“Trudne” przypadki w relacji nauki i religii

“Trudne” przypadki w relacji nauki i religii

Na temat relacji nauki i religii krąży wiele nieporozumień. W niniejszej sekcji zajmujemy się różnymi przypadkami (w szerokim sensie), które w powszechnej świadomości pełnią funkcję wzorcowych, jeśli chodzi o rozumienie tej relacji. Z jednej strony wiele osób ma na przykład wyobrażenia o walce Kopernika z Kościołem. Ten w myśl tezy o mrokach średniowiecza, przyjmował, że Ziemia jest płaska, a dopiero Kopernik wykazał, że jest okrągła i do tego pierwszy, dzięki rzetelnej obserwacji nieba wolnej od wszelkich uprzedzeń, odkrył, że nasza planeta krąży wokół Słońca. Niektórzy myślą, że Griordano Bruno spłonął na stosie za swoje poglądy naukowe, a nawet że Galileusz skończył tak samo z powodu niechęci Kościoła do nauki. Tego typu wyobrażenia funkcjonują jako argumenty dla tezy o wrodzonym konflikcie nauki i religii (szczególnie chrześcijaństwa lub samego katolicyzmu). Z drugiej strony niektórzy sądzą, że Darwin był skłonny uznać swoją teorię za zgodną teizmem chrześcijańskim, a Einstein czy Hawking uważali, że między nauką a religią nie ma konfliktu. Tego typu mitami lub nadmiernymi uproszczeniami zajmiemy się w niniejszej sekcji. Na podstawie zamieszczonych tu tekstów nasi Czytelnicy będą mogli wyrobić sobie zdanie na temat relacji nauki i religii, które jest zdecydowanie bliższe prawdy niż różne wyobrażenia, które są powszechnie przyjmowane, szczególnie w gronie ateistów-amatorów (choć nie tylko).

Obraz PublicDomainPictures z Pixabay