Czy pragnienie transcendencji jest „nieszczęsnym” skutkiem ubocznym ewolucji biologicznej? Odpowiedź Joego Pucketta na argument Richarda Dawkinsa

Piotr Bylica

Czy pragnienie transcendencji jest „nieszczęsnym” skutkiem ubocznym ewolucji biologicznej? Odpowiedź Joego Pucketta na argument Richarda Dawkinsa

Według Clive’a Staplesa Lewisa jednym z naturalnych, wrodzonych pragnień człowieka jest pragnienie nieba, nieśmiertelności, wieczności itp. Jeśli dla każdego naturalnego pragnienia istnieje przedmiot, który je zaspokaja, to muszą istnieć także niebo, Bóg, życie wieczne itp. Według Richarda Dawkinsa ewolucjonizm pozwala naturalistycznie wytłumaczyć, jak takie pragnienie mogło wyłonić się jako „nieszczęsny” skutek uboczny ewolucji, więc nie wskazuje ono na żaden realnie istniejący desygnat. Poniżej przedstawiamy część odpowiedzi, jaką na ten zarzut formułuje amerykański filozof Joe Puckett Jr. w książce The Apologetics of Joy1Joe Puckett Jr., The Apologetics of Joy. A Case for the Existence of God from C. S. Lewis’s Argument... [Apologetyka radości], której tłumaczenie na język polski wkrótce zostanie opublikowane nakładem Fundacji Prodoteo.

 

O Lewisa argumencie z pragnień przeciwko naturalizmowi pisaliśmy już w innych tekstach (patrz: Argument z pragnień − odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty. Część I: Potrzeby wrodzone i co je zaspokaja; Argument z pragnień − odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty. Część II: Absurd niezaspokojenia i Wszechświata; Argument z pragnień i radości). Tu przypominamy, że ten angielski pisarz i filozof mówi o istnieniu naturalnego pragnienia, które z jednej strony samo w sobie stanowi bardzo przyjemne doznanie, a z drugiej jest szczególnego rodzaju bólem polegającym na uczuciu tęsknoty i niezaspokojenia. Lewis nazywa je radością (Joy), bo samo w sobie jest uczuciem przyjemniejszym niż jakakolwiek przyjemność, z którą normalnie mamy do czynienia w życiu. Radość ta wiąże się jednak ze sprawiającym swoisty ból odczuciem pragnienia czy tęsknoty, której nic na tym świecie nie jest w stanie zaspokoić, choć różne rzeczy tego świata mogą wywoływać to pragnienie (choćby kontakt ze sztuką). Filozof uważa, że pojawianie się chwil, w których odczuwamy tę tęsknotę, należy rozumieć jako „sygnały”, które pochodzą z innego świata, a dokładnie od Boga, który daje nam o sobie znać, przywołuje nas do siebie. Można je też ujmować jako znaki, które prowadzą nas do domu czy do prawdziwej ojczyzny. Ten świat, przynajmniej w jego obecnym (upadłym) stanie, nie jest bowiem rzeczywistością, dla której jesteśmy stworzeni, dlatego tęsknimy za naszą prawdziwą ojczyzną. Odczucia radości przypominają nam o jej istnieniu.

Zgodnie z jednym ze sformułowań argumentu z pragnień, dla każdego wrodzonego pragnienia istnieje przedmiot, który zaspokaja to pragnienie (w tej sprawie patrz: Argument z pragnień − odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty. Część I: Potrzeby wrodzone i co je zaspokaja), a radość będąca pragnieniem nieba, zbawienia, Boga itp. jest pragnieniem wrodzonym, zatem Bóg, niebo, zbawienie itp. istnieją. A jeśli tak, to naturalizm jest fałszywy. Sam Lewis konstatuje:

 

doszedłem do wniosku, że gdyby człowiek wsłuchiwał się w nie [w pragnienie] uważnie i podążał za fałszywymi obiektami, tylko dopóki nie odkryłby ich fałszu, dotarłby w końcu do jasnej i wyraźnej wiedzy, że ludzka dusza została stworzona, by radować się przedmiotem, który nigdy nie zostanie jej w pełni dany. Nie, nie może zostać nawet wyobrażony jako dany w kontekście naszego subiektywnego sposobu istnienia i przestrzenno-czasowego doświadczenia. Pragnienie owo przypomina krzesło stojące w oblężonym zamku króla Artura – krzesło, na którym jeden tylko mógł zasiadać. Jeśli zaś natura nie czyni niczego na próżno, Ten, który zasiada w owym krześle, musi istnieć2Clive S. Lewis, Przedmowa do trzeciego wydania, w: tenże, Błądzenie pielgrzyma. Alegoryczna obrona chrześcijaństwa, rozumu i romantyzmu, tłum. Zbigniew....

 

Jedną z naturalistycznych odpowiedzi na argument z pragnień jest odwołanie do teorii ewolucji biologicznej. Przykładowo amerykański ateistyczny ewolucjonista Matthew Alper twierdzi, że pragnienie to jest w istocie wrodzone, ale powstało i funkcjonuje w naszym gatunku ze względu na jego własności przystosowawcze. Tak samo jak wiara religijna daje ono ludziom – szczególnie ważne w obliczu śmierci – pocieszenie związane z przekonaniem o istnieniu rzeczywistości transcendentnej, roztaczając nadzieję na życie wieczne. Argument ten przedstawiamy w innym tekście (patrz Czy teoria ewolucji obala Clive’a Staplesa Lewisa argument z pragnień? Joego Pucketta odpowiedź na zarzut Matthew Alpera − tekst opublikujemy wkrótce). Tu zajmujemy się innym ewolucyjnym zarzutem przeciwko argumentowi z pragnień, który przeczy temu, by wiara religijna w ogólności, a to konkretne pragnienie w szczególności – miały bezpośrednią wartość przystosowawczą. Należy je raczej traktować jako skutek uboczny wyłonienia się innych cech, które są już ewolucyjnie korzystne. Taki pogląd głosi znany brytyjski ateistyczny popularyzator nauki Richard Dawkins. Przyjrzyjmy się temu, jak Puckett przedstawia i krytykuje stanowisko Dawkinsa.

 

„Nieszczęsny” skutek uboczny

Puckett zwraca uwagę na to, że Dawkins inaczej niż Alper uznaje, że religia nie służy bezpośrednio celowi przetrwania. Jak pisze sam Dawkins:

 

Bardzo często, kiedy pytamy o adaptacyjną wartość czegokolwiek (jakie ma to znaczenie dla przetrwania?), zadajemy po prostu niewłaściwe pytanie. Trzeba je dopiero przeformułować, by nabrało sensu. Może zjawisko, którym się interesujemy (w tym wypadku religia), samo w sobie nie ma wartości adaptacyjnej, tylko jest produktem ubocznym jakiejś innej cechy czy właściwości istotnej z punktu widzenia przetrwania3Richard Dawkins, Bóg urojony, tłum. Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007, s. 238 (cyt. za: Puckett, The Apologetics....

 

Według Dawkinsa wiara religijna jest „nieszczęsnym” produktem ubocznym zaufania i posłuszeństwa względem rodziców i starszych, które są ewolucyjnie konieczne jako narzędzie przetrwania dla dzieci. Gdyby takie zaufanie nie było zaprogramowane w dzieciach, to zwyczajnie nie przetrwałyby one, a więc nie dożyłyby momentu, w którym się rozmnożą, co skutkowałoby wyginięciem naszego gatunku: „Dobór naturalny wbudował w dziecięcy mózg skłonność do wierzenia w to, co mówią rodzice i starszyzna plemienna. Takie posłuszeństwo oparte na zaufaniu sprzyja przeżyciu”4Dawkins, Bóg urojony, s. 244. .

 

Drugą stroną „posłuszeństwa opartego na zaufaniu” jest swoista naiwność dzieci, ich  „bezwarunkowe podporządkowanie”. Dzieci muszą wierzyć swoim rodzicom, że pływanie w rzece pełnej krokodyli jest niebezpieczne, chociaż same nie są w stanie wiedzieć, dlaczego jest to niebezpieczne. Problem polega na tym, że dzieci tak samo będą wierzyć swoim rodzicom, gdy ci mówią im, że trzeba złożyć ofiarę z kozy w czasie pełni Księżyca, aby spadł deszcz5Patrz Dawkins, Bóg urojony, s. 244. Patrz też Puckett, The Apologetics of Joy, s. 128.. Jak pisze Puckett: „Przy tym ujęciu można zrozumieć, jak ewolucja mogła wytworzyć tęsknotę za fikcyjnymi bogami jako rodzaj tęsknoty opisywanej przez Lewisa. Mówiąc wprost, przychodzimy na świat z łatwowiernymi mózgami”6Puckett, The Apologetics of Joy, s. 128..

 

A jednak teoria Dawkinsa nie obala argumentu z pragnień

W odpowiedzi na ten zarzut Dawkinsa Puckett stwierdza, że choć teoria Dawkinsa „sprawdza się w przypadku wielu znanych faktów i cechuje ją pewien stopień wiarygodności”, to nie rozwiązuje wszystkich problemów:

 

Przykładowo, choć teoria Dawkinsa wyjaśnia istnienie ciągłości przekazywania prawdziwych lub fałszywych informacji (powiedzmy wiary religijnej lub wiary w Świętego Mikołaja) z pokolenia na pokolenie, to wciąż nie odpowiada na pytanie, skąd w ogóle wzięła się ta informacja. Możemy prześledzić losy tradycji Świętego Mikołaja do samego jej początku. Dorośli specjalnie wymyślili tę historię na czas świąt Bożego Narodzenia. Ale skąd wzięła się idea transcendentnej rzeczywistości i dlaczego się pojawiła? Choć przyjmując koncepcję Dawkinsa, można wyjaśnić niektóre konkretne przekonania i praktyki religijne, z którymi mamy do czynienia w danym momencie, to nie wyjaśnia ona w pełni tego, dlaczego przekonania religijne per se w ogóle się pojawiły. Dziecko może być łatwowierne i wierzyć, że złożenie ofiary podczas pełni Księżyca sprowadzi deszcz, ale dlaczego jego rodzice w to wierzą? Według Dawkinsa rodzice wierzą w to, ponieważ ich rodzice opowiedzieli im tę samą historię. Ale dlaczego ich rodzice wierzyli w tę historię? Dlatego, że z kolei ich rodzice lub przywódcy plemienia im tak powiedzieli itd. Ale kiedy już dotrzemy do początku tego ciągu (kiedykolwiek by on się zaczął), wciąż pozostajemy z tym samym pytaniem. Dlaczego w ogóle pojawiły się religijne pragnienia i wierzenia?7Puckett, The Apologetics of Joy, s. 128 [wyróżnienia zgodne z oryginałem].

 

Koncepcja Dawkinsa odpowiada więc na pytania, jak to się dzieje, że pewne pragnienia i przekonania religijne są przyjmowane przez dzieci, lub jak to się dzieje, że funkcjonują w społeczności ludzkiej od dawna. Nie odpowiada natomiast na pytanie, dlaczego one się w ogóle pojawiły.

To niejedyny problem ze stanowiskiem Dawkinsa. Nie pozwala ono także rozstrzygnąć, które z przekonań przejmowanych od rodziców są prawdziwe, a które nie:

 

ewolucyjny zarzut Dawkinsa nie daje nam żadnego kryterium rozstrzygania, które przekonania są prawdziwe, a które są zwykłym nonsensem. Wydaje się on zakładać, że wierzenia religijne to nonsens. Ale takie założenie samo wymaga uzasadnienia. Słusznie Dawkins wskazuje na naiwność (lub łatwowierność) dziecięcego mózgu. Ale to nie mówi nam nic na temat wartości prawdziwościowej samych przyjmowanych przez dziecko twierdzeń8Puckett, The Apologetics of Joy, s. 128 [wyróżnienia zgodne z oryginałem]..

 

Dawkins zakłada z góry, że wierzenia religijne są nonsensem. A przecież ich prawdziwość nie jest wykluczona przez logikę; Puckett daje następujący przykład wskazujący, że z punktu widzenia logiki jest przecież możliwe, że różne twierdzenia, które mogą nam się wydawać w sposób oczywisty fałszywe lub prawdziwe, mogą w rzeczywistości mieć inną wartość logiczną, niż ta, którą im przypisujemy:

 

powiedzmy, że żylibyśmy w świecie, w którym istniałaby boska istota zsyłająca deszcz, jeśli ludzie, których ta istota stworzyła, składają ofiarę podczas pełni Księżyca. Taki świat nie jest logicznie niemożliwy. Albo powiedzmy, że żylibyśmy w świecie, w którym krokodyle byłyby tak samo niegroźnie jak złote rybki. Choć zdanie „Pływanie w rzece pełnej krokodyli jest niebezpieczne” może być prawdziwe w naszym świecie, to mogłoby być fałszywe w innym. W naszym świecie jest ono prawdziwe, ale w innym zdanie to byłoby czystym nonsensem9Puckett, The Apologetics of Joy, s. 129..

 

Zatem z koncepcji Dawkinsa wynika jedynie to, że dzieci naiwnie wierzą w twierdzenia zarówno prawdziwe, jak i fałszywe. Jak zauważa Puckett: „Wciąż jednak musimy rozstrzygnąć, które twierdzenia są prawdziwe, a które nie”10Puckett, The Apologetics of Joy, s. 129..

 

Ewolucja mogła wytworzyć prawdziwe przekonanie o istnieniu Boga

Gdyby uznać, że przekonanie, iż krokodyle w rzece, w której pływa człowiek, stwarzają dla niego niebezpieczeństwo, stanowi wytwór ewolucji i jest prawdziwe, to zdaniem Pucketta moglibyśmy także przyjąć, że to samo dotyczy przekonania o istnieniu Boga:

 

Równie dobrze moglibyśmy stwierdzić, że w przeciwieństwie do poglądu Dawkinsa, wiara w Boga zamiast być nieszczęsnym produktem ubocznym pewnych koniecznych mechanizmów związanych z przetrwaniem, jest w rzeczywistości świadectwem tego, że Bóg naprawdę istnieje. Tak jak ewolucja (w jakiejkolwiek formie) wytworzyła prawdziwe przekonanie, że pływanie w rzece pełnej krokodyli jest niebezpieczne, tak na tej samej zasadzie mogła wytworzyć prawdziwe przekonanie, że istnieje Bóg, który zapoczątkował proces ewolucji11Puckett, The Apologetics of Joy, s. 129..

 

Ale jaka ewolucja − ślepa czy kierowana?

Ewolucja może więc odpowiadać za pojawienie się skłonności do przyjmowania zarówno prawdziwych, jak i fałszywych przekonań. (O sprawie tej piszemy też w tekście Czy teoria ewolucji obala Clive’a Staplesa Lewisa argument z pragnień? Joego Pucketta odpowiedź na zarzut Matthew Alpera – tekst opublikujemy wkrótce). Dawkins rozumie ewolucję w sposób zupełnie naturalistyczny, czyli jako pozbawiony celowości, całkowicie samoczynny proces, na który nic z zewnątrz przyrody nie wpływało ani na jego początku, ani w trakcie jego trwania. Jeśli proces ewolucji wyposażył nas w wiarę lub w pragnienie Boga, to zdaniem Pucketta należy sobie zadać pytanie, czy nie powinniśmy uznać za bardziej prawdopodobne, że ten ewolucyjny proces wcale nie jest całkowicie naturalistyczny:

 

Jeśli ewolucja wyposażyła nas w instynkt, który kieruje nas od wyłącznej walki o przetrwanie ku szerszemu, twórczemu i pełniejszemu życiu (włącznie z życiem wiecznym), to która forma ewolucji lepiej pasuje do tej sytuacji: ślepa, niekierowana, pozbawiona wyobraźni czy inteligentna, kierowana przez istotę obdarzoną pomysłowością?

 

Wydaje mi się mniej prawdopodobne, że ślepa i bezcelowa ewolucja miałaby sprawić, byśmy wykroczyli poza świat naszych doznań zmysłowych ku wierze w pozaempiryczny fikcyjny świat bogów i duchów. Jeśli przykładowo zięba ma dziób o wyjątkowym kształcie pozwalającym jej dostać się do owadów żyjących wewnątrz określonego rodzaju drzew, to jest tak tylko dlatego, że drzewa te istniały wcześniej. Wydaje się, że jeśli w naturze nie istnieje nic, co mogłoby spowodować wyewoluowanie pragnienia czegoś nadnaturalnego, oznacza to, iż wraz z pojawieniem się pragnienia transcendencji (nazwijmy ją Bogiem lub życiem wiecznym) ludzkość przechytrzyła ślepą ewolucję. Jeśli jedyną funkcją doboru naturalnego jest, ściśle mówiąc, usuwanie na ślepo gatunków, które nie posiadają mechanizmów koniecznych do przetrwania, co w takim razie spowodowało, że ludzkość zaczęła spoglądać ponad gwiazdy, skoro równie dobrze moglibyśmy żyć tylko pod nimi? Fakt, że spoglądamy poza nie, wydaje się moim zdaniem wspierać ideę „inteligentnej” (lub nakierowanej na cel) formy ewolucji bardziej niż koncepcję ewolucji ślepej (niekierowanej)12Puckett, The Apologetics of Joy, s. 129 [wyróżnienia zgodnie z oryginałem]..

 

Zdaniem Pucketta, gdyby przyjąć, że istnieje Bóg, który stworzył ludzi i który chce, by człowiek wszedł w relację ze swoim Stwórcą, to można spodziewać się, że „zaprogramuje” On w ludziach pragnienie czegoś, czego żadna rzecz z tego świata nie jest w stanie zaspokoić, by w ten sposób nakierować nas ku Niemu. „Skoro doświadczamy takiego pragnienia, czy nie potwierdza to prawdziwości powyższego założenia w świecie, w którym Bóg istnieje? Innymi słowy, jeśli Bóg chcący wchodzić w relacje, naprawdę istnieje, to spodziewalibyśmy się spotkać istoty, które doświadczają pragnienia relacji z Nim, takiego jak to pragnienie, które my w istocie odnajdujemy w sobie”13Puckett, The Apologetics of Joy, s. 130..

Z drugiej strony, przy założeniu koncepcji ewolucji naturalistycznej byłoby bardzo dziwne, gdyby pragnienie i wiara w Boga, który nie istnieje, miały być jedynie skutkiem ubocznym pewnych mechanizmów odpowiedzialnych za przetrwanie. Zdaniem Pucketta jest to możliwe, ale jednocześnie ta opcja jest mniej prawdopodobna od koncepcji ewolucji kierowanej czy tak zwanej ewolucji teistycznej, to jest procesu zapoczątkowanego i kierowanego przez Boga. „Wydaje mi się, że koncepcja procesu ewolucji kierowanej przez istotę posiadającą inteligencję, powiedzmy, że istotę boską, wydaje się lepszym wyjaśnieniem tego pragnienia niż koncepcja ewolucji niekierowanej”14Puckett, The Apologetics of Joy, s. 130..

 

Hipoteza Boga lepiej wyjaśnia obserwowane fakty, w tym istnienie pragnienia transcendencji

By wzmocnić wniosek, że ewolucję biologiczną należy rozumieć jako kierowaną, czyli interpretować ją w sposób teistyczny, Puckett przytacza argumentację na rzecz samego teizmu wygłoszoną przez amerykańskiego filozofa i jednocześnie apologetę chrześcijańskiego Paula Copana. Według Copana pominięcie roli Boga, tak jak robi to naturalizm, w wyjaśnieniu szeregu obserwowanych zjawisk, o których wiemy także dzięki nauce współczesnej, sprawia, że jesteśmy skazani na akceptację wyjaśnień naturalistycznych, które są mniej prawdopodobne niż ich teistyczne alternatywy:

 

Usunięcie Boga z metafizycznego obrazu świata oznacza usunięcie możliwości wytłumaczenia całego szeregu zjawisk. Zastanówmy się, jakie stanowisko – naturalizm czy teizm – lepiej wpasowuje się do następujących własności wszechświata: czy świadomość jest wytworem materii pozbawionej świadomości, czy pochodzi od samoświadomej wyższej istoty? Czy osobowość wyłania się na drodze bezosobowych procesów, czy jest stworzona przez osobowego Stwórcę? Czy wolna wola/ osobista odpowiedzialność wyłoniły się z procesów deterministycznych, czy pochodzą od istoty lub osoby, która jest wolna w swym stwarzaniu? Czy wszechświat zaczął istnieć ot tak, bez przyczyny, powstał z niczego, wziął się znikąd skończoną ilość czasu temu, czy został powołany do istnienia przez potężną istotę? Czy wszechświat tylko przypadkiem jest tak zdumiewająco dopasowany do funkcjonowania w nim biologicznego życia, czy za to dopasowanie odpowiada transcendentna inteligencja? Przywołane fakty służą jako wskazówki transcendencji, ukazując ontologicznie nawiedzony wszechświat15Paul Copan, The Naturalists Are Declaring the Glory of God, w:  Philosophy and the Christian Worldview: Analysis, Assessment, and....

 

Zdaniem Pucketta to, co pisze Copan, stosuje się także do argumentu z pragnień:

 

Jest więc przynajmniej rozsądnie twierdzić, że zdanie „Bóg (lub ktoś/coś w tym rodzaju) istnieje” to najbardziej prawdopodobny wniosek, biorąc całościowo pod uwagę argument z pragnień i jego większą moc wyjaśniania znanych faktów w porównaniu ze zdaniem przeciwnym16Puckett, The Apologetics of Joy, s. 130..

 

Zakończenie

Przedstawiliśmy tutaj część odpowiedzi Pucketta na próbę naturalistycznego wyjaśnienia istnienia pragnienia transcendencji. Swoją argumentację w przytaczanej książce wzmacnia on także odwołaniem do pewnych epistemologicznych koncepcji Alvina Plantingi oraz Richarda Swinburne’a, które dla zachowania zwięzłości wywodu tu pominęliśmy. Puckett odpowiada także na ewolucjonistyczny zarzut wobec argumentu z pragnień, który odwołuje się do idei, że pragnienie czy wiara w Boga mają jedynie charakter adaptacyjny: są bezpośrednio korzystne pod względem zdolności do przetrwania, a skoro są wytworem ewolucji, to Bóg nie istnieje. O tej sprawie piszemy w tekście Czy teoria ewolucji obala Clive’a Staplesa Lewisa argument z pragnień? Joego Pucketta odpowiedź na zarzut Matthew Alpera (tekst opublikujemy wkrótce).

 

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Joe Puckett Jr., The Apologetics of Joy. A Case for the Existence of God from C. S. Lewis’s Argument from Desire, Lutterworth Press, Cambridge 2013.
  • 2 Clive S. Lewis, Przedmowa do trzeciego wydania, w: tenże, Błądzenie pielgrzyma. Alegoryczna obrona chrześcijaństwa, rozumu i romantyzmu, tłum. Zbigniew Kościuk, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 1999, s. 16−17 [11−21].
  • 3 Richard Dawkins, Bóg urojony, tłum. Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007, s. 238 (cyt. za: Puckett, The Apologetics of Joy, s. 127).
  • 4 Dawkins, Bóg urojony, s. 244.
  • 5 Patrz Dawkins, Bóg urojony, s. 244. Patrz też Puckett, The Apologetics of Joy, s. 128.
  • 6 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 128.
  • 7 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 128 [wyróżnienia zgodne z oryginałem].
  • 8 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 128 [wyróżnienia zgodne z oryginałem].
  • 9 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 129.
  • 10 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 129.
  • 11 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 129.
  • 12 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 129 [wyróżnienia zgodnie z oryginałem].
  • 13 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 130.
  • 14 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 130.
  • 15 Paul Copan, The Naturalists Are Declaring the Glory of God, w:  Philosophy and the Christian Worldview: Analysis, Assessment, and Development, eds. M. Linville, D. Werther, Continuum, New York 2012, s. 56 (cyt. za: Puckett, The Apologetics of Joy, s. 130).
  • 16 Puckett, The Apologetics of Joy, s. 130.

Nota bibliograficzna:

Paul Copan, The Naturalists Are Declaring the Glory of God, w: Philosophy and the Christian Worldview: Analysis, Assessment, and Development, eds. M. Linville, D. Werther, Continuum, New York 2012.

Richard Dawkins, Bóg urojony, tłum. Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007.

Clive S. Lewis, Przedmowa do trzeciego wydania, w: tenże, Błądzenie pielgrzyma. Alegoryczna obrona chrześcijaństwa, rozumu i romantyzmu, tłum. Zbigniew Kościuk, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 1999, s. 11−21.

Joe Puckett Jr., The Apologetics of Joy. A Case for the Existence of God from C. S. Lewis’s Argument from Desire, Lutterworth Press, Cambridge 2013.