Inkwizycja: prostowanie wykrzywionego obrazu

Redakcja Contra Gentiles

Nie będziemy argumentować, że inkwizycja jest powodem do chwały, bo szerzenie wiary religijnej czy jakiejkolwiek ideologii za pomocą środków siłowych nie może się bronić. Niemniej w powszechnym obrazie inkwizycji i Kościoła mamy do czynienia z pewnym wykrzywieniem proporcji, nadmiernymi uproszczeniami i uogólnieniami, a przede wszystkim z fałszowaniem faktów. W niniejszym tekście staramy się przynajmniej częściowo ten zafałszowany obraz wyprostować. Temat jest bardzo złożony, stąd dokonujemy tu niecałkowitego jego ujęcia. Niniejsza prezentacja stanowi punkt wyjścia do dalszego zgłębiania zagadnienia, do którego będziemy wracać na naszej stronie.

 

W obiegowej opinii inkwizycja to – obok wypraw krzyżowych, krwawej walki o władzę papieską, zwalczania nauki, prześladowania Żydów czy współpracy z nazistami – jedna z najciemniejszych kart w historii Kościoła. Instytucja owa odpowiadać miała za ogrom cierpienia będącego wynikiem niesprawiedliwych wyroków wynikających z zabobonów i przesądów, stosowała tortury, skazywała na stosy, a w najlepszym przypadku na karę więzienia odbywaną w nieludzkich warunkach w lochach inkwizycji. W ten sposób służyła umocnieniu władzy papieskiej, która w imię walki z heretykami siłami tejże instytucji siała strach i śmierć, a nawet hamowała rozwój nauki. W szczególności inkwizycja odpowiadać miała za rozpętanie fanatycznego mordowania kobiet podejrzanych o bycie czarownicami. W niniejszym tekście nie argumentujemy, że inkwizycja jest powodem do chwały, ale staramy się choć częściowo wyprostować zafałszowany obraz tego urzędu.

W innych publikacjach w sekcji Chrześcijaństwo oskarżone, ale także w „Trudne” przypadki w relacji nauki i religii obalamy mity dotyczące chrześcijaństwa w ogólności lub samego Kościoła, jak te wymienione wyżej. Tu zajmujemy się tylko problemem inkwizycji, pomijając przy tym dokładniejszą analizę kwestii czarownic, której poświęcamy osobny tekst (patrz Inkwizycja a palenie czarownic – tekst zostanie opublikowany wkrótce). W przeważającej części opieramy się tu na treści rozdziału Inkwizycja z książki Marka Piotrowskiego Kościół oskarżony1Patrz Marek Piotrowski, Kościół oskarżony, Wydawnictwo AA, Inicjatywa Ewangelizacyjna „Wejdźmy na szczyt”, Wydawnictwo IKONA, Kraków 2019., w której autor odpowiada na ponad dwieście niesłusznych zarzutów wobec Kościoła.

 

Zarysowanie problemu

Przedmiotem badania inkwizycji kościelnej, której początki sięgają XIII wieku, były herezja i takie wykroczenia przeciwko religii, jak bigamia, sodomia, kradzieże w kościołach. W czasach średniowiecza w świecie, w którym porządek społeczny łączył się z porządkiem religijnym, działania inkwizycji były motywowane troską zarówno o zachowanie ładu społecznego, jak i zbawienie dusz ludzkich. A nawet, z punktu widzenia Kościoła, zachowanie ładu społecznego można potraktować jedynie jako środek do celu związanego z przeznaczeniem człowieka do wieczności. Sam porządek społeczny jako taki był przedmiotem zainteresowania władz świeckich.

 

Wiele inkwizycji

I w tym kontekście warto zwróć uwagę na ważne rozróżnienie. Otóż mówienie o inkwizycji ogólnie nie daje wystarczająco ostrego obrazu sytuacji. Po pierwsze istniały dwa rodzaje inkwizycji: kościelna oraz państwowa (królewska). Inkwizycja kościelna początkowa sprowadzała się do instytucji sądowych powoływanych przez biskupów. Z czasem kolejni papieże uznali, że instytucje te powinny podlegać zwierzchnikowi Kościoła. Niemniej, mimo różnych dekretów papieskich dotyczących ogólnych ram funkcjonowania inkwizycji oraz rozsyłania przez papieży swoich delegatów, zawsze miała ona charakter lokalny. Papieżowi bezpośrednio podlegała tylko jedna biskupia inkwizycja, mianowicie rzymska, gdyż był on biskupem Rzymu. Inkwizycję królewską natomiast organizowali władcy.

Pojawienie się inkwizycji kościelnej wiąże się przede wszystkim z dwoma zjawiskami społecznymi średniowiecznej Europy: rozpowszechnianiem się od około X wieku ruchów heretyckich (ze szczególnym nasileniem około wieku XIII), których przedstawicieli należało przede wszystkim nawrócić zamiast skazywać na śmierć (co akurat szczególnie chętnie czyniła inkwizycja królewska), oraz niskim poziomem sądów świeckich sprawowanych przez lokalnych feudałów lub trybunały miejskie, w których często dochodziło do nadużyć lub błędów spowodowanych brakiem wiedzy. Choć może być to szokująca informacja, dla osoby, która żywiła wiarę w „czarną legendę”, inkwizycja kościelna była mniej okrutna, bardziej sprawiedliwa i lepiej pozwalała na ochronę potencjalnych niewinnych ofiar niż inkwizycje królewskie. Poniżej kilka tez o inkwizycji kościelnej, które są popularnym mitem na jej temat, będącym raczej wynikiem czarnego PR niż oddania w służbie prawdy.

 

Mit 1: Inkwizycja odpowiada za rozpętanie polowania na czarownice.

 

Prawda:

Inkwizycja nie rozpoczęła linczów rzekomych czarownic, lecz je ograniczyła. Wyrugowała „sądy Boże” i bezmyślne okrucieństwo sądów świeckich, niejednokrotnie posługujących się ordaliami2Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537..

Polowanie na domniemane czarownice wiązało się bardziej z religijnością ludową i wierzeniami, które przez Kościół średniowieczny były identyfikowane jako pogańskie. Sam Kościół podchodził trzeźwo do problemu praktyk magicznych. W roku 906 opublikowano dokument Canon Episcopi, który jednoznacznie uznawał, że relacje o sabatach czarownic, lataniu na miotle i podobne historie należy uznać za wyraz pogańskich przesądów, a opisy takich wydarzeń  – za wytwory wybujałej fantazji, mylenie snów z rzeczywistością lub wynik zwiedzenia przez złego ducha. W kontekście takiego podejścia należy rozpatrywać późniejsze działanie inkwizycji kościelnej w sprawach związanych z magią (patrz też Inkwizycja a palenie czarownic – tekst opublikujemy wkrótce). Znanym „sądom Bożym” (jak wrzucanie oskarżonego do wody), określanym też mianem ordaliów (w ich sprawie patrz niżej pkt 6), Kościół przeciwstawiał się wielokrotnie, a nawet zostały one zakazane przez Sobór Laterański IV w 1215 roku.

 

Mit 2: Papiestwo odpowiada za zbrodnie inkwizycji. Papież bezpośrednio nadzorował działania inkwizycji, dając przyzwolenie na wszelkie nadużycia i niewłaściwe praktyki.

 

Prawda:

Bezpośredni wpływ miał papież na inkwizycję rzymską, pośredni na biskupią. Inkwizycja królewska (państwowa) była praktycznie niezależna od papieża, często pozostając z nim w ostrym konflikcie3Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537..

Przypisywanie papiestwu „zbrodni inkwizycji” opiera się na nierozróżnieniu odmian instytucji inkwizycyjnych. Jak pisaliśmy wcześniej, papież sprawował bezpośrednią kontrolę tylko nad inkwizycją rzymską, był bowiem biskupem Rzymu. Inkwizycja papieska nie miała charakteru ogólnokościelnego. Poszczególni biskupi organizowali i bezpośrednio nadzorowali działania inkwizycji na podległym im obszarze. Papież jako głowa Kościoła miał na nie jedynie pośredni wpływ, a dochodziło do sytuacji, gdy był on naprawdę wątpliwy. Znane są problemy z podporządkowaniem  się papieżowi inkwizycji hiszpańskiej. Jak pisze Piotrowski:

 

Pod koniec XV wieku […] papież Sykstus IV próbował ograniczyć samowolę hiszpańskiej Inkwizycji, wydając w 1482 roku specjalną bullę. Zarzucał w niej inkwizytorom kierowanie się rządzą zysku i wystawianie dusz na niebezpieczeństwo, przypomniał o obowiązku zaznajamiania oskarżonych z zarzutami, brania pod uwagę okoliczności łagodzących oraz umożliwienia apelacji do Rzymu. Nakazywał także przestrzeganie prawa oskarżonego do posiadania adwokata. Szczególnie ważne było to, że papież udzielił jednocześnie generalnej amnestii4Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 530..

W wyniku nacisku władców Hiszpanii papież jednak odwołał tę bullę, która mogła przyczynić się do zakończenia hiszpańskiej inkwizycji, słynącej z nadużyć, którymi niesłusznie obarcza się Kościół czy instytucję inkwizycji w ogóle. Nie był to jedyny przypadek sprzeciwu władz świeckich: „już wcześniej papieże (np. Innocenty III, Honoriusz III, Grzegorz III, Grzegorz IX, Celestyn IV, Innocenty IV, Aleksander IV, Urban IV, Klemens IV, Innocenty VIII) uchylali wyroki skazujące na śmierć, [ale] królowie z reguły nie respektowali takiego uchylenia”5Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 530, przyp. 679..

 

Mit 3: Liczba ofiar inkwizycji, które spłonęły na stosie lub w inny sposób poniosły śmierć, sięga setek tysięcy, a może nawet milionów.

 

Prawda:

Liczbę wyroków śmierci wszystkich rodzajów Inkwizycji ocenia się maksymalnie na 25 tys. w ciągu 700 lat jej działania, przy czym liczba ta zawiera także osoby skazane za przestępstwa pospolite, takie jak bigamia, sodomia, kradzieże w kościołach, kradzieże koni, gwałt na aresztantkach (strażnicy), szpiegostwo na rzecz Arabów i złamanie tajemnicy spowiedzi (księża). Najwięcej (1–1,5%) procesów kończyło się karą śmierci w przypadku Inkwizycji państwowej (królewskiej)6Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537..

Wszystkim wytykającym Kościołowi ofiary inkwizycji chciałoby się powiedzieć: znaj miarę, znaj proporcję! Bez wyczucia proporcji, bez znalezienia właściwego porównania, posiłkując się nawet najbardziej precyzyjnymi danymi, nasze oceny mogą okazać się jedynie karykaturą rzeczywistości, a nie oddaniem sprawiedliwości faktom. Pomijając już nawet kwestię, że inkwizycja państwowa miała na swoim koncie więcej wyroków skazujących na śmierć niż inkwizycja kościelna, to rzekome „zbrodnie” tej drugiej bledną w obliczu ilości śmierci zadawanej w imię ideologii, której zwolennicy chętnie krzyczeli lub nadal krzyczą o zbrodniach Kościoła. Nie dysponujemy dokładnymi danymi, ale uważa się, że w wyniku wyroków wydanych przez inkwizycję w ciągu 700 lat śmierć poniosło 25 tys. osób! Powtórzmy: 25 tys. w ciągu 700 lat! Groza inkwizycji blednie w świetle terroru i masakr milionów ludzi, spowodowanych działalnością Maximiliena de Robespierre’a podczas rewolucji francuskiej (która w o wiele krótszym czasie pochłonęła więcej ofiar niż cała inkwizycja), czystkami w Związku Radzieckim w latach trzydziestych XX wieku czy działalnością Pol Pota w Kambodży w latach siedemdziesiątych XX wieku. Uznaje się, że szczególnie komunizm, z którego ateistyczną ideologią i dziś identyfikuje się wiele osób, uczynił z masowych zbrodni system rządów. Według niektórych szacunków całkowita liczba ofiar komunizmu wynosi około 94 milionów. W poszczególnych krajach liczba ofiar miałaby wynosić:

 

    65 milionów w Chinach,

20 milionów w ZSRR,

2 miliony w Kambodży,

2 miliony w Korei Północnej,

1,7 miliona w Afryce,

1,5 miliona w Afganistanie,

1 milion w Europie Wschodniej (blok wschodni),

1 milion w Wietnamie,

150 tysięcy w Ameryce Łacińskiej (głównie na Kubie),

10 tysięcy ofiar pochłonął międzynarodowy ruch komunistyczny i partie komunistyczne niesprawujące władzy7Patrz Stéphane Courtois, Nicolas Werth, Jean-Louis Panné, Andrzej Paczkowski, Karel Bartošek, Jean-Louis Margolin, Czarna księga komunizmu, tłum. Krzysztof Wakar... .

Znaj miarę, znaj proporcję!

 

Mit 4: Jednym z głównych celów inkwizycji było nawrócenie wyznawców innych religii na chrześcijaństwo przy użyciu siły.

Prawda:

Inkwizycja miała prawo zajmować się wyłącznie chrześcijanami8Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537..

Dysponujemy danymi na poparcie tezy, że reguła, iż tylko chrześcijanie podlegają badaniu inkwizycji, była skrupulatnie przestrzegana. Znany jest przypadek z początku XVII wieku, gdy skazana kobieta prowadzona na egzekucję zaczęła krzyczeć, że nie jest ochrzczona. W wyniku tego egzekucję wstrzymano i rozpoczęto śledztwo mające sprawdzić, czy w istocie jest tak, jak mówiła9Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 528.. Świadczy to o tym, że inkwizycja nie stanowiła narzędzia walki z innymi religiami, szczególnie Żydami czy Arabami. Interesowali ją chrześcijańscy heretycy i osoby popełniające przestępstwa przeciwko religii chrześcijańskiej.

 

Mit 5: Inkwizycja wprowadziła do użytku najcięższe narzędzia tortur i zapoczątkowała zwyczaj zmuszania oskarżonych do przyznania się do winy poprzez zadawanie im okrutnych cierpień. Była to specjalność inkwizytorów, którzy wymyślali coraz to nowsze sposoby znęcania się nad swoimi ofiarami, zamykając je następnie w mokrych lochach bez jedzenia.

Prawda:

Więzienia inkwizycji były znacznie lżejsze niż więzienia świeckie w tym samym okresie historycznym. Podobnie tortury – rutynowa metoda śledcza w średniowieczu – były w wykonaniu inkwizycji znacznie lżejsze i ograniczone szczegółowymi przepisami10Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537..

Okrucieństwo i zbrodnie, które przypisuje się inkwizycji kościelnej, w rzeczywistości bardziej słusznie jest przypisywać inkwizycji królewskiej, czyli świeckiej. Działania tej ostatniej dalece odbiegały od porządku proceduralnego, który skrupulatnie był stosowany i przestrzegany przez inkwizytorów kościelnych. Inkwizycja królewska chętnie i w niekontrolowany sposób stosowała tortury, skazywała na śmierć, a w świeckich więzieniach panowały zdecydowanie gorsze warunki niż w więzieniach inkwizycji kościelnej. Trzeba pamiętać, że tortury były od czasów rzymskich standardowym sposobem zdobywania zeznań, a nie wymysłem samej inkwizycji. W porównaniu ze świeckimi trybunałami „tortury [inkwizycji kościelnej] były łagodniejsze i rzadziej stosowane, a przede wszystkim ich używanie było ujęte w ramy ścisłych przepisów”11Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 518.. Zgodnie z nimi, jeśli ktoś „pokonał” tortury, czyli mimo nich nie uzyskano od niego obciążającego zeznania, musiał zostać uniewinniony. Przed rozpoczęciem tortur dokonywano oględzin lekarskich i w przypadku stwierdzenia złego stanu zdrowia tortury były zabronione. Lekarz był też obecny przy torturach, by pilnować, aby nie doszło do trwałego uszczerbku na zdrowiu lub śmierci oskarżonego. W razie konieczności miał prawo do ich przerwania12Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 518−519.. Znana była też praktyka, że przed rozpoczęciem tortur okazywano oskarżonemu narzędzia i sposoby, jakie mają być użyte wobec niego, dając mu na tym etapie możliwość wyznania winy bez dokonywania tortur.

A oto przykładowy opis kary więzienia stosowanej przez średniowieczną inkwizycję:

 

Średniowieczni inkwizytorzy stosowali dwa rodzaje uwięzienia. Pierwsze, murus largus, polegało na skazywaniu winnego na pobyt w klasztorze, z bardzo rygorystycznie ograniczonym prawem poruszania się; drugie, murus strictus, polegało na ścisłym zamknięciu w celi klasztornej. W jednym i drugim przypadku więzień otrzymywał minimalną porcję żywności, miał zakaz kontaktowania się ze światem zewnętrznym (dopuszczalne były jedynie odwiedziny współmałżonka). Wydawane wyroki były z reguły dożywotnie, na ogół jednak później je skracano. Odosobnienie w klasztorze […] swoim charakterem upodobniało się niewątpliwie bardziej do praktyki pokutnej niż do kary kryminalnej13Abp Grzegorz Ryś, Inkwizycja, Wydawnictwo WAM, Kraków 2020, s. 105..

Znamy też inne rodzaje więzień niż zamknięcie w celi klasztornej stosowane przez inkwizycję. Jak pisze Piotrowski:

 

Inkwizycja miała dwa rodzaje więzień:

* „tajne więzienie” (odpowiednik dzisiejszego aresztu śledczego)

* „więzienie karne” (carcel de penitentia), gdzie osoby skazane odsiadywały karę „wiecznego więzienia” ([…] „wieczne więzienie” rzadko bywało dożywociem, wyrok mógł opiewać na wiele lat, ale mogły to być też np. trzy miesiące. Po prostu nazwą tą opatrywano każdy orzeczony wyrok więzienia. W XV i XVI wieku „wiecznym więzieniem” nazywano także obowiązek przebywania w domu krewnych lub nawet zakaz opuszczania miasta).

Pewnym paradoksem jest, iż więzienia „karne” były zwykle lżejsze niż areszt śledczy. Niektóre z nich były ciemne i mokre […], większość jednak była znacznie lżejsza niż „standardowe” więzienia królewskie. Zdarzało się, iż więźniowie pospolici – osadzeni w więzieniach publicznych – samooskarżali się przed Inkwizycją wyłącznie po to, by przeniesiono ich do owych „lochów” Inkwizycji.

Nic w tym zresztą dziwnego, skoro – w odróżnieniu od więzień królewskich – w „lochach” Inkwizycji z reguły karmiono regularnie i to wcale nie najgorzej (chleb, mięso, wino). Więźniowie posiadający własne środki mogli sprowadzać posiłki z miasta (w tym także owoce i słodycze). Choć brzmi to dla nas – wychowanych na „czarnej legendzie” Inkwizycji – niewiarygodnie, jednym z obowiązków służby więziennej było czuwanie, aby aresztanci nie przejedli w ten sposób całego swojego majątku ([…] musieli mieć z czego płacić grzywny!). Ubodzy aresztanci dostawali „z urzędu” kapcie, koszule i kalesony, ludzie zaś należący do inteligencji mogli przechowywać w celi książki oraz przybory do pisania. Wszystkim więźniom zapewniano opiekę lekarską14Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 515−516..

Choć oczywiście dochodziło do różnych nieprawidłowości, to nie stanowiły one reguły. Opisy takie burzą więc mit o ciemnych i mokrych „lochach” inkwizycji i nieludzkim traktowaniu więźniów.

 

Mit 6: Inkwizycja nie honorowała praw oskarżonego, nie przyznawała mu żadnych przywilejów i rzadko dawała okazję do obrony, a wyroki często oparte były na pomówieniu czy anonimowych doniesieniach.

 

Prawda:

Inkwizycja wprowadziła do średniowiecznego sądownictwa instytucję obrońcy, wieloinstancyjność, funkcję ławnika, a także możliwość wcześniejszego zwolnienia za dobre sprawowanie. Umożliwiła również oskarżonemu zakwestionowanie bezstronności sędziego15Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537..

We wczesnym średniowieczu, zanim ustanowiona została instytucji inkwizycji, wszelkie przestępstwa (także związane z herezją) były przedmiotem dochodzenia władz świeckich. Wiązało się to z różnymi nadużyciami, bo na przykład oskarżając sąsiada, można było przejąć jego majątek. Lokalni władcy, którzy pełnili funkcje sędziowskie, często nie byli bezstronni. Dochodziło też do błędów spowodowanych brakiem wiedzy.  A często także do samosądów. „Dlatego właśnie powołano Inkwizycję – jako wyspecjalizowane, kompetentne biuro śledcze złożone z najwybitniejszych umysłów epoki (zakon dominikanów słynął z uczoności jego członków)”16Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 514.. Według niektórych specjalistów od inkwizycji, okazała się ona „z jednej strony »uprawomocnieniem« karania herezji jako przestępstwa kryminalnego, z drugiej jednak − »hamulcem« powstrzymującym samosądy oraz arbitralne wyroki lokalnych władz, niepoprzedzone rzeczowym dochodzeniem”17Ryś, Inkwizycja, s. 107. Arcybiskup Ryś streszcza w ten sposób opinię Josepha Leclera, historyka specjalizującego się w okresie reformacji..

Do przedinkwizycyjnych metod śledczych należały ordalia, znane też jako „sądy Boże”, polegające na poddaniu oskarżonego swoistej próbie:

 

próba ognia – polegała na chwyceniu ręką rozżarzonego węgla. Jeśli rany szybko i bez problemów się zagoiły, uznawano, że poddany próbie mówi prawdę;

próba wody – wrzucano związanego podsądnego do wody. […] za dowód prawdy uznawano tonięcie, utrzymujący się zaś na powierzchni był uznawany za kłamcę;

próba miecza – polegała na odbyciu pojedynku pomiędzy skarżącym a oskarżonym18Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 515..

Wbrew popularnemu mitowi nie były to metody stosowane przez inkwizycję. Kościół uważał je za wyraz zabobonów o pochodzeniu pogańskim i surowo zabronił stosowania ordaliów na Soborze Laterańskim IV w 1215 roku.

Jeśli dodamy do tego wprowadzenie przez inkwizycję instytucji obrońcy, wieloinstancyjności, funkcji ławnika, możliwości wcześniejszego zwolnienia za dobre sprawowanie, zakwestionowania bezstronności sędziego, a nawet bezpośredniego odwołania się do papieża, to widać wyraźnie, że pojawienie się inkwizycji znacząco i pozytywnie przyczyniło się do funkcjonowania i rozwoju sądownictwa.

 

Zakończenie

Używanie przemocy, by wymusić na kimś przyjęcie lub odrzucenie jakichś przekonań, nie może się spotkać z pochwałą. Ten aspekt działań w ramach inkwizycji czy jakiejkolwiek innej organizacji trudno więc pochwalać. Jednak w ogólnej ocenie inkwizycji nie powinniśmy pomijać właściwego kontekstu jej działania, jaki w świecie, gdzie porządek społeczny był zespolony z porządkiem religijnym, stanowiły troska zarówno o zachowanie ładu społecznego, jak i zbawienie dusz ludzkich, ochrona ich przed herezją, która mogła doprowadzić je do wiecznego potępienia. Nie można pomijać faktu, że inkwizycja kościelna stanowiła rzeczywisty postęp prawny i proceduralny w rozprawach sądowych, że w obliczu wcześniejszych praktyk oraz działań inkwizycji świeckiej, przyczyniła się do ochrony wielu niewinnych ludzi. I jeszcze raz powtórzmy tym, którzy odwołując się do działań inkwizycji, oskarżają Kościół o masowe zbrodnie: znaj proporcję!

Redakcja Contra Gentiles

Przypisy:

  • 1 Patrz Marek Piotrowski, Kościół oskarżony, Wydawnictwo AA, Inicjatywa Ewangelizacyjna „Wejdźmy na szczyt”, Wydawnictwo IKONA, Kraków 2019.
  • 2 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537.
  • 3 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537.
  • 4 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 530.
  • 5 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 530, przyp. 679.
  • 6 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537.
  • 7 Patrz Stéphane Courtois, Nicolas Werth, Jean-Louis Panné, Andrzej Paczkowski, Karel Bartošek, Jean-Louis Margolin, Czarna księga komunizmu, tłum. Krzysztof Wakar i inni, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999 (cyt. za hasło: „Czarna księga komunizmu”, https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_ksi%C4%99ga_komunizmu) [dostęp 20 IV 2021]).
  • 8 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537.
  • 9 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 528.
  • 10 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537.
  • 11 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 518.
  • 12 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 518−519.
  • 13 Abp Grzegorz Ryś, Inkwizycja, Wydawnictwo WAM, Kraków 2020, s. 105.
  • 14 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 515−516.
  • 15 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 537.
  • 16 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 514.
  • 17 Ryś, Inkwizycja, s. 107. Arcybiskup Ryś streszcza w ten sposób opinię Josepha Leclera, historyka specjalizującego się w okresie reformacji.
  • 18 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 515.

Nota bibliograficzna:

Marek Piotrowski, Kościół oskarżony, Wydawnictwo AA, Inicjatywa Ewangelizacyjna „Wejdźmy na szczyt”, Wydawnictwo IKONA, Kraków 2019.

Abp Grzegorz Ryś, Inkwizycja, Wydawnictwo WAM, Kraków 2020.

„Czarna księga komunizmu”, https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_ksi%C4%99ga_komunizmu [dostęp 20 IV 2021].