Dlaczego scjentyzm jest wrogiem nauki – zdaniem J.P. Morelanda

Piotr Bylica

James P. Moreland jest uznanym amerykańskim filozofem i apologetą. W wydanej nakładem Fundacji Prodoteo książce Scjentyzm i sekularyzm. Jak reagować na niebezpieczną ideologię1J.P. Moreland, Scjentyzm i sekularyzm. Jak reagować na niebezpieczną ideologię, tłum. Rafał Pokrywiński, Fundacja Prodoteo, Warszawa 2021.  Moreland stara się pokazać, jak stanowisko filozoficzne uznające prymat nauki nad innymi rodzajami wiedzy, a określane jako „scjentyzm”, wpłynęło na kulturę Zachodu. Wykazuje przy tym, że scjentyzm jest poglądem fałszywym. Poniżej prezentujemy wywód Morelanda prowadzący do wniosku, że choć scjentyzm wychwala wiedzę naukową, to w rzeczywistości nie tylko nie daje się utrzymać, ale jest też wrogiem nauki.

 

Charakterystyka scjentyzmu i jego odmian

W książce Morelanda znajdziemy kilka definicji scjentyzmu i jego odmian:

 

W przybliżeniu scjentyzm to pogląd, że jedynie nauki ścisłe, takie jak chemia, biologia, fizyka, astronomia, pozwalają uzyskać prawdziwą wiedzę o rzeczywistości. Ostatecznie wiedza ta jest znacznie lepsza od tej, którą możemy zdobyć w każdej innej dyscyplinie. Etyka i religia mogą być akceptowalne, ale tylko wtedy, gdy są rozumiane jako z natury subiektywne i uważane za prywatne opinie2Moreland, Scjentyzm, s. 22..

 

Moreland przytacza też definicję scjentyzmu podaną przez kanadyjskiego filozofa nauki Toma Sorella:

 

scjentyzm to przekonanie, że nauka, a zwłaszcza nauki przyrodnicze, stanowi […] najbardziej wartościową część ludzkiego poznania […], ponieważ jest ona najbardziej [sic!] autorytatywna, poważna lub pożyteczna […]. […] to, co jest kluczowe dla scjentyzmu, to nie identyfikacja czegoś jako naukowego lub nienaukowego, ale myśl, że to, co naukowe, jest o wiele bardziej wartościowe niż [to, co] nienaukowe, lub myśl, że to, co nienaukowe, ma znikomą wartość3Tom Sorell, Scientism: Philosophy and the Infatuation with Science, Routledge, London 1991, s. 1, 9, cyt. za: Moreland, Scjentyzm,... .

 

W obydwu charakterystykach scjentyzmu widzimy, że w stanowisku tym podkreśla się wartość wiedzy naukowej i deprecjonuje inne niż nauka źródła wiedzy o świecie. Mówiąc o nauce, scjentyści mają na myśli nauki przyrodnicze czy ścisłe, odpowiadające temu, co po angielsku określa się terminem „science”. W języku polskim słowo „nauka” ma szerszy zakres, bo „dyscypliny naukowe” obejmują też na przykład literaturoznawstwo, kulturoznawstwo czy nawet teologię i filozofię. Osoby, które zawodowo uprawiają te nauki, po angielsku można by określić „scholars”, co tłumaczylibyśmy jako „naukowiec”, „uczony”, ale nie słowem „scientist” oznaczającym naukowca zajmującego się naukami ścisłymi czy przyrodniczymi. A to właśnie naukę w sensie „science” uprawianą przez naukowców w sensie „scientist” scjentyzm (scientism) – jak widać nie przypadkiem tak określany – uznaje za jedyne lub przynajmniej wyróżnione źródło wiedzy o świecie.

No właśnie – jedyne czy wyróżnione? Moreland wyróżnia dwie odmiany scjentyzmu – scjentyzm silny i słaby. Ich reprezentanci udzieliliby różnych odpowiedzi na to pytanie:

 

Silny scjentyzm oznacza, że coś jest prawdziwe, racjonalnie uzasadnione lub uznane wtedy i tylko wtedy, gdy jest to twierdzenie naukowe, które zostało z powodzeniem zweryfikowane i jest stosowane zgodnie z odpowiednią metodologią naukową4Moreland, Scjentyzm, s. 25 [podkreślenia Morelanda]..

 

Zwrot „wtedy i tylko wtedy, gdy” w logice wyraża tak zwaną równoważność, która polega na tym, że oba człony zdania złożonego połączone tym zwrotem mają zawsze tę samą wartość logiczną, czyli są obydwa prawdziwe albo obydwa fałszywe. Tak rozumiany silny scjentyzm uznaje więc, że wartościowe poznawczo są tylko twierdzenia naukowe (w sensie science) i jednocześnie że jeśli któreś twierdzenie jest poznawczo wartościowe, to zawsze jest to twierdzenie naukowe. Zresztą nie tylko same twierdzenia o świecie są tu istotne, ale także metody poznawania świata, czyli dochodzenia do wiedzy. Wyrażone jest to w przytoczonej przez Morelanda charakterystyce scjentyzmu przedstawionej przez amerykańskiego filozofa i historyka nauki Lawrence’a Principe’a: „nauka i jej metody stanowią jedyną w pełni uprawnioną drogę do zdobywania wiedzy i odpowiadania na pytania, z wyłączeniem innych metod i dyscyplin”5Lawrence Principe, Scientism and the Religion of Science, w: The New Orthodoxy, ed. Richard M. Williams, Daniel N. Robinson,....

Słaby scjentyzm uznaje jakąś wartość, a nawet racjonalność innych dyscyplin i źródeł wiedzy oraz sposobów jej zdobywania, aczkolwiek traktuje je jako gorsze czy podrzędne w stosunku do tego, z czym mamy do czynienia w nauce. To nauka jest uznawana za najbardziej autorytatywne źródło wiedzy:

 

słaby scjentyzm nie mówi, że nauki – zwłaszcza ścisłe – są jedyną dostępną nam drogą poznania prawdy o rzeczywistości; jego zwolennicy są skłonni raczej przyznać minimalny status racjonalny przynajmniej części dyscyplin, których większość osób nie zaklasyfikowałaby jako dziedzin nauki6Moreland, Scjentyzm, s. 26 [wyróżnienie Morelanda]..

 

Wartość poznawcza dyscyplin humanistycznych czy społecznych, takich jak psychologia, edukacja, jest w tym ujęciu uznawana za o wiele mniejszą niż „porządnych” nauk ścisłych. Status twierdzeń głoszonych w tych dyscyplinach może zostać poprawiony o tyle o ile będą one korzystały z osiągnięć nauk przyrodniczych. Wyrazem takiego podejścia jest przykładowo odwoływanie się do neuronauk (neuroscience) w wyjaśnianiu życia duchowego, przekonań moralnych czy skłonności lub obojętności względem wiary religijnej. Uznaje się tu, że takie nauki, jak psychologia i pedagogika, opierając się na nauce (science), zyskałyby na wiarygodności, bo korzystałyby wtedy z rzetelnej wiedzy7Patrz Moreland, Scjentyzm, s. 26.. Zdaniem Morelanda różnica między silnym i słabym scjentyzmem nie jest znacząca. W istocie obie wersje tego stanowiska sprowadzają się do uznania nadrzędnej wartości nauki i wiedzy naukowej względem innych dyscyplin i rodzajów przekonań o świecie8Patrz Moreland, Scjentyzm, s. 26..

Przyjęcie scjentyzmu ma szczególnie silne konsekwencje, jeśli chodzi o rozumienie, czym jest religia. Nawiązując przede wszystkich do sytuacji w Stanach Zjednoczonych, ale odnosząc ją w ogóle do świata zachodniego, Moreland wskazuje, że dominacja scjentyzmu w świecie akademickim, mediach, przemyśle rozrywkowym i instytucjach publicznych (w tym takich jak sądy) doprowadza do uznawania przekonań religijnych za „prywatny przesąd”9Moreland, Scjentyzm, s. 26.. Zgodnie z podejściem scjentystycznym religia traktowana jest jako sprawa prywatna, subiektywna, związana raczej z uczuciami niż rozumem, a nie jako głosząca obiektywnie prawdziwe twierdzenia o obiektywnie istniejącej rzeczywistości: „nauka ma charakter poznawczy, a teologia i filozofia są osobiste i emocjonalne”10Moreland, Scjentyzm, s. 21..

 

Filozoficzno-teologiczne założenia nauki – katastrofa dla scjentyzmu

No właśnie, teologia i filozofia są z punktu widzenia scjentyzmu tak samo słabe, jeśli chodzi o ich wartość poznawczą, jak nasze subiektywne upodobania, skłonności, preferencje czy widzimisię. Skoro są tak subiektywne, to nic dziwnego, że nie mogą się równać z nauką, która dzięki rozumowi uczonych jest zdolna do obiektywnego poznania obiektywnej prawdy o realnie istniejącej rzeczywistości, o wyrażającym się w prawach przyrody porządku panującym w świecie. Wszystko to, co powiedzieliśmy w poprzednim zdaniu o nauce, w rzeczywistości stanowi dla scjentyzmu bardzo poważny problem. Polega on na tym, że po pierwsze, zgadzając się z taką charakterystyką nauki, uznajemy z konieczności fałszywość scjentyzmu, a po drugie, gdyby przyjąć jego prawdziwość, to trzeba by uznać naukę za tak samo wartościową poznawczo, jak nasze subiektywne upodobania, skłonności, preferencje czy widzimisię. Dlaczego? Ponieważ wszystko to, co powiedzieliśmy wyżej o nauce (science), nie jest wynikiem badań naukowych, bo przecież nauki przyrodnicze i ścisłe nie zajmują się badaniem nauki, ale gwiazd, atomów, mrówek, związków chemicznych i tym podobnych, a nie nauki.

W rzeczywistości w powyższym opisie nauki znajdujemy wyraz różnych filozoficznych założeń. Są to założenia filozoficzne, a nie wywodzące się z żadnej z dyscyplin naukowych. Ocena tych założeń również nie jest sprawą nauki, ale filozofii. Ponieważ siła każdego systemu przekonań opiera się na sile założeń, które się w nim przyjmuje, to jeśli u podstaw nauki leżą przekonania filozoficzne, to z punktu widzenia scjentyzmu należałoby uznać, że skoro są one poznawczo bezwartościowe, to problem ten dotyczy całej nauki. Jak pisze Moreland:

 

Silny scjentyzm […] wyklucza te założenia w całości, ponieważ ich natura jest filozoficzna, podobnie jak obrona [tych] założeń jest również kwestią filozoficzną, a nie naukową. W ten sposób scjentyzm ostatecznie osłabia podstawy samej nauki, zagrażając całej budowli11Moreland, Scjentyzm, s. 52..

 

Ale jakie dokładnie twierdzenia są tymi filozoficznymi założeniami nauki? Moreland prezentuje je w sześciu punktach, wskazując jednocześnie, że współcześnie założenia te są w środowisku akademickim często podważane.

 

Po pierwsze: istnieje obiektywna rzeczywistość

Żeby móc uznawać, że twierdzenia nauki są obiektywnie prawdziwe, trzeba założyć, że istnieje obiektywna rzeczywistość; świat zewnętrzny względem naszego umysłu i niezależny od niego nie jest wytworem naszego umysłu, snem czy iluzją. W filozofii stanowisko głoszące istnienie takiej obiektywnej rzeczywistości określa się mianem realizmu metafizycznego. Moreland wskazuje, że odmienne stanowisko przyjmowane jest zwyczajowo w filozofii i religiach Wschodu, ale też przez wielu współczesnych filozofów zachodnich:

 

Wielu ludzi, którzy identyfikują się z pewnymi formami hinduizmu, buddyzmu i innych religii Wschodu uważa „świat zewnętrzny” za zwykłą iluzję. Może zaskoczyć jednakże fakt, że liczni zachodni intelektualiści odrzucają założenie realizmu metafizycznego – poglądu, że naprawdę istnieje zewnętrzny obiektywny świat, całkiem niezależny od tego, co ludzie myślą, jak się do niego odnoszą lub teoretyzują na jego temat12Moreland, Scjentyzm, s. 53..

 

Jeśli odrzuci się realizm metafizyczny, to nie ma sensu twierdzenie, że jakiekolwiek przekonanie na temat świata jest obiektywnie prawdziwe. Może być ono prawdziwe dla kogoś lub w ramach jakiegoś systemu przekonań w tym sensie, że zgadza się z innymi przekonaniami przyjętymi w tym systemie, ale nie że głosi coś obiektywnie prawdziwego o czymś obiektywnie istniejącym. W ten sposób twierdzenia o istnieniu elektronów i o ich własnościach mają sens i są prawdziwe tylko w ramach pewnej określonej szerszej teorii fizycznej. Osoby, które nie akceptują tej teorii fizycznej, bo wolą inną, mogą uznawać, że elektrony nie istnieją lub że mają inne własności, przyjmując twierdzenia zgodne z ich ogólniejszym sposobem widzenia rzeczywistości. Przykładowo fizyka Arystotelesa, fizyka Newtona i fizyka Einsteina to całkowicie odmienne teorie, dające zupełnie różny obraz świata. Osoby odrzucające realizm metafizyczny mogą twierdzić, że przyjmując inną teorię fizyczną, żyjemy jakby w innym świecie, bo to przecież ta teoria mówi nam, jaki jest świat. Świat jest więc wytworem człowieka, ponieważ to ludzie tworzą teorie.

Ocenianie, kto ma rację: realiści metafizyczni czy ci, którzy odrzucają to stanowisko, nie należy oczywiście do nauki, ale do filozofii. Gdyby scjentyzm miał rację w swoim rozumieniu nauki i filozofii, to idea obiektywności poznania naukowego opierałaby się na twierdzeniu, które jest subiektywne jak uczucia czy czyjeś widzimisię.

 

Po drugie: świat jest uporządkowany, szczególnie jeśli chodzi o jego „głęboką strukturę”

Uprawianie nauki rozumianej jako poszukiwanie praw przyrody nie miałoby sensu, gdyby założyć, że świat nie jest uporządkowany, że jest chaosem i może się w nim zdarzyć cokolwiek. Moreland wskazuje na ważne dla nauki trzy sposoby i jakby poziomy uporządkowania świata:

 

(1) zwykły świat drzew, zwierząt, planet itp., który zawiera obiekty wystarczająco duże, aby można je było zobaczyć gołym okiem (czasami nazywany obrazem naturalnym – świat życia codziennego jawiący się nieuzbrojonym zmysłom); (2) głęboka struktura świata – świat atomów, cząsteczek itp., znajdujący się za lub pod światem naturalnym, zwykłym […], [do tej głębokiej struktury] odwołujemy się, aby ustalić przyczyny i podać wyjaśnienia świata zwykłego; (3) zaskakujący fakt, że matematyka odnosi się do każdego z tych światów w uporządkowany sposób13Moreland, Scjentyzm, s. 55..

 

Istnieje porządek w świecie dostrzegalnym zmysłami. Zjawiska, które obserwujemy, zachodzą zgodnie z niezmiennymi prawidłowościami, prawami, które jesteśmy w stanie ustalić. Przykładowo ciśnienie gazu w naczyniu o określonej objętości zawsze rośnie o odpowiednią wartość, gdy ten gaz podgrzewamy, i maleje, gdy temperatura maleje; woda podgrzana w określonych warunkach do stu stopni Celsjusza wrze, a planety w Układzie Słonecznym stale poruszają się w sposób zgodny z trzema prawami Keplera. Te różne prawa ustalane przez właściwe dyscypliny naukowe są wyrazami ogólniejszej idei jednostajności przyrody, która jest ideą filozoficzną. Nie jest ona naukowa, a filozoficzna, bo dotyczy świata jako całości, a żadna dyscyplina naukowa nie zajmuje się całością rzeczywistości, tylko jej odpowiednimi fragmentami: fizyka, chemia, biologia – każda z nim ma swój przedmiot badań i żadna nie mówi o świecie jako całości. Czyni to filozofia. Jednocześnie bez założenia jednostajności przyrody żadna z dyscyplin naukowych nie mogłaby sensownie funkcjonować, bo 1) jaki jest sens poszukiwać porządku przyrodniczego, jeśli zakładamy, że taki nie istnieje, 2) jedynie zakładając jednostajność przyrody, możemy testować nasze hipotezy, bo przyjmując, że w tych samych okolicznościach, przy tych samych warunkach początkowych może zdarzyć się cokolwiek, żadne testy nie mają sensu.

Pewne zjawiska (np. reakcje chemiczne), które obserwujemy nieuzbrojonymi zmysłami, tłumaczymy, odwołując się do praw występujących w świecie atomów i cząsteczek. Poza tym – co bezpośrednio obserwowalne – istnieją mechanizmy „przyczynowo odpowiedzialne za to, że świat widzialny jest taki, jaki jest”14Moreland, Scjentyzm, s. 55.. Zakładamy, że tu także obowiązuje zasada jednostajności przyrody.

Zostaje jeszcze kwestia matematyczności świata. Moreland przytacza wypowiedź amerykańskiego fizyka węgierskiego pochodzenia, laureata Nagrody Nobla Eugene’a Wignera o tym, że matematyka nadaje się do opisu przyrody:

 

Cud adekwatności języka matematyki w formułowaniu praw fizyki jest niezwykłym darem, którego nie rozumiemy i na który nie zasługujemy. Powinniśmy być za niego wdzięczni i mieć nadzieję, że pozostanie użyteczny w przyszłych badaniach15Eugene Wigner, The Unreasonable Effectiveness of Mathematics in the Natural Sciences, w: The World of Physics, ed. Jefferson H.Weaver,....

 

Idea matematyczności przyrody jest również wyrazem idei racjonalności porządku przyrodniczego, stałości, jednostajności przyrody. Brytyjski historyk nauki John Hedley Brooke wskazuje wprost, że z powstaniem nauki nowożytnej wiązała się idea istnienia takiego stałego porządku, dla której uzasadnienie czerpano z chrześcijańskiej doktryny o stworzeniu:

Filozofowie przyrody XVII wieku rozumieli swoją pracę jako poszukiwanie porządku we wszechświecie rządzonym przez inteligentnego Stwórcę. […] Doktryna stworzenia mogła nadawać spójność wysiłkom naukowym, ponieważ zakładała niezawodny porządek kryjący się za strumieniem materii16John H. Brooke, Science and Religion: Some Historical Perspectives, Cambridge University Press, Cambridge 1991, s. 19, cyt. za: Moreland,....

U podstaw nauki leży więc założenie o jednostajności przyrody, bez którego uprawianie nauki nie miałoby sensu i byłoby niemożliwe. Jest to jednak założenie filozoficzne. Skoro tak, to z punktu widzenia scjentyzmu jest ono poznawczo bezwartościowe, a w najlepszym wypadku wartość ta jest niewielka, a na pewno zdecydowanie mniejsza od tej, jaką mają twierdzenia różnych dyscyplin nauki. Tylko że wszystkie te dyscypliny mogą funkcjonować jedynie dlatego, że przyjmują to filozoficzne założenie.

 

Po trzecie: istnieje prawda obiektywna

Ten punkt wiąże się z punktem pierwszym dotyczącym realizmu metafizycznego, bo porusza kwestię możliwości dotarcia przez nas do obiektywnie istniejące rzeczywistości oraz wyrażenia prawdy. Chodzi o prawdę, która nie jest przez nas wytworzona, wymyślona, ale odkryta. Moreland zwraca uwagę, że zapewne sami scjentyści w ten sposób rozumieją prawdziwość twierdzeń nauki. Koncepcję prawdy, o jakiej tu mowa, w filozofii określa się mianem korespondencyjnej teorii prawdy:

 

Istnienie obiektywnej prawdy stanowi nie tylko założenie nauki […]. Korespondencyjna teoria prawdy, mówiąc najprościej, zakłada, że twierdzenie jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy odpowiada rzeczywistości17Moreland, Scjentyzm, s. 58..

 

Mówiąc o „korespondencji”, mamy na myśli to, że coś, co jest wytworzonym przez nas nośnikiem prawdy, czyli twierdzenie, przekonanie, sąd, teoria itp., „odpowiada” temu czemuś w rzeczywistości (czyli z tym czymś „koresponduje”), o czym to twierdzenie, przekonanie itp. mówi. Tak naprawdę wśród filozofów wciąż trwają ożywione spory o to, co jest nośnikiem prawdziwości, jak i o to, czy sama koncepcja korespondencji właściwie oddaje ideę prawdy. Proponowane są też inne teorie. Moreland przytacza dwie, są to: „teoria koherencji: twierdzenie jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy dobrze łączy się z innymi twierdzeniami, oraz teoria pragmatyczna: teoria jest prawdziwa wtedy i tylko w tedy, gdy w pewnym sensie »działa«”18Moreland, Scjentyzm, s. 59..

Łatwo zauważyć, że zagadnienie prawdy nie jest przedmiotem badań żadnej z dyscyplin naukowych. Jakie obserwacje, doświadczenia, eksperymenty – biologiczne, chemiczne, fizyczne – miałyby rozstrzygać między teorią korespondencyjną a koherencyjną czy pragmatyczną? Ponownie, prawda to problem filozoficzny, a nie naukowy. A jego ważność dla rozumienia nauki podważa scjentystyczne rozumienie zarówno nauki, jak i filozofii:

 

istnienie i charakter obiektywnej prawdy są przedmiotem gorącej debaty, i to debaty filozoficznej, a nie naukowej. Trudno sobie wyobrazić, jaki rodzaj eksperymentu naukowego mógłby ją rozstrzygnąć […], ponieważ naukowiec przeprowadzający eksperyment musiałby w pierwszej kolejności wykorzystać teorię prawdy jako założenie! Jest to więc jeszcze jedno założenie, które stoi w sprzeczności ze scjentyzmem (ponieważ scjentyzm wyklucza prawdy, których nauka nie jest w stanie zweryfikować ani uzasadnić)19Moreland, Scjentyzm, s. 59–60..

 

Po czwarte: istnieje zbieżność między naszymi zdolnościami poznawczymi a porządkiem panującym w świecie

Problem, z którym musi zmierzyć się tu scjentyzm, wiąże się z jednej strony ze wskazaną wcześniej sprawą racjonalności ładu przyrody, a z drugiej ze zdolnością człowieka do poznania tego ładu. Nasze zmysły i rozum wydają się bardzo dobrze nadawać do poznawania świata. Musi to przyznać sam scjentysta, skoro uważa, że nauki opierające się na doświadczeniu oraz rozumowych rozważaniach głoszą prawdziwe twierdzenia o świecie. Scjentyści jednak są jednocześnie naturalistami naukowymi, to znaczy głoszą, że nauka wykazała, iż człowiek (oraz wszystkie jego zdolności) jest tak samo jak wszystkie inne organizmy na świecie (oraz ich własności) wytworem ślepych, niekierowanych, czysto materialnych czynników, takich jak przypadkowe mutacje i dobór naturalny. Takie naturalistyczne, ewolucyjne podejście tłumaczy istnienie określonych cech organizmu jako wynikające z tego, że są one korzystne przystosowawczo czy – inaczej mówiąc – służą przetrwaniu. Problem dla scjentyzmu pojawia się wtedy, gdy chce się połączyć naturalistyczny ewolucjonizm z twierdzeniem, że człowiek dzięki swym władzom poznawczym jest zdolny do obiektywnego poznawania obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Dlaczego? Ponieważ prawdziwe odzwierciedlenia świata w „umyśle” jakiegoś organizmu (w sensie korespondencyjnej teorii prawdy) wcale nie jest konieczne dla zdolności przetrwania, a poza tym zupełnie zbędna pod tym względem jest zdolność do tworzenia reprezentacji głębokiej struktury rzeczywistości. Jak pisze Moreland:

 

zgodnie z teorią ewolucji naturalistycznej wszystkie części organizmu, łącznie z władzami zmysłowymi i poznawczymi, […] są tym, czym są, z jednego powodu: wspomagały żywienie, rozmnażanie, walkę i ucieczkę. […] Problem polega jednak na tym, że organizm nie potrzebuje precyzyjnych wyobrażeń i prawdziwych przekonań, aby przeżyć. Nie ma znaczenia, jakie wyobrażenia lub przekonania mają ludzie, o ile są one spójne i pomagają w walce o przetrwanie20Moreland, Scjentyzm, s. 61–62..

 

W rzeczywistości nasze działania mogą być skuteczne, korzystne dla nas, nawet jeśli są fałszywe w sensie korespondencyjnej teorii prawdy. Można to zilustrować przykładem, którego akurat Moreland nie podaje: w czasach starożytnych podróżnicy korzystali z wiedzy astronomicznej, by wyznaczać swoje szlaki, i docierali do miejsc, do których chcieli; zakładali jednak przy tym geocentryczny, czyli fałszywy, obraz świata. Prawda (w sensie korespondencyjnym) nie jest więc wcale konieczna, by działać skutecznie, a w przypadku ewolucji organizmów – aby przetrwać.

I jest jeszcze kwestia poznawania głębszych struktur rzeczywistości:

 

Aby […] nauka i inne dyscypliny intelektualne były możliwe, my, ludzie, musimy zdobyć umiejętność używania rozumu wykraczającego poza zmysły, by sięgać do głębokiej struktury świata oraz ukuć, sformułować i zweryfikować teorie, jakie tworzymy na temat tej głębokiej struktury. […] odpowiednie funkcje rozumu związane z tymi działaniami wykraczają daleko poza to, czego potrzeba do odżywiania się, rozmnażania się, walki i ucieczki. Zatem w zasadzie nie ma dla nich wytłumaczenia ze strony ewolucyjnego naturalizmu21Moreland, Scjentyzm, s. 62–63..

 

Według Morelanda przyjmowane przez scjentystów naturalistyczno-ewolucjonistyczne rozumienie pochodzenia władz poznawczych jest bardzo problematyczne. To, co dzięki nauce wiemy o świecie, wskazuje, że jesteśmy zdolni do takiego poznawania rzeczywistości, jakie jest ewolucyjnie obojętne. Trudno więc pochodzenie naszych zdolności poznawczych wyjaśnić przez odwołanie się do naturalistycznej ewolucji. Jest w tym wszystkim jeszcze jeden problem dla scjentyzmu: kwestia zbieżności między zdolnościami poznawczymi, racjonalnością człowieka a porządkiem panującym w świecie ma charakter filozoficzny22Patrz Moreland, Scjentyzm, s. 63.. Skoro równie dobrze moglibyśmy funkcjonować w świecie, mając fałszywe przekonania na jego temat, to twierdzenie, że jest inaczej, musi opierać się na innych przesłankach niż dostarczanych przez naukę, mianowicie na przesłankach filozoficznych. Uznając więc prawdziwość teorii naukowych, które są wytworami człowieka, scjentyści pokładają zaufanie w ludzkich władzach poznawczych. Nie mogą jednak tego zaufania oprzeć na nauce, a jedynie – wbrew sobie – na filozofii, której, jak twierdzą, nie poważają, choć ją milcząco przyjmują.

 

Po piąte: nie ma nauki bez przyjmowani pewnych wartości

Jednym z działów filozofii jest aksjologia, ogólna nauka (oczywiście nie w sensie science) o wartościach, czyli mówiąc najprościej: o tym, co zasługuje na nasze docenienie, co traktujemy jako dobre, słuszne, właściwe, godne pragnienia i dążenia do tego, by realizować. Moreland wskazuje na trzy rodzaje wartości ważnych dla uprawiania nauki, zakładanych przez większość naukowców w ich pracy:

 

(1) wartości moralne (należy właściwie odnotowywać i relacjonować wyniki badań oraz mówić prawdę o eksperymentach), to znaczy takie, których naruszenie staje się czymś niemoralnym; (2) wartości racjonalne (na przykład należy preferować teorię, która jest prostsza, bardziej precyzyjna empirycznie, bardziej przewidywalna, ma szerszy zakres wyjaśniania niż teorie alternatywne), to znaczy takie, których naruszenie prowadzi do postępowania irracjonalnego; (3) wartości estetyczne (na przykład powinniśmy preferować teorię lub równanie, które jest zgrabniejsze, bardziej eleganckie od alternatyw), to znaczy takie, których naruszenie prowadzi do irracjonalności i brzydoty23Moreland, Scjentyzm, s. 63 [podkreślenia Morelanda]..

 

Nauka nie jest w stanie rozstrzygać, czy te wartości są słuszne, czy nie. Ona mówi o tym, jakie fakty są, a nie o tym, jakie powinny być. Opisuje, ale nie nakazuje. A jednocześnie czym byłaby nauka, gdyby uczeni nie stosowali się do wymienionych wartości? Przecież fizyka, biologia czy chemia nie rozstrzygają o ich słuszności, ponieważ problem wartości ma charakter filozoficzny. Znów mamy zatem do czynienia z czymś, co z punktu widzenia scjentyzmu jest mało wartościowe, a jednocześnie jest kluczowe dla nauki.

 

Po szóste: nauka opiera się na logice i matematyce, ale ich nie uzasadnia

Moreland odwołuje się też do niezależności praw logiki i matematyki od wyników badań naukowych. Nauka (science) stosuje logikę i matematykę, ale nie uzasadnia słuszności praw logiki i matematyki, lecz zakłada te prawa. Twierdzenia nauk, takich jak fizyka, chemia czy biologia, ocenia się na drodze empirycznej, a więc poprzez obserwację. Zaobserwowane fakty mogą okazać się zgodne lub niezgodne z danym twierdzeniem czy teorią naukową. Ale nie z prawami logiki czy matematyki. Twierdzenia logiki i matematyki nie opierają się zatem na badaniach naukowych. Moreland pisze, że mają one charakter konieczny i nie mogą być inne24Patrz Moreland, Scjentyzm, s. 64.. Wyraża tym samym jeden ze sposobów ich rozumienia. W rzeczywistości w filozofii i logice istnieje spór odnośnie do ich statusu, a nawet odnośnie do tego, czy nie wywodzą się one z doświadczenia. Wskazuje się też na różne odmiany logik. To jednak spór filozoficzny i żadna z dyscyplin naukowych nie jest kompetentna go rozstrzygnąć.

 

Zakończenie

Przyjmując zasadę, którą przytacza Moreland, że „wnioski nie mogą być silniejsze niż ich założenia”, należy uznać, że stanowisko scjentyzmu stanowi zagrożenie dla nauki i jej obrazę. Scjentyzm uznaje, że tylko twierdzenia i metody nauki są poznawczo wartościowe, lub w słabszej odmianie scjentyzmu, że są dużo bardziej wartościowe niż wiedza płynąca z innych dziedzin niż nauka w sensie science. Okazuje się jednak, że nauka opiera się na szeregu twierdzeń filozoficznych, których naukowo nie da się udowodnić ani obalić. Jeśli przyjąć za scjentystami, że poznanie filozoficzne jest bezwartościowe (lub niemal bezwartościowe), to cóż należałoby powiedzieć o nauce, która na tych twierdzeniach się opiera? Scjentyzm okazuje się więc wrogiem nauki. Jest to wróg, który opiera się na fałszywych założeniach… godzących w niego samego.

 

 

Na temat scjentyzmu i roli założeń filozoficznych w nauce polecamy także:

Czego nauka nie jest w stanie nam powiedzieć? (Del Ratzsch)

Nauka a scjentyzm, czyli jak to jest z konfliktem między nauką a religią (Redakcja Contra Gentiles)

Nie ma nauki bez założeń. Epistemiczne układy odniesienia (Piotr Bylica)

Stosunek nowego ateizmu do nauki (Tomasz Sieczkowski)

(Zawodne) sposoby odróżniania nauki od nienauki. Lepszych brak (Piotr Bylica)

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 J.P. Moreland, Scjentyzm i sekularyzm. Jak reagować na niebezpieczną ideologię, tłum. Rafał Pokrywiński, Fundacja Prodoteo, Warszawa 2021.
  • 2 Moreland, Scjentyzm, s. 22.
  • 3 Tom Sorell, Scientism: Philosophy and the Infatuation with Science, Routledge, London 1991, s. 1, 9, cyt. za: Moreland, Scjentyzm, s. 25.
  • 4 Moreland, Scjentyzm, s. 25 [podkreślenia Morelanda].
  • 5 Lawrence Principe, Scientism and the Religion of Science, w: The New Orthodoxy, ed. Richard M. Williams, Daniel N. Robinson, Bloomsbury, London 2015, s. 42, cyt. za: Moreland, Scjentyzm, s. 25–26 [wyróżnienie Morelanda].
  • 6 Moreland, Scjentyzm, s. 26 [wyróżnienie Morelanda].
  • 7 Patrz Moreland, Scjentyzm, s. 26.
  • 8 Patrz Moreland, Scjentyzm, s. 26.
  • 9 Moreland, Scjentyzm, s. 26.
  • 10 Moreland, Scjentyzm, s. 21.
  • 11 Moreland, Scjentyzm, s. 52.
  • 12 Moreland, Scjentyzm, s. 53.
  • 13 Moreland, Scjentyzm, s. 55.
  • 14 Moreland, Scjentyzm, s. 55.
  • 15 Eugene Wigner, The Unreasonable Effectiveness of Mathematics in the Natural Sciences, w: The World of Physics, ed. Jefferson H.Weaver, Vol. 3: The Evolutionary Cosmos and the Limits of Science, Simon & Schuster, New York 1987, s. 96, cyt. za: Moreland, Scjentyzm, s. 56.
  • 16 John H. Brooke, Science and Religion: Some Historical Perspectives, Cambridge University Press, Cambridge 1991, s. 19, cyt. za: Moreland, Scjentyzm, s. 56.
  • 17 Moreland, Scjentyzm, s. 58.
  • 18 Moreland, Scjentyzm, s. 59.
  • 19 Moreland, Scjentyzm, s. 59–60.
  • 20 Moreland, Scjentyzm, s. 61–62.
  • 21 Moreland, Scjentyzm, s. 62–63.
  • 22 Patrz Moreland, Scjentyzm, s. 63.
  • 23 Moreland, Scjentyzm, s. 63 [podkreślenia Morelanda].
  • 24 Patrz Moreland, Scjentyzm, s. 64.

Nota bibliograficzna:

John H. Brooke, Science and Religion: Some Historical Perspectives, Cambridge University Press, Cambridge 1991.

J.P. Moreland, Scjentyzm i sekularyzm. Jak reagować na niebezpieczną ideologię, tłum. Rafał Pokrywiński, Fundacja Prodoteo, Warszawa 2021.

Lawrence Principe, Scientism and the Religion of Science, w: The New Orthodoxy, ed. Richard M. Williams, Daniel N. Robinson, Bloomsbury, London 2015.

Tom Sorell, Scientism: Philosophy and the Infatuation with Science, Routledge, London 1991.

Eugene Wigner, The Unreasonable Effectiveness of Mathematics in the Natural Sciences, w: The World of Physics, ed. Jefferson H. Weaver, Vol. 3: The Evolutionary Cosmos and the Limits of Science, Simon & Schuster, New York 1987.