Realizm sakramentalny Chestertona i Lewisa. Część I

Pavol Hrabovecký

Realizm sakramentalny Chestertona i Lewisa. Część I

Tekst prezentuje rozumienie realizmu sakramentalnego przez Gilberta Chestertona i Clive’a Staplesa  Lewisa oraz możliwości jego zastosowania w preewangelizacji. W części I autor pokazuje, jak silnie twórczość Chestertona wpłynęła na nawrócenie oraz sposób ujmowania chrześcijaństwa przez Lewisa. Omawia też występującą u obu autorów ideę sakramentalizmu.

 

Dwóch Anglików1Formalnie obaj byli Brytyjczykami; Lewis pochodził z Irlandii i miał korzenie walijskie – przyp. tłum., dwóch pisarzy, dwóch nawróconych, dwóch apologetów, którzy zmienili swoje czasy i wpłynęli na postrzeganie chrześcijaństwa przez ludzi im współczesnych. Tak bez przesady można opisać Chestertona i Lewisa. Ich oddziaływanie prowadzi do pytania o to, czy i w jaki sposób ich podejście mogłoby mieć zastosowania we współczesnym głoszeniu Ewangelii – przynajmniej w fazie preewangelizacji, kiedy konieczne jest odpowiadanie na krytykę chrześcijaństwa w sposób jasny, ale zrozumiały. Niniejsze opracowanie bada wpływ Chestertona na Lewisa, ich wspólną sakramentalną wizję świata oraz zasady, na jakich opierał się ich realizm. Takie ujęcie rzeczywistości obecne w ich pismach przemówiło do wielu czytelników i doprowadziło do nawróceń. Dlatego niniejsze opracowanie pokazuje, że Chesterton i Lewis prezentują przekonującą formę realizmu – tak zwany realizm sakramentalny, który dostarcza ważnych zasad dla nowej apologetyki chrześcijańskiej jako przygotowania do ewangelizacji we współczesnym świecie.

 

Wpływ Chestertona na Lewisa

Prawdopodobnie najbardziej znane bezpośrednie wyrażenie hołdu złożonego Chestertonowi przez Lewisa można znaleźć w jego autobiografii Zaskoczony radością (1955): „Podobnie jak przy lekturze MacDonalda, czytając Chestertona, nie zdawałem sobie sprawy, w co się pakuję. Młody człowiek, który chce być wytrwałym ateistą, musi bardzo starannie dobierać lektury”2Clive Staples Lewis, Zaskoczony radością, tłum. Magda Sobolewska, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2010, s. 277..

Lewis był zafascynowany tym, jak Chesterton przedstawia historię w sposób przełamujący jego ateistyczne uprzedzenia i inicjujący religijne nawrócenie: „A potem przeczytałem »Wiekuistego człowieka« Chestertona i po raz pierwszy spotkałem się z chrześcijańskim spojrzeniem na historię przedstawioną w sensowny sposób”3Lewis, Zaskoczony radością, s. 323.. Oprócz racjonalnego wpływu na swój umysł, Lewis znalazł u Chestertona – „[n]ajrozsądniejszego człowieka na świecie” – o wiele więcej:

 

W […] szpitalu pierwszy raz przeczytałem tom esejów Chestertona. Nigdy o nim wcześniej nie słyszałem i nie miałem pojęcia, co sobą reprezentował; do dziś nie wiem, czemu od samego początku zjednał on sobie moje uznanie. Na zdrowy rozum moje pesymistyczne usposobienie, ateistyczne poglądy i niechęć do czułostkowości powinny mnie uczynić wrogiem Chestertona. To, że tak się nie stało, wygląda niemal na działanie Opatrzności albo jakiejś bliżej nie sprecyzowanej „drugiej przyczyny”, która zupełnie przekreśliła moje poprzednie upodobania, aby doprowadzić do spotkania dwóch osób. Sympatia do jakiegoś autora może być czasami tak samo niewytłumaczalna i niezależna od nas jak zakochanie. Byłem już wtedy na tyle doświadczonym czytelnikiem, że potrafiłem odróżnić fakt, że jakaś książka mi się podoba, od tego, że zgadzam się z jej autorem. Nie musiałem zgadzać się z Chestertonem, by móc go docenić. Ma poczucie humoru, które szczególnie lubię – „żarty” nie są u niego rozsiane na stronie jak rodzynki w cieście, nie przemawia też (tego nie znoszę) tonem ogólnie żartobliwym i nonszalanckim. Humoru nie można u niego w żaden sposób oddzielić od prezentowanej myśli, jest raczej (jakby powiedział Arystoteles) „kwiatem” samej dialektyki. Szabla błyszczy w czasie walki nie dlatego, że walczącemu zależy na jej błysku, ale dlatego że wymachuje nią bardzo prędko, walcząc o życie. Muszę się nieźle wysilać, by wobec krytyków, którzy uważają humor Chestertona za frywolny czy „paradoksalny”, odczuć przynajmniej litość; o współczuciu nie ma mowy. Poza tym, choć może się to wydawać dziwnie, polubiłem Chestertona za jego dobroć4Lewis, Zaskoczony radością, s. 275–276..

 

Przytoczone cytaty to jedyne powszechnie znane wypowiedzi Lewisa o Chestertonie, ale w pracach Lewisa można znaleźć wiele innych odniesień. Dzięki badaniom Iaina T. Bensona wiadomo dokładnie, które książki Chestertona Lewis posiadał i gdzie dokładnie o nim wspominał. Lista ta zawiera aż 23 odniesienia do Chestertona czynione przez Lewisa5Pełna lista odnośników: Iain T. Benson, The Influence of the Writings of G. K. Chesterton on C. S. Lewis:.... Benson stwierdził ponadto, że Lewis potrafił „z dużym zainteresowaniem i długo” rozmawiać ze swoimi studentami i przyjaciółmi o dziełach Chestertona, jak również „przeczytał większość teologicznych książek Chestertona”6Benson, The Influence of the Writings of G. K. Chesterton on C. S. Lewis, s. 358, 359.. Badania Bensona dotyczące analiz tekstowych potwierdzają, że Lewis był głęboko poruszony i zainspirowany Chestertonem. Sama lista udokumentowanych cytatów nie oznacza, że Lewis nie odnosił się do autora Wiekuistego człowieka częściej, a nawet pośrednio, bez wymieniania jego nazwiska. Wręcz przeciwnie, jasne jest, że niektóre zasady chrześcijańskiego światopoglądu Lewisa znajdują swoje odpowiedniki, a nawet fundament u Chestertona. Jak napisał Gisbert Kranz: „Lewis nie tylko wyrażał przekonania i idee, które wcześniej prezentował Chesterton, ale czasem przedstawiał je za pomocą tych samych porównań, metafor i obrazów lub w ten sam sposób, w jaki robił to Chesterton”7Gisbert Kranz, Affinities in Lewis and Chesterton, „The Chesterton Review” 1991, Vol. 17, No. 3–4, s. 324, doi: 10.5840/chesterton1991173/497..

Co zaskakujące, swoje źródło w twórczości Chestertona ma jeden z najbardziej znanych argumentów Lewisa za chrześcijaństwem: jego logiczny dowód na boskość Jezusa Chrystusa, zwany również „trylematem”. W książce Chrześcijaństwo po prostu (1952) Lewis argumentował, że istnieją tylko trzy filozoficzne spojrzenia na osobę Jezusa: „Ten człowiek albo był i jest Synem Bożym – albo szaleńcem, lub czymś jeszcze gorszym […]. Wydaje mi się czymś oczywistym, że nie był szaleńcem ani demonem – a zatem, niezależnie od tego, jak dziwnie, przerażająco czy nieprawdopodobnie to zabrzmi, muszę przyjąć pogląd, że był i jest Bogiem”8Clive Staples Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. Piotr Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2002, s. 61–62.. Podobnie w Wiekuistym człowieku (1925) napisał Chesterton: „Żaden ateista ani bluźnierca nie wierzy, że autor przypowieści o synu marnotrawnym był potworem z jedną chorobliwą myślą, niczym cyklop z jednym okiem w głowie… Ale zgodnie ze wszystkimi dostępnymi analogiami tak naprawdę możemy postawić go najniżej albo przyznać mu miejsce najwyższe ze wszystkich”9Gilbert Keith Chesterton, Wiekuisty człowiek, tłum. Magda Sobolewska, Fronda, Warszawa 2019, s. 321. Patrz również: Benjamin Fischer, Philip C..... Pomijając różnice w podejściu, logika argumentu pozostaje taka sama. Lewis skupiał się na rozumie i racjonalnym wyborze, podczas gdy Chesterton wykorzystywał emocjonalne i obrazowe słownictwo, które trafiało do zdrowego rozsądku. Obaj jednak kwestionowali błędne rozumienie Jezusa oraz wskazywali na rolę podstawowej osobistej decyzji, jaką niesie za sobą Jego Osoba.

Ten argument dotyczący Jezusa jest zaledwie jednym z najbardziej uderzających podobieństw w myśleniu Chestertona i Lewisa. Martin Moynihan wymienił wiele innych wspólnych punktów: przyjaźń między rozumem a wiarą, polemiczny styl, umieszczanie swoich przekonań w opowieściach, śmiech i dar proroctwa10Martin Moynihan, C.S. Lewis and G.K. Chesterton, „The Chesterton Review”, 1991, Vol. 17, No. 3–4, s. 402–404, doi: 10.5840/chesterton1991173/4108.. I tak dalej. Mimo wszystko znacznie bardziej uderzająca wydaje się obserwacja Benjamina Fischera i Philipa Derbesy’ego: „Twierdzimy, że Lewis przejął od G.K. Chestertona rozumienie zadania, przed jakim stoi chrześcijański pisarz. Chesterton silnie wpłynął na pogląd Lewisa odnośnie do tego, w jaki sposób chrześcijanin powinien pisać”11Fischer, Derbesy, Literary Catholicity, s. 392..

Taka teza zasługuje na uwagę. W żadnym wypadku nie można negować oryginalności Lewisa i jego wkładu w apologetykę. Niemniej jednak ta obserwacja pomaga zrozumieć, że apologetyka Lewisa była w zasadzie zgodna z apologetyką Chestertona, która z kolei była autentycznie ortodoksyjna i sięgała korzeniami do wczesnego chrześcijaństwa. Jeśli Fischer i Derbesy mają rację co do wpływu warsztatu literackiego i ujęcia filozoficznego Chestertona na Lewisa, to szczęśliwie możemy umieścić tych dwóch pisarzy wśród prawowiernych apologetów chrześcijaństwa. Jak bowiem sam Chesterton powiedział, nie odkrył on niczego nowego, jedynie sięgnął do starej ortodoksji12Patrz również Wstęp Chestertona do jego Ortodoksji, tłum. Magda Sobolewska, Fronda, Warszawa 2012, s. 15.. Lewis i Chesterton to tylko dwa spośród głosów wyrażających stare zasady i prawdy, które od czasu do czasu trzeba odkurzyć, aby na nowo mogły wybrzmieć z jeszcze większą mocą. Dlatego twierdzimy, że ich apologetyka współbrzmi z głosem starożytnych męczenników i rzeczników chrześcijaństwa. To właśnie magiczne połączenie starej prawdy i nowej formy może przemówić do współczesnego człowieka. Można już założyć, że „starą prawdą” jest chrześcijańska wiara w obiektywną rzeczywistość, która jednak zawsze wskazuje na głębszą rzeczywistość transcendentną. Można ją dostrzec jedynie poprzez uznanie tajemnicy, której rozum sam nie jest w stanie odkryć; potrzebne jest coś jeszcze. To „coś jeszcze” już mówi o nowej formie typowej dla Chestertona i Lewisa. Symbioza starej treści i nowej formy w ich twórczości oferuje rodzaj realizmu, który można nazwać realizmem sakramentalnym.

 

Sakramentalizm Chestertona i Lewisa

Jedną z pierwszych prawd, których nauczyli nas ci mistrzowie nowej apologetyki, jest sakramentalne postrzeganie świata. Jest to sposób patrzenia na znane rzeczy z zadziwieniem, z nutką nieznanej tajemnicy dotyczącej złożonej pełni egzystencji. Jednocześnie apologetyka ta nigdy nie ucieka od zmysłowości i konkretu rzeczywistości, bez względu na to, jak bolesna, niepełna i niejasna by ona była. Aby opisać rozumienie rzeczywistości przez Chestertona i Lewisa, Ian Boyd ukuł termin „mistyka sakramentalna”. W ten sposób zaakcentował aspekt tej apologetyki, zgodnie z którym „zewnętrzna powłoka materialnej rzeczywistości jest przebraniem dla jej wewnętrznego duchowego splendoru”13Ian Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, „The Chesterton Review” 1991, Vol. 17, No. 3–4, s. 303, doi: 10.5840/chesterton1991173/495..

Przykładem takiej mistyki sakramentalnej może być powieść Chestertona Człowiek, który był Czwartkiem (1908). Tutaj Chesterton bawił się rzeczywistością jako przebraniem dla wewnętrznego duchowego splendoru w osobie swojej głównej, tajemniczej postaci – Niedzieli. Ci, którzy widzą Niedzielę, drżą: „To ręka Niedzieli. Jest on na pewno pięćset mil stąd, lecz ci ludzie drżą ze strachu przed nim jak przed palcem Bożym”14Gilbert Keith Chesterton, Człowiek, który był Czwartkiem, tłum. Maria Skibniewska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1968, s. 153.. Trwożą się jednak do czasu, aż zobaczą jego twarz:

 

I wówczas zdarzyło się coś dziwnego. Z ulicy widziałem jego plecy, gdy siedział na balkonie. Kiedy wszedłem do hotelu i spojrzałem na niego z innej strony, zobaczyłem jego twarz w słońcu. Ta twarz przeraziła mnie tak jak i was, nie dlatego jednak, by wydała mi się brutalna albo zła. Nie, przeraziła mnie, ponieważ była piękna i tchnęła dobrocią15Chesterton, Człowiek, który był Czwartkiem, s. 199..

 

Odkrycie to pozwala stwierdzić, że Niedziela jest w rzeczywistości Samym Bogiem. W ten sposób Chesterton przedstawił Boga alegorycznie jako postać widoczną tylko od tyłu, przebraną za Naturę i nierozpoznawalną z powodu złożonego, niezrozumiałego upływu czasu. Taka tajemnicza osoba budzi strach, ale gdy ludzie zobaczą Jej prawdziwe oblicze, strach znika16Patrz: Maisie Ward, Gilbert Keith Chesterton, Sheed & Ward, New York 1943, s. 193.. Mimo wszystko to wciąż ta sama postać – Niedziela. Okazuje się więc, że dla Chestertona, a także dla Lewisa świat ten nie był tylko „odzwierciedleniem”, „maską” wiecznej rzeczywistości, ale także jej rzeczywistą obecnością – mimo iż nie postrzegamy jej w ten sposób i jej nie czujemy. Boyd podkreślał, że obaj pisarze skłaniali się ku pierwotnemu znaczeniu słowa „sakramentalny”: „Jak wyjaśnił Chesterton w swojej książce o św. Tomaszu, gdy rzeczy materialne wprowadzają w błąd, nie czynią tego, będąc ulotnymi i przemijającymi, ale »będąc o wiele bardziej realne«, niż się wydają”17Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 304..

Chesterton podkreślał, że to, co nadprzyrodzone, jest naprawdę obecne w tym świecie, że stanowi podstawę tego, co rozumie się przez „naturę” i że bez tego wszystkie rzeczy tracą swoją istotę. Jak pisał w Heretykach (1905): „Odbierzcie to, co ponadnaturalne – a zostanie to, co nienaturalne”18Gilbert Keith Chesterton, Heretycy, tłum. Jaga Rydzewska, Fronda, Warszawa 2013, s. 91.. To w tym sensie mógł paradoksalnie wyrazić się na temat rzeczywistości nadprzyrodzonej: „Rzeczywistość nadprzyrodzona jest naturalna w sensie bycia normalną”19Gilbert Keith Chesterton, Il soprannaturale è naturale: Scritti per l’Italia, Genova–Milano: Casa Editrice Marietti 2012, s. 110.. Bez odniesienia do rzeczywistości nadnaturalnej nie da się stwierdzić, że cokolwiek jest naturalne lub normalne. Boyd zauważył, że obaj autorzy byli przekonani o sakramentalnym istnieniu w świecie naturalnym tego, co nadnaturalne, za sprawą czego człowiek jest w stanie poznać prawdziwą naturę rzeczywistości.

Zarówno dla Chestertona, jak i Lewisa Chrystus jest Sakramentem Boga, ponieważ jest ludzką świątynią, w której mieszka Bóg. Dla obu autorów ta tajemnica obecności Boga rozciąga się przez całą historię poprzez tajemnicę Kościoła, Wspólnoty Wierzących, która tworzy mistyczne Ciało Chrystusa20Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 305..

Boyd wskazywał, że w Alegorii miłości (1936) Lewis zgadzał się z Chestertonem, ujmując symbolizm i sakramentalizm jako synonimy. Lewis pisał: „Przez symbolizm, czyli sakramentalizm, rozumiem właśnie próbę odczytania tego innego sensu w widocznych obrazach – dostrzeżenia archetypu w kopii”21Clive Stapes Lewis, Alegoria miłości, tłum. Magda Sobolewska, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2017, s. 72–73.. Innymi słowy, Lewis powtórzył, że rzeczywistość tego świata jest odbiciem tajemnicy, której nie widzimy twarzą w twarz, ale jedynie jakby od tyłu. Jednak ten świat jest przeniknięty przez to, co nadprzyrodzone, a fakt ten czyni go niezwykłym i świętym. Jak powiedział Boyd, Lewis przejął typowy język i logikę Chestertona dotyczącą sakramentalnej natury ludzi.

 

Nie ma zwyczajnych ludzi. Nigdy nie rozmawiasz ze zwyczajnym śmiertelnikiem. Umierają kraje, kultury, sztuki i cywilizacje, a ich żywot jest wobec naszego tym, czym życie komara […]. Obok samej Eucharystii nasz bliźni pozostaje najświętszym z obiektów dostępnych naszym zmysłom. Jeśli to chrześcijanin, jest prawie tak samo święty, bo w nim także Chrystus – Ten, który daje i odbiera chwałę, który sam jest całą Chwałą – vere latitat, naprawdę się kryje22Clive Stapes Lewis, Brzemię chwały, w: tenże, Brzemię chwał, tłum. Dariusz Bakalarz, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 2012, s. 54–55....

 

Wzajemna zgoda Chestertona i Lewisa co do sakramentalności świata była znacznie ważniejsza niż niewielka różnica zdań dotycząca możliwości poznania w nim Boga. Podczas gdy Chesterton tryskał bardziej optymistycznym nastawieniem, radością, że Boga można poznać w stworzonych rzeczach i poprzez stworzone rzeczy, Lewis był bardziej pesymistyczny co do rzeczywistości zewnętrznej i bardziej zanurzony w głębiny świata wewnętrznego, gdzie można znaleźć Boga. Jak trafnie zauważył Boyd, różnica w poglądach sakramentalnych Chestertona i Lewisa była odzwierciedleniem różnic w ich osobowościach. Chesterton był bardziej tomistyczny, a Lewis – augustyński23Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 308.. Boyd zauważył ponadto, że różnica między nimi wynikała z ich wyznaniowego światopoglądu, który nieuchronnie musiał się odbijać w ich rozumieniu łaski działającej w świecie: Chesterton był katolikiem, a Lewis anglikaninem24Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 309–310.. Wniosek Boyda był jednak optymistyczny, gdy stwierdził, że „idee sakramentalne, które obaj podzielają, tworzą pomost między tymi dwoma tradycjami”25Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 311..

 

Z języka angielskiego przełożył Piotr Bylica

 

 

Pavol Hrabovecký

Przypisy:

  • 1 Formalnie obaj byli Brytyjczykami; Lewis pochodził z Irlandii i miał korzenie walijskie – przyp. tłum.
  • 2 Clive Staples Lewis, Zaskoczony radością, tłum. Magda Sobolewska, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2010, s. 277.
  • 3 Lewis, Zaskoczony radością, s. 323.
  • 4 Lewis, Zaskoczony radością, s. 275–276.
  • 5 Pełna lista odnośników: Iain T. Benson, The Influence of the Writings of G. K. Chesterton on C. S. Lewis: The Textual Part, „The Chesterton Review” 1991, Vol. 17, No. 3–4, s. 357–367, doi: 10.5840/chesterton1991173/4100.
  • 6 Benson, The Influence of the Writings of G. K. Chesterton on C. S. Lewis, s. 358, 359.
  • 7 Gisbert Kranz, Affinities in Lewis and Chesterton, „The Chesterton Review” 1991, Vol. 17, No. 3–4, s. 324, doi: 10.5840/chesterton1991173/497.
  • 8 Clive Staples Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. Piotr Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2002, s. 61–62.
  • 9 Gilbert Keith Chesterton, Wiekuisty człowiek, tłum. Magda Sobolewska, Fronda, Warszawa 2019, s. 321. Patrz również: Benjamin Fischer, Philip C. Derbesy, Literary Catholicity: An Alternate Reading of Influence in the Work of C. S. Lewis and G. K. Chesterton, “Religion and the Arts” 2015, Vol. 19, s. 393–394, doi: 10.1163/15685292-01904004.
  • 10 Martin Moynihan, C.S. Lewis and G.K. Chesterton, „The Chesterton Review”, 1991, Vol. 17, No. 3–4, s. 402–404, doi: 10.5840/chesterton1991173/4108.
  • 11 Fischer, Derbesy, Literary Catholicity, s. 392.
  • 12 Patrz również Wstęp Chestertona do jego Ortodoksji, tłum. Magda Sobolewska, Fronda, Warszawa 2012, s. 15.
  • 13 Ian Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, „The Chesterton Review” 1991, Vol. 17, No. 3–4, s. 303, doi: 10.5840/chesterton1991173/495.
  • 14 Gilbert Keith Chesterton, Człowiek, który był Czwartkiem, tłum. Maria Skibniewska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1968, s. 153.
  • 15 Chesterton, Człowiek, który był Czwartkiem, s. 199.
  • 16 Patrz: Maisie Ward, Gilbert Keith Chesterton, Sheed & Ward, New York 1943, s. 193.
  • 17 Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 304.
  • 18 Gilbert Keith Chesterton, Heretycy, tłum. Jaga Rydzewska, Fronda, Warszawa 2013, s. 91.
  • 19 Gilbert Keith Chesterton, Il soprannaturale è naturale: Scritti per l’Italia, Genova–Milano: Casa Editrice Marietti 2012, s. 110.
  • 20 Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 305.
  • 21 Clive Stapes Lewis, Alegoria miłości, tłum. Magda Sobolewska, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2017, s. 72–73.
  • 22 Clive Stapes Lewis, Brzemię chwały, w: tenże, Brzemię chwał, tłum. Dariusz Bakalarz, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 2012, s. 54–55 [33–55]
  • 23 Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 308.
  • 24 Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 309–310.
  • 25 Boyd, Chesterton and C.S. Lewis, s. 311.

Informacje dodatkowe:

Źródło: Pavol Hrabovecký, „Theologica” 2021, Vol. 11, No. 1, s. 129–144.

© 2021 Autor. Artykuł udostępniony w otwartym dostępie na warunkach licencji Creative Commons Attribution (http://craeativecommons.org/licenses/by/4.0), która zezwala na swobodne wykorzystanie, rozpowszechnianie i powielanie w dowolnym medium, pod warunkiem podania autorstwa i źródła.

Przeczytaj także