Skąd się biorą dusze ludzkie?

Mariusz Tabaczek OP

Z punktu widzenia światopoglądu chrześcijańskiego, odpowiedź na pytanie postawione w tytule artykułu wydaje się oczywista. To Bóg jest źródłem, stworzycielem dusz ludzkich, powołującym je do istnienia z nicości (ex nihilo) w momencie poczęcia każdego człowieka. I choć odpowiedź ta jest bez wątpienia prawdziwa, trzeba sobie uświadomić, że zdanie niektórych wpływowych teologów w pierwszych wiekach chrześcijaństwa odnośnie do tej kwestii było radykalnie odmienne. Chcieli oni widzieć duszę ludzką jako przekazywaną potomkom bądź też zrodzoną wraz z ciałem dzieci przez rodziców. Jakie były ich motywacje? Co przeważyło na rzecz tezy o bezpośrednim stwarzaniu dusz ludzkich przez Boga ex nihilo? Jakie jest współczesne teologiczne ujęcie początków istnienia każdego człowieka w odniesieniu do materialnego i intelektualno-duchowego aspektu ludzkiej natury? Niniejszy artykuł przedstawia odpowiedź na te pytania.

Przekonanie o tym, że Bóg stwarza dusze ludzkie z nicości (ex nihilo) w momencie poczęcia każdego człowieka, zrodziło się w kontekście przynajmniej kilku radykalnie odmiennych poglądów odnośnie do początku i pochodzenia duszy ludzkiej, popieranych przez znaczących teologów w początkach chrześcijaństwa. Wypracowanie oficjalnego stanowiska Kościoła w tej kwestii przyniosło odpowiedź na propozycje wędrówki dusz (metempsychozy i reinkarnacji) oraz koncepcje przekazywania bądź rodzenia dusz dzieci przez ich rodziców (traducjanizm i generacjonizm). Poznanie tych zagadnień staje się pomocne w głębszym rozumieniu chrześcijańskiego spojrzenia na człowieka (antropologii teologicznej).

 

Przeciw dualizmowi

Jednym z kluczowych celów i wyzwań chrześcijańskiego rozumienia tego, kim jest człowiek (antropologii teologicznej), stało się wyjaśnienie i obrona jedności osoby ludzkiej. Wyróżnienie aspektów materialnego i intelektualno-duchowego w człowieku może bowiem prowadzić do przekonania, że jako ludzie jesteśmy de facto złożeniem dwóch skorelowanych, aczkolwiek odrębnych bytów (czynników) – ciała i duszy. Pierwsze dwa artykuły niniejszego wątku zostały poświęcone analizie tego zagadnienia w odniesieniu do biblijnego, jak również późniejszego – filozoficzno-teologicznego – ujęcia osoby ludzkiej. Zwróciliśmy w nich uwagę na to, że dualizm duszy i ciała, traktowanych jako odrębne byty, może się wydawać atrakcyjny w kontekście tezy o nieśmiertelności duszy ludzkiej oraz w odniesieniu do pewnych form duchowości chrześcijańskiej, zakładających dążenie do zjednoczenia z Bogiem niejako w oderwaniu od tego, co materialne i ziemskie.

Odpowiedzią na ten – ufundowany na filozofii Platona i „ochrzczony” w chrześcijańskiej wersji platonizmu – dualistyczny pogląd na osobę ludzką była filozofia Arystotelesa i zbudowana na jego myśli antropologia świętego Tomasza z Akwinu. Obaj wskazywali na to, że dusza nie tyle łączy się z ciałem (przychodząc doń z zewnątrz), co organizuje materię w taki sposób, że staje się ona ciałem czy też – dokładniej rzecz ujmując – człowiekiem. Innymi słowy, ciało ludzkie nie może istnieć bez duszy. Gdy jej zabraknie, przestaje być ciałem (człowiekiem), staje się zwłokami (doczesnymi szczątkami tego, co do niedawna było człowiekiem). W artykule poświęconym duszy ludzkiej zwróciliśmy w związku z tym uwagę na to, że podział dyspozycji i aktywności człowieka na te związane z ciałem (odżywianie się, odbieranie wrażeń zmysłowych, ruch, prokreacja itp.) oraz te związane z duszą (samoświadomość, intelekt, wolna wola, otwarcie na drugiego człowieka oraz na Pana Boga i łaskę uświęcającą) jest sztuczny i błędny, ponieważ – powtórzmy to raz jeszcze – ciało nie istnieje, a tym bardziej nie może przejawiać żadnych aktywności bez formującej je duszy. A zatem wszystkie wspomniane aktywności człowieka są w tej samej mierze funkcją duszy człowieka.

 

Traducjanizm

Możemy przypuszczać, że właśnie ta głęboka świadomość jedności osoby ludzkiej stała się jedną z przesłanek do postrzegania rodziców jako przekazujących dzieciom zarówno materialny (ciało), jak i intelektualno-duchowy (duszę) aspekt natury ludzkiej. Nie kto inny jak – żyjący na przełomie II i III wieku słynny apologeta Kościoła łacińskiego w Afryce Północnej – Tertulian opowiadał się po stronie takiego właśnie rozumienia początku duszy ludzkiej. Fachowo określa się je mianem traducjanizmu (od łac. tradux = dziedzictwo, traducere = przekazywać, przeszczepiać). W oparciu o filozoficzną (stoicką) koncepcję form drzemiących w materii, na wzór nasion ukrytych w ziemi (łac. rationes seminales = racje zalążkowe), Tertulian twierdził, że wraz z materią formującą ciało dzieci rodzice przekazują im zalążki duszy.

Stanowisko Tertuliana było wyrazem polemiki z dwoma popularnymi podówczas teoriami odnośnie do początku istnienia każdego człowieka. Pierwsza z nich (zakorzeniona w filozofii Platona) zakładała preegzystencję dusz ludzkich. Stworzone na początku czasu miałyby oczekiwać na „swoją kolej” połączenia z ciałem bądź też łączyć się z nim w ramach kary za oziębłość w relacji do Boga. Stanowisko to popierał na przykład wielki komentator Pisma Świętego epoki patrystycznej – Orygenes1W pierwszym kanonie synodu partykularnego odbytego pod przewodnictwem patriarchy Menny w roku 543, a zatwierdzonego przez papieża Wergiliusza, czytamy:.... Druga koncepcja, z którą polemizował Tertulian (zaproponowana przez szkołę innego greckiego filozofa – Pitagorasa), zakładała wędrówkę dusz, to znaczy metempsychozę lub reinkarnację. Metempsychoza łączy się z przekonaniem, że wszystko w świecie żyje i posiada pierwiastek psychiczny (panpsychizm) – w tym także byty, o których mówimy zazwyczaj, że są nieożywione, na przykład kamień – w związku z czym dusze wędrują między wszystkimi możliwymi ciałami: rzeczy, roślin, zwierząt i ludzi. Reinkarnacja, oznaczająca powtórne zrodzenie, ogranicza wędrówkę dusz jedynie do ciał ludzkich2Opierając się na cyklicznej koncepcji czasu (zakładającej, w odróżnieniu od ujęcia linearnego, nieustanne powroty do tych samych punktów), reinkarnacja....

To właśnie w polemice z preegzystencją dusz oraz metempsychozą i reinkarnacją Tertulian chce widzieć źródło zarówno aspektu materialnego, jak i duchowego (duszy) człowieka w tym świecie, a dokładniej w bezpośredniej relacji przyczynowo-skutkowej między rodzicami i dziećmi. Wydaje się przecież, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby wszechmocny Bóg działał poprzez przyczyny stworzone, w tym także przez rodziców, którzy będąc „narzędziami w ręku Boga”, „dają” swoim dzieciom zarówno ciało, jak i duszę. Pośrednio koncepcja ta podkreślała także jedność natury ludzkiej. Dusza ludzka nie „przychodzi” do ciała z zewnątrz. Jest wraz z nim i w nim przekazywana potomstwu.

 

Traducjanizm duchowy

O tym, że traducjanizm nie był mało znaczącym teologicznym „widzimisię” Tertuliana, świadczy to, że opowiedział się za nim jeden z najważniejszych teologów w historii Kościoła Zachodniego – święty Augustyn, choć Augustyn patrzył krytycznie na traducjanizm Tertuliana, w którym dusza ludzka jest przekazywana przez rodziców w postaci zalążka drzemiącego w materii ciała. Tak rozumianemu traducjanizmowi materialnemu Augustyn przeciwstawił traducjanizm duchowy, który zdefiniował jako przekazywanie dusz ludzkich w ramach duchowego aspektu miłosnego zjednoczenia rodziców, w wyniku którego poczynają się ich dzieci.

Traducjanizm wydał się Augustynowi atrakcyjny także w kontekście jego poszukiwań prawdy o grzechu pierworodnym. Jeśli to dusza ludzka odpowiada za wszystkie dyspozycje i aktywności człowieka, zranienie grzechu pierworodnego musi dotyczyć właśnie jej. Założenie, że dusza jest przekazywana przez rodziców, zdejmowałoby z Boga ciężar odpowiedzialności za stwarzanie duszy z raną grzechu pierworodnego. Byłaby to także przynajmniej pośrednia odpowiedź na pytanie o zło doświadczane przez tych, którzy rodzą się z różnymi defektami i upośledzeniami. Winą za te zmiany nie należałoby obarczać wszechmocnego i dobrego Boga.

Pomimo poparcia ze strony Tertuliana i Augustyna, traducjanizm został odrzucony. W wersji materialnej zakładał bowiem przekazywanie czynnika duchowego w postaci materialnego zalążka, co wydaje się być logicznie sprzeczne3Traducjanizm materialny został potępiony przez papieża Atanazego II w roku 498, w liście do biskupów Galii: „[Niektórzy myślą], że.... Traducjanizm duchowy sugerował natomiast podział substancji duchowej (duszy każdego rodzica), która z założenia nie ma części i nie może się dzielić (jest zasadą niepodzielnej jedności natury ludzkiej).

 

Generacjonizm i emanacjonizm

W historii Kościoła pojawiły się jeszcze przynajmniej dwie alternatywne propozycje dotyczące pochodzenia duszy ludzkiej. Pierwsza z nich, określana mianem generacjonizmu, zakładała, że rodzice nie tyle przekazują duszę swoim potomkom, co rodzą ją wraz z ciałem. Innymi słowy, dusze rodziców rodzą czy też dają początek duszy dziecka, tak jak (uważany za ulotny i w pewnym sensie niematerialny) płomień rodzi płomień. Na przeciwległym biegunie rozważań nad duszą ludzką znajdował się emanacjonizm, zakładający, że dusze ludzkie wyłaniają się (emanują) z substancji samego Boga.

Podobnie do traducjanizmu, generacjonizm i emanacjonizm spotkały się z krytyką ze strony Kościoła. Pierwszy na podstawie tego, że wygenerowanie nowego bytu wymaga tworzywa, podczas gdy niematerialna dusza ludzka nie posiada materiału, z którego mogłaby powstać. Drugi w oparciu o trudną do zaakceptowania teologiczną konsekwencję emanacjonizmu, a mianowicie konieczność uznania tego, że dusza człowieka byłaby w nim pierwiastkiem boskim4Zasadność generacjonizmu była przedmiotem rozważań świętego Augustyna, zanim opowiedział się po stronie traducjanizmu. Jego krytyka pojawia się w dziełach....

 

Dusza ludzka stworzona przez Boga ex nihilo

W obliczu krytyki i odrzucenia (bądź też otwartego potępienia) przez Kościół koncepcji preegzystencji dusz, metempsychozy i reinkarnacji, traducjanizmu (w wersji materialnej i duchowej), generacjonizmu oraz emanacjonizmu wydaje się, że jedyną możliwą do przyjęcia teorią dotyczącą pochodzenia dusz ludzkich jest ich bezpośrednie stworzenie przez Boga z nicości (ex nihilo) w momencie poczęcia każdego poszczególnego człowieka5Więcej na temat omówionych tu stanowisk odnośnie do powstawania dusz ludzkich można znaleźć w: Wincenty Granat, Bóg Stwórca. Aniołowie....

Na rzecz kreacjonizmu w kwestii powstawania dusz ludzkich przemawia także chrześcijańskie rozumienie tego, czym jest każda dusza ludzka – sama w sobie oraz w odniesieniu do materii, którą organizuje na sposób ludzki. Zagadnienie to zostało omówione w poprzednich artykułach tego wątku. Tym, co odróżnia człowieka od zwierząt, jest niewątpliwie intelekt. W aspekcie biernym uzdalnia nas on do przyjęcia informacji płynących od władz zmysłowych – zewnętrznych (wzrok, słuch, węch, smak oraz dotyk) i wewnętrznych (zmysł wspólny, wyobraźnia, pamięć oraz instynkt). W aspekcie czynnym intelekt umożliwia człowiekowi formowanie ogólnych pojęć abstrakcyjnych (np. pojęcie kamienia, o którym myślę w chwili obecnej w oderwaniu od postrzegania zmysłowego). W swojej istocie intelekt czynny jest – przynajmniej w pewnym sensie – niezależny od ciała i narządów zmysłów, podobnie do samoświadomości i wolnej woli człowieka, które towarzyszą naszej zdolności dążenia do określonego celu bądź też unikania tego, co jawi się jako niepożądane, jako zagrożenie.

Teologia katolicka zauważa, że zarówno intelekt, jak i samoświadomość i wolna wola są aktywnościami (dyspozycjami duszy), które pozwalają nam niejako przekraczać (transcendować) świat czysto materialny, upodabniając nas w ten sposób do samego Boga (to właśnie na tej podstawie mówimy, że człowiek nosi w sobie obraz i podobieństwo boże). Co więcej, niezależność intelektu czynnego od ciała i narządów zmysłów pozwala nam wnioskować, że dusza ludzka może istnieć po śmierci – w stanie, w którym nie organizuje materii w organicznym ciele ludzkim.

Wszystko to utwierdza nas w przekonaniu, że dusze ludzkie nie mają swojej przyczyny w świecie przemijających bytów przygodnych. Ich źródłem może być tylko wszechmocny i nieśmiertelny Bóg, który stwarza je z nicości (ex nihilo) w chwili poczęcia każdego człowieka6Teologowie uważają, że Magisterium Kościoła potwierdziło czas i sposób powstawania dusz ludzkich pośrednio, w orzeczeniu potępiającym preegzystencję dusz (zobacz.... Na podstawie poprzednich artykułów w tym wątku należy podkreślić, że stanowisko to jest wolne od zarzutu dualizmu. Dusza ludzka stworzona ex nihilo nie łączy się z uprzednio istniejącym ciałem (w pierwszych stadiach jego rozwoju), nie „przychodzi” do niego z zewnątrz. W momencie połączenia komórki jajowej i plemnika tracą one swoją tożsamość. Materia leżąca u ich podstaw zaczyna funkcjonować na sposób organizmu ludzkiego dzięki stworzonej z nicości duszy ludzkiej, co zresztą nie jest zjawiskiem cudownym, jako że stwarzanie dusz ludzkich jest zgodne z naturą i ogólnym prawem powstawania istot materialno-duchowych, jakimi są ludzie.

Nasza refleksja w tym i poprzednich artykułach umożliwia kompleksowe spojrzenie na człowieka i naturę ludzką w odniesieniu do początku i końca życia ludzkiego. Co więcej, pozwala nam także zaproponować i uzasadnić tezę dotyczącą konieczności zmartwychwstania każdego człowieka. Kwestie te są przedmiotem kolejnego artykułu w tym wątku.

Mariusz Tabaczek OP

Przypisy:

  • 1 W pierwszym kanonie synodu partykularnego odbytego pod przewodnictwem patriarchy Menny w roku 543, a zatwierdzonego przez papieża Wergiliusza, czytamy: „Jeżeli ktoś sądzi, albo mówi, że dusze ludzkie preegzystują i że będąc przed tym rozumami (nóas) i świętymi mocami czerpały dosyt z boskiej kontemplacji, a potem zamieniły się na coś gorszego i dlatego odeszły od bożej miłości (dosł. oziębiły się w Bożej miłości) zyskując grecką nazwę – psyche (psychás) i zostały skazane za karę do istnienia w ciałach, n.b.w. (niech będzie wyłączony)” (Podręcznik Symboli, definicji i deklaracji o sprawach wiary i moralności, edycja Denzinger-Schönmetzer [DS] 203–204).
  • 2 Opierając się na cyklicznej koncepcji czasu (zakładającej, w odróżnieniu od ujęcia linearnego, nieustanne powroty do tych samych punktów), reinkarnacja ma być także odpowiedzią na problem zła. Wszystkie cierpienia, jakie spotykają ludzi, są następstwem win popełnionych w poprzednich wcieleniach, zgodnie z żelaznym prawem powodującym ścisły związek przyczyn i skutków nazywanym „karmą”. Zakłada ona, że każdy dobry czyn znajduje pozytywną zapłatę, podczas gdy czyn zły powoduje cierpienie. Kościół nie potępił nigdy oficjalnie nauki o reinkarnacji. Zapewne dlatego, że wierzący nie mieli wątpliwości co do tego, że jest ona sprzeczna z chrześcijaństwem (warto zauważyć, że zwolennicy reinkarnacji powoływali się na szereg tekstów biblijnych, na przykład na odpowiedź uczniów na pytanie Jezusa o to, za kogo uważają Go ludzie – „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. [Mt 16,13–14]). Uczynił to jednak pośrednio, określając dogmatycznie nieprawidłowość nauki o preegzystencji (uprzednim istnieniu) dusz ludzkich.
  • 3 Traducjanizm materialny został potępiony przez papieża Atanazego II w roku 498, w liście do biskupów Galii: „[Niektórzy myślą], że słusznie mogą twierdzić, iż w rodzeniu ludzkim rodzice udzielają duchowego tchnienia życia w taki sam sposób, jak tworzą ciało z elementów materialnych […] Jak oni mogą myśleć tak po ziemsku wbrew słowom Bożym, iż dusza na obraz Boży stworzona może być przekazana i ciału udzielona przez połączenie ciał ludzkich, kiedy działanie [Boga], który z początku [duszę] stworzył, nie ustało dotychczas, sam bowiem powiedział: Ojciec mój działa bez przerwy i ja działam (J 5,17) […] Niech przyjmą prawowierną naukę, a mianowicie, że ten udziela duszy [ciału], który powołuje do istnienia to, co nie istnieje [Rz 4,17]” (DS 360). Podobne w tej kwestii było stanowisko Benedykta XII (DS 1007).
  • 4

    Zasadność generacjonizmu była przedmiotem rozważań świętego Augustyna, zanim opowiedział się po stronie traducjanizmu. Jego krytyka pojawia się w dziełach świętego Efrema (początek IV wieku), który stwierdza: „Nie rodzi się bowiem dusza z duszy, jak czytamy ‘kość z kości moich’, nie rodzi się dusza z duszy mojej, bo czytamy: będą stanowili obydwoje jedno ciało [Rdz 2,23nn], nie zaś jedną duszę” (cytat za Jerzy Buxakowski, Stwórca i stworzenie, Bernardinum, Pelplin 1998, s. 218). Podobnie święty Cezariusz, brat świętego Grzegorza z Nazjanzu (+368), jasno stwierdza: „Człowiek rodzi narzędzie [ciało], ale Bóg daje duszę” (Dial. 3, 169).

    Emanacjonizm powrócił w XIX wieku na kanwie romantycznej filozofii idealistycznej, która postrzegała świat jako manifestację i urzeczywistnienie się Ducha Bożego. Został potępiony na Soborze Watykańskim I. Jednocześnie, już około roku 400, uczestnicy synodu w Toledo uznali, że należy wyłączyć ze wspólnoty Kościoła tych, którzy nauczają, że dusza ludzka stanowi cząstkę Bożej substancji (DS 190, 201).

  • 5 Więcej na temat omówionych tu stanowisk odnośnie do powstawania dusz ludzkich można znaleźć w: Wincenty Granat, Bóg Stwórca. Aniołowie – człowiek, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1961, s. 319328; Buxakowski, Stwórca i stworzenie, s. 208209; 236241; Gerhard L. Müller, Dogmatyka Katolicka, WAM, Kraków 2015, s. 153.
  • 6 Teologowie uważają, że Magisterium Kościoła potwierdziło czas i sposób powstawania dusz ludzkich pośrednio, w orzeczeniu potępiającym preegzystencję dusz (zobacz powyżej, przypis 1). Wydaje się, że dopiero w wieku XX, w encyklice papieża Piusa XII Humani generis, w kontekście pytania o ewolucjonizm, znajdujemy bezpośrednie orzeczenie w tej kwestii: „Kościół nauczający nie zabrania uczonym i teologom polemiki nad doktryną ewolucjonizmu, według dzisiejszego stanu nauk przyrodniczych i teologicznych. Gdy się mianowicie bada problem pochodzenia ciała ludzkiego z materii istniejącej uprzednio i organicznej; bo uznanie bezpośredniego stworzenia dusz przez Boga nakazuje nam wiara katolicka” (Humani generishttps://bdp.xportal.pl/pius-xii/humani-generis/, pkt 36). Papież Jan Paweł II potwierdził stanowisko wyrażone w Humani generis w ramach adresu powitalnego do uczestników sympozjum na temat ewolucji i początków życia, sponsorowanego przez Papieską Akademię Nauk w 1996 roku. Papież zaznacza, że „jeśli ciało ludzkie bierze początek z istniejącej wcześniej materii ożywionej, dusza duchowa zostaje stworzona bezpośrednio przez Boga” (Jan Paweł II, Orędzie życia. Przesłanie Ojca Świętego do członków Papieskiej Akademii Nauk [22 października 1996 r.], „W drodze”, 1997, nr 9, s. 4346). Pośrednie świadectwa na rzecz stworzenia dusz ludzkich ex nihilo można znaleźć w Biblii (np. Koh 12,8). Bardziej wprost na ten temat wypowiada się święty Augustyn: „Zaznaczam, że dusza została stworzona przez Boga, jako wszystko przez Niego zostało stworzone, a wśród tych rzeczy, które Bóg stworzył, główne miejsce należy przyznać duszy” (cytat za Buxakowski, Stwórca i stworzenie, s. 219). Koncepcja stworzenia dusz ex nihilo została pogłębiona i rozwinięta w średniowieczu przez świętego Tomasza z Akwinu.