Każdy chce być szczęśliwy, a więc Bóg istnieje? Dowód z pragnienia szczęścia w ujęciu Wincentego Granata a Clive’a Staplesa Lewisa argument z pragnień i Radości. Część IV: Ocena dowodu

Piotr Bylica

Każdy chce być szczęśliwy, a więc Bóg istnieje? Dowód z pragnienia szczęścia w ujęciu Wincentego Granata a Clive’a Staplesa Lewisa argument z pragnień i Radości. Część IV: Ocena dowodu

W tekście przedstawiamy przebieg dowodu z pragnienia szczęścia zaprezentowany w książce księdza Wincentego Granata Teodycea oraz dokonaną przez niego ocenę wartości całego rozumowania.

 

Przebieg dowodu

Po przedstawieniu we wcześniejszych tekstach niektórych kwestii terminologicznych, historii tego, co ks. prof. Wincenty Granat nazwał „dowodem ze szczęścia”, a także po porównaniach między „materiałem dowodowym” dostarczonym przez Clive’a Staplesa Lewisa a tym, na który wskazał Granat, czas wreszcie zaprezentować, jak przebiega rozumowanie zawarte w Teodycei1Wincenty Granat, Teodycea. Istnienie Boga i Jego natura, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1968. [odsyłacze do wskazanych tu wcześniej opublikowanych tekstów czytelnik znajdzie pod tekstem].

Sformułowanie, które prezentuje Granat jako „najczęściej spotykaną formę dowodu z pragnienia szczęścia”2Granat, Teodycea…, s. 220., opiera się na założeniu istnienia czegoś takiego jak natura ludzka, która dąży do szczęścia absolutnego, i na założeniu celowości tego dążenia:

 

Ludzka rozumna natura dąży ku Absolutnemu Dobru.

Takie zaś dążenie człowieka musi być na pewno celowe.

Jeśliby zaś Bóg jako Najwyższe Dobro nie istniał, wówczas natura ludzka byłaby czymś bezsensownym.

A więc Bóg istnieje3Granat, Teodycea…, s. 220..

 

Granat zwraca uwagę, że rozumowanie to zbliżone jest do innych dowodów, szczególnie niektórych tak zwanych dróg świętego Tomasza z Akwinu: dowodu z celowości, dowodu z przygodności oraz ze stopnia doskonałości (w sprawie dróg świętego Tomasza z Akwinu patrz: Pięć dróg świętego Tomasza z Akwinu). Jego zdaniem jednak, dowód ze szczęścia nie daje się sprowadzić do tych innych rozumowań:

 

Dowód w tej formie przedstawionej zbliża się do dowodu z celowości, gdyż zakłada rozumne urządzenie natury ludzkiej, różni się natomiast odeń tym, że szczególnie podkreśla istnienie przedmiotu koniecznych i naturalnych dążeń ludzkiej natury. Nie wnioskujemy tu bezpośrednio z celowego urządzenia władz umysłowych i wolitywnych, lecz z samego faktu pragnienia Nieskończonego Dobra, i twierdzimy, że musi ono mieć swój przedmiot.

Dowód różni się także od dowodu z przygodności bytu, ponieważ faktem, na którym się opiera, nie jest przygodność duchowych dążeń człowieka, lecz ich zwrócenie ku Absolutnemu Dobru.

Tak samo wydaje się, że dowód różni się od czwartej drogi św. Tomasza (ze stopniowania doskonałości), ponieważ punktem wyjścia dowodu nie jest bytowa drabina stopni dobra, lecz prosty fakt duchowego pragnienia dobra bez granic4Granat, Teodycea…, s. 220.

 

Czyli istotą dowodu ze szczęścia jest jego oparcie na pragnieniu Nieskończonego Dobra, zwróceniu się dążeń człowieka ku Absolutnemu Dobru czy jeszcze inaczej: oparcie na fakcie duchowego pragnienia dobra bez granic. Chociaż pragnienie Absolutnego Dobra wiąże się z istnieniem stopni doskonałości (są dobra niższego rzędu, a Bóg jest Dobrem Najwyższym) i jest czymś przygodnym, a nie koniecznym (można sobie wyobrazić świat, w którym człowiek, a nawet żadna istota nie doświadcza tego typu pragnienia), to nie te fakty, ale samo odczucie pragnienia dobra bez granic jest kluczowe dla tego rozumowania.

 

Dlaczego dowód ze szczęścia może być nieprzekonujący?

Ksiądz Granat wskazuje na szereg uwag krytycznych, które można wystosować wobec przedstawionego wyżej wnioskowania.

 

„Szczęście” i „Absolutne Dobro” – pojęcia niejasne

Po pierwsze, każde rozumowanie, aby mogło być przekonujące, musi zawierać słowa, które są jednoznaczne, dobrze zdefiniowane, precyzyjne w swym znaczeniu. Niestety, zarówno pojęcie szczęścia, jak i Absolutnego Dobra nie są, zdaniem Granata, „na tyle jasne, aby mogły służyć za punkt wyjścia dowodu, istnieje przecież sporo opisów szczęścia i dlatego powstaje problem, jaką treść danego pojęcia należy wybrać”5Granat, Teodycea…, s. 220.. Czym jest szczęście? Co znaczy „być szczęśliwym”? We wcześniejszej części Granat prezentował różne definicje pojęcia „szczęście”. Ich wielość i odmienność stanowią przeszkodę w uznaniu za w pełni zrozumiałe i jednoznaczne wnioskowania, które na pojęciu szczęścia się opierają.

Z niejasnością mamy także do czynienia w przypadku odwołania się do pragnienia Dobra Absolutnego. Jak należy rozumieć to, że istota skończona, jaką jest człowiek, jest w stanie pragnąć czegoś absolutnie wykraczającego poza możliwości jej władz umysłowych, jej możliwości poznawczych, w tym nawet wyobrażeniowych. Jak nasza wola może skłaniać się ku czemuś, czego nasze władze poznawcze nie są w stanie objąć. Jak pisze Granat:

 

Tak samo nie jest jasny stosunek duchowych władz umysłu i woli do Boga jako bytu Nieskończonego. Między Stwórcą nieograniczonym a przygodną i ograniczoną wolą nie zachodzi proporcja; wola jako władza o wartości skończonej nie może, zdaje się, być zwrócona z konieczności natury ku posiadaniu Dobra Nieskończonego6Granat, Teodycea…, s. 220..

 

Problem z drugą przesłanką

Kolejna sprawa polega na tym, że wcale nie jest pewne, iż prawdziwa jest przesłanka druga. Głosi ona, że biorące się z natury człowieka pragnienie Dobra Absolutnego jest celowe, czyli nie jest bezsensowne. Granat wskazuje, że przesłanka ta zakłada jeszcze inną przesłankę, mianowicie, że „natura jest we wszystkim urządzona celowo”7Granat, Teodycea…, s. 221.. Jej przyjęcie opiera się natomiast na wcześniejszym uznaniu, że istnieje Rozumny Twórca świata:

 

Wiemy, że w świecie istnieje celowość; czy jednak przed udowodnieniem istnienia Rozumnego Twórcy świata da się wygłosić ogólną tezę, że wszystko w świecie jest celowe? Wydaje się, że fakty nie pozwalają na indukcję (wiele rzeczy jest celowych, więc wszystko jest celowo), a nie ma jakiegoś ogólniejszego sądu, z którego można by przez dedukcję wyprowadzić zasadę celowości […]8Granat, Teodycea…, s. 221..

 

Nie możemy więc mieć pewności, że nasze pragnienie Dobra Absolutnego jest sensowne, o ile wcześniej nie założymy, że istnieje Bóg – Stwórca, który stworzył naszą ludzką naturę i zawarł w niej to pragnienie. Ale przecież istnienie Boga miało być dopiero dowiedzione dowodem ze szczęścia. To, na co wskazuje Granat w tym miejscu, jest typowym przykładem błędu logicznego o nazwie „petitio principii”, czyli niepewnej przesłanki. A jeśli do jej przyjęcia konieczne jest wcześniejsze uznanie tego, czego dowodzić ma samo wnioskowanie, w którym ona występuje (czyli twierdzenia, że Bóg istnieje), to jest to również tzw. błędne koło, czyli szczególna postać wspomnianego błędu.

 

A może dobra skończone wystarczą?

Kolejna wątpliwość, o której pisze Granat, wiąże się ze spostrzeżeniem wyrażonym przez świętego Tomasza z Akwinu, a mianowicie, że „człowiek pragnie dobra w ogóle, ale to pragnienie może być realizowane w konkretnych postaciach, jak bogactwo czy przyjemności […]”9Granat, Teodycea…, s. 221.. Jest więc możliwość, że dobrem, którego pragnie człowiek, nie jest wcale Bóg, ale „szereg dóbr skończonych, przedłużający się w czasową nieskończoność […]”10Granat, Teodycea…, s. 221.. Może być więc tak, że istotnie w naszej naturze tkwi pragnienie szczęścia, ale jego spełnieniem nie jest transcendentna istota, którą jest Bóg, lecz rzeczy tego świata.

 

Nie pewny, tylko wysoce prawdopodobny

Kolejna uwaga księdza Granata polega na stwierdzeniu, że „[d]owód z pragnienia szczęścia podany w takiej formie, że Bóg jest koniecznym i właściwym przedmiotem umysłu oraz woli i dlatego musi istnieć, nie daje również pewności, tylko wysokie prawdopodobieństwo”11Granat, Teodycea…, s. 221.. Istnieją, jak pisze Granat, trzy niezaprzeczalne fakty związane z tym dowodem:

 

Jest faktem niezaprzeczonym, że rozum ludzki nie zadowala się w pełni żadną konkretną prawdą, a im więcej poznaje, tym bardziej widzi przed sobą nieskończony ocean wiedzy. Faktem jest również, że żadne konkretne dobra nie zadowalają w pełni woli, a ideał zupełnego szczęścia jest na tym świecie nieosiągalny. Trzeci fakt jest również pewny, że człowiek nie chce szczęścia abstrakcyjnego, lecz konkretnego12Granat, Teodycea…, s. 221..

 

Fakty te, wskazuje Granat, stanowią dla niektórych podstawę wniosku, że tylko Bóg, który jest pełnią Prawdy i Dobra, może stanowić kres i całkowite zadowolenia władz człowieka. Zauważa jednak, że pewność takiego wniosku o istnieniu Boga stanowiącego spełnienie naturalnych ludzkich dążeń opierać się może jedynie na założeniu, że natura ludzka została urządzona celowo. A to prowadzi nas znów do problemów, o których była mowa w przypadku przesłanki drugiej: najpierw trzeba by udowodnić, że Bóg istnieje.

 

Nie chodzi o to, żeby złapać królika…

Ostatni z zarzutów, o których pisze Granat, sprowadza się do znanego powiedzenia, że nie chodzi o to, żeby złapać królika, ale żeby go gonić: „Może ktoś również wysunąć zarzut, że człowiek niekoniecznie musi zdobyć całkowitą prawdę oraz dobro i że raczej szczęście człowieka polega na ustawicznym dążeniu”13Granat, Teodycea…, s. 221..

 

A jednak dowód z przygodności bytu

Według Granata można podać sformułowanie dowodu na istnienie Boga, który to dowód odwołuje się do pragnienia szczęścia i który daje pewność, ale sformułowanie musi się opierać na dowodzie z przygodności bytu (w sprawie jego wersji wyrażonej przez świętego Tomasza z Akwinu patrz Pięć dróg świętego Tomasza z Akwinu). Granat zaczyna od stwierdzenia „względności i przygodności” naszego życia duchowego: człowiek nie jest w swoim życiu duchowym samowystarczalny, szuka spełnienia poza sobą, odzywa się w nim ciągły niepokój, stałe pragnienie szczęścia, a gdyby Bóg nie istniał, to człowiek musiałby uznać swą naturę za bezsensowną. Te spostrzeżenia Granat łączy z zasadą racji dostatecznej, czyli uznania, że musi istnieć jakaś dobra racja uzasadniająca występowanie opisanego stanu rzeczy:

 

Względność […] i przygodność naszego życia duchowego, rozpatrywane w świetle zasady dostatecznej racji, prowadzą do uznania istnienia Bytu Koniecznego, w którym znajduje ostateczne oparcie dążenie do pełnej prawdy i dobra, w których ludzkie życie znajduje swój ostateczny cel14Granat, Teodycea…, s. 222..

 

Ponieważ człowiek oraz jego życie duchowe, w tym pragnienie szczęścia, jak każda inna rzecz we Wszechświecie, nie stanowi dostatecznej racji swego istnienia, to trzeba odwołać się do jakiegoś bytu spoza świata. Musi to być Byt Konieczny, czyli taki, który nie może nie istnieć, a takim bytem jest Bóg. Wydaje się więc, że Granat uznał, iż dowód z pragnienia szczęścia daje pewność jedynie, jeśli sprowadzi się go do dowodu z przygodności bytu, czyli do innego dowodu. Sam wcześniej pisał, że dowód z pragnienia szczęścia różni się od dowodu z przygodności bytu15Patrz Granat, Teodycea…, s. 220. (patrz  też wyżej).

 

Zakończenie

Wnioskowanie określone przez Granata mianem „dowodu z pragnienia szczęścia” jest według niego pod różnymi względami wątpliwe: mamy w nim do czynienia z niejasnymi pojęciami, niepewną przesłanką, wnioskiem co najwyżej prawdopodobnym, ale nie pewnym. Pewność wniosku o istnieniu Boga Granat dostrzega dopiero w dowodzie z przygodności bytu, który jest tak naprawdę niezależny od kwestii odczuwania przez człowieka pragnienia Dobra Absolutnego. Granat wskazuje jednak na psychologiczną wartość dowodu z pragnienia szczęścia. Polegać ma ona na wzbudzeniu zainteresowania problematyką szczęścia i Boga:

 

Pragnienie szczęścia jest jednym z najbardziej pierwotnych w ludzkiej naturze i dotyczy całego człowieka, dlatego jakiekolwiek teoretyczne ujęcie problemu szczęścia musi nas zainteresować. Dowód na istnienie Boga wyprowadzony z tego właśnie pragnienia, wskazuje człowiekowi Najwyższe Dobro, w którym zawierają się wszystkie inne, a to nie może być już obojętne […]16Granat, Teodycea…, s. 222..

 

Zarzuty podobne do zawartych w uwagach krytycznych Granata, odwołujące się do niepewności przesłanek oraz wniosku, stawia się Lewisa argumentowi z pragnień i Radości. W poprzednich tekstach wskazaliśmy na niektóre podobieństwa i różnice między tymi rozumowaniami. Wymieniona przez Granata wartość psychologiczna wydaje się niewątpliwie występować także w argumentacji Lewisa. Jak jednak wskazaliśmy wcześniej, nie jest wcale pewne, czy jest to ten sam argument, ponieważ materiał dowodowy pokrywa się tylko częściowo, dlatego brak jest pewności, czy Pragnienie, o którym pisał Lewis, rzeczywiście miało, w jego przekonaniu, wskazywać na istnienie osobowego Boga, a nie jedynie jakiejś transcendentnej rzeczywistości.

 

Pozostałe teksty z serii o Clive’a Staplesa Lewisa argumencie z pragnień i Radości oraz dowodzie z pragnienia szczęścia według księdza Wincentego Granata:

 

Każdy chce być szczęśliwy, a więc Bóg istnieje? Dowód z pragnienia szczęścia w ujęciu Wincentego Granata a Clive’a Staplesa Lewisa argument z pragnień i Radości. Część I: Kilka uwag terminologicznych

Część II: Historia dowodu

Część III: Materiał dowodowy

 

Mogą Cię zainteresować również:

Argument z pragnień i radości

Czy pragnienie transcendencji jest „nieszczęsnym” skutkiem ubocznym ewolucji biologicznej? Odpowiedź Joego Pucketta na argument Richarda Dawkinsa

Czy teoria ewolucji obala Clive’a Staplesa Lewisa argument z pragnień? Joego Pucketta odpowiedź na zarzut Matthew Alpera

Argument z pragnień − odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty. Część I: Potrzeby wrodzone i co je zaspokaja

Argument z pragnień − odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty. Część II: Absurd niezaspokojenia i Wszechświata

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Wincenty Granat, Teodycea. Istnienie Boga i Jego natura, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1968.
  • 2 Granat, Teodycea…, s. 220.
  • 3 Granat, Teodycea…, s. 220.
  • 4 Granat, Teodycea…, s. 220
  • 5 Granat, Teodycea…, s. 220.
  • 6 Granat, Teodycea…, s. 220.
  • 7 Granat, Teodycea…, s. 221.
  • 8 Granat, Teodycea…, s. 221.
  • 9 Granat, Teodycea…, s. 221.
  • 10 Granat, Teodycea…, s. 221.
  • 11 Granat, Teodycea…, s. 221.
  • 12 Granat, Teodycea…, s. 221.
  • 13 Granat, Teodycea…, s. 221.
  • 14 Granat, Teodycea…, s. 222.
  • 15 Patrz Granat, Teodycea…, s. 220.
  • 16 Granat, Teodycea…, s. 222.

Nota bibliograficzna:

Wincenty Granat, Teodycea. Istnienie Boga i Jego natura, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1968.

Przeczytaj także