Inkwizycja a „niewinne” herezje. Część II – doktryna katarów

W niniejszym tekście przyglądamy się doktrynie katarskiej. Przedstawiamy jej związki z religią manichejską oraz pokazujemy, dlaczego doktryna katarów to herezja.

 

Jak pisaliśmy w tekście Inkwizycja a „niewinne” herezje. Część I – ogólnie rzecz biorąc, ruchów heretyckich w średniowieczu było wiele. Różne średniowieczne herezje pod wieloma względami były „niespełna rozumu”, ale przede wszystkim oprócz groźby związanej z zaprzepaszczeniem celu człowieka, jakim jest jego przeznaczenie do wieczności, zagrażały ładowi społecznemu, niosąc często ze sobą przemoc, grabieże i anarchię. Jedne herezje były bardziej powszechne i długotrwałe, a inne miały charakter tylko lokalny i szybko zanikały. Do pierwszej z tych kategorii należała między innymi sekta katarów, która od końca XI wieku rozpowszechniła się w Nadrenii, Szampanii, Flandrii, Langwedocji, Aragonii, na ziemiach wokół Loary, w Galii, we Francji, w Bośni, w północnych Włoszech, Grecji, Bułgarii, Azji Mniejszej i Konstantynopolu1Patrz Roman Konik, W obronie świętej Inkwizycji, Wydawnictwo „Wektory”, Wrocław 2004, s. 25.. W wielu opracowaniach można spotkać się z przychylnymi opiniami o katarach, głoszącymi przykładowo, że „zasady etyczne katarów były surowe i szlachetne”2Edward Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, Bellona, Warszawa 2011, s. 23.. W niniejszym tekście przyglądamy się dokładniej doktrynie katarskiej, która stanowiła podstawę katarskiej etyki. Przedstawiamy jej związki z religią manichejską oraz pokazujemy, dlaczego doktryna katarów to herezja. W tekście Inkwizycja a „niewinne” herezje. Część III – herezja katarska w praktyce przyglądamy się wspomnianej „szlachetności” tego ruchu religijnego [tekst zostanie opublikowany wkrótce].

 

Manichejskie początki

Rozumienie rzeczywistości oraz etyka katarów wywodziły się z manicheizmu, skrajnie dualistycznej religii powstałej w III w. po Chr., założonej przez Maniego (216 – ok. 276). Manicheizm nazywany jest też „religią Światłości”. Jego główne idee wzięły początek z religii perskich, ale występowały w nim też elementy zaczerpnięte z chrześcijaństwa oraz innych religii późnej starożytności, szczególnie mitraizmu i gnostycyzmu, a niektórzy dopatrują się nawet wpływów buddyjskich3Patrz Jerzy Prokopiuk, Mit manichejski, „Literatura na Świecie” 1987, nr 12(197), s. 91–92 [91–99].. Współczesny znawca (i wyznawca) gnostycyzmu Jerzy Prokopiuk następująco opisywał dualistyczną mitologię manicheizmu:

 

Objawienie, które otrzymał Mani, było gnozą – wiedzą duchową. […] Zgodnie z mitem manichejskim – będącym treścią otrzymanej gnozy – „na początku” (w wieczności) istniały dwie zasady (natury, byty, korzenie): zasada dobra i zasada zła. Istniały one w całkowitym rozdzieleniu. Zasada dobra przebywała w miejscu Światłości; nosi ona imię Ojca Wielkości. […] Zasada zła zamieszkiwała miejsce ciemności; nosi ona imię Króla Ciemności. (Zasadę zła określano w manicheizmie mianem Hylé – materia […]). Zgodnie ze swą naturą obie zasady powinny pozostać w separacji „po wieki wieków”. Według Maniego, Światłość skrywała swe „owoce” przed Ciemnością […]. Ciemność jednak […] ujrzała Światłość i zafascynowana jej wspaniałym widokiem, zapragnęła ją posiąść. Taki był początek agresji Ciemności na Światłość4Prokopiuk, Mit manichejski, s. 93–94..

 

Agresja Ciemności na Światłość pociąga za sobą szereg wydarzeń. Na drodze kolejnych emanacji Światłości powołanych do istnienia zostaje szereg bytów boskich. Światłość ze względu na swą pacyfistyczną naturę nie powstrzymuje ataku, ale powołuje do istnienia: Matkę Życia, a ta stwarza Pierwszego Człowieka, mającego rangę Syna Bożego, którego wraz z jego duszą Światłość składa w ofierze: Pierwszy Człowiek staje do walki ze Złem, ale ze względu na swą pacyfistyczną naturę z góry skazany jest na porażkę i wzięty w niewolę. Za sprawą tej ofiary dalsza inwazja Ciemności została powstrzymana, ale nie zapobiegło to „zmieszaniu” Światła z Ciemnością. W konsekwencji tej tragedii Ojciec Wielkości stwarza świat, który ma być instrumentem rozdzielania tego, co zostało zmieszane. W kolejnych emanacjach Ojca Wielkiego powołany zostaje Żywy Duch, który budzi śpiącego w otchłani ciemności Pierwszego Człowieka i uwalnia go z niewoli. Rozdzielanie Światła i Ciemności za pomocą „machiny świata” polega na uwalnianiu od związku z materią duszy Pierwszego Człowieka, którą są cząstki Światła stanowiące dusze wszystkich ludzi.

W stworzonym świecie poza gwiazdami, Słońcem i Księżycem, mającymi charakter świetlisty, cała reszta cielesnych obiektów, w tym człowiek, jest tworem Hylé, czyli materii, a zatem sił Ciemności:

 

Planety – włącznie z Ziemią – cały świat mineralny, roślinny i zwierzęcy są produktem sił Ciemności. Jest nim także człowiek – najpierw w mitologicznej postaci Adama i Ewy – którego stworzenie (przez połączenie diabelskiego ciała ze szczególnie dużą cząstką Światłości) jest parodią […] boskich aktów stwórczych – przeciwstawieniem się zbawczym działaniom separacyjnym5Prokopiuk, Mit manichejski, s. 96..

 

Człowiek jest więc wytworem sił Ciemności, które wbrew Światłu (Ojcu Wielkości) dążą do utrzymania stanu zmieszania. Bogowie postanawiają zbawić człowieka, czyli uwolnić jego duszę od związku z ciałem. Do roli zbawiciela powołany zostaje Jezus Świetlisty (emanacja Światła), który w Raju pod postacią węża daje człowiekowi owoc z Drzewa Poznania. Od niego pochodzą wszelkie boskie objawienia. W historii ludzkości pojawiał się jako Zaratustra, Budda, Jezus z Nazaretu i oczywiście Mani.

Uwolnienie duszy ludzkiej od związku z ciałem odbywać się miało na drodze ascezy, aczkolwiek jej zasady były odmienne w zależności od stopnia wtajemniczenia. Najbardziej rygorystyczne dotyczyły tak zwanych Wybranych (electi) lub „ludzi prawdziwych”, a łagodniejsze – mas wierzących, określanych mianem „słuchaczy”. Jeśli chodzi o „Wybranych”, to, jak pisze Prokopiuk, obowiązywała ich najskrajniejsza koncepcja grzechu:

 

według niej grzechem jest każdy kontakt z materią (cielesnością) – chodząc po ziemi, wyrządzamy krzywdę uwięzionej w niej Światłości, poruszając ręką, wyrządzamy krzywdę powietrzu itd. Jak widać, grzech jest czymś nieuchronnym – diabelską pułapką, jaką Ciemność zastawiła na człowieka […]. Do najcięższych grzechów należały wszelkie formy życia seksualnego (manichejskiego „wybranego” obowiązywał absolutny celibat mający uniemożliwić Ciemności więzienie dalszych cząstek Światła) oraz zabijanie świadomych istot żywych, a więc nie tylko ludzi, lecz także zwierząt (electi byli wegetarianami). Taka koncepcja grzechu prowadziła do skrajnego kwietyzmu – ograniczenia aktywności zewnętrznej „wybranych” do rzeczy absolutnie koniecznych (choć nie wykluczała ich ogromnej aktywności apostolskiej)6Prokopiuk, Mit manichejski, s. 97–98..

 

„Wybrani”, dzięki właściwemu życiu, po śmierci idą do Raju Światłości. Mas wierzących − „słuchaczy” (autitores) zwanych też „żołnierzami” − dotyczyły zasady etyczne o mniejszym rygorze, ale one po śmierci miały odradzać się ponownie w świecie, by oczyszczać się w kolejnych wcieleniach. Manicheizm przyjmował więc koncepcję reinkarnacji. Celem procesu odradzania się było ostateczne uwolnienie Światłości od związku z materią, czyli światem, bo „całe dzieje świata i człowieka to ciągły proces uwalniania Światłości”7Prokopiuk, Mit manichejski, s. 98..

Różnice między chrześcijaństwem a manicheizmem są łatwo dostrzegalne. Pomijając różne szczegóły mitologii manichejskiej, chrześcijaństwo nie jest dualistyczne w tym sensie, że nie uznaje samoistności dwóch zasad dobra i zła, utrzymuje, że zgodnie ze słowami Księgi Rodzaju świat został stworzony przez Boga jako dobry i to samo dotyczy człowieka. Sam Bóg jest Dobrem doskonałym, zło zaś było wynikiem wolnej decyzji Szatana, który nie jest niezależny od Boga, ale został przez niego stworzony i nie jest w stanie w żaden sposób zagrozić Bogu. Cielesność i płodność człowieka są przez Boga zamierzone, stąd manichejskie rozumienie grzechu jako jakiegokolwiek kontaktu z cielesnością, a szczególnie zakaz płodzenia nowego życia jest dla chrześcijaństwa nie do utrzymania („Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię”, Rdz 1,28). Chrystus, Syn Boży, druga Osoba Boska, a jednocześnie istota ludzka – jest tożsamy z Jezusem z Nazaretu. Jego zbawcza rola wiąże się przede wszystkim z ofiarą na krzyżu i nie może być On utożsamiany z manichejską ideą Jezusa Świetlistego, który jako nauczyciel ludzkości pojawiał się na ziemi pod postaciami Zaratustry, Buddy, Jezusa z Nazaretu i Maniego, by prowadzić ludzi do zbawienia przez swe nauki duchowe. I oczywiście w chrześcijaństwie nie ma mowy o reinkarnacji.

 

Katarzy jako neomanichejczycy, dualiści i heretycy

W manicheizmie i chrześcijaństwie pojawiają się podobne motywy (w wyniku zaczerpnięcia ich przez Maniego od chrześcijaństwa), dlatego od początku Kościół podjął się zwalczania idei manichejskich, by jasno wykazać, że jest to fałszywa religia. W kolejnych wiekach średniowiecza uchwalano prawa przeciwko manicheizmowi. Nawet w XI wieku mówi się o występowaniu w zachodniej części Europy różnych heretyków określanych mianem „manichejczyków”, aczkolwiek trudno uznać, by rzeczywiście można tu mówić o kontynuacji szczegółów wiary wyznawanej przez Maniego. Terminem tym raczej określano wtedy grupę heretyków wyznających dualistyczną wizję rzeczywistości, niezależnie od szczegółowych różnic względem doktryny Maniego8Patrz Fernand Niél, Katarzy i albigensi, tłum. Katarzyna Demianiuk, „Literatura na Świecie” 1987, nr 12(197), s. 128 [127–145]..

Głoszących dualizm katarów, którzy pojawiają się w Europie Zachodniej w XI wieku, uznaje się za manichejczyków i jednocześnie chrześcijańskich heretyków (a nie przedstawicieli religii innej niż chrześcijaństwo), bo starali się oni połączyć dualizm z treścią Starego i Nowego Testamentu. Niektórzy uważają, że można ich określić jako „neomanichejczyków”. Sama nazwa „katarzy”, wywodzi się od greckiego słowa „catharos”, co znaczy „czysty”. W doktrynie i obrzędach katarów od początku dostrzegano połączenie idei chrześcijańskich i manichejskich: obchodzili święto na cześć Maniego, twierdzili, że przez położenie rąk na głowie otrzymywali Ducha Świętego, którym miał być Mani9Patrz Niél, Katarzy i albigensi, s. 128.. W obrębie katarów występowały różnice doktrynalne. Wyróżnia się dualistów skrajnych i umiarkowanych10Patrz Niél, Katarzy i albigensi, s. 130.. Pewne główne idee jednak były dla nich wspólne. Oto jeden z opisów ich doktryny nawiązujący do katarskiego wyznania wiary:

 

Podstawę doktryny stanowi problem zła. „Na początku istniały dwa pierwiastki: dobro i zło, i w nich istniały od wszech czasów światło i ciemności. Od pierwiastka dobra pochodzi wszystko, co jest światłem i duchem; od pierwiastka zła pochodzi wszystko, co jest materią i ciemnością…” Ten wstęp do jednego z wyznań wiary katarów florenckich ujmuje całą koncepcję. […] Różnice zdań pomiędzy poszczególnymi szkołami katarskimi dotyczyły stworzenia świata materialnego, ale ostatecznie zgadzano się, przypisując je Demonowi. W gruncie rzeczy przyczyna zła tkwiła w tym świecie, który mógł być tylko dziełem Szatana. […] dualiści absolutni zbliżyli się do manichejczyków, ponieważ uważali dwa pierwiastki za niezależne i istniejące od początku. Zbliżyli się do nich również za sprawą mitu o napaści na królestwo dobrego Boga przez złe siły. Szatan i jego aniołowie wyruszyli na podbój nieba. Święty Michał próbował odeprzeć natarcie, ale został pokonany. Klęska „pierwszego człowieka” w ten sposób pojawiła się także w mitach katarskich11Niél, Katarzy i albigensi, s. 132..

 

Kataryzm dysponował też skomplikowanymi koncepcjami świata boskiego, relacji między duszą ludzką (jako stworzoną) a duchem (jako boską niestworzoną cząsteczką), apokaliptyczną wizją końca świata, według której po zniknięciu Księżyca i gwiazd zapanuje ciemność, a Ziemia stanie się piekłem: „»Ogień wypali wodę, a wody zgaszą ogień«. Będzie to piekło. Pogrążą się w nim demony, jak również ludzie, którzy nie potrafili oczyścić się podczas kolejnych wcieleń. W ten sposób u końca czasu dzieło Szatana zostanie całkowicie unicestwione”12Niél, Katarzy i albigensi, s. 132..

Sam kataryzm był zjawiskiem złożonym i dość różnorodnym. Dualizm katarów przyjmował postaci bardziej skrajne lub umiarkowane, na tle tych różnic dochodziło między nimi do schizm13Patrz Niél, Katarzy i albigensi, s. 130.. Różnorodna była też ich mitologia, co widzimy w przykładowych opowieściach o powstaniu gatunku ludzkiego, istotnych, jeśli chodzi o katarskie rozumienie człowieka. W jednym z mitów przy stworzeniu człowieka Bóg dobry i Bóg zły współpracowali ze sobą:

 

Diabeł uformował człowieka z gliny, następnie zażądał od Boga, aby w zrobionym ciele umieścił duszę. Bóg powiedział do diabła: „Jeśli zrobiłeś człowieka z gliny, będzie on mocniejszy od ciebie i ode mnie. Zrób go więc z mułu morskiego”. Diabeł zrobił tak, jak radził Bóg. Wtedy Bóg powiedział: „Teraz jest dobrze. Człowiek nie będzie ani za bardzo mocny, ani za słaby”. I posłał Bóg duszę do ciała człowieka14Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, s. 31..

 

A oto inny opis, opierający się na relacji Rainiera Sacconiego, który był niegdyś katarem, ale porzucił herezję i został inkwizytorem:

 

Diabeł po rozdzieleniu ziemi od wody utworzył dwa ciała ludzkie. Nie mógł jednak przez trzydzieści lat tchnąć w nie życia. Wtedy poszedł na dwór Boga, żądając wydania dwóch aniołów. Znalazły się w niebie dwa anioły, które skrycie kochały diabła. Poprosiły one Boga, by pozwolił im pójść z diabłem i rozejrzeć się trochę po świecie. Obiecały wrócić natychmiast. Bóg poznał ich skrytą miłość do diabła, więc rzekła: „Idźcie. Strzeżcie się jednak, abyście nie zasnęli na ziemi. Jeśli to się stanie, zapomnicie drogi powrotnej i będziecie musieli wędrować przez sześć lub siedem tysięcy lat. Po upływie tych lat wrócicie dopiero do nieba”. Poszli więc aniołowie z diabłem na ziemię. Znużeni drogą zasnęli jednak i zapomnieli powrotnej drogi do swej ojczyzny niebieskiej. Diabeł zamknął ich w ciałach ludzi – byli to Adam i Ewa. Potem duchy te przeszły do ciał patriarchów i proroków. I tak wędrując, szukają uwolnienia i zbawienia, szukają drogi do nieba15Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, s. 31–32..

 

W obydwu tych mitach rola diabła przy powstaniu człowieka zdecydowanie kłóci się z wizją chrześcijańską, w której cały człowiek – z ciałem i duszą – jest stworzony przez Boga będącego doskonale dobrym. Idea reinkarnacji, obecna też w manicheizmie, podobnie jest nie do pogodzenia z tradycyjną chrześcijańską wizją pośmiertnych losów człowieka.

Także katarskie rozumienie tego, kim jest Chrystus, stanowi wypaczenie chrześcijaństwa: „Chrystus nie był Bogiem, jedną z osób Trójcy Świętej […], był dobrym duchem, czystym aniołem adoptowanym przez Boga, posłanym do ludzi. Negowali zatem katarzy człowieczeństwo Chrystusa; jego śmierć na krzyżu była tylko aktem duchowym. Odrzucali katarzy także sakramenty kościelne, obrzędy i przedmioty kultu chrześcijańskiego”16Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, s. 32.. Same narodziny Jezusa także prezentowali odmiennie niż chrześcijaństwo: „Maria Panna miała brzuch, jakby była w ciąży, a potem, gdy obok niej pojawiło się dziecko, pomyślała, że wydała na świat syna, ponieważ jej brzuch zniknął, podczas gdy w rzeczywistości nie nosiła go w brzuchu ani nie wydała na świat”17Jacques Fournier, Registre de Jacques Fourier, Devernoy, Tuluza 1965, t. II, s. 46; cyt. za Konik, W obronie świętej.... Dualizm prowadził ich do uznania, że tylko natura boska w Chrystusie była dobra, cielesna natomiast była zła.

Dualistycznie podchodzili też do Biblii. Stary Testament przypisywali złemu Bogu, a tylko Nowy Testament – Bogu dobremu. Wykluczając jednak, by Chrystus mógł dokonywać uzdrowień ciała, bo przecież materia miała być siedliskiem zła, uznawali Nowy Testament za mający wyłącznie sens mistyczny i nieopisujący rzeczywistych zdarzeń. Podobnie podchodzili do cudów Starego Testamentu18Patrz Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 27.: „To, co zawarte w Starym i Nowym Testamencie, jest prawdą, jeżeli rozumieć to w sensie mistycznym. W sensie dosłownym nie wydarzyło się nic z opisanych tam rzeczy. Jeśli bowiem czytamy, że Chrystus przywrócił wzrok ślepcom i uczynił inne cuda, należy rozumieć, iż chodzi tu o ludzi będących w stanie grzechu, którzy cierpieli na ślepotę ducha, a nie ciała”19De altera vita fideique controversia adversus Albigenses Errores, w: Maxima Bibliotheca Veterum Patrum et Antiquorum Scriptorum Ecclesiasticorum, t. XXV.,....

Dualizm katarów prowadził ich też do odrzucenia Eucharystii oraz niszczenia i profanowania przedmiotów kultu: „argument przeciwko Eucharystii był rezultatem uznania całej natury jako złej, skażonej, argument przeciwko czczeniu krzyża oparty był na twierdzeniu: gdyby powiesili twojego ojca na drzewie, czy oddawałbyś cześć temu drzewu? Tak więc katarzy konsekwentnie niszczyli przedmioty kultu, robiąc np. z krzyży narzędzia rolne (np. radła, brony, grabie)”20Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 28.. Takie praktyki były nieraz przyczyną samosądów dokonywanych przez zgorszony lud21Patrz Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 28..

Dualizm katarski przyjmował formy skrajne lub umiarkowane. To według pierwszej z nich dobry Bóg stworzył jedynie to, co duchowe: dusze i duchy; cała reszta zaś to wytwór złego Boga. W wersji umiarkowanej przyjęto, że dobry Bóg i Szatan współpracują ze sobą, że nie ma między nimi większych antagonizmów i „jak w grze hazardowej rozdzielili tylko między siebie strefy wpływów zawierając pakt o nieagresji”22Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 30.. Różnice między katarami dotyczyły też szeregu innych szczegółowych elementów doktryny oraz mitów, tak że często dochodziło do waśni między przedstawicielami różnych nurtów neomanicheizmu. Nawrócony na katolicyzm były heretyk Durand z Huesca pisał:

 

Katarzy są skłóceni między sobą i potępiają jedni drugich, jak mogliśmy sami, wraz z liczną częścią ludności, tak duchowieństwa, jak i świeckich, zobaczyć to i usłyszeć od nich w wyraźny sposób w diecezjach Carcasonne, Tuluzy i Albi. Ponadto greccy manichejczycy są w niezgodzie z Bułgarami, a jedni i drudzy są w niezgodzie z Dragowiczami23Jean Duvernoy, Religia katarów, tłum. Joanna Gorecka-Kalita, Wydawnictwo Platan, Kraków 2000, s. 251; cyt. za: Konik, W obronie świętej....

 

Zakończenie

Przedstawiliśmy tu tylko wybrane elementy katarskiej doktryny i mitologii. Wystarczają one, by jasno pokazać, że wiara katarów była jawnie heretycka i niezgodna z chrześcijaństwem, a  więc niezgodna z religią, na której opierała się średniowieczna cywilizacja europejska.

Z doktryną tą wiązała się oczywiście etyka katarów, która we współczesnej literaturze uznawana jest często za bardzo wzniosłą i szlachetną. Sami katarzy często prezentowani są jako bohaterowie i niewinne, dzielne ofiary walki z systemem, gotowi umierać za swoje ideały. W tekście Inkwizycja a „niewinne” herezje. Część III – herezja katarska w praktyce przyjrzymy się wspomnianej „szlachetności” tego ruchu religijnego [tekst zostanie opublikowany wkrótce]. Pokażemy, jak przejawiała się w praktyce, jak wielkie zagrożenie stanowiło rozprzestrzenianie się kataryzmu dla cywilizacji europejskiej stojącej w obliczu zagrożenia ze strony islamu i dlaczego można uznać, że była to sekta zwrócona nie tylko przeciw panującemu porządkowi społecznemu, ale po prostu przeciwko człowiekowi (co może świadczyć o tym, że kryły się za nią czynniki, które są człowiekowi wrogie).

 

Redakcja Contra Gentiles

Przypisy:

  • 1 Patrz Roman Konik, W obronie świętej Inkwizycji, Wydawnictwo „Wektory”, Wrocław 2004, s. 25.
  • 2 Edward Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, Bellona, Warszawa 2011, s. 23.
  • 3 Patrz Jerzy Prokopiuk, Mit manichejski, „Literatura na Świecie” 1987, nr 12(197), s. 91–92 [91–99].
  • 4 Prokopiuk, Mit manichejski, s. 93–94.
  • 5 Prokopiuk, Mit manichejski, s. 96.
  • 6 Prokopiuk, Mit manichejski, s. 97–98.
  • 7 Prokopiuk, Mit manichejski, s. 98.
  • 8 Patrz Fernand Niél, Katarzy i albigensi, tłum. Katarzyna Demianiuk, „Literatura na Świecie” 1987, nr 12(197), s. 128 [127–145].
  • 9 Patrz Niél, Katarzy i albigensi, s. 128.
  • 10 Patrz Niél, Katarzy i albigensi, s. 130.
  • 11 Niél, Katarzy i albigensi, s. 132.
  • 12 Niél, Katarzy i albigensi, s. 132.
  • 13 Patrz Niél, Katarzy i albigensi, s. 130.
  • 14 Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, s. 31.
  • 15 Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, s. 31–32.
  • 16 Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, s. 32.
  • 17 Jacques Fournier, Registre de Jacques Fourier, Devernoy, Tuluza 1965, t. II, s. 46; cyt. za Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 27.
  • 18 Patrz Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 27.
  • 19 De altera vita fideique controversia adversus Albigenses Errores, w: Maxima Bibliotheca Veterum Patrum et Antiquorum Scriptorum Ecclesiasticorum, t. XXV., s. 240-241; cyt. za: Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 27.
  • 20 Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 28.
  • 21 Patrz Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 28.
  • 22 Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 30.
  • 23 Jean Duvernoy, Religia katarów, tłum. Joanna Gorecka-Kalita, Wydawnictwo Platan, Kraków 2000, s. 251; cyt. za: Konik, W obronie świętej Inkwizycji, s. 28 (wyróżnienie dodano).

Nota bibliograficzna:

De altera vita fideique controversia adversus Albigenses Errores, w: Maxima Bibliotheca Veterum Patrum et Antiquorum Scriptorum Ecclesiasticorum, t. XXV.

Jacques Fournier, Registre de Jacques Fourier, Vol. II, Devernoy, Tuluza 1965.

Roman Konik, W obronie świętej Inkwizycji, Wydawnictwo „Wektory”, Wrocław 2004.

Fernand Niél, Katarzy i albigensi, tłum. Katarzyna Demianiuk, „Literatura na Świecie” 1987, nr 12(197), s. 127–145.

Edward Potkowski, Heretycy i Inkwizytorzy, Bellona, Warszawa 2011.

Jerzy Prokopiuk, Mit manichejski, „Literatura na Świecie” 1987, nr 12(197), s. 91–99.