Pierwsza religia ludzkości – kilka niereligijnych koncepcji

Redakcja Contra Gentiles

Chrześcijaństwo wywodzi się od Jezusa Chrystusa, który żył na Ziemi około 2000 lat temu. Ludzkość jednak istnieje dużo dłużej i dużo wcześniej istniały też różne religie. Starsze od chrześcijaństwa są buddyzm, braminizm, taoizm, konfucjanizm, religie związane z mitologiami starożytnej Grecji, Egiptu czy Mezopotamii. Ale one też nie były pierwsze. Ludzkość występuje na Ziemi przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy lat. Antropolodzy zasadniczo są zgodni, że od początku byliśmy istotami religijnymi. Francuski filozof i socjolog Émile Durkheim (1858‒1917) stwierdził: „na początku wszystko było religijne”, mając na myśli religijne znaczenie przypisywane przez naszych najstarszych przodków każdemu aspektowi ludzkiego życia. Istnieje jednak opinia, że na samym początku ludzkość była ateistyczna, a religia pojawiła się dopiero po jakimś czasie. Taki pogląd głosił na przykład angielski antropolog, archeolog i entomolog John Lubbock (1834‒1913), który pisał o „pozwierzęcym” ateizmie człowieka.

Kiedyś pierwszych ludzi nazywano dzikimi, ale dziś mówi się raczej o ludziach pierwotnych, prehistorycznych lub archaicznych. Jaka więc była religia ludów pierwotnych? Wśród badaczy, którzy zajmowali się tą kwestią, pojawiło się kilka propozycji.

Edward Burnett Tylor (1832‒1917) angielski antropolog, archeolog i etnolog, twierdził, że pierwszą religią ludzkości był animizm. To wiara w istnienie niematerialnych i zdolnych do samodzielnej egzystencji istot duchowych, które ożywiają różne elementy Kosmosu i przyrody, w tym człowieka. Animiści wierzą, że człowiek ma duszę, że duszę mają też zwierzęta, ale jej posiadanie przypisują również gwiazdom, planetom, strumieniom, lasom, wydmom, samej Ziemi… (Jeśli Tylor miał rację, to niektóre dzisiejsze nurty ekologiczne ‒ wbrew deklaracjom ‒ wydają się nie być postępowe, a wręcz przeciwnie, bo postulując troskę o dobrostan wydm czy strumieni kosztem ludzi, zbliżają się do żywionych przez ludy „dzikie” idei animistycznych, które mają niewiele wspólnego ze współczesnym naukowym obrazem świata).

Brytyjski etnolog, Robert Ranulph Marett (1866‒1943) przedstawił koncepcję, którą uważał za modyfikację poglądów Tylora. Uznał, że pierwszą formą religii był animatyzm, który jest też nazywany „preanimizmem”. W animatyzmie przedmioty, jak i zwierzęta traktuje się tak samo jak żywe, obdarzone uczuciami i wolą istoty. Uznaje się, że są one wypełnione bezosobową siłą witalną określaną jako mana. Tylor uważał jednak, że stanowisko Maretta jest tożsame z jego poglądem.

W dyskusji o początkach religii ważny wydaje się problem relacji między religią i magią. Niektórzy wskazywali na niemal tożsamość lub bliskie związki ich obu, mówili o praktykach i koncepcjach religijno-magicznych. Czym zatem jest magia? Zgodnie z definicją pochodzącą z Encyklopedii religii jest to: „zespół działań rytualnych, symbolicznych, których celem jest osiągnięcie skutków, postrzeganych jako niemożliwe do realizacji przez samo tylko działanie praktyczne. Magia może dotyczyć wszystkich dziedzin życia (np. magia myśliwska, rolnicza, miłosna, wojenna, ochronna, magia dobrego początku) i często jest dzielona na magię białą (pozytywną) oraz czarną (negatywną)”1Michał Buchowski, hasło „magia”, w: Gadacz Tadeusz, Milerski Bogusław (red.), Encyklopedia religii, t. 6, Warszawa 2002, s. 360.. Szkocki antropolog społeczny i historyk religii James George Frazer (1854‒1941) wskazywał, że w ewolucji kultury ludzkiej magia poprzedzała pojawienie się religii. Według niego magię od religii różni to, że działanie magiczne jest samoczynne, jakby na mocy jakichś praw analogicznych do praw przyrody, o których mówi nauka. W religii natomiast mamy do czynienia z odwołaniami do bytów osobowych, jak Bóg, bogowie, duchy… Stąd w religii charakterystyczna dla niej postawa błagalna wobec tych osobowych sił, która w magii, przynajmniej w jej czystej postaci, nie ma znaczenia. Według Frazera koncepcja prawidłowości, do których odwołuje się magia, była wynikiem błędów poznawczych i kiedy ludzkość zorientowała się, że magia jest nieskuteczna, zwróciła się ku różnym bóstwom, by u nich szukać pomocy w panowaniu nad przyrodą. Epoka naukowa miała według Frazera uwolnić ludzkość także od tej iluzji.

Angielski filozof i socjolog Herbert Spencer (1820‒1903) uważał, że pierwszą religią był  manizm. Manizm ludzi pierwotnych polegał na wierze w pośmiertne trwanie dusz przodków, na oddawaniu czci wyróżnionym zmarłym (na przykład wodzom, założycielom rodu), na wierze w ich pośmiertne trwanie w duchowej postaci i ich możność wpływania na losy żyjących. Manizm jest utożsamiany z  kultem zmarłych. Wierzy się tu w pośmiertne zachowanie pewnych elementów osobowości. Do praktyk religijnych manizmu należy składanie ofiar czy obrzędy grzebalne. W społecznościach, gdzie występuje kult przodków, mamy do czynienia z wyróżnionymi miejscami pochówku lub przechowywaniem relikwii.

Szkocki antropolog społeczny John Ferguson McLennan (1827‒1881), słynny twórca psychoanalizy  Zygmunt Freud (1856‒1939) oraz Émile Durkheim promowali ideę, że pierwszą religią ludzkość był totemizm (patrz też Religia jako wytwór społeczny). Polega on na uznawaniu mistycznej więzi pomiędzy jednostką lub grupą ludzi (klanem, rodem, plemieniem) z określonym zwierzęciem (niekiedy przedmiotem lub rośliną), czyli totemem. Zwierzę totemiczne jest w tej społeczności otaczane czcią i ochroną. Jest też jakby strażnikiem lub uosobieniem różnych nakazów i zakazów zwanych „tabu”, które regulują życie społeczne danej grupy.

Wspomniany już John Lubbock uważał, że do pierwszych religii ludzkości zaliczał się fetyszyzm, który polegał na wierze w szczególną, duchową lub magiczną moc posiadaną przez różne przedmioty. Mogły to być zarówno wytwory natury, jak muszla, ząb tygrysa czy królicza łapa, jak i przedmioty wykonane przez człowieka, na przykład rzeźby czy wisiorki.

Lubbock uważał również, podobnie jak niemiecki filozof i socjolog Fryderyk Engels (1820‒1895) oraz francuski filozof i pozytywista Auguste Comte (1798‒1857), że do pierwszych religii ludzkości zaliczyć należy idolatrię, określaną w Biblii jako bałwochwalstwo. W idolatrii uznaje się, że materialne wyobrażenie bóstwa zawiera w sobie część jego osobowości. Przyjmuje się, że to materialne wyobrażenie, czyli zwykle posąg, rzeźba lub obraz, jest żywe, tożsame z bóstwem, które przedstawia. Stąd też w różnych religiach tego typu posągi bogów się budzi, myje, ubiera i karmi.

 

Co wspólnego mają te wszystkie koncepcje?

Wszystkie te koncepcje różnią się w kwestii tego, co było pierwszą religią ludzkości. Jednak wszyscy wymienieni twórcy utrzymywali, że po okresie, gdy religia była główną siłą napędową cywilizacji człowieka, zostanie ona zastąpiona przez naukę, która ‒ w przeciwieństwie do religii ‒ daje prawdziwy obraz rzeczywistości. Wszyscy oni uważali religię w każdej jej postaci za z gruntu fałszywą. Wszyscy oni uważali, że pierwszych ludzi trafnie opisują terminy „dzicy”, „prymitywni” i że nie dziwi, iż wierzyli w różne głupoty, skoro byli na tak niskim etapie rozwoju. Oczywiście to nie ich wina, bo to normalna kolej ewolucji, że najpierw samoczynnie powstaje coś prostego, prymitywnego, a dopiero z czasem to coś staje się coraz subtelniejsze i bardziej złożone. Podobnie przecież życie miało samoczynnie zacząć się od prostej komórki, a przez lata ewoluowało do tak wyrafinowanej postaci jak człowiek. Wszyscy oni uważali, że pierwsza religia była naturalnym wytworem, odpowiedzią na lęki, z którymi ludzie musieli sobie radzić w zderzeniu z przyrodą. Oni wszyscy byli też niereligijni w tym sensie, że nie wierzyli w osobowego Boga, który objawił się ludziom w pewnym momencie historii.

 

Na ile te koncepcje są wiarygodne?

Czy ta niewiara mogła wpłynąć na wynik ich rozważań o pochodzeniu i znaczeniu religii? Zamiast odpowiedzieć bezpośrednio na to pytanie, zastanówmy się nad metodologicznym aspektem zdobywania wiedzy o religijności ludzi żyjących przed wynalezieniem pisma. Otóż wiedza ta nie opiera się na specjalnie silnych podstawach. W dużej mierze polega na zawodnym logicznie wnioskowaniu przez analogię. Chodzi tu o analogię z wiedzy o religijności współczesnych ludów niepiśmiennych, z którymi antropolodzy mogą się skontaktować i dowiedzieć czegoś o ich wierzeniach. Po ludziach, którzy żyli kilkadziesiąt tysięcy lat temu, pozostały tylko kości i trochę przedmiotów odkopywanych w ziemi. Jak bardzo takie świadectwa są niewystarczające, by poznać religię, która się za nimi kryje? Dobrze pokazuje to opis ceremonii grzebalnej, który za Gerardem Reichel-Dolmatoffem przytoczył Mircea Eliade:

 

Wystarczy […] zbadać ceremonie pogrzebowe pewnych ludów archaicznych naszych czasów, by zdać sobie sprawę z całego bogactwa i głębi symboliki religijnej zawartej w tych na pozór prostych obrzędach. Reichel-Dolmatoff sporządził szczegółowy opis współczesnego (1966) pogrzebu dziewczynki z plemienia Indian Koga, zamieszkujących Sierra Nevada de Santa Marta w Kolumbii i mówiących językiem chi be ha.

Po wybraniu miejsca na grób, szaman (mama) wykonuje szereg rytualnych gestów i oświadcza: „Tu jest wioska śmierci, tu jest ceremonialny dom śmierci, tu jest łono. Otworzę dom. Dom jest zamknięty, zaraz go otworzę”. Potem oświadcza: „Dom jest otwarty”, wskazuje mężczyznom miejsce, gdzie mają kopać grób i oddala się. Zmarła jest owinięta w białe płótno, a jej ojciec zaszywa całun. Przez cały czas matka i babka mruczą powolną, niemal bez słów, pieśń. Na dnie grobu umieszcza się zielone kamyki, muszle skorupiaków i ślimaków. Potem szaman usiłuje podnieść ciało, udając, że jest zbyt ciężkie; udaje mu się to dopiero za dziewiątym razem. Zmarłą kładzie głową w kierunku wschodu i wówczas „dom zamyka się”, tj. zasypuje się grób. Potem następują rytuały wokół grobu i wszyscy rozchodzą się. Ceremonia trwa dwie godziny.

Jak zauważa Reichel-Dolmatoff, w przyszłości archeolog odkryje w rozkopanym grobie jedynie szkielet skierowany głową ku wschodowi, trochę kamyków i muszli. Ryty, a szczególnie religijna ideologia z nimi związana, nie dadzą się już wyczytać z owych szczątków. W dodatku, symbolizm owej ceremonii będzie niezrozumiały nawet dla tych współczesnych obserwatorów, którzy nie znają religii plemienia Koga. Jest to, jak zaznacza Reichel-Dolmatoff, związane z „werbalizacją” cmentarza jako „wioski śmierci” i „ceremonialnego domu śmierci” oraz z werbalizacją grobu jako „domu” i „łona” (co wyjaśnia płodową pozycję ciała, położonego na prawym boku), po której ma miejsce werbalizacja ofiar jako „pokarmu dla śmierci”, a także rytuał „otwierania” i „zamykania domu-łona”. Końcowy akt oczyszczenia poprzez rytualne otoczenie szańcami dopełnia ceremonii2Mircea Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1, tłum. Stanisław Tokarski, PAX, Warszawa 1988, s. 10..

 

Czy współczesne ludy niepiśmienne, plemiona zbieracko-łowieckie żywią te same przekonania co nasi przodkowie żyjący kilkadziesiąt lat temu. Jak wielkie trzeba mieć zaufanie do wnioskowania z analogii, by uważać, że wiemy, w co wierzyli ludzie tak dawno temu?

We współczesnej antropologii występuje spór o zdolność neandertalczyków do myślenia symbolicznego. Niektórzy uważają, że o tej zdolności oraz ich wierze w życie pośmiertne świadczą odkopywane groby. Inni antropolodzy uznają, że nie mamy do czynienia z grobami, a jedynie z zakopywaniem ciał, by chronić pozostałych przed groźnymi zwierzętami, które mogłyby zostać zwabione przez rozkładające się zwłoki, lub przed chorobami czy nieprzyjemnym zapachem. W odpowiedzi na to niektórzy wskazują na dary grobowe, które znajduje się przy tych ciałach. Przeciwnicy poglądu o tym, że neandertalczycy byli tak bardzo rozwinięci, twierdzą jednak, że nie mamy do czynienia z darami pogrzebowymi. Po prostu przy okazji zakopywano różne śmieci. Przykład tej dyskusji także pokazuje, jak trudno na podstawie dostępnych dziś danych powiedzieć cokolwiek o wierzeniach istot, które żyły dziesiątki tysięcy lat temu.

A czy da się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w ogóle ludzie zaczęli wierzyć? Okazuje się, że ateistyczna odpowiedź nie jest jedyną zgodną z danymi, którymi dysponuje nauka. Istnieją też odpowiedzi nieateistyczne. Dwie z nich prezentujemy je w tekstach: Monoteizm pierwotny i praobjawienie – według Wilhelma Schmidta oraz Clive S. Lewis o dochodzeniu ludzkości do chrześcijaństwa.

 

 

Redakcja Contra Gentiles

Przypisy:

  • 1 Michał Buchowski, hasło „magia”, w: Gadacz Tadeusz, Milerski Bogusław (red.), Encyklopedia religii, t. 6, Warszawa 2002, s. 360.
  • 2 Mircea Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1, tłum. Stanisław Tokarski, PAX, Warszawa 1988, s. 10.

Nota bibliograficzna:

Eliade Mircea, Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1, tłum. Stanisław Tokarski, PAX, Warszawa 1988.

Prezentacja różnych koncepcji religii pierwotnych na podstawie Andrzej Bronk, hasło „Religia” w: Gadacz Tadeusz, Milerski Bogusław (red.), Encyklopedia religii, t. 8, PWN, Warszawa 2003, s. 393-403 oraz:

Michał Buchowski, hasło „magia”, w: Gadacz Tadeusz, Milerski Bogusław (red.), Encyklopedia religii, t. 6, Warszawa 2002, s. 360.

Andrzej Szyjewski, hasła „animatyzm”, „animizm”, w: Gadacz Tadeusz, Milerski Bogusław (red.), Encyklopedia religii, t. 1, PWN, Warszawa 2001, s. 237; tenże, „kult przodków, manizm” w: Gadacz Tadeusz, Milerski Bogusław (red.), Encyklopedia religii, t. 6, Warszawa 2002, s. 143-144; tenże, „fetysz”, „fetyszyzm”, w: Gadacz Tadeusz, Milerski Bogusław (red.), Encyklopedia religii, t. 4, PWN, Warszawa 2002, s. 22-24.

Hasło „totemizm”, w: Gadacz Tadeusz, Milerski Bogusław (red.), Encyklopedia religii, t. 9, Warszawa 2003, s. 315-316.