Pelagianizm – stara herezja wciąż popularna

Pelagianizm – stara herezja wciąż popularna

Istnieje wiele nieporozumień co do tego, kim był Pelagiusz (ok. 354-418) i czego naprawdę nauczał. Cechą charakterystyczną pelagianizmu jest negowanie grzechu pierworodnego i wiara w możliwość osiągnięcia przez człowieka doskonałości, rzekomo bez udziału Boskiej łaski. Choć herezja ta jest bardzo stara, okazuje się być dziś bardzo popularna.

 

Jeśli spędzasz zbyt dużo czasu w Internecie, być może widziałeś żarliwą obronę pelagianizmu historyczki i autorki Diany Butler Bass. Napisała w niej: „pelagianizm pomógł ocalić mi życie” oraz „uznanie pelagianizmu za herezję było moim zdaniem, jako istoty ludzkiej i historyka Kościoła, najgorszym błędem, jaki kiedykolwiek popełniło zachodnie chrześcijaństwo”.

Ta obrona pelagianizmu jest fascynująca, choćby dlatego, że rzadko można spotkać kogoś posiadającego, kto przypisuję sobie tę etykietę. Co więcej, istnieje wiele niejasności co do tego, kim był Pelagiusz (ok. 354-418) i czego właściwie nauczał. Rzeczywiście, większość tego, co wiemy o jego doktrynie, pochodzi z pism jego przeciwników, chociaż zachowały się niektóre z jego własnych pism.

Prawdziwy Pelagiusz pochodził gdzieś z Wysp Brytyjskich i został mnichem w Rzymie. Kiedyś cieszył się dużym szacunkiem ze względu na swoją ascezę i domniemaną świętość, ale z biegiem czasu zaczął coraz bardziej skupiać się na obronie własnych heretyckich poglądów.

Jakie to były poglądy?

Łatwe (nieco uproszczone) rozumienie tego stanowiska jest takie, że jeśli kalwiniści błądzą w jednym kierunku, zdając się odrzucać dobroć człowieka jako stworzenia Bożego, to pelagianie błądzą w przeciwnym kierunku, traktując ludzkość jako tak dobrą, że nie potrzebuje odkupienia.

Broniąc Pelagiusza można powiedzieć, że wydaje się, iż motywy takiego nauczania były dobre. W Liście do Demetriady Pelagiusz ubolewał, że „większość ludzi patrzy na cnoty u innych i wyobraża sobie, że są one daleko poza ich zasięgiem. Jednak Bóg zaszczepił w każdym człowieku zdolność osiągnięcia najwyższego poziomu cnót.

W tym tkwi półprawda pelagianizmu. Pelagiusz słusznie głosił potrzebę czegoś większego niż letniej  świętości, wzywając chrześcijan do dążenia nie tylko do dobra, ale do doskonałości. Przesłanie chrześcijańskie jest przecież radykalne: „Bądźcie więc tak doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec Niebieski.” (Mt 5,48). A zadowalanie się letniością jest duchowym samobójstwem, jak widzimy w słowach Chrystusa skierowanych do kościoła w Laodycei: „Znam twoje czyny: nie jesteś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! 16Skoro jednak jesteś letni, a nie zimny ani gorący, wypluję cię z moich ust” (Ap 3,15-16).

Z osiągnięciem doskonałości jest jednak problem. Pelagiusz przyznał to, stwierdzając, że „ludzie nie mogą sami wzrastać w cnocie”. Można się tutaj spodziewać, że powie, iż potrzebujemy Chrystusa, czyli Bożego miłosierdzia lub łaski. Zamiast tego mówi: „Każdy z nas potrzebuje towarzyszy, którzy będą nas prowadzić i kierować drogą prawości”. Oznacza to, że zamiast zwracać się ku Bogu i łasce, Pelagiusza jest skłonny raczej do namawiania, być zachęcać siebie nawzajem do doskonałości, którą (jeśli będziemy wystarczająco ostrożni) możemy sami osiągnąć. To tutaj pelagianizm schodzi niebezpiecznie na manowce.

Cechą charakterystyczną pelagianizmu jest zaprzeczenie grzechu pierworodnego i wiara w doskonałość człowieka pozornie odrębną od łaski Bożej. Pelagiusz opisał kondycję ludzką, mówiąc, że „dzień po dniu, godzina po godzinie musimy podejmować decyzje; i w każdej decyzji możemy wybrać dobro lub zło. Wolność wyboru czyni nas podobnymi do Boga: jeśli wybierzemy zło, wolność ta stanie się przekleństwem; jeśli wybierzemy dobro, stanie się ono naszym największym błogosławieństwem”. Wyraźnie Pelagiusz zaprzeczył, że ta boska zdolność była wynikiem łaski, czyli chrześcijaństwa, ponieważ „dobroć, którą widzimy u pogan, jest dowodem dobroci Boga. Bóg dał każdemu człowiekowi, bez względu na rasę i religię, wolność wyboru dobra lub zła”.

W tym momencie możesz pomyśleć, że pogląd Pelagiusza na kondycję człowieka bardzo przypomina to, w co wierzy wielu współczesnych chrześcijan. Ale Pelagiusz widział wyraźniej, dokąd prowadzi ten tok rozumowania. Po pierwsze, logicznie wynika z tego, że Upadek Adama i Ewy był dobry, a nie zły, ponieważ ich „wygnanie z Edenu jest w istocie historią tego, jak rodzaj ludzki uzyskał wolność”. Pelagiusz wyjaśnił:

Kiedy Adam i Ewa mieszkali w Ogrodzie Eden, byli jak małe dzieci: po prostu przestrzegali Bożych nakazów, nie zastanawiając się nad ich moralnymi powodami. Aby stać się dojrzali, musieli nauczyć się odróżniać słuszne od niesłusznego, dobro od zła. I Bóg dał im możliwość osiągnięcia dojrzałości, umieszczając w ogrodzie drzewo poznania, dzięki któremu mogli nauczyć się tego rozróżnienia. Gdyby jednak Bóg po prostu nakazał Adamowi i Ewie zjeść owoc z drzewa, a oni posłuchaliby tego, zachowywaliby się jak dzieci. Zakazał im więc spożywania tego owocu; oznaczało to, że sami musieli podjąć decyzję, czy jeść, czy nie jeść […]. Przeciwstawiając się Bogu, Adam i Ewa osiągnęli dojrzałość odpowiadającą Jego obrazowi.

W teologii wychwalającej człowieka za „przeciwstawienie się Bogu” powinien włączyć się dzwonek alarmowy.

Na tym nie kończą się problemy z pelagianizmem. Z punktu widzenia pelagianizmu Jezus nie jest już naszym odkupicielem, a jedynie pomocnym wzorem świętego życia. Jak opisuje to Pelagiusz, „w naukach i przykładzie Jezusa Chrystusa uczymy się ogólnych zasad postępowania, które podoba się Bogu”. Nawet gdy mówi, że „odrodziliśmy się” przez Chrystusa, dzieje się tak tylko dlatego, że „możemy wyraźnie zobaczyć, jak powinniśmy żyć”. Nie chodzi o to, że Chrystus nas zbawia, ale o to, że my (idąc za przykładem Chrystusa) zbawiamy siebie.

W tym wszystkim Pelagiusz przypisuje naszej ludzkiej naturze, naszemu rozumowi lub naszym dobrym uczynkom to, co Pismo Święte przypisuje Bogu i łasce Bożej. Jak wyjaśnia św. Paweł, „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę! Nie jest to więc waszą zasługą, lecz darem Boga. Nie za dokonane czyny, aby nikt się nie chełpił.” (Ef 2,8-9).

Pisma Butler Bass ujawniają niebezpieczne konsekwencje myślenia pelagiańskiego. Jest autorką książki Freeing Jesus1Patrz Diana Butler Bass, Freeing Jesus: Rediscovering Jesus as Friend, Teacher, Savior, Lord, Way, and Presence, HarperOne, New York... [Uwolnienie Jezusa], którą ks. James Martin określił jako „zapraszające, przystępne, prowokacyjne, stanowiące wyzwanie i zawsze inspirujące spojrzenie” na „serce chrześcijaństwa” autorstwa „jednej z naszych wielkich pisarek chrześcijańskich”. Sama Butler Bass pisze, że w książce mamy do czynienia z przeplataniem się jej teologii pelagiańskiej. Jak wyjaśnia we wstępie, tytuł książki wynika z jej przekonania, że ​​ikona Jezusa w Katedrze Narodowej przemówiła do niej i powiedziała: „Wyciągnij mnie stąd”. Książka ta w dużej mierze opowiada o „wyzwoleniu” Jezusa z naszego tradycyjnego spojrzenia na Niego. Na przykład Butler Bass mówi, że nie krzyż, ale „okrąg najlepiej ilustruje moje doświadczenie Jezusa” i przedstawia obraz tego, co jej zdaniem oznacza wiara w „gościnnego i włączającego Jezusa, Jezusa, który jest kręgiem  i w kręgu [oryg. Jesus of the circle and in the circle]” (s. 261). Krótko mówiąc, jest to wizja Jezusa jaka się jej jawi, ale nic więcej. Opisuje mentalny obraz:

 

Jezus  siedzi w kręgu z Patandżalim, Buddą, Mahometem, Guru Nanakiem i Konfucjuszem; ze świętymi, mistykami i widzącymi. W kręgu. Nie ponad nim, nie poza nim. W kręgu. Ze mną, z nami wszystkimi w kręgu (s. 259-60).

 

Taka wizja Chrystusa może wydawać się odległa od chrześcijańskiego perfekcjonizmu, do którego dążył Pelagiusz, ale tak naprawdę jest to tylko kwestia doprowadzenia teologii Pelagiusza do pełnego koła. W końcu, jeśli Pelagiusz ma rację, Jezus nie jest naszym odkupicielem – jest po prostu dobrym przykładem moralnym. I dlatego Kościół uważa pelagianizm za herezję. Kościół bez Chrystusa jako głowy, niezależnie od tego, jak dobrze czują się jego wyznawcy, tak naprawdę wcale nie jest kościołem. To po prostu kolejna fałszywa nauka.

 

Joe Heschmeyer

Nota bibliograficzna:

Diana Butler Bass, Freeing Jesus: Rediscovering Jesus as Friend, Teacher, Savior, Lord, Way, and Presence, HarperOne, New York 2021.

Cytat z Pisma Świętego za Pismo Święte, Edycja Św. Pawła, https://pismoswiete.pl/

Informacje dodatkowe:

Tekst ukazał się pierwotnie w serwisie Catholic Answers, https://www.catholic.com/magazine/online-edition/pelagianism-old-heresy-still-attractive pod tytułem Pelagianism: Old Heresy, Still Attractive. Tłumaczenie i przedruk za zgodą Redakcji Catholic Answers.

Przeczytaj także