Stworzenie bez początku, czyli mocny teizm naturalistyczny o stworzeniu świata

Piotr Bylica

Stworzenie bez początku, czyli mocny teizm naturalistyczny o stworzeniu świata

Teizm chrześcijański, jak każdy teizm, głosi doktrynę o stworzeniu świata przez osobowego, transcendentnego Boga. Ponadto utrzymuje, że Bóg stworzył świat z nicości (ex nihilo). Wydaje się, że twierdzenie o stworzeniu świata należy do najbardziej podstawowych przekonań religijnych. Większość wierzących rozumie tę doktrynę w te sposób, że gdybyśmy cofali się w czasie odpowiednio długo, to doszlibyśmy do momentu początku wszechświata – aktu stworzenia dokonanego przez Boga – a przed nim wszechświata nie było. W teizmie chrześcijańskim mówi się jednak o stworzeniu także w innym sensie, jako stałym podtrzymywaniu świata w istnieniu przez Boga. W tekście pokazujemy, jak teiści naturalistyczni, by „harmonizować” teizm z naturalizmem nauki, wskazują na zasadność tylko drugiego sposobu rozumienia doktryny o stworzeniu.

  

Naturalizm przyjmuje twierdzenie o wieczności świata (materii), ewentualnie głosi pogląd, że materia sama wyłoniła się z absolutnej nicości. We współczesnej kosmologii fizycznej mówi się o początku naszego Wszechświata. Naturalistyczne rozumienie początku odwołuje się jednak do samoczynnego wyłonienia się Wszechświata w Wielkim Wybuchu z fluktuacji próżni kwantowej (która nie jest nicością) bądź przyjmuje którąś z wersji teorii o wielkiej (lub nieskończonej) liczbie wciąż wyłaniających się wszechświatów w wiecznie istniejącym multiversie. Można do tych ujęć zaliczyć też koncepcję o cyklicznie powtarzającym się powstawaniu Wszechświata w Wielkim Wybuchu i jego zapadaniu się aż do Wielkiego Zgniotu (Big Crunch), po którym znów następuje Wielki Wybuch itd. Wszystkie te koncepcje są naukowe przynajmniej w tym sensie, że są rozważane przez uznanych naukowców, pojawiają się w naukowych czasopismach i są zgodne z naturalistycznymi założeniami nauki, w tym z postulatem naturalizmu metodologicznego, czyli wykluczeniem odwołania do Boga na jakimkolwiek etapie naukowego wyjaśniania.

Teiści naturalistyczni, jak piszemy w innych tekstach (patrz Teizm naturalistyczny o działaniu Boga w świecie. Część I: Dlaczego trudno połączyć teizm z naturalizmem i dlaczego warto – według teistów naturalistycznych; Teizm naturalistyczny i Bóg luk), dążą do uzgodnienia teologii teizmu chrześcijańskiego z naturalistycznym, naukowym obrazem świata. Do tego nurtu starającego się unaukowić teologię chrześcijańską należą przedstawiciele różnych denominacji, zarówno protestanci, jak i katolicy. Nie tylko teologowie lub filozofowie, ale też osoby wykształcone i nawet pracujące przez jakiś czas w różnych dyscyplinach nauk przyrodniczych. Z jednej strony uznają oni słuszność ogólnego naukowego obrazu świata, a z drugiej popierają postulat naturalizmu metodologicznego w nauce. Zwracają szczególnie uwagę na konieczność uwzględnienia naukowych ustaleń na temat ewolucji kosmosu wskazujących, że od czasu Wielkiego Wybuchu w świecie pojawiają się nowe rodzaje bytów (od atomów wodoru, przez proste związki chemiczne, pierwsze formy żywe, po ludzką świadomość). W samej historii życia na Ziemi mamy do czynienia z powstawaniem kolejnych nowych form życia. Fakt wyłaniania się nowych jakościowo form istnienia także należy według nich uwzględnić w teistycznej koncepcji stworzenia, które nie powinno być traktowane jako zakończone w jakiejś odległej przeszłości, ale jako wciąż trwający proces.

Naturalizm wyklucza koncepcję zapoczątkowania istnienia Wszechświata przez Boga, za to odpowiada mu idea wieczności Wszechświata i tylko naturalistyczne ujęcie jego początku może być rozważane w nauce. Teizm naturalistyczny odpowiednio reaguje na naturalistyczną „otoczkę” nauki, jak nazywa naturalizm jeden z przedstawicieli tego nurtu, polski duchowny katolicki, filozof, fizyk i teolog Michał Heller. Poniżej przedstawiamy wypowiedzi niektórych promotorów teizmu naturalistycznego w sprawie rozumienia chrześcijańskiej koncepcji stworzenia. (Pomijamy tu podejście Iana G. Barboura, którego można uznać za lidera teistów naturalistycznych. W istocie różnorodne odmiany stanowisk w ramach teizmu naturalistycznego stanowią wyraz różnych ujęć, które on sam analizował jako możliwe sposoby uzgadniania teizmu z naturalizmem nauki. Można go uznać za intelektualnego fundatora współczesnego teizmu naturalistycznego. Jego stanowisko prezentujemy w osobnym tekście Ian G. Barbour o działaniu Boga w świecie).

 

John F. Haught

John F. Haught jest teologiem katolickim. Wskazuje, że w tradycyjnej teologii chrześcijańskiej wyróżniano trzy składowe doktryny o stworzeniu: koncepcje stworzenia początkowego (creatio originalis), trwającego czy stałego stwarzania (creatio continua) oraz nowego stworzenia czy dopełnienia stworzenia (creatio nova). (Ostatnią z tych składowych, czyli tym, co według chrześcijaństwa ma się stać ze światem po ponownym przyjściu Chrystusa, nie zajmujemy się w tym tekście). Zdaniem Haughta:

 

choć dzisiejsze dyskusje między naukowcami a teologami o Bogu i Wielkim Wybuchu zakładają często, że „stworzenie” odnosi się tylko do początku kosmosu, to idea ewolucji zabrania takiego zawężania tak bogatego pojęcia. W rzeczywistości fakt ewolucji pozwala dziś teologii jeszcze jaśniej niż kiedykolwiek wcześniej uchwycić ideę, że stworzenie nie jest jedynie „początkowym zdarzeniem”, ale także trwającą i stale nową rzeczywistością1John Haught, God After Darwin, s. 3; wyróżnienia dodano.

 

Przede wszystkim przez „stworzenie” należy rozumieć proces, który trwa cały czas. Haught wskazuje tu na większą wagę koncepcji o stałym stwarzaniu względem koncepcji stworzenia jako mówiącej o zapoczątkowaniu istnienia Wszechświata. Uważa on, że dziś dzięki nauce teologia uwolniła się od wcześniejszego nadmiernie zawężonego podejścia, w którym przez stworzenie świata rozumiano jego zapoczątkowanie w czasie. W zacytowanej wyżej wypowiedzi Haught co prawda nie wykluczał rozumienia doktryny o stworzeniu jako zapoczątkowaniu jego istnienia w jakimś momencie przeszłości, ale w dalszej części jest pewien, że w teologii nie ma już miejsca na doktrynę o stworzeniu rozumianym jako proces zakończony. Dzięki nauce, szczególnie teorii ewolucji, teologia potrafi dostrzec, że stwarzenie wciąż trwa:

 

teoria ewolucji pozwoliła teologii przyznać, że koncepcja początkowego i natychmiastowo ukończonego stworzenia jest teologicznie niedopuszczalna pod każdym względem2Haught, God after Darwin, s. 37.

 

Dalej Haught stwierdza, że to stwórcze działanie Boga ma charakter „ukryty”, a więc nie odbywa się ono na drodze rozpoznawalnych empirycznie interwencji. Zachodzi w sposób zgodny z prawami przyrody, stworzenie dokonuje się za pomocą wyłącznie naturalnych mechanizmów, które odkrywa nauka. W tym sensie – pisze – Bóg stwarza w „głębi natury”, a nie „na powierzchni”, czyli nie działa w sposób rozpoznawalny dla nauki. Można się domyślić, że dlatego nauka nie mówi o Bogu, bo Jego działanie nie różni się od działania przyrody.

Można też zauważyć, że za sprawą retoryki (w której za pomocą określeń mówiących o „ograniczaniu”, „zawężaniu”, „uwalnianiu”, „jaśniejszym uchwyceniu” itp.) Haught przedstawia usunięcie z teologii idei stworzenia rozumianego w kontekście zapoczątkowania istnienia (które już się zakończyło) jako pewien zysk, a nie jako stratę. Podobne retoryczne zabiegi stosowane są przez niemal wszystkich teistów naturalistycznych. Usuwanie z doktryny teistycznej różnych elementów niepasujących do metafizyki naturalistycznej wkomponowanej w naukowy obraz świata prezentują oni jako głębsze, pełniejsze, bogatsze itp. rozumienie tych lub innych twierdzeń teizmu.

 

Arthur R. Peacocke

Poniższa wypowiedź Arthura R. Peacocke’a, angielskiego biochemika i duchownego anglikańskiego, również wskazuje, że przez stworzenie należy rozumieć stałą, wieczną relację między Bogiem i światem. Peacocke wprost stwierdza, że błędem jest uważać, że idea stworzenia dotyczy czegoś, co wydarzyło się w jakimś momencie przeszłości:

 

Twierdzenie, że Bóg jako stwórca wszystkiego, co istnieje, nie jest w swej najgłębszej postaci twierdzeniem o tym, co zdarzyło się w określonym momencie czasu. Mówić o Bogu jako stwórcy znaczy mówić o stałej lub „wiecznej” – co oznacza pozbawionej związku z czasem – relacji Boga względem świata […]. Bóg jest różny od świata w tym sensie, że jest zupełnie inny niż świat (w rzeczywistości ten dualizm – Boga i świata – jest jedynym, który odgrywa podstawową rolę w myśli chrześcijańskiej). To odwołanie do Boga występuje w odpowiedzi na pytanie: dlaczego w ogóle cokolwiek istnieje? Jest on „Podstawą Bycia” świata. Pojawia się też w tezie przyjmującej, że bez Boga nie bylibyśmy w stanie zdać sobie sprawy, że świat w ogóle istnieje ani że cechuje się takim intelektualnie koherentnym i dającym się poznawać istnieniem, które nauka stale ujawnia3Arthur R. Peacocke, Chance and Law in Irreversible Thermodynamics, Theoretical Biology, and Theology, s. 138..

 

Przy okazji można zauważyć, że według Peacocke’a jedyną naprawdę ważną dualistyczną ideą w chrześcijaństwie jest dualizm Boga i świata. naukowiec odrzuca więc ideę dualizmu duszy i ciała (co też jest charakterystyczne dla teistów naturalistycznych). Jednocześnie Peacocke, podobnie jak inni przedstawiciele teizmu naturalistycznego, pisze o immanentnej obecności Boga w świecie jako o działalności stwórczej i o tym, że świat ma w sobie „wbudowaną” tendencję do stwarzania nowych rzeczy. Stwierdza nawet, że ta „stwórczość jest Bogiem”. Cokolwiek dzieje się w świecie, Bóg jest w tym obecny, a stosunek między Bogiem i światem polega na nieustannym i wiecznym stwarzaniu świata:

 

rzeczy istniejące w świecie mają wbudowaną w sobie stałą kreatywność – taką, że czymkolwiek jest „stworzenie”, nie jest ono ograniczone do pewnego okresu w czasie, ale zachodzi cały czas […]. Zatem jeśli identyfikujemy zdolność do stwarzania obecną w świecie z tą, jaka występuje w jego stwórcy, to musimy podkreślić, że Bóg jest semper creator, wciąż stwarzający – stosunek Boga względem świata nieustannie i wiecznie ma charakter stwórczy. Stwierdzenie takie wiąże się z rozpoznaniem także, że Bóg stwarza w tej chwili i nieustannie „w” i „za sprawą” wewnętrznej, wbudowanej kreatywności porządku naturalnego, zarówno fizycznego, jak i biologicznego – kreatywności, która sama jest Bogiem w procesie stwarzania. Musimy zatem dostrzegać działanie Boga jako istniejące w samych tych procesach opisywanych przez nauki fizyczne i biologiczne, a to oznacza, że bardziej niż kiedykolwiek wcześniej musimy podkreślać immanencję Boga w świecie. […] Bóg jest zawsze obecny w swoim świecie4Peacocke, Chance and Law…, s. 139..

 

Skoro stosunek między Bogiem i światem polega na nieustannym i wiecznym stwarzaniu świata i Bóg jest obecny w każdym procesie przyrodniczym, to kreatywność Boga jest tożsama z kreatywnością świata.

Taki obraz jest oczywiście łatwy do pogodzenia z czymkolwiek, co nauka mówi o świecie. Dowolne twierdzenia nauki o funkcjonowaniu przyrody zawsze będą „niesprzeczne z twierdzeniami, że w przyrodzie Bóg jest immanentnie obecny w postaci wbudowanej w niej kreatywności albo że kreatywność świata jest stwarzającym Bogiem, cokolwiek miałoby to utożsamienie oznaczać. Różne nauki ukazują jedynie to, jak ta kreatywność jest realizowana”5Piotr Bylica, Współczesny teizm naturalistyczny, s. 101..

Inspirację dla takiego rozumienia relacji Boga i świata Peacocke czerpie z nauki, szczególnie z nauk biologicznych ukazujących zmienność świata ożywionego, w którym na przestrzeni milionów lat mamy do czynienia z powstawaniem nowych form:

 

Sposób, w jaki nieuchronnie odciska na nas piętno naukowa perspektywa widzenia świata, szczególnie świata ożywionego, wyraża się w dynamicznym obrazie obiektów i struktur zaangażowanych w nieskończonym procesie stałej i nieprzerwanej zmienności. Z tego powodu niedopuszczalna jest jakakolwiek statyczna koncepcja sposobu, w jaki Bóg podtrzymuje kosmos w istnieniu, jako że z upływem czasu pojawiają się nowe obiekty, struktury i procesy, także działanie Boga jako Stwórcy dotyczy zarówno przeszłości, jak i teraźniejszości: jest stałe. […] Tradycyjna koncepcja podtrzymywania przez Boga w istnieniu świata w jego ogólnym uporządkowaniu i strukturze musi teraz zostać wzbogacona przez wymiar dynamiczny i kreatywny, czyli model Boga podtrzymującego i dającego stałe istnienie procesowi, który ma w sobie stwórczość wbudowaną w niego przez Boga 6Arthur R. Peacocke, Biological Evolution – A Positive Theological Appraisal, s. 359.....

 

Bóg jest stwórcą materialnego świata. Jest nim stale, bo stale go stwarza i jest w nim obecny, przez co wszystkie nowe rzeczy, choć powstają w sposób zgodny z prawami przyrody, to można też uznać za powstałe ze względu na działanie stwórcze Boga, czyli Jego obecność w świecie. Bóg stworzył materię, wyposażył ją w odpowiednie własności pozwalające na powstanie różnych form istnienia. Stworzenie polega na ich wyłanianiu się zgodnie z prawami ustalonymi przez Boga. Czy to znaczy, że Bóg wpływa na to, co powstanie? Gdzie indziej Peacocke pisze, że w procesie stwarzania Bóg nie tylko nie wpływa na zrealizowanie się konkretnych możliwości zawartych w materii, ale nawet na wystąpienie tych czy innych możliwości:

 

współczesny teista chrześcijański, kładący nacisk na immanentną stwórczą aktywność Boga we Wszechświecie, musi uznać, że Bóg czyni to wyłącznie za pomocą praw i prawidłowości przyrody. […] materia ma taką naturę, a rządzące nią prawa są takiego rodzaju, iż kreatywność […] stanowi permanentną potencjalność, która aktualizuje się zależnie od okoliczności. Potencjalność ta nie jest „wlana” […] przez Boga czy jakikolwiek inny czynnik nadprzyrodzony. Jeśli Bóg jest w ogóle obecny w kosmicznym procesie ewolucji materii, to jest On w nim wszechstronnie, we wszystkich jego aspektach i potencjalnościach, niezależnie od tego, czy realizują się one czy nie i utrzymuje On świat w istnieniu siłą swej woli, wraz z tymi potencjalnościami7Arthur R. Peacocke, Teologia i nauki przyrodnicze, s. 171.....

 

Peacocke mówi, że przedstawiony pogląd powinien być przyjmowany przez „współczesnego teistę chrześcijańskiego”. Stąd można wnioskować, że poglądy, które prezentuje, nie są jego zdaniem typowe dla niewspółczesnych teistów chrześcijańskich, czyli tych, którzy nie przyjmowali naturalistycznej naukowej wizji świata.

 

Arcybiskup Józef Życiński

Wśród polskich autorów między innymi arcybiskup Józef Życiński, duchowny katolicki, filozof przyrody i nauki, pisze o tym, że przez stworzenie należy rozumieć nieustannie trwający proces związany z immanentną, stałą obecnością Boga w świecie:

 

Boski Logos jest immanentnie obecny w całym procesie twórczego rozwoju wszechświata. Proces tworzenia trwa w każdej epoce i nasze »trwanie w istnieniu« jest tego przejawem8Abp Józef Życiński, Bóg i ewolucja…, s. 57..

 

Życiński pisze, że o sposobie działania Boga w świecie nie należy myśleć jako o ścisłym wyznaczaniu tego, co ma powstać. Lepiej jego zdaniem opisują trwający wciąż proces stworzenia kategorie, takie jak „sugestia”, „współuczestnictwo”, „obecność”:

 

Dzieło stworzenia trwa. […] Sam Stwórca jest na różne sposoby obecny w stworzonym świecie; nie narzuca On jednak jedynego scenariusza rozwoju przyrody, lecz tylko współuczestniczy w ukazywaniu możliwych planów jej rozwoju. Jego stwórczą moc można by opisywać, odwołując się raczej do pojęcia sugestii, nie zaś przymusu, który określałby w kategoriach deterministycznych jedyną dopuszczalną możliwość rozwoju wszechświata9Abp Józef Życiński, Bóg i stworzenie..., s. 70. .

 

Philip Clayton

Podobnie amerykański filozof Philip Clayton rozumie stworzenie jako ciągłe stwarzanie i rolę Boga w tym stwarzaniu postrzega jako stałą immanentną obecności w świecie. Bóg „wprawia w ruch” twórczą ewolucję materii, z której bez potrzeby Boskich specjalnych interwencji wyłaniają się nowe coraz bardziej złożone formy istnienia. Takie samoczynne wyłanianie się nowych form przyjmuje się w materialistycznej koncepcji tak zwanej emergencji, czyli (tłumacząc na język polski słowo „emergence”) właśnie wyłaniania się. W zwykłym naturalistycznym ujęciu emergencji uznaje się, że materia sama wyłania z siebie te nowości. Ujęcie teistycznego naturalizmu w wersji Claytona dodaje do tej koncepcji ideę, że proces ten zachodzi, bo Bóg „wprawia go w ruch”. Niemniej filozof nazywa go jednocześnie procesem samoczynnym, co może utrudniać uchwycenie, jaka w takim razie jest w tym wszystkim rola Boga:

 

[w koncepcji emergencji] Bóg wprawia w ruch proces stałej stwórczości. […] Coraz bardziej złożone stany rzeczy pojawiają się w trakcie historii naturalnej […]. W związku z tym wzrostem złożoności wyłaniają się nowe byty – świat fizyki klasycznej wyłania się z poziomu kwantowego, molekuły i procesy chemiczne ze struktur atomowych, proste organizmy ze złożonych struktur molekularnych. Potem pojawiają się złożone organizmy wielokomórkowe, społeczności zwierząt z nowymi emergentnymi własnościami na poziomie ekosystemów i w końcu świadome istoty, które tworzą kulturę10Philip Clayton, Emerging God: Theology for a Complex Universe, s. 28..

 

Cały ten proces stwórczy odbywa się oczywiście bez specjalnego działania Boga. Bóg oddziałuje za to nieustannie na całą przyrodę, co polega na tym, że jest w niej obecny. Przyroda funkcjonuje bez żadnych wyjątków w sposób zgodny z prawami, które ustala nauka.

Wymienionych wcześniej przedstawicieli teizmu naturalistycznego łączy przyjmowanie głównych idei tak zwanej filozofii lub teologii procesu wywodzącej się z idei głoszonych przez angielskiego filozofa Alfreda N. Whiteheada, które prezentujemy w osobnym tekście (Teologia procesu Alfreda N. Whiteheada: główne idee i problemy z punktu widzenie teizmu tradycyjnego – tekst zostanie opublikowany wkrótce). W filozofii tej świat postrzega się nie jako zbiór obiektów posiadających pewne cechy, ale jako nieustannie trwający proces, w którym współuczestniczy Bóg. Związek między Bogiem i światem uznaje się za tak ścisły, że głosi się nawet, iż Bóg i świat ewoluują razem (Bóg nie jest więc niezmienny), a także że Bóg współodczuwa ze światem wszystko, co się w nim wydarza, włącznie z ogromem cierpienia towarzyszącego szczególnie ewolucji biologicznej organizmów związanego z powszechną walką o przetrwanie (co rodzi pytanie o to, czy taki Bóg jest szczęśliwy). Teiści naturalistyczni podejmują różne wątki tej złożonej i niekoniecznie dającej się wyrazić jasnymi terminami koncepcji Whiteheada oraz głównego kontynuatora jego myśli Charlesa Hartshorne’a (który też koncepcję Whiteheada na swój sposób modyfikował).

Nawet jednak ci teiści naturalistyczni, którzy wyrażają sceptycyzm względem ujęcia procesualistycznego, także uznają, że jedyna uprawniona koncepcja działania Boga w świecie, która może łączyć naturalizm nauki z teizmem, to idea, że działanie Boga jest zawsze zgodne z normalnym biegiem natury. Przykładem tego jest wspomniany już polski duchowny katolicki, filozof, teolog i fizyk Michał Heller. Choć wyraża wątpliwości odnośnie do filozofii procesu, to przyjmuje stanowisko, zgodnie z którym działanie Boga w świecie polega wyłącznie na tym, że Bóg jest immanentnie obecny w prawach przyrody, w każdym naturalnym procesie i nie dokonuje żadnych interwencji. Jak pisaliśmy w tekście Teizm naturalistyczny o działaniu Boga w świecie. Część I: Dlaczego trudno połączyć teizm z naturalizmem i dlaczego warto – według teistów naturalistycznych, naturalizm jest, używając kategorii filozoficznych, stanowiskiem monistycznym, bo uznaje istnienie tylko jednego rodzaju substancji – głosi, że ostatecznie istnieje tylko materialny świat przyrody. Teizm jest tradycyjnie uznawany za stanowisko dualistyczne, bo głosi dualizm materialnego świata i Boga jako bytu duchowego. Heller następująco pisze o propozycji naturalizmu chrześcijańskiego, który byłby odmianą monizmu. W tej koncepcji cały „bieg świata” jest Boskim działaniem:

 

Teza monistyczna, która byłaby do zaakceptowania przez chrześcijańskiego myśliciela, stwierdzałaby, że Bóg nie działa na świat poprzez jakieś nadzwyczajne interwencje, lecz zawsze poprzez naturalny bieg świata. Jego działanie nie ujawnia się w naturalnym biegu świata nie dlatego, że Jego działania tam nie ma, ale dlatego, że cały naturalny bieg świata jest Jego działaniem11Michał Heller, Chrześcijański naturalizm, s. 47..

 

Naturalny bieg świata jest działaniem Boga i jest to działanie stwórcze:

 

W swoim najbardziej podstawowym sensie, działanie Boga w świecie polega na nadawaniu światu istnienia i nadaje to istnienie w taki sposób, że wszystko, co ma swój udział w istnieniu, ma także udział w jego racjonalności, to znaczy podlega wyrażalnym matematycznie prawom przyrody12Michał Heller, Chaos, Probability…, s. 110; wyróżnienie dodano.

 

Bóg w każdym momencie nadaje światu istnienie. To, co dzieje się w świecie, zachodzi jednocześnie zgodnie z prawami przyrody. A Bóg jest obecny właśnie w tych wyrażalnych matematycznie prawach przyrody. Nie czyni On natomiast żadnych nadzwyczajnych interwencji. Stworzenia świata nie należy więc rozumieć jako jego zapoczątkowania w jakimś momencie przeszłości, ale jako relację między Bogiem i światem, gdzie Bóg jest podstawą, bez której świat by nie mógł istnieć:

 

Teologiczna refleksja nad prawdą o stworzeniu kładzie nacisk nie na początek zaistnienia świata, lecz na niezbędność usprawiedliwienia tego, że świat istnieje w każdej chwili, w jakiej jego istnienie trwa. […] Do istoty pojęcia stworzenia należy bowiem zależność w istnieniu od Stwórcy, a nie posiadanie początku13Michał Heller, Ewolucja i stworzenie…, s. 154.

 

Zakończenie

Teizm naturalistyczny, starając się pogodzić teologię chrześcijańską, która mówi o stworzeniu świata, z naturalizmem naukowym, w którym nie ma miejsca na odwołania do Boga, proponuje, by przez „stworzenie” nie rozumieć zapoczątkowania Wszechświata. Teiści naturalistyczni przekonują, że dla zachowania istotny doktryny teistycznej wystarczająca jest koncepcja stwórczej działalności Boga jako polegającej na podtrzymywaniu świata w istnieniu, na byciu podstawą dla istnienia świata, na obecności Boga w świecie w prawach przyrody ujawnianych przez naukę. Cokolwiek nauki przyrodnicze mówiłyby o świecie – takie ujęcie „stwórczego” działania Boga zawsze będzie zgodne z dowolnymi koncepcjami naukowymi. Można więc powiedzieć, że mamy tu do czynienia z ochroną teologii teizmu chrześcijańskiego przed ewentualnymi zagrożeniami dla niej związanymi z rozwojem nauki. Można, pod warunkiem że tradycyjne rozumienie stworzenia jako zapoczątkowanie istnienia świata uznamy za nieistotny element doktryny teistycznej.

 

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 John Haught, God After Darwin, s. 3; wyróżnienia dodano
  • 2 Haught, God after Darwin, s. 37
  • 3 Arthur R. Peacocke, Chance and Law in Irreversible Thermodynamics, Theoretical Biology, and Theology, s. 138.
  • 4 Peacocke, Chance and Law…, s. 139.
  • 5 Piotr Bylica, Współczesny teizm naturalistyczny, s. 101.
  • 6 Arthur R. Peacocke, Biological Evolution – A Positive Theological Appraisal, s. 359.
  • 7 Arthur R. Peacocke, Teologia i nauki przyrodnicze, s. 171.
  • 8 Abp Józef Życiński, Bóg i ewolucja…, s. 57.
  • 9 Abp Józef Życiński, Bóg i stworzenie..., s. 70.
  • 10 Philip Clayton, Emerging God: Theology for a Complex Universe, s. 28.
  • 11 Michał Heller, Chrześcijański naturalizm, s. 47.
  • 12 Michał Heller, Chaos, Probability…, s. 110; wyróżnienie dodano
  • 13 Michał Heller, Ewolucja i stworzenie…, s. 154

Nota bibliograficzna:

Piotr Bylica, Współczesny teizm naturalistyczny z punktu widzenia modelu poziomów analizy. Problem działania sfery nadnaturalnej w przyrodzie, „Biblioteka Filozoficznych Aspektów Genezy”, t. 7, Instytut Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego, Zielona Góra 2016.

Philip Clayton, „Emerging God: Theology for a Complex Universe”, Christian Century 13 January 2004, s. 26–30.

John Haught, God After Darwin: A Theology of Evolution, Westview Press, Boulder – Oxford 2000.

Michał Heller, Chrześcijański naturalizm, „Roczniki Filozoficzne” 2003, t. LI, z. 3, s. 41–58.

Arthur R. Peacocke, Teologia i nauki przyrodnicze, przeł. Leszek M. Sokołowski, Znak, Kraków 1991.

Arthur R. Peacocke, „Chance and Law in Irreversible Thermodynamics, Theoretical Biology, and Theology”, w: Chaos and Complexity, eds. Robert J. Russell, Nancey Murphy, Arthur R. Peacocke, „Scientific Perspectives on Divine Action”, Vatican Observatory Publications, Center for Theology and the Natural Sciences, Vatican City State – Berkeley 1995, s. 123–143.

Arthur R. Peacocke, „Biological Evolution – A Positive Theological Appraisal”, w Robert John Russell , William R. Stoeger, and Francisco J. Ayala, Evolutionary and Molecular Biology, Scientific Perspectives on Divine Action, Vatican Observatory Publications, Center for Theology and the Natural Sciences, Vatican City State — Berkeley 1998, s. 357–376.

Abp Józef Życiński, Bóg i ewolucja. Podstawowe pytania ewolucjonizmu chrześcijańskiego, Prace Wydziału Filozoficznego, t. 89, Wyd. TN KUL, Lublin 2002.

Abp Józef ŻYCIŃSKI, Bóg i stworzenie. Zarys teorii ewolucji, Gaudium, Lublin 2011.

 

Tekst oparto na fragmentach książki Piotr Bylica, Współczesny teizm naturalistyczny z punktu widzenia modelu poziomów analizy. Problem działania sfery nadnaturalnej w przyrodzie, „Biblioteka Filozoficznych Aspektów Genezy”, t. 7, Instytut Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego, Zielona Góra 2016.

Przeczytaj także