Inkwizycja a palenie czarownic

Redakcja Contra Gentiles

Zgodnie z popularnym mitem – głównym działaniem średniowiecznej inkwizycji było palenie czarownic, a cała akcja polowania na rzekome czarownice motywowana była niechęcią Kościoła katolickiego do kobiet. Gdy którakolwiek niewiasta dostała się w szpony inkwizycji, jej los był niemal przesądzony. W tekście pokazujemy, że taki obraz roli inkwizycji średniowiecznej oraz jej udziału w polowaniu na czarownice stanowi zdecydowane wykrzywienie faktów.

 

„Polowanie na czarownice”, ale nie w średniowieczu i głównie w protestantyzmie

Zacznijmy od tego, że rzeczywiście był okres w historii tak zwanej kultury Zachodu, w którym mieliśmy do czynienia z tak zwanym polowaniem na czarownice. Były to jednak lata 1450–1750, czyli wbrew popularnemu mitowi – nie średniowiecze. Przypisywanie średniowiecznemu chrześcijaństwu czy Kościołowi tysięcy stosów, na których miały ginąć niewinne kobiety, to fatalna pomyłka. We wczesnym średniowieczu „czarownice” były chronione przed śmiercią instrukcją papieską Canon Episcopi, wydaną w roku 906, która zakazywała skazywania podejrzanych o czary na śmierć, zalecając usunięcie z gminy, co mogło też oznaczać jedynie ekskomunikę, a nie fizyczną banicję1Patrz Marek Piotrowski, Kościół oskarżony, Wydawnictwo AA, Inicjatywa Ewangelizacyjna „Wejdźmy na szczyt”, Wydawnictwo IKONA, Szydłówek 2017, s. 263..

Nie można oczywiście zrozumieć sprawy polowania na czarownice bez uwzględnienia faktu, że chrześcijaństwo średniowieczne nie wątpiło w istnienie szatana, diabłów, demonów, w ich szkodliwe działanie oraz w to, że niektórzy ludzie mogą kolaborować z tymi przeciwnikami człowieka:

 

Średniowieczna demonologia opierała się na wywodach św. Augustyna […]. Jako jeden z pierwszych teologów stwierdził on, że demony są realnymi mocami i nie mają nic wspólnego z urojeniami […]. Demony, wedle Augustyna, mogą wyrządzać realne szkody2Roman Konik, W obronie świętej Inkwizycji, Wydawnictwo „Wektory”, Wrocław 2004, s. 149..

 

Ten religijno-metafizyczny wątek jest tu kluczowy dla rozumienia problemu polowania na czarownice. Donosy z oskarżeniami o czary wywodziły się jednak w znacznej mierze z wierzeń ludowych opartych na pogańskich zabobonach i nie miały źródła w chrześcijaństwie. Teologowie z okresu wczesnego średniowiecza wykazywali, że loty na sabat, uczestnictwo w sabatach, obcowanie z diabłem, czarnoksięstwo i tym podobne to raczej złudzenia senne i początkowo sam Kościół tego typu oskarżenia kwalifikował jako wynik halucynacji związanych z obrzędami okultystycznymi czy wyraz zabobonów. Na początku działalności inkwizycji nie było pewności, czy kwestia czarów w ogóle podlega jej kompetencjom. Zajmowano się jedynie przypadkami bezpośrednio związanymi z kultem szatana, profanowaniem hostii, krzyża… Sprawy związane z magią były rozpatrywane nie tylko przez inkwizytorów papieskich, ale też biskupich oraz sądy królewskie. Sąd inkwizycyjny był zresztą zwykle mniej surowy od świeckiego, nakazując zazwyczaj publiczne odrzeczenie, chłostę lub grzywnę, a w najcięższych przypadkach banicję3Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 521.. Canon Episcopi stracił na znaczeniu w późnym średniowieczu, ale jeszcze inkwizycja hiszpańska działająca w czasach nowożytnych na jego podstawie kwalifikowała czary jako herezję4Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 263..

W roku 1486 ukazała się książka Młot na czarownice opisująca praktyki magiczne oraz podająca kryteria, według których miano rozpoznawać czarownice. Młot… został potępiony przez papieża Aleksandra VI. Stał się jednak bardzo popularny szczególnie wśród protestantów i to nawet w czasach, kiedy Kościół przestał przeprowadzać procesy o czary. Po roku 1576 Kościół uznał, że wiara w astrologię kłóci się z doktryną o wolnej woli człowieka, w papieskich traktatach potępiono też oficjalnie wróżbiarstwo i inne praktyki magiczne. W ten sposób jednoznacznie kwestia czarów weszła w obszar kompetencji inkwizycji. Ale to nie Kościół Rzymskokatolicki, a przede wszystkim protestanci odznaczali się „skutecznością” w zwalczaniu czarownic. W całej Europie spalono za czary około 500 tys. osób. Zgodnie z dzisiejszymi szacunkami 90% osób uznanych za czarownice spalono w krajach protestanckich, z czego 70% w Niemczech i Anglii. W samych Niemczech spalono 100 tys.5Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 263, 521–523.

W obliczu niewątpliwego szaleństwa, które opanowało Europę, generalny inkwizytor zorganizował w roku 1526 specjalną sesję teologiczną poświęconą problemowi czarów. Ze względu na różne wątpliwości co do realności magii, władze inkwizycji wielokrotnie zalecały, aby w sprawach o czary zachować ostrożność i powściągliwość. Wysunięto nawet postulat, by najbiedniejszym wypłacać zapomogi, aby nie szukali pomocy i ludzi parających się magią. Gdy w 1538 roku w Navarze po raz kolejny wybuchła sprawa czarownic, aby zapobiec niesłusznym egzekucjom, władze inkwizycji wysłały tam specjalnego wizytatora, który miał przekonać miejscową ludność, że książki takie jak Młot na czarownice mają niewielką wartość6Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 523.. By zapobiec histerii, która w związku z kwestią czarów panowała wśród ludności, wprowadzano przepisy utrudniające uznanie, że ktoś zajmuje się czarami. Przykładowo trzeba było udowodnić, że dane zjawisko mające być rzekomo wynikiem magii nie mogło zajść w sposób naturalny. Wyroki skazujące miały zatwierdzać najwyższe władze kościelne, a one zwykle je łagodziły. Znany jest też przypadek trybunału inkwizycyjnego, według którego samo zgłoszenie oskarżenia o czary mogło być uznane za wyraz herezji7Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 524.. Inkwizycja podejmowała więc kroki mające na celu ochronę potencjalnie niewinnych ofiar. Protestantyzm nie dysponował tego typu instytucją, co może tłumaczyć tak ogromną liczbę stosów w krajach protestanckich, nieporównywalnie większą niż liczba ofiar inkwizycji.

 

Ochrona kobiet

Ochrona niesłusznie oskarżonych była potrzebna od początku pojawienia się problemu czarownic. Właśnie inkwizycja dawała kobietom możliwość ochrony przed fałszywymi posądzeniami i samosądami. Historyk Szymon Wrzesiński, którego książkę Inkwizycja na ziemiach polskich trudno uznać za obronę inkwizycji i Kościoła (walkę z herezjami w średniowieczu autor tłumaczy obawami Kościoła o zmniejszenie zysków z różnych podatków i strachem przed upadkiem jego potęgi)[8], podaje przykłady sytuacji, w których kobiety same zgłaszały się do sądu kościelnego, by uzyskać oczyszczenie z fałszywych zarzutów o zajmowanie się czarami:

 

Ciekawy przypadek odnotowano […] w Poznaniu, gdzie pewien mężczyzna starał się o unieważnienie małżeństwa, uzasadniając przed duchownymi, że jego żona straciła dobre imię, zajmując się czarami (1430 r.). W akcie kościelnym wspomniano co prawda o zagrożeniu karą śmierci, ale domniemana żona-czarownica została później wypuszczona za poręczeniem sąsiadów, cieszących się dobrą opinią. Ponieważ zwykłe plotki rozgłaszane przez zazdrosnych i mściwych ludzi potrafiły doprowadzić do utraty czci w środowisku lokalnym, część pomówionych starała się przywrócić swój honor wyrokiem sądowym8Patrz Szymon Wrzesiński, Inkwizycja na ziemiach polskich, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2009, s. 13..

 

Wrzesiński podaje też taki przykład donosu:

 

Kiedy w kościele miechorzewskim dokonano kradzieży pieniędzy, pasterzowa rozpoznała sprawcę w osobie sługi Marcina. Ten jednak dotknięty owym zarzutem, w 1435 r. pozwał ją przed sąd kościelny w Poznaniu o uprawianie czarów, przez co kobieta musiała potem oczyścić się z pomówienia.

 

Znamy przypadki, w których dochodzenie sprawiedliwości przed trybunałami inkwizycyjnymi prowadziło do oczyszczenia z zarzutów o zajmowanie się czarami. Jak pisze Wrzesiński:

 

[W Królestwie Polskim] kobiety mogły wnosić skargi na poszczególne osoby, które publicznie nazywały je czarownicami. Tak właśnie uczyniła Katarzyna Paszkowa, w 1483 r. wnosząc skargę na plebana sokolnickiego przed sąd kościelny. Duchowni uznali, iż należy doprowadzić do ugody między stronami, a wyrazem tego ma być odwołanie oszczerstw z ambony podczas nabożeństwa9Wrzesiński, Inkwizycja na ziemiach polskich, s. 177 (wyróżnienia dodano)..

 

Opanowanie histerii

Bez wątpienia można mówić, że okres polowania na czarownice wiąże się z histerią, która opanowywała całe społeczności. Jedno z tragicznych wydarzeń miało miejsce na początku XVII wieku. W Baksonii w regionie Zuggardi wybuchła psychoza strachu, w wyniku której dokonywano wielu samosądów, sporo osób denuncjowano jako podejrzane do władz świeckich i kościelnych. Niektórzy donosili nawet na samych siebie10Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 524.. Inkwizycja podjęła odpowiednie działania, które wskazują na powściągliwość i trzeźwość osądu,  charakteryzującego podejście tej instytucji do problemu czarów. Najpierw zatem wysłano specjalnego wizytatora Juana Valle de Alvarado. Ten w ciągu kilku miesięcy „zebrał oskarżenia przeciw 280 osobom, z czego aresztowano 40 (11 z nich otrzymało wyroki śmierci – z tego faktycznie spalono 6 osób)”11Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 524.. Gdy okazało się, że psychoza nie osłabła, a wręcz przeciwnie, bo samosądy przybrały na sile, wysłano innego wizytatora:

 

[…] został nim członek trybunału inkwizycyjnego Alonso de Salazar y Frias. On także podjął, trwającą osiem miesięcy, wędrówkę po górskim regionie Zugarramurdi. W wyniku auto- i denuncjacji zebrał oskarżenia przeciw ponad 6 tys. osób. Alonso jednak był prawnikiem i to krytycznym – nie aresztował nikogo, lecz poddał analizie zgromadzony materiał dowodowy. Przeprowadził także wizje lokalne na miejscu rzekomych sabatów, wykonał próby działania „maści czarownic” (jak łatwo się domyślić, okazało się, iż nie potrafi ona ani umożliwić lewitacji, ani nie jest szkodliwa dla zwierząt), dokonał konfrontacji zeznań, a nawet zlecił badania lekarskie kobiet, które twierdziły, że współżyły z szatanem (okazało się, że niektóre z nich były dziewicami)12Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 524–525..

 

Na podstawie swoich ustaleń Alonso sporządził raport, w którym pisał:

 

Rozważywszy to wszystko z należytą chrześcijańską wnikliwością, nie znalazłem najmniejszych podstaw, by sądzić, że choćby w jednym przypadku doszło do prawdziwych czarów.

[…] Na podstawie mojego doświadczenia wnioskuję o wadze milczenia i powściągliwości, jako że nie było czarownic ani zauroczonych, dopóki nie zaczęto mówić i pisać na ten temat13Cyt. za: Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 525..

 

Ostatecznie 31 sierpnia 1614 roku uznano, że wydane wcześniej wyroki były błędem i zrehabilitowano skazanych. Wydarzenie to przyczyniło się do umorzenia wszystkich trwających i podlegających inkwizycji procesów o czary, jeszcze bardziej sformalizowano proces przesłuchania, ułatwiając w nowych instrukcjach kwalifikowanie różnych relacji jako opisu snu, a takich relacji nie brano pod uwagę, zakazano przekazywania spraw o czary władzom świeckim, wzywano do ewangelizacji na terenach opanowanych psychozą strachu14Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 525..

Od tego momentu zaangażowanie inkwizycji w tropienie i zajmowanie się kwestiami związanymi z czarami słabło. Po roku 1614 „Inkwizycja hiszpańska nie skazała na śmierć ani jednej osoby w sprawie o czary – wszystkie procesy kończyły się uniewinnieniem lub czysto symbolicznymi karami”15Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 525.. W krajach protestanckich stosy płonęły jednak jeszcze długo po tym, gdy Kościół porzucił zajmowanie się tego typu sprawami.

 

Jaki stąd wniosek?

Błędne jest kojarzenie inkwizycji przede wszystkim z paleniem czarownic i palenia czarownic z inkwizycją:

Palenie czarownic nie rozpoczęło się od Inkwizycji ani Inkwizycja nie zwiększyła skali tej kary. Przeciwnie: liczby mówią jednoznacznie, iż w krajach, w których działała, w sposób znaczący ograniczyła stosowanie tej praktyki i związała ją z procedurą prawną. […] dzięki przekazanej jej władzy zdołała w dużej mierze zdusić na obszarach katolickich histerię „polowań na czarownice”16Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 525..

Dlatego niektórzy uznają nawet, że jeśli chodzi o polowanie na czarownice, to „fakty świadczą, iż właśnie zachowanie Świętego Oficjum w tej sprawie stanowi najjaśniejszy punkt na mapie średniowiecznej Europy”17Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 526..

 

Polowanie na czarownice dzisiaj

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że i dziś są miejsca na świecie, gdzie przekonanie o istnieniu czarownic jest wciąż żywe. W opublikowanym niedawno w czasopiśmie „Wiedza i Życie” artykule Polowanie na czarownice Kamil Nadolski, nawiązując do standardowego, a jak się okazuje fałszywego mitu o inkwizycji, pisze, że współcześnie w różnych rejonach świata zabijani są ludzie posądzani o czary:

 

Jeśli komuś wydaje się, że polowanie na czarownice zakończyło się wraz z upadkiem inkwizycji, jest w wielkim błędzie. Na całym świecie stosy nadal płoną. Według ostrożnych szacunków tylko od zakończenia II wojny światowej za rzekome uprawianie czarów zginęło dwa razy więcej ludzi niż przez cały okres sławetnego polowania na czarownice w XV i XVIII w.18Kamil Nadolski, Polowanie na czarownice, „Wiedza i Życie” 2021, nr 5, s. 43 [43–46].

 

W Papui-Nowej Gwinei do roku 1971 obowiązywała ustawa, która penalizowała uprawianie czarów. Po jej zniesieniu w wyniku samosądów zginęły tysiące osób, co wiązało się z cichym przyzwoleniem władz na takie rozprawianie się z osobami posądzonymi o czary. W latach 2001–2016 w Indiach z powodu podejrzeć o czary torturowano i zabito ponad 2,5 tys. osób19Patrz Nadolski, Polowanie na czarownice, s. 43–44..

Dane te w zestawieniu z powyższym wywodem wskazują, jak nieuprawnione jest identyfikowanie chrześcijaństwa, w tym szczególnie instytucji inkwizycji, z prześladowaniami na tle oskarżeń o czary oraz że tego typu działania są w dużej mierze wyrazem wierzeń ludowych związanych z pogaństwem. Samosądy i pomówienia o czary, z którymi mamy do czynienia współcześnie, we wspomnianych społecznościach stanowiły także problem chrześcijańskiej Europy. Inkwizycja była lekarstwem na tę patologię. Twierdzenie czegoś przeciwnego to mylenia lekarstwa z chorobą.

 

Redakcja Contra Gentiles

Przypisy:

  • 1 Patrz Marek Piotrowski, Kościół oskarżony, Wydawnictwo AA, Inicjatywa Ewangelizacyjna „Wejdźmy na szczyt”, Wydawnictwo IKONA, Szydłówek 2017, s. 263.
  • 2 Roman Konik, W obronie świętej Inkwizycji, Wydawnictwo „Wektory”, Wrocław 2004, s. 149.
  • 3 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 521.
  • 4 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 263.
  • 5 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 263, 521–523.
  • 6 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 523.
  • 7 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 524.
  • 8 Patrz Szymon Wrzesiński, Inkwizycja na ziemiach polskich, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2009, s. 13.
  • 9 Wrzesiński, Inkwizycja na ziemiach polskich, s. 177 (wyróżnienia dodano).
  • 10 Patrz Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 524.
  • 11 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 524.
  • 12 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 524–525.
  • 13 Cyt. za: Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 525.
  • 14 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 525.
  • 15 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 525.
  • 16 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 525.
  • 17 Piotrowski, Kościół oskarżony, s. 526.
  • 18 Kamil Nadolski, Polowanie na czarownice, „Wiedza i Życie” 2021, nr 5, s. 43 [43–46].
  • 19 Patrz Nadolski, Polowanie na czarownice, s. 43–44.

Nota bibliograficzna:

Roman Konik, W obronie świętej Inkwizycji, Wydawnictwo „Wektory”, Wrocław 2004.

Kamil Nadolski, Polowanie na czarownice, „Wiedza i Życie” 2021, nr 5, s. 43–46.

Marek Piotrowski, Kościół oskarżony, Wydawnictwo AA, Inicjatywa Ewangelizacyjna „Wejdźmy na szczyt”, Wydawnictwo IKONA, Szydłówek 2017.

Szymon Wrzesiński, Inkwizycja na ziemiach polskich, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2009.