Clive S. Lewis o dochodzeniu ludzkości do chrześcijaństwa

Piotr Bylica

We Wstępie do Problemu cierpienia1Patrz Clive S. Lewis, Problem cierpienia, tłum. Andrzej Wojtasik, Wyd. Esprit, Kraków 2010. Clive Staples Lewis przedstawia cztery etapy, a jednocześnie elementy religii, które wiązały się z dojściem ludzkości do chrześcijaństwa. Angielski filozof zaczyna od stwierdzenia absurdalności pomysłu, że ludzkość doszła do idei dobrego, kochającego, wszechmocnego Boga-Stwórcy, który szczególnie troszczy się o ludzi, po prostu na podstawie obserwacji świata. Bezmiar zła i cierpienia, jaki obserwujemy w świecie, do tego odwieczne przekonanie o ogromie świata oraz znikomości Ziemi i ludzkich spraw w porównaniu z tym ogromem, nie skłaniają do przyjęcia wspomnianej religijnej wizji rzeczywistości. Jak pisze Lewis:

 

Historia ludzkości stanowi zasadniczo ciąg zbrodni, wojen, chorób i trwogi, z niewielką domieszką szczęścia; jest go akurat tyle, by zapewnić doświadczającym go istotom bolesne poczucie straty, gdy im się to szczęście odbiera […]. Byłoby błędem uznać, że nasi przodkowie byli po prostu ignorantami, a zatem utrzymywali pewne przyjemne złudzenia co do natury, które w późniejszych czasach rozwiał postęp nauki. Koszmar ogromu i pustki kosmosu był dobrze znany w dawnych wiekach, gdy wiara była jeszcze zjawiskiem powszechnym2Lewis, Problem cierpienia…, s. 10, 12..

 

Skoro świat, w którym żyjemy, jest tak zły i obojętny na los człowieka, to jak to możliwe, że ludzie zaczęli uważać, iż jest jednocześnie wytworem mądrego i dobrego Stwórcy? Czyżby człowiek był tak głupi? Lewis odpowiada:

 

Zgoda, ludzie są głupi – lecz nie aż tak. Niepojęte wydaje się to przejście od czerni do bieli, od złego kwiatu do dobrego korzenia, od bezsensownego dzieła do jego nieskończenie mądrego twórcy. Spektakl wszechświata, jaki ujawnia się ludzkiemu doświadczeniu, nigdy nie mógłby stać się podstawą religii: to zawsze musiało być coś, wbrew czemu religia – pochodząca z innego źródła – była utrzymywana3Lewis, Problem cierpienia…, s. 12..

 

Skoro zatem w obliczu powszechnego doświadczenia niedorzecznością jest twierdzenie, że Stwórca jest zarówno dobry, jak i mądry, to skąd wzięła się ta idea, która najpełniejszy wyraz znajduje w chrześcijaństwie? Zdaniem Lewisa w każdej rozwiniętej religii można znaleźć pewne elementy, których wyłanianie się na różnych etapach doprowadziło ostatecznie do chrześcijaństwa.

 

Pierwszy etap

Na pierwszy etap składa się szczególnego rodzaju doświadczenie religijne nazwane przez Rudolfa Otto (1869‒1937) doświadczeniem numinotycznym (patrz Argument z bojaźni). Niemiecki religioznawca miał na myśli specyficzne uczucie czy odczucie, które oddawał za pomocą słowa „bojaźń”. Miało się ono pojawiać w kontakcie człowieka z tym, co święte, z sacrum. Właśnie to doświadczenie miało według Rudolfa Otto być istotą każdej religii:

 

To, o czym mówimy i co usiłujemy poniekąd sprecyzować, a mianowicie sprowadzić do uczucia, żyje w każdej religii jako coś, co dla niej jest czymś najbardziej skrytym i bez czego nie byłaby ona w ogóle religią4Rudolf Otto, Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich stosunek do elementów racjonalnych, tłum. Bogdan Kupis, Thesaurus Press,....

 

Lewis wykazywał, że bojaźń to coś zupełnie innego niż strach przed naturalnymi zagrożeniami:

 

Gdyby powiedziano nam, że w sąsiednim pomieszczeniu znajduje się tygrys, wiedzielibyśmy, że grozi nam niebezpieczeństwo, i prawdopodobnie poczulibyśmy strach. Gdyby jednak powiedziano nam, że w sąsiednim pomieszczeniu jest duch, to – zakładając, że w to wierzymy – nasz lęk miałby inny charakter. […] źródłem strachu jest sam fakt, że to duch. Duch jest raczej „niesamowity” niż niebezpieczny, a ten szczególny rodzaj lęku, jaki wywołuje, nazywany bywa Bojaźnią. Kontakt z tym, co niesamowite, pozwala otrzeć się o granicę doświadczenia numinotycznego5Lewis, Problem cierpienia…, s. 14..

 

Doświadczenie numinotyczne nie sprowadza się do niczego, co może w nas wywołać kontakt z czymkolwiek z tego świata:

 

Bojaźń […] nie jest rezultatem wnioskowania z widzialnego wszechświata. Nie ma możliwości przejścia od zwykłego poczucia zagrożenia do poczucia niesamowitości, a tym bardziej do pełnego doświadczenia numinotycznego6Lewis, Problem cierpienia…, s. 17..

 

Zatem w koncepcji przedstawionej przez Lewisa pierwszym elementem religii i etapem jej formowania było doświadczenie kontaktu z czymś nie z tego świata, przed czym człowiek odczuwa lek, ale co jednocześnie jest źródłem odczucia niesamowitości i fascynacji.

 

Drugi etap

Lewis zwraca jednak uwagę, że nominosum nie jest tożsame z tym, co moralnie dobre. Osoba doświadczająca go, może być skłonna uznać, że to, co jej się objawia, samo jest „poza dobrem i złem”. Stąd dla wyjaśnienia religii (w której Bóg nie tylko nie jest z tego świata, budzi grozę i lęk, będąc też niesamowitym i fascynującym) konieczne jest, zdaniem Lewisa, odwołanie do kolejnego elementu. Jest nim poczucie moralne:

 

Wszystkie istoty ludzkie, o których mówią dzieje, cenią pewnego rodzaju moralność; innymi słowy wobec pewnych proponowanych działań odczuwają wrażenia, które można wyrazić poprzez: „powinienem” lub „nie powinienem”. Te doświadczenia przypominają bojaźń pod jednym względem, mianowicie nie da się ich logicznie wywieść z otoczenia i fizycznych doświadczeń człowieka, który je przeżywa. Możemy przerzucać się zwrotami: „chcę”, „jestem zmuszony”, „tak będzie roztropnie” i „nie odważę się”, jak długo nam się podoba bez wydobywania z nich najmniejszej sugestii „powinności” i „zakazu”7Lewis, Problem cierpienia…, s. 19‒20.

 

Zdaniem Lewisa poczucie moralne, „powinienem” lub „nie powinienem”, nie daje się sprowadzić do żadnych czynników z tego świata ani nimi wytłumaczyć (w tej sprawie patrz Subiektywizm moralny i jego problemy oraz Argument z moralności). Odczucie, czyli rozpoznanie, istnienia prawa moralnego stanowi drugi element religii. Samo rozpoznanie istnienia tego prawa nie oznacza jednak, że jest ono zawsze przestrzegane:

 

Drugi element religii to nie zwykła świadomość samego prawa moralnego, lecz tego, że owo prawo moralne można aprobować i jednocześnie łamać. Ta świadomość nie jest ani logiczną, ani nielogiczną konkluzją z faktów doświadczenia; gdybyśmy nie wprowadzili jej do naszego doświadczenia, nie moglibyśmy jej tam znaleźć. Jest to albo niewytłumaczalne złudzenie, albo objawienie8Lewis, Problem cierpienia…, s. 20‒21..

 

Świadomość, jaką powszechnie posiadają ludzie, że istnieje prawo moralne, które daje się łamać, a nieprzestrzeganie go wcale tego prawa nieunieważnia, nie daje się wyjaśnić odwołaniem do obserwowanych faktów. Ludzie postępują różnie, zwykle łamią to prawo. Świadomość jego istnienia musi się więc wiązać z działaniem czynnika nie z tego świata, który „wszczepił” w ludzi zdolność rozróżniania dobra i zła.

 

Etap trzeci

Lewis podkreśla jednak, że doświadczenie moralne i doświadczenie numinotyczne nie muszą z konieczności współwystępować. „W pewnych formach pogaństwa kult bogów i etyczne dyskusje filozofów miały ze sobą bardzo niewiele wspólnego”9Lewis, Problem cierpienia…, s. 21.. Angielski filozof nie rozwija tu tego wątku, ale w innych publikacjach10Przykładowo Clive S. Lewis, Błądzenie pielgrzyma, tłum. Zbigniew Kościuk, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 1999. wskazuje na casus filozofii stoickiej jako wyraz uniwersalnego prawa moralnego, choć sami stoicy nie łączyli konieczności jego przestrzegania z odwołaniem do czegokolwiek, co przypominałoby doświadczenie numinotyczne. Z drugiej strony mamy kulty pogańskie, gdzie w kontakt z bóstwem wchodzono przez okrutne praktyki, włącznie ze składaniem ofiar z ludzi, w tym dzieci (w pewnym momencie nawet Żydzi, jak czytamy w Starym Testamencie, składali pogańskiemu bóstwu Molochowi ofiary z niemowląt, kładąc je na wykonanych z metalu dłoniach posągu bożka, pod którymi rozpalano ogień); czynności te z uniwersalną moralnością nie mają wiele wspólnego, a mogą być raczej kojarzone z oddawaniem czci demonom. Stąd konieczność wskazania na kolejny etap w rozwoju religijnym ludzkości:

 

Trzeci etap w rozwoju ludzkości pojawia się wówczas, gdy ludzie zaczynają je [doświadczenie numinotyczne i doświadczenie moralne] ze sobą identyfikować – gdy Numinotyczna Moc, wobec której czują bojaźń, staje się strażnikiem moralności, wobec której czują zobowiązanie11Lewis, Problem cierpienia…, s. 21..

 

Skojarzenie, że źródło moralności i bojaźni jest tym samym obiektem, zdaniem Lewisa, może być naturalne, ale nie jest oczywiste, bowiem to, co obserwujemy w świecie nawiedzanym przez Numinosum, nie przypomina przecież tego, czego wymaga moralność. Trudno też mówić o myśleniu życzeniowym:

 

Wszechświat wydaje się marnotrawny, bezwzględny i niesprawiedliwy; moralność zaleca nam wartości przeciwne. Identyfikacja źródła bojaźni ze źródłem moralności nie da się też wyjaśnić jako przejawu myślenia życzeniowego, bowiem utożsamienie to nie spełnia niczyich życzeń. Niczego nie moglibyśmy pragnąć mniej niż Prawa – którego nagi autorytet jest już i tak nieznośny – uzbrojonego w nieobliczalne żądania Numinosum12Lewis, Problem cierpienia…, s. 22..

 

Dlatego też Lewis nie dziwi się, że znaczna część ludzkości utożsamienie to odrzuciła. Angielski filozof wskazuje, że utożsamienie dokonało się przede wszystkim w jednym narodzie, mianowicie uczynili je Żydzi:

 

Jeśli […] uznamy je za objawienie, wówczas najpełniej wyraziło się ono przez Abrahama, bowiem to właśnie Żydzi w pełni i niedwuznacznie utożsamiali budzące bojaźń Numinosum, obecne na czarnych szczytach gór i w burzowych chmurach, ze „sprawiedliwym Panem”, który „kocha sprawiedliwość”13Lewis, Problem cierpienia…, s. 22..

 

Ale nie tylko oni wykonali ten krok. Logika nie wymusza łączenia tych dwóch doświadczeń, jednak „wielkie jednostki we wszystkich miejscach i epokach czyniły go również, a tylko ci, którzy się nań decydują, są wolni od obsceniczności i barbarzyństwa cechujących religijność pozbawioną moralności oraz zimnego, smutnego przekonania o własnej nieomylności właściwego czystemu, areligijnemu moralizmowi”14Lewis, Problem cierpienia…, s. 22..

 

Ostatni element

Ostatni składnik, bez którego nie byłoby chrześcijaństwa, to pewne historyczne wydarzenie:

 

Wśród Żydów urodził się człowiek, który twierdził, że sam jest Tym – lub że jest synem Tego – lub że jest „jednym z Tym”, który zarazem budzi bojaźń […] i jest dawcą moralnego prawa15Lewis, Problem cierpienia…, s. 23..

 

To, co Jezus mówił o sobie, należy, zdaniem Lewisa, potraktować z należytą doniosłością, bo wiąże się z bardzo poważnymi konsekwencjami: „Albo był to skończony szaleniec szczególnie odrażającego rodzaju, albo też był on – i jest nadal – kim twierdził, że jest. Tertium non datur”. To kwestia logiki: albo Jezus kłamał lub był szaleńcem, albo mówił prawdę. Gdzie indziej Lewis dokładniej analizuje tę sprawę16Patrz Clive S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. Piotr Szymczak, Poznań 2002, s. 56-61. (patrz też Jezus: kłamca, szaleniec czy Pan?). Według Lewisa pierwszy człon tej alternatywy jest nie do przyjęcia. Trzeba zatem zaaprobować drugi. Jeśli w takim razie uzna się, że Jezus mówił prawdę, to „wiarygodne stają się dla nas wszystkie inne twierdzenia chrześcijan, takie jak to, że ten Człowiek został zabity, lecz zmartwychwstał, oraz że Jego śmierć, pod pewnymi względami niepojęta dla ludzkiej myśli, wywołała rzeczywistą zmianę w naszych relacjach z »budzącym bojaźń« i »sprawiedliwym« Panem, zmianę na naszą korzyść”17Lewis, Problem cierpienia…, s. 23..

Chrześcijaństwo, jak wykazuje Lewis, nie powstało więc w wyniku filozoficznej refleksji nad światem, nie jest wnioskiem w rozważaniach nad pochodzeniem Wszechświata, nad tym, czego w nim doświadczamy. Jest natomiast ostatnim etapem, po długim duchowym przygotowaniu ludzkości, który to etap wyznaczyło pewne historyczne wydarzenia, coś, co stało się w określonym miejscu i czasie na Ziemi.

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Patrz Clive S. Lewis, Problem cierpienia, tłum. Andrzej Wojtasik, Wyd. Esprit, Kraków 2010.
  • 2 Lewis, Problem cierpienia…, s. 10, 12.
  • 3 Lewis, Problem cierpienia…, s. 12.
  • 4 Rudolf Otto, Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich stosunek do elementów racjonalnych, tłum. Bogdan Kupis, Thesaurus Press, Wrocław 1993, s. 33.
  • 5 Lewis, Problem cierpienia…, s. 14.
  • 6 Lewis, Problem cierpienia…, s. 17.
  • 7 Lewis, Problem cierpienia…, s. 19‒20
  • 8 Lewis, Problem cierpienia…, s. 20‒21.
  • 9 Lewis, Problem cierpienia…, s. 21.
  • 10 Przykładowo Clive S. Lewis, Błądzenie pielgrzyma, tłum. Zbigniew Kościuk, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 1999.
  • 11 Lewis, Problem cierpienia…, s. 21.
  • 12 Lewis, Problem cierpienia…, s. 22.
  • 13 Lewis, Problem cierpienia…, s. 22.
  • 14 Lewis, Problem cierpienia…, s. 22.
  • 15 Lewis, Problem cierpienia…, s. 23.
  • 16 Patrz Clive S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. Piotr Szymczak, Poznań 2002, s. 56-61.
  • 17 Lewis, Problem cierpienia…, s. 23.

Nota bibliograficzna:

Clive Staples Lewis, Błądzenie pielgrzyma, tłum. Zbigniew Kościuk, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 1999.

Clive Staples Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. Piotr Szymczak, Poznań 2002.

Clive  Staples Lewis, Problem cierpienia, tłum. Andrzej Wojtasik, Wyd. Esprit, Kraków 2010.

Otto Rudolf, Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich stosunek do elementów racjonalnych, tłum. Bogdan Kupis, Thesaurus Press, Wrocław 1993.