Jak Bóg stworzył człowieka – według teizmu naturalistycznego

Piotr Bylica

Jak Bóg stworzył człowieka – według teizmu naturalistycznego

W tekście przybliżamy koncepcję stworzenia człowieka przez Boga, która prezentowana jest w ramach teizmu naturalistycznego, czyli stanowiska starającego się godzić teizm chrześcijański ze współczesną nauką. W ujęciu tym mamy do czynienia przede wszystkim z taką tezą o roli Boga w powstaniu człowieka, która wyklucza specjalną Boską interwencję w przyrodzie. Jak więc według teistów naturalistycznych Bóg mógł stworzyć człowieka, jeśli nie uczynił tego na drodze nadnaturalnej interwencji?

 

Teza o stworzeniu człowieka przez Boga jest jedną z głównych idei teizmu chrześcijańskiego. W oczywisty sposób jest z nią niezgodna naturalistyczna wizja rzeczywistości, według której wszystko, co istnieje, jest wytworem bezcelowego, w pełni przyrodniczego procesu. Naukowe wyjaśnienia pochodzenie człowieka (podobnie jak wszystkie inne naukowe wykładnie) opierają się na zasadzie naturalizmu metodologicznego, która zabrania odwołań do czynników nadnaturalnych na jakimkolwiek etapie opracowań naukowych. Na mocy tej zasady naukowe rozumienie człowieka oraz jego pochodzenia ma charakter naturalistyczny. Nie ma w nim więc mowy o niematerialnej duszy ludzkiej ani o stworzeniu człowieka przez Boga.

Teizm naturalistyczny to nurt filozoficzno-teologiczny, który w ramach chrześcijaństwa stara się pogodzić teizm z naukowym obrazem świata (w sprawie ogólnej charakterystyki teizmu naturalistycznego patrz Teizm naturalistyczny o działaniu Boga w świecie. Część I: Dlaczego trudno połączyć teizm z naturalizmem i dlaczego warto – według teistów naturalistycznych; Teizm naturalistyczny o działaniu Boga w świecie. Część II: Co trzeba zmienić w teizmie, żeby dostosować go do naturalizmu naukowego). W przypadku problemu pochodzenia człowieka godzenie to polega przede wszystkim na odrzuceniu idei, że Bóg stworzył człowieka na drodze specjalnej, nadnaturalnej interwencji, która byłaby odstępstwem od naturalnego porządku przyrody. Przyjmuje się, że stworzenie dokonuje się w sposób stopniowy i zgodny z prawami opisywanymi przez naukę (w sprawie przyjmowanej w teizmie naturalistycznym idei stałego stwarzania patrz Stworzenie bez początku, czyli mocny teizm naturalistyczny o stworzeniu świata). Jeden z czołowych przedstawicieli tego nurtu, anglikański duchowny i jednocześnie fizyk John Polkinghorne pisał:

 

Sądzę, że świat opisywany przez naukę – uporządkowany, poznawalny, wyposażony w ukryte możliwości i ukształtowany tak, by mogły się one zrealizować – potwierdza przekonanie, iż jest wyrazem woli Stwórcy, subtelnego, cierpliwego i skorego do realizowania swoich zamiarów stopniowo, w procesie zgodnym z prawami natury, których trwały ład jest jedynie bladym odbiciem Jego niezachwianej wierności1John Polkinghorne, Jeden świat. Wzajemne relacje nauki i teologii, tłum. Marek Chojnacki, Wydawnictwo WAM, Kraków 2008, s. 148..

 

Człowiek miał więc powstać w stopniowym, powolnym procesie ewolucji, całkowicie zgodnym z prawami natury. Bóg mógł zatem stworzyć człowieka na drodze ewolucji biologicznej, o której mówi nauka. Idei tej nie należy przeciwstawiać (i w istocie zdecydowana większość współczesnych teologów nie przeciwstawiałaby) biblijnego opisu stworzenia, w którym Bóg bezpośrednio stwarza człowieka, lepiąc go z gliny i przekazując tchnienie życia. Powszechnie we współczesnej teologii chrześcijańskiej przyjmuje się (a jeśli chodzi o katolicyzm, to mamy też do czynienia z odpowiednimi wypowiedziami papieży), że biblijnego opisu stworzenia nie należy traktować jako relacji historycznej czy naukowej. Na rzecz takiej interpretacji przemawia argument, że o ile opisy i wyjaśnienia naukowe zawsze należy odczytywać dosłownie, to reguła ta nie stosuje się do teksów religijnych. Polega to na tym, że gdy uczony używa na przykład słów „gen” lub „mutacja”, to ma na myśli gen i mutację. Gdy w tekście religijnym opisującym powstanie człowieka mowa jest o „glinie” i „lepieniu”, to wcale nie chodzi w nim o ilastą skałę osadową powstałą w wyniku nagromadzenia osadów morenowych oraz wykonywanie przez Boga pewnych czynności manualnych. Opis ten należy rozumieć symbolicznie i metaforycznie. Ma on wskazywać przede wszystkim na fakt stworzenia, zależności człowieka od Boga oraz przeznaczenia człowieka (zgodnie z zamiarem Boga) do świętości. Nie jest on natomiast opisem przebiegu stworzenia. Według teistów naturalistycznych mechanizmem tym był stopniowy proces ewolucyjny.

 

Ale czy dusza mogła wyewoluować?

Nauka, zgodnie z jej naturalistycznymi założeniami, nie posługuje się pojęciem duszy oznaczającym jakąś niematerialną, nieśmiertelną substancję, która nie wywodziłaby się z przyrody. W teizmie tradycyjnym natomiast psychikę ludzką – obejmującą zarówno myślenie, jak i uczucia – wiązano właśnie z tak rozumianą duszą. Nauka też mówi o ludzkiej psychice, świadomości, umyśle (choć bez odniesienia do duszy) i wskazuje na związek tego, co psychiczne, z mózgiem oraz na ewolucyjne pochodzenie naszego psychizmu. Wydaje się jednak, że jeśli przez duszę rozumiemy byt niematerialny, to nie można jego pochodzenia tłumaczyć przez odwołanie do samej materii. Czy materia może wytworzyć coś niematerialnego? Wydaje się, że materia może wytwarzać tylko rzeczy materialne, natomiast niematerialna dusza musiała zostać stworzona przez wcześniej istniejący byt duchowy, czyli Boga. Na problem ten wskazywał jeden najważniejszych polskich przedstawicieli teizmu naturalistycznego, abp Józef Życiński:

 

Przejście od psychizmu zwierzęcego do psychizmu ludzkiego wymaga uwzględnienia bardzo głębokiej różnicy, która przejawia się w tym, iż jedynie człowiek stanowi istotę obdarzoną nieśmiertelną, niematerialną duszą. Stworzenie tej duszy wnosi specyficzną nieciągłość w proces ewolucyjnych przemian, gdyż można je racjonalnie wytłumaczyć dopiero przez odwołanie się do stwórczego aktu Boga2Abp Józef Życiński, Bóg i ewolucja. Podstawowe pytania ewolucjonizmu chrześcijańskiego, „Prace Wydziału Filozoficznego”, t. 89, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu....

 

Arcybiskup Życiński wydaje się tu sugerować, że ponieważ dusza jest niematerialna i nieśmiertelna, to powstanie duszy i jednocześnie człowieka (jako istoty obdarzonej taką duszą) można racjonalnie wytłumaczyć wyłącznie odwołaniem do stwórczego aktu Boga. Takie wyjaśnienie powstania człowieka może jednak wydawać się niezgodne z naukowym obrazem świata, z którym przecież teizm chrześcijański powinien według teistów naturalistycznych być uzgodniony. Życiński w rzeczywistości jednak wcale nie zdradził teizmu naturalistycznego. W dalszej części pisał bowiem, że idea stworzenia duszy ludzkiej (i człowieka) na drodze specjalnej interwencji Boga jest nie do przyjęcia. Określał ją jako „naiwny antropomorfizm”:

 

Procesu tego nie należy ujmować w sposób zdominowany przez naiwne antropomorfizmy. Pojawiają się one wówczas, gdy ewolucję na poziomie zwierzęcym ujmowalibyśmy wyłącznie w kategoriach doboru naturalnego, a dopiero przy powstaniu człowieka wprowadzilibyśmy specjalną ingerencję stwórczą Boga3Życiński, Bóg i ewolucja…, s. 57..

 

Życiński krytykował więc pogląd, według którego Bóg stworzył wszystkie formy życia, wykorzystując do tego proces ewolucji, ale w przypadku człowieka zrobił wyjątek i stworzył go bezpośrednio. Zdaniem Życińskiego należy raczej przyjąć, że oczywiście Bóg stworzył człowieka, ale uczynił to w taki sam sposób, jak w przypadku pozostałych istot, na drodze powolnego procesu zgodnego z prawami ewolucji biologicznej i wszelkimi innymi prawami przyrody. Życiński odwoływał się przy tym do idei praw przyrody rozumianych jako Boskiego Logosu obecnego w świecie, do koncepcji stałego stwarzania rozumianego jako podtrzymywanie świata w istnieniu bez żadnych dodatkowych nadzwyczajnych interwencji:

 

Boski Logos jest immanentnie obecny w całym procesie twórczego rozwoju wszechświata. Proces tworzenia trwa w każdej epoce i nasze »trwanie w istnieniu« jest tego przejawem4Życiński, Bóg i ewolucja…, s. 57 [wyróżnienie dodano]..

 

Życiński wydaje się zatem sugerować, że można przyjmować koncepcję, że Bóg stworzył człowieka wraz z jego duszą, co jest zgodne z teizmem chrześcijańskim, ale zrobił to na drodze ewolucji, czyli za pomocą procesu, o którym mówi biologia ewolucyjna. Czyli byłaby to też koncepcja zgodna z nauką. Należy wtedy jednak przyjąć, że powstanie duszy ludzkiej nie było wynikiem Boskiej interwencji. Stanowiło raczej wyłonienie z materii − w sposób zgodny z prawami przyrody − pewnych własności psychicznych, umysłowych (duchowych?). Polkinghorne pisał o tym następująco:

 

Pojawienie się świadomości jest dla mnie zdecydowanie najbardziej uderzającym i znaczącym przejawem postępu w całej tej długiej kosmicznej historii, naturalne jednak, że należy raczej rozumieć to jako pełny rozkwit od zawsze obecnej możliwości niż jednorazowy akt „wstrzyknięcia” z zewnątrz (nawet przez łaskawego Stwórcę) całkowicie nowego i odmiennego rodzaju substancji5John Polkinghorne, Poza nauką. Kontekst kulturowy współczesnej nauki, tłum. Danuta Czyżewska, Amber, Warszawa 1998, s. 65–66..

 

Materia (to, co fizyczne) jest ze swej natury wyposażona w możliwość wyłonienia świadomości. Jeśli uznamy, że Bóg nadał materii zdolność do wytworzenia świadomości, to bez odwołania do Jego bezpośredniego „wstrzyknięcia” duszy w któregoś z hominidów, można wciąż mówić, że to Bóg stworzył człowieka z jego psychizmem:

 

W obrazie tym nie ma mowy o tym, że na jakimś etapie ewolucji człowieka dusza została dołączona do ciała jako swoisty duchowy dodatek. Nasza zdolność do odpowiedzi na wezwanie Stwórcy, rozwinięta w procesie ewolucji, jest najwyższym i najbardziej uderzającym przykładem ukrytych możliwości, w które wyposażony został świat fizyczny6Polkinghorne, Jeden świat…, s. 132..

 

Co z wyjątkowością człowieka?

Przyjmowana przez teistów naturalistycznych koncepcja sposobu działania Boga w stworzeniu człowieka nie czyni różnicy między tym, jak stworzył on człowieka oraz psy, kozy, pieczarki czy dowolne inne formy życia. Zgodnie z tym ujęciem wszystkie one powstały w procesie całkowicie zgodnym z prawami przyrody bez Boskich interwencji. Bóg po prostu jest stwórcą materii i praw rządzących jej przemianami, stąd bez Jego specjalnych ingerencji, samoczynnie mogły powstać te różne byty. W Biblii stworzenie człowieka opisane jest jako wynik zupełnie innego działania Boga niż w przypadku stworzenia przez Niego innych rodzajów rzeczy i istot żywych (tylko w przypadku stworzenia człowieka użyto metafory lepienia i jedynie w odniesieniu do człowieka mowa jest o tym, że Bóg tchnął w jego nozdrza tchnienie życia). Teizm naturalistyczny odrzuca ideą wyjątkowości człowieka, jeśli chodzi o sposób stworzenia.

Zasygnalizujmy tu jeszcze inną zmianę w porównaniu z tradycyjnym teistycznym ujęciem wyjątkowości człowieka (szerzej piszemy o tym w tekście Odrzucenie antropocentryzmu; człowiek jako problem dla świata – według niektórych teistów naturalistycznych – tekst opublikujemy wkrótce). Otóż w tradycyjnym teizmie można znaleźć ideę, według której człowiek jest „koroną stworzenia”, w pewnym sensie jest najważniejszą ze stworzonych istot. Myśl tę można, jak się wydaje, pogodzić z koncepcją ewolucyjnego pochodzenia człowieka na drodze procesu zaplanowanego przez Boga. Wystarczy przyjąć, że Bóg tak „zaprogramował” materię, by zgodnie z Jego wolą doprowadziła do powstania człowieka. Dla niektórych teistów naturalistycznych idea ta wydaje się jednak nie do przyjęcia jako zbyt antropocentryczna. Polski czołowy przedstawiciel teizmu naturalistycznego w jego najsilniejszej formie, fizyk, filozof, teolog i ksiądz katolicki Michał Heller krytycznie podchodził do idei o wyróżnionym statusie człowieka jako celu kosmicznej ewolucji. W jednym z wywiadów na pytanie o to, czy „ewolucja wszechświata była skierowana na nasze zaistnienie”, Heller odpowiedział: „Przestrzegałbym przed takim twierdzeniem. Kopernik już kiedyś usunął człowieka ze środka wszechświata. Nie róbmy teraz z człowieka celu kosmicznej ewolucji”7Michał Heller, Wszechświat jest twórczy, choć nieprzewidywalny, rozm. przepr. Monika Florek-Moskal, „Wprost” 2010, nr 1406, www.wprost.pl/ar/182766/Wszechswiat-jest-tworczy-choc-nieprzewidywalny/ [dostęp 12 III....

 

Zakończenie

Teiści naturalistyczni uważają, że człowieka na tle innych form życia nie wyróżnia sposób jego stworzenia. Podważają oni też tradycyjne dualistyczne rozumienie duszy ludzkiej jako czegoś, co mogło być stworzone jedynie bezpośrednio przez Boga. Wskazują, że wyłonienie się psychizmu ludzkiego można uznać za wynik naturalnego, ewolucyjnego procesu. Bóg mógł wyposażyć materię w zdolność wyłonienia umysłu ludzkiego. Wciąż można by więc mówić o stwórczej roli Boga w powstaniu człowieka. Nie byłoby przy tym konieczne odwoływanie się do nadzwyczajnej Boskiej interwencji polegającej na dodaniu niematerialnej duszy do ciała jakiegoś hominida. Ze względu na zasadę naturalizmu metodologicznego w naukowym naturalistycznym obrazie świata nie ma miejsca na takie interwencje. Zaprezentowana koncepcja roli Boga w stworzeniu człowieka łatwiej daje się zatem pogodzić z nauką niż tradycyjne ujęcie teistyczne powstałe w czasach, gdy nie znano teorii ewolucji. Niektórzy teiści naturalistyczni w godzeniu teizmu chrześcijańskiego z nauką idą jeszcze dalej. Nie tylko wykluczą koncepcję o odmiennym sposobie stworzenia człowieka jako wyróżniającym go spośród innych istot, ale w ogóle odmawiają człowiekowi tak wyróżnionego statusu, jaki miał on według ujęcia tradycyjnego. Sprawą tą zajmujemy się w tekście Odrzucenie antropocentryzmu; człowiek jako problem dla świata – według niektórych teistów naturalistycznych (tekst zostanie opublikowany wkrótce).

 

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 John Polkinghorne, Jeden świat. Wzajemne relacje nauki i teologii, tłum. Marek Chojnacki, Wydawnictwo WAM, Kraków 2008, s. 148.
  • 2 Abp Józef Życiński, Bóg i ewolucja. Podstawowe pytania ewolucjonizmu chrześcijańskiego, „Prace Wydziału Filozoficznego”, t. 89, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 2002, s. 57.
  • 3 Życiński, Bóg i ewolucja…, s. 57.
  • 4 Życiński, Bóg i ewolucja…, s. 57 [wyróżnienie dodano].
  • 5 John Polkinghorne, Poza nauką. Kontekst kulturowy współczesnej nauki, tłum. Danuta Czyżewska, Amber, Warszawa 1998, s. 65–66.
  • 6 Polkinghorne, Jeden świat…, s. 132.
  • 7 Michał Heller, Wszechświat jest twórczy, choć nieprzewidywalny, rozm. przepr. Monika Florek-Moskal, „Wprost” 2010, nr 1406, www.wprost.pl/ar/182766/Wszechswiat-jest-tworczy-choc-nieprzewidywalny/ [dostęp 12 III 2022].

Nota bibliograficzna:

Michał Heller, Wszechświat jest twórczy, choć nieprzewidywalny, rozm. przepr. Monika Florek-Moskal, „Wprost” 2010, nr 1406, www.wprost.pl/ar/182766/Wszechswiat-jest-tworczy-choc-nieprzewidywalny/ [dostęp 12 III 2022].

John Polkinghorne, Jeden świat. Wzajemne relacje nauki i teologii, tłum. Marek Chojnacki, Wydawnictwo WAM, Kraków 2008.

John Polkinghorne, Poza nauką. Kontekst kulturowy współczesnej nauki, tłum. Danuta Czyżewska, Amber, Warszawa 1998.

Abp Józef Życiński, Bóg i ewolucja. Podstawowe pytania ewolucjonizmu chrześcijańskiego, „Prace Wydziału Filozoficznego”, t. 89, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 2002.

Przeczytaj także