarygodne niż inne, próbuje się udowodnić, że Jezus był nauczycielem, ale nie Bogiem. Takiej analizy podejmuje się chociażby wspomniany w pierwszym artykule o wcieleniu Piotr Augustyniak w książce Jezus Niechrystus[5].

 

Przeczytaj także:

Konsekwencje wcielenia Jezusa Chrystusa (Refleksja na Adwent, cz. 4)

 

CZY JEZUS JEST MITEM? CZY JEZUS JEST KOPIĄ POGAŃSKICH BOGÓW, POCHODZĄCYCH Z RELIGII STAROŻYTNYCH?

JEZUS JAKO PODRÓBKA STAROŻYTNYCH BOGÓW. CO MÓWIĄ ZNAWCY RELIGII?

BIBLIJNE ŚWIADECTWA HISTORYCZNOŚCI JEZUSA

POZABIBLIJNE ŚWIADECTWA HISTORYCZNOŚCI JEZUSA

 

 

[1] Streszczenie teologii, tłum. J. Salij, w: św. Tomasz z Akwinu, Dzieła wybrane, Kęty 1999, s. 145.

[2]  Streszczenie teologii, s. 143.

[3] P Liszka, Adopcjanizm  hiszpański  VIII  i  IX  w.  jako  kontynuacja  adopcjanizmu  występującego w  pierwszych  wiekach  chrześcijaństwa, „Perspectiva. Legnickie Studia Teologiczno-Historyczne” 2006, nr 2(9), s. 41–65.

[4]    Por. B. Garvey, Bembaland Church. Religious and Social Change in South Central Africa, 1981-1964, London, New York, Köln 1994, s. 119.

[5] S. Duda, Książka niebezpieczna?, https://www.miesiecznik.znak.com.pl/jezus-niechrystus-ksiazka-niebezpieczna/ [dostęp 26 XI 2021].

 

Photo by Laura Nyhuis on Unsplash

Małgorzata Madej