Małoletni męczennik z Meksyku inspiruje do męstwa i pobożności

Avery Lane

Małoletni męczennik z Meksyku inspiruje do męstwa i pobożności

Czy kilkunastoletni chłopiec może stać się symbolem niezłomnej wiary i odwagi? Historia św. José Sáncheza del Río – meksykańskiego męczennika, który oddał życie za Chrystusa, nie wyrzekł się wiary mimo brutalnych tortur – porusza serca i budzi ducha. To opowieść, która inspiruje nie tylko młodych katolików do męstwa w obronie prawdy, ale i przypomina każdemu z nas, jak cenna i krucha jest wolność religijna. Poznaj bohatera, którego świadectwo nie przeminęło, lecz wciąż zaprasza do wiary bez kompromisów.

 

W bocznej uliczce pewnej meksykańskiej miejscowości wypoczynkowej z dala od zgiełku można znaleźć mały kościółek. Jego funkcjonalnej architekturze brakuje kolonialnego uroku miejskiej katedry, przy której zatrzymują się autokary, żeby turyści mogli zrobić zdjęcia. W tej okolicy, z dala od wieżowców i imponujących hoteli, na terenie parafii mieszkają głównie miejscowi. Goście zza północnej granicy są tu rzadkością.

Wnętrze kościółka nie różni się specjalnie od innych małych świątyń parafialnych w Meksyku. Ściany są ozdobione typowymi katolickimi wizerunkami, takimi jak św. Józef z Dzieciątkiem Jezus w objęciach, św. Szarbel udekorowany wstążkami, Najświętsze Serce Pana Jezusa i oczywiście Matka Boża z Guadalupe. Przy drzwiach wisi obraz papieża Franciszka. Na ścianie po lewej, w połowie odległości od ołtarza można dostrzec, podobnie jak w wielu meksykańskich kościołach, malowidło przedstawiające nastoletniego chłopca.

Przyjezdny ze Stanów Zjednoczonych może nie być zaznajomiony z tym obrazem. Przedstawia on chłopca, który nie jest tak dobrze znany jak osoby świętych na innych malowidłach w kościele. Chłopiec na obrazie wygląda niemal fotorealistycznie. Spogląda gdzieś poza ramę obrazu, spokojny i zdecydowany, patrzy oglądającemu prosto w oczy. Ma na sobie niebieskie dżinsy i białą rozpinaną koszulę. Nie wyróżnia się wyglądem na tle rówieśników, których nietrudno wyobrazić sobie jako przebywających gdzieś w pobliżu i modlących się w ławkach czy przechodzących ulicą. Osoby niewiedzące nic o tym chłopcu mogłyby omyłkowo uznać obraz za reklamę Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Meksykańskiej (ACJM). Jednakże przyglądając się uważniej, dostrzeżemy w prawej ręce chłopca różaniec, a w lewej – liść palmowy. Leżąca za nim flaga kieruje wzrok patrzącego ku ziemi, gdzie nie można nie zauważyć krwawych śladów obdartych ze skóry stóp młodzieńca.

Ten chłopiec to Joselito, małoletni męczennik, który brał udział w powstaniu zwanym cristiadą. Ogłoszony sługą Bożym przez św. Jana Pawła II, beatyfikowany przez papieża Benedykta XVI i kanonizowany przez papieża Franciszka św. José Luis Sánchez del Río (znany w Polsce jako Józef Sánchez del Río) jest XX-wiecznym męczennikiem orędującym u Boga za nami. Jest patronem prześladowanych chrześcijan, dzieci i nastolatków. Święty przypomina nam, że zagrożenie dla wolności religijnej jest nieustanne. Spogląda na nas z obrazu i prosi, abyśmy byli odważni i bezkompromisowi w wierze.

W kraju tak bardzo utożsamianym z katolicyzmem myśl o tym, że w niedawnej przeszłości chrześcijanie umierali śmiercią męczeńską, może wydawać się dziwna. Jak ujmuje to arcybiskup Los Angeles José Horacio Gomez: „Meksyk był kolebką chrześcijaństwa w Nowym Świecie”1José H. Gomez, Today’s 'Greater Glory’: We Need to Ask for the Strength to Be Cristeros, National Catholic Register,.... Jednakże rewolucja i wojna domowa w pierwszych dekadach XX wieku spowodowały brutalne represje wobec wierzących. Liberalni intelektualiści z miast, popierający konstytucję zatwierdzoną w 1917 roku, odnieśli zwycięstwo, a ich pogarda dla Kościoła stała się prawem.

Kościół, niezwykle istotny element tożsamości narodowej Meksyku, znalazł się pod ostrzałem. Wiara wyznawana przez znaczną większość obywateli była tłumiona. Stało się coś, co wcześniej było nie do pomyślenia. Zdelegalizowano zakony, na księżach wykonywano egzekucje albo zmuszano ich do opuszczenia kraju. Kościoły były przejmowane przez państwo oraz profanowane. Jak mówi arcybiskup Gomez: „fakt, że do takich prześladowań w ogóle doszło w Meksyku, gdzie katolicyzm jest tak głęboko zakorzeniony, powinien dać wszystkim do myślenia”2Gomez, Today’s 'Greater Glory’ [dostęp 28 V 2025]..

Katolicy nie mogli już dłużej tolerować ataków na ich wiarę. W 1926 roku wierni chwycili za broń, by uwolnić Kościół od państwowej tyranii. Rozpoczęło się powstanie cristeros. Wśród najmłodszych, gotowych stanąć do walki dla Chrystusa, był trzynastoletni chłopiec z miejscowości Sahuayo de Morelos w stanie Michoacán, José Sánchez del Río, na którego mówiono zdrobniale Joselito (Józio).

Gdy starsi bracia Joselita dołączyli do walki, on też bardzo pragnął pójść w ich ślady. Jednak zarówno jego matka, jak i dowódca cristeros (chrystusowców) w jego rodzinnym mieście nie pozwolili mu ze względu na młody wiek. Młodzieniec jednak wiedział, że musi odpowiedzieć na wezwanie Boga, aby przeciwstawić się prześladowaniom. Odszukał generała chrystusowców w pobliskim mieście Cotija. Wytrwale powtarzał swoją prośbę tak, że generał był pod wrażeniem wiary chłopca i mianował go chorążym, pozwalając mu nieść sztandar miejscowego oddziału cristeros.

Gdyby na tym skończyła się historia młodego świętego, nadal mogłaby stanowić źródło inspiracji. W czasach, kiedy tak wielu nastolatków odwraca się od wiary, gdyż ich uwagę bardziej pochłania nowoczesna technologia i społeczeństwo konsumpcyjne, św. José Sánchez del Río inspiruje nas do obrania lepszej drogi. Miał niewiele lat, ale był niezachwiany w wierze. Odrzucił przyjemności i pokusy tego świata, aby służyć na linii frontu w walce o wolność religijną.

Historia młodego świętego nie kończy się na jego gotowości do służby. Walki w powstaniu cristeros z czasem przybrały na sile. W bitwie pod Cotiją 6 lutego 1928 roku wrogie wojska miały przewagę liczebną nad cristeros. Podczas odwrotu chrystusowców koń generała został postrzelony. Młody święty, przeczuwając, że jego przywódcy grozi niebezpieczeństwo, oddał mu swojego konia, by uratować mu życie. Joselito znalazł schronienie i pozostał na polu walki, aż siły rządowe pokonały i pojmały chrześcijan.

Ze względu na jego wiek wroga armia nie wykonała egzekucji natychmiast. Myśląc, że łatwo będzie złamać kogoś tak młodego, wtrącono chłopca do więzienia, gdzie zaproponowano mu, że zostanie oszczędzony, jeśli wyrzeknie się Chrystusa. Joselito odmówił. Tamtej nocy napisał w liście do matki: „Wierzę, że wkrótce umrę. Ale to nie ma dla mnie znaczenia. Pogódź się z wolą Bożą. Będę umierał szczęśliwy, ponieważ zginę w szeregach żołnierzy Boga”3Libby Reichert, Św. José Sanchez del Rio i zakulisowe spojrzenie na nowo kanonizowanego, Aleteia, 18 października 2016, https://pl.aleteia.org/2016/10/18/zakulisowe-spojrzenie-na-nowo-kanonizowanego-jose-sancheza-del-rio/ [dostęp....

Młodego świętego nie zabito tamtej nocy. Rozwścieczone uporem chłopca wojska rządowe poddały go torturom. Wrogowie wiedzieli, że jeżeli wyrzeknie się wiary, to oni odniosą psychologiczne zwycięstwo. Za każdym razem, gdy zadawali mu ból, proponowali, że go wypuszczą, jeśli dokona apostazji. Jednak siła wiary młodego świętego pozostawała niezachwiana. Doprowadzając ateistów do szału, Joselito modlił się w więzieniu na różańcu każdego dnia i pozostawał nieugięty w swojej wierze. Tortury zdawały się jedynie wzmacniać jego odwagę i żarliwość.

Armia 7 lutego przeniosła nastoletniego więźnia z powrotem do Sahuayo – jego rodzinnego miasta. Rząd znacjonalizował tamtejszy kościół i sprofanował go, przekształcając, w więzienie dla chrystusowców. Była to świątynia pw. św. Santiago (Jakuba Większego), pierwszego apostoła, który umarł śmiercią męczeńską. Właśnie tam, gdzie Joselito wraz z rodziną oddawali cześć Bogu, kiedy jeszcze nie wyobrażali sobie koszmaru nadchodzącej wojny, chłopca dalej torturowano. Mimo to nie ugiął się i nie dał satysfakcji swoim oprawcom.

Pewni, że młody chłopak nie zniesie widoku egzekucji, żołnierze zmusili go do patrzenia, jak jeden ze współwięźniów umiera. Ponownie młody Joselito udowodnił, że jest silniejszy od swoich oprawców. Nie złamali go. Wykrzykiwał słowa otuchy w stronę umierającego, zapewniając, że wkrótce spotkają się w niebie.

José został skazany na śmierć 10 lutego. Żołnierze nadal byli pewni, że są w stanie zmusić go do odrzucenia Kościoła katolickiego. Obdarli mu skórę ze stóp i kazali chodzić po rozsypanej soli, a następnie przejść przez całe miasto. Podobnie jak żołnierze, którzy zmusili Chrystusa, aby szedł na Golgotę, poprowadzili krwawiącego chłopca na miejski cmentarz.

Tam przyprowadzili go do wykopanego grobu. Po raz ostatni kazali mu wyrzec się wiary chrześcijańskiej. Święty odkrzyknął: „Viva Cristo Rey! Viva Santa Maria de Guadalupe”4Kevin McKenzie, Saint Jose: Boy Cristero Martyr, Ignatius Press, San Francisco 2019, s. 170; cyt. za: Avery Lane, Mexico’s...! [Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Najświętsza Maryja Panna z Guadalupe!] Kapitan postrzelił nastolatka w głowę. Święty stoczył się do grobu, a jego dusza wzbiła się do nieba.

Cokolwiek meksykański rząd chciał osiągnąć przez brutalne tortury i zabójstwo świętego chłopca, nic z tego nie wyszło. Krwawe ślady stóp, zmaltretowane zwłoki i testament odwagi były świadectwem grzechów władz i zła, którym się kierowały. Święty José Sánchez del Río był męczennikiem za wiarę w Chrystusa i, jak każdy męczennik, przez swoją śmierć odniósł zwycięstwo.

Cristiada zakończyła się zawieszeniem broni w 1929 roku, a przywrócona wolność kultu oraz utrwalona pozycja Kościoła katolickiego są zasługą chrystusowców, ich męstwa i poświęcenia. W dniu kanonizacji młodego męczennika kardynał Alberto Suarez Inda, emerytowany arcybiskup Morelii, mówił:

José Sánchez del Río, który odważnie, szlachetnie i śmiało wybrał śmierć dla Chrystusa, pragnął męczeństwa jako łaski; a dziś, gdy zostaje on kanonizowany przez papieża Franciszka, możemy z całą pewnością stwierdzić, że mamy w nim wspaniałego orędownika, który jest wzorem do naśladowania dla młodzieży5A lesson from one of the Church’s newest saints, Catholic News Agency, 2016, October 18, https://www.catholicnewsagency.com/news/34772/a-lesson-from-one-of-the-churchs-newest-saints [dostęp 28 V....

Katolicy mieszkający obecnie w Stanach Zjednoczonych mogliby pomyśleć, że św. José przemawiał do ludzi innej narodowości, w innych czasach. Wolność jest jednak bardzo krucha, a ci, którzy ją cenią, muszą bezustannie jej strzec. Młodzi katolicy czują, że potrzebują wsparcia młodego męczennika z Meksyku w miejscach, takich jak Nikaragua, gdzie opresyjne reżimy zagrażają wierze chrześcijańskiej. Jednak być może obraz nastoletniego świętego, który odgrywa tak ważną rolę i na który można natrafić w tak wielu miejscach w Meksyku, zasługuje na to, by znaleźć się również w kościołach w Stanach Zjednoczonych. Siły sekularyzacyjne nie są tu prawnie sformalizowane ani uzbrojone, ale nadal zdają się potężne i wpływowe.

Historia św. José Sáncheza del Río może być źródłem inspiracji, szczególnie dla młodzieży, i dawać siłę, by bronić Kościoła oraz śmiało wyznawać wiarę.

Avery Lane

Przypisy:

Informacje dodatkowe:

Przekład: Barbara Marczak

Tekst ukazał się pierwotnie w serwisie „Catholic Exchange” pod tytułem Mexico’s Child Martyr Inspires Bravery and Faith; https://catholicexchange.com/mexicos-child-martyr-inspires-bravery-and-faith/. Tłumaczenie i przedruk za zgodą Redakcji „Catholic Exchange”.