Argument z pragnień i radości

Piotr Bylica

Przedstawiany tu argument z pragnień i radości pochodzi od Clive’a Staplesa Lewisa. Argument ten występował jednak już wcześniej ‒ w średniowiecznej myśli teologicznej św. Augustyna, Grzegorza z Nyssy, Anzelma z Canterbury czy Bernarda z Clairvaux. Pisali oni o duchowej tęsknocie, pragnieniu, które może zaspokoić tylko Bóg. Mówili też o Bogu jako źródle tego pragnienia1Alister E. McGrath, The Intellectual World of C. S. Lewis, Wiley-Blackwell, Oxford 2014, s. 107‒108.. Rozumowanie Lewisa wpisuje się również w nurt myśli starożytnego greckiego filozofa Platona, z którego pism można wyczytać, że wszystko, co spotykamy w świecie i traktujemy jako dobro, czyli coś wartego pożądania, pochodzi ostatecznie od idei Dobra, istniejącej poza tym światem, a celem człowieka jest poznanie samego Dobra.

Niektórzy uważają, że w przypadku rozumowania Lewisa bardziej niż argumentem na rzecz istnienia Boga, miało ono przede wszystkim przekonywać o istnieniu Nieba w sensie Raju, Zbawienia czy innego świata, w którym znajduje się zaspokojenie szczególnego pragnienia czy tęsknoty, które Lewis miał na myśli2Patrz McGrath, The Intellectual World…, s. 105.. W każdym razie miał ono jednak wykazywać, że naturalizm, uznający, że istnieje tylko ten świat, nie daje się utrzymać.

W swych rozważaniach na temat pochodzenia i natury pragnień ludzkich Lewis odpowiadał na popularną koncepcję Zygmunta Freuda, że wszystkie ludzkie dążenia, skłonności i pragnienia mają ostatecznie charakter seksualny (w sprawie koncepcji Freuda, także jej zastosowania do religii patrz Religia jako nerwica). Niezaspokojone pragnienia seksualne, dążenie do seksualnej przyjemności oraz lęk przed śmiercią miały być ‒ według austriackiego psychiatry ‒ prawdziwym obliczem wszystkich innych pragnień, także religijnych, takich jak tęsknota do Boga, pragnienie nieśmiertelności, wiecznego szczęścia. Dla Freuda przekonanie o tym, że te religijne pragnienia miały być spełnione, było wyrazem szczególnego rodzaju iluzji, myśleniem życzeniowym:

 

Powiadamy sobie, że przecież pięknie by było, gdyby istniał Bóg jako stwórca świata i dobrotliwa Opatrzność, moralny ład świata i życie pozagrobowe, ale przecież rzuca się nam w oczy, że to wszystko tak wygląda, jak sobie tego życzymy3Zygmunt Freud, Przyszłość pewnego złudzenia, w: tenże, Kultura jako źródło cierpień, Aletheia, Warszawa 2013, s. 173..

 

Takie rozumienie pragnień i oczekiwań występujących u ludzi religijnych jest naturalistyczne w tym sensie, że odrzuca ideę nadnaturalnego źródła pochodzenia religii oraz tych oczekiwań. Wyjaśnia się je wyłącznie czynnikami z tego świata. Ostatecznie źródłem uczuć religijnych miałby być instynkt seksualny, wspólny dla ludzi i zwierząt.

Lewis starał się wykazać, że sytuacja jest zupełnie odwrotna. Wszystkie pragnienia, także te erotyczne, są tak naprawdę pragnieniem najwyższego Dobra. Ono samo nie jest z tego świata. Pragnąc różnych rzeczy tego świata, tak naprawdę pragniemy czegoś, co jest jedynie, jak to określał Platon, cieniem czy odbiciem tego Dobra samego w sobie.

Lewis odwoływał się do pewnego wewnętrznego doznania, będącego zarówno pragnieniem, jak i radością. Jest ono też w pewnym sensie smutkiem i tęsknotą. W języku angielskim opisywał to uczucie za pomocą słów joy oraz desire. W autobiografii Lewis wspominał, jak pragnienie to pojawiało się w jego życiu. Uznawał jednocześnie, że jest ono powszechnym doświadczeniem ludzkości. Następująco opisywał sytuację, gdy się ono pojawiało:

 

wszystkie te wydarzenia miały cechę wspólną: przynosiły ze sobą niezaspokojone pragnienie, które samo w sobie było godniejsze pożądania niż cokolwiek, co mogłoby je zaspokoić. Taki właśnie stan nazywam Radością. Określenie to należy potraktować jako pewien ścisły, techniczny termin – radość oznacza tu coś innego niż szczęście czy przyjemność. Łączy ją z nimi tylko jedno, a mianowicie to, że kto raz doświadczył Radości, będzie jej pragnął znowu. […] należałoby raczej nazwać ją szczególnym rodzajem smutku lub przygnębienia. Jest to jednak smutek, za którym się tęskni. Wątpię, czy ktoś, kto go doświadczył, chciałby, gdyby to było w jego mocy, zamienić jedną chwilę Radości na wszystkie przyjemności świata. Radość jednak, inaczej niż przyjemność, nigdy nie zjawia się na zawołanie4Clive Staples Lewis, Zaskoczony radością. Moje wczesne lata, Wyd. Esprit, Kraków 2010, s. 30‒31..

 

Lewis mówił o pragnieniu, którego żadna rzecz pochodząca z tego świata nie może zaspokoić. Zdarza się jednak, że kontakt z rzeczami tego świata może spowodować, że pragnienie to się pojawi. Dlatego też wielu ludzi uznaje, że dążenie do zdobycia tych rzeczy da im zaspokojenie. Jest to jednak błędne mniemanie, o czym nieustannie się przekonujemy. W życiu doczesnym skazani jesteśmy na ciągłe niezaspokojenie, uznając rzeczy tego świata za ostateczne dobro. Prawdziwe spełnienie daje bowiem jedynie Bóg, życie wieczne, wieczna radość, o której mówi religia. A one nie są z tego świata.

Rozumowanie Lewisa można przedstawić następująco:

 

Człowiek odczuwa pewne szczególne pragnienie, które samo jest wspaniałym doznaniem (Joy).

Ponieważ każde pragnienie jest pragnieniem czegoś, więc samo to pragnienie nie może być tym, co ma je zaspokajać.

Pragnienie to nie znajduje zaspokojenia w żadnym skończonym obiekcie z tego świata.

Dla każdego pragnienia istnieje przedmiot, który jest w stanie je zaspokoić – natura niczego nie czyni na próżno.

Wniosek: Musi istnieć jakiś obiekt nieskończony, który może w pełni zaspokoić to pragnienie. Tym obiektem jest Bóg, Zbawienie, Nieśmiertelność5Piotr Bylica, Rozum wobec żałoby: argumenty apologetyczne C.S. Lewisa w obliczu dotkliwej straty, Ccz. I: Rozum, „Przegląd Religioznawczy” 2019,....

 

W literaturze poświęconej Lewisowi dyskutuje się nad wartością dowodową jego argumentacji. Nie jest oczywiste, czy wszystkie przesłanki w tym rozumowaniu są prawdziwe. Jeśli jednak rzeczywiście dla każdego pragnienia istnieje przedmiot, który potrafi je zaspokoić, a ludzie pragną Boga, Zbawienia i Nieśmiertelności, to zgodnie z prawami logiki z przesłanek tych wynika, że  istnieje rzeczywistość nadprzyrodzona, która jest tym, do czego tak naprawdę nieustannie tęsknimy.

W sekcji tej nie zajmujemy się szczegółową obroną ani krytyką przedstawianych argumentów, ale ich zwięzłą prezentacją. Warto jednak dla jasności przytoczyć jedno z nieporozumień spotykanych w krytyce argumentu z pragnień. Otóż Lewis, pisząc, że dla każdego pragnienia istnieje przedmiot, który je zaspokaja, nie miał na myśli tego, że wszystkie pragnienia rzeczywiście są i zawsze będą zaspokojone. Takie przekonanie byłoby oczywistym fałszem. Wielu ludzi umarło na pustyni, pragnąc wody, wielu zmarło z głodu. Te przykłady jednak nie osłabiają kluczowej przesłanki Lewisa. Wręcz przeciwnie. Istnienie istot, które pragną wody i jedzenia, a bez zaspokojenia tych pragnień umierają, świadczy o tym, że takie rzeczy jak woda i jedzenie istnieją naprawdę.

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Alister E. McGrath, The Intellectual World of C. S. Lewis, Wiley-Blackwell, Oxford 2014, s. 107‒108.
  • 2 Patrz McGrath, The Intellectual World…, s. 105.
  • 3 Zygmunt Freud, Przyszłość pewnego złudzenia, w: tenże, Kultura jako źródło cierpień, Aletheia, Warszawa 2013, s. 173.
  • 4 Clive Staples Lewis, Zaskoczony radością. Moje wczesne lata, Wyd. Esprit, Kraków 2010, s. 30‒31.
  • 5 Piotr Bylica, Rozum wobec żałoby: argumenty apologetyczne C.S. Lewisa w obliczu dotkliwej straty, Ccz. I: Rozum, „Przegląd Religioznawczy” 2019, 1(271), s. 139 [129‒143].

Nota bibliograficzna:

Zygmunt Freud, Przyszłość pewnego złudzenia, w: tenże, Kultura jako źródło cierpień, Aletheia, Warszawa 2013.

Clive Staples Lewis, Zaskoczony radością. Moje wczesne lata, Wyd. Esprit, Kraków 2010.

Alister E. McGrath, The Intellectual World of C. S. Lewis, Wiley-Blackwell, Oxford 2014.

 

Podstawą opracowania jest artykuł Piotra Bylicy, Rozum wobec żałoby: argumenty apologetyczne C.S. Lewisa w obliczu dotkliwej straty, cz. I: Rozum, „Przegląd Religioznawczy” 2019, 1(271), s. 129‒143.