Krótka historia materializmu i naturalizmu

Redakcja Contra Gentiles

Tekst przybliża historię materializmu od czasów starożytnych aż do współczesności. Zapoznasz się z odmianami materializmu i naturalizmu, z informacjami o materializmie mechanistycznym i niemechanistycznym, redukcjonistycznym i nieredukcjonistycznym, behawioryzmie i fizykalizmie. Jak się okaże, z punktu wiedzenia niektórych tych odmian… nie istniejesz. Dowiesz się, jak przekonanie, że jedyną wartościową wiedzą jest ta pochodząca z obserwacji zmysłowej, doprowadziło do uznania twierdzeń religijnych za bezsensowne i do umocnienia materializmu, ale też że przekonanie to okazało się nie do utrzymania, bo podkopuje materializm i naukę. Przeczytasz o relacji materializmu z naturalizmem, i o tym, że naturalizm metodologiczny jest dziś uznawany za warunek konieczny naukowości, a zatem współczesna nauka na mocy jej związku z naturalizmem, wyklucza w swych wyjaśnieniach odwołania do jakichkolwiek czynników nadnaturalnych.

 

Materializm ‒ najprościej mówiąc ‒ głosi, że istnieje tylko to, co materialne, cielesne, naturalne, co jest bytem funkcjonującym w czasoprzestrzeni (szczególnie w przestrzeni), a wszystko, co nie ma lub wydaje się nie mieć tych własności, wywodzi się właśnie z tego typu materialnego bytu. Mamy tu oczywiście na myśli tzw. materializm teoretyczny rozumiany jako stanowisko na temat tego, czym (jakie) jest to, co istnieje. Wyróżnia się też materializm praktyczny, który mówi o tym, co jest wartością, jak żyć… Uznaje on, że jedyne prawdziwe wartości związane są z tym, co materialne, cielesne, naturalne. Współcześnie wyrazem materializmu praktycznego jest tzw. konsumpcjonizm, ale chodzi tu też o wszelkie tendencje związane z gromadzeniem rzeczy materialnych, realizacją pragnień ciała, dążeniem do tego, co człowiekowi „nakazuje” natura, przy czym człowiek jest rozumiany także jako obiekt wyłącznie cielesny, naturalny. W dalszej części skupiamy się na materializmie teoretycznym, jego historii i odmianach.

 

Od starożytności do Kartezjusza

Już w starożytności wśród greckich filozofów można wskazać materialistów. Leukippos (V w. przed Chr.), Demokryt (ok. 460 przed Chr. ‒ ok. 370 przed Chr.), Epikur (341 przed Chr. ‒ 270 przed Chr.) głosili, że ostatecznie istnieją jedynie niepodzielne, nieobserwowalne, poruszające się w pustej przestrzeni materialne cząsteczki (atomy), które zasadniczo wzajemnie niczym się od siebie nie różnią. Wszystko, co dzieje się w przyrodzie, można ‒ według nich ‒ wytłumaczyć samoczynnym, mechanicznym ruchem tych cząsteczek: tym, że się ze sobą zderzają, łączą się, odbijają się od siebie. Filozofowie ci przyjmowali więc tzw. mechanicyzm.

Przedstawiony wyżej sposób podejścia do przyrody różnił się od tradycji związanej z takimi filozofami, jak Platon (424/423 przed Chr. ‒ 348/347 przed Chr.) i Arystoteles (384 przed Chr. ‒ 322 przed Chr.). Ci filozofowie uważali, że aby wyjaśnić jakąś rzecz (dlaczego jest taka, a nie inna, dlaczego jest tą rzeczą, a nie inną, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej), trzeba odwołać się do pewnych czynników działających w sposób celowy. Świat ‒ według nich ‒ urządzony jest celowo, procesy przyrodnicze nakierowane zostały na pewien cel, a nie wynikają z bezmyślnych, mechanicznych procesów. Poznanie przyczyn celowych nie jest jednak możliwe bezpośrednio na drodze obserwacji. Według Platona przyczynami tymi są istniejące poza obserwowanym światem Idee i Demiurg, który stworzył świat według wiecznego niematerialnego wzorca, czyli właśnie Idei. Arystoteles mówił o (nieosobowym) Bogu, doskonałym bycie istniejącym poza światem. Cały świat ‒ według niego ‒ w pewnym sensie dąży do boskiej doskonałości, stara się tę doskonałość realizować. Mówił też o przyczynach celowych wewnątrz rzeczy tego świata, które powodują, że zarodek kozy rozwija się w dorosłą, dojrzałą kozę, a nie w krowę, konia bądź sosnę, a zarodek człowieka dąży do rozwinięcia się w dojrzałą, rozumną istotę ludzką, a nie kozę czy sosnę. Żadne przyczyny celowe nie są jednak obserwowalne, w przeciwieństwie do cielesnych, materialnych obiektów tego świata, do których w swych badaniach i wyjaśnieniach ograniczał się materializm. Materializm greckich filozofów prowadził więc do kierunków myślenia, w których stawia się na poznanie zmysłowe jako źródło wiedzy o świecie i w których odchodzi się od tzw. wyjaśnień celowościowych (inaczej teleologicznych; gr. telos – cel) na rzecz mechanistycznych.

Materializm i mechanicyzm nie cieszyły się oczywiście powodzeniem w średniowieczu, które oprócz tego, że naczelną wartość upatrywało w Biblii, to początkowo czerpało wiele z filozofii Platona, a później też Arystotelesa. Powszechnie przyjmowano wyjaśnienia mówiące o celowym działaniu czynników spoza tego świata, szczególnie Boga jako podstawie i celu kryjącym się za istnieniem świata, ale i innych nadnaturalnych istot stworzonych (np. jako „opiekunów” planet, które ‒ jak uważano ‒ wpływają na to, co dzieje się na Ziemi), odwoływano się też do przyczyn celowych występujących w ziemskiej przyrodzie.

Inne niż platonizm i arystotelizm starożytne nurty filozoficzne doszły do głosu w renesansie. Prowadziło to do pojawienia się nowych idei, także dotyczących rozumienia tego, czym jest materia, jak badać świat, jakie są rodzaje wiedzy i które są bardziej wartościowe.

W XVII wieku francuski filozof Kartezjusz zaproponował pogląd, według którego istnieją dwa rodzaje substancji, czy takich rodzajów rzeczy, które już do niczego innego się nie redukują, a z których wszystko jest „zrobione”, jest to mianowicie to, co myślące (substancja czy rzecz myśląca – łac. res cogitans), oraz to, co rozciągłe, czyli zajmujące jakąś przestrzeń (łac. res extensa). Rzeczy materialne to właśnie rozciągłe, czyli zajmujące jakąś przestrzeń.

 

Materializm mechanistyczny

I tu dochodzimy do momentu, kiedy w filozofii pojawił się termin „materializm”. Ukuł go angielski uczony Robert Boyle (1627‒1691), autor znanego prawa – Boyle’a. Według koncepcji materializmu Boyle’a, wszystkie obserwowane własności ciał można wyjaśnić, odwołując się do materii oraz jej ruchu. W ten sposób też Boyle wyjaśniał zjawiska przyrodnicze i w tym sensie był materialistą. Przyjmował jednak, że istnieje Bóg stwórca Wszechświata i że w nadnaturalny sposób przekazuje On uczonemu inspiracje, wskazówki, odkrywcze intuicje, jak te zjawiska wyjaśniać. Nie był więc materialistą absolutnym, czyli nie zakładał materializmu rozumianego tak, jak przedstawiliśmy to na początku, jako wykluczającego istnienie innych bytów niż materialne. Niemniej od niego wywodzi się termin „materializm”. Stąd też już tylko krok do materializmu nowożytnego, czyli bliższego charakterystyce, którą podaliśmy na początku.

Na materializm nowożytny składają się następujące tezy:

 

  • Istnieją tylko ciała materialne.

  • Ciała materialne są w ciągłym ruchu mechanicznym.

  • Obserwowana różnorodność zjawisk jest wynikiem wyłącznie tych mechanicznych ruchów i połączeń między ciałami, które zachodzą zgodnie z prawami mechaniki.

  • Niematerialna, nieśmiertelna dusza rozumna nie istnieje.

 

W tak rozumianym materializmie wskazuje się na mechaniczny charakter ruchów materii, które mają zachodzić zgodnie z prawami mechaniki, stąd określa się go mianem „materializmu mechanistycznego”. Chodziło tu o tzw. mechanikę klasyczną, której prawa sformułował Isaac Newton (1642/1643‒1727). Okazało się, że prawa te pozwalają wyjaśnić cały szereg zjawisk obserwowanych w przyrodzie. Stąd wzięła się idea, że przez odwołanie do ruchów materii można wyjaśnić wszystko. Sam Newton jednak nie był materialistą. Nie tylko uznawał istnienie nadnaturalnego Boga-Stwórcy jako będącego źródłem ogólnego porządku przyrody, ale nawet twierdził, że Bóg co jakiś czas ingeruje w to, co dzieje się w świecie, na przykład by regulować ruchy planet w Układzie Słonecznym. Jego koncepcję powstania i funkcjonowania Układu Słonecznego (której główne zręby akceptowane są do dziś) zmodyfikował jednak później francuski uczony Pierre Simon de Laplace (1749‒1827). Swoją teorię miał okazję przedstawić samemu Napoleonowi. Gdy ten spytał Laplace’a, dlaczego we własnych wyjaśnieniach nigdy nie wspomniał o Boga, uczony stwierdził: „Ta hipoteza nie była mi do niczego potrzebna”.

Począwszy od oświecenia, do sukcesów w badaniach nad przyrodą nieożywioną dochodziły odkrycia z fizjologii dotyczące pobudliwości mięśni, drażliwości nerwów i inne badania, które pozwalały wyjaśniać funkcjonowanie człowieka bez odwoływania się do istnienia niematerialnej duszy rozumnej. Znana była już wtedy teza angielskiego filozofa Thomasa Hobbesa (1588‒1679), że myślenie ciał może mieć miejsce tylko w wyniku ruchu materii. W czasach samego oświecenia francuski lekarz i filozof Julien Offray de La Mettrie (1709‒1751) w książce Człowiek-maszyna pisał, że myśli są czymś zupełnie materialnym ‒ mózg wytwarza je tak, jak język wydziela ślinę. W każdym razie filozoficzne ogólne tezy materializmu wydały się dobrze pasować do szczegółowych danych dostarczanych przez naukę.

Nie można też zapomnieć o kluczowej publikacji Karola Darwina, O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, wydanej w roku 1859, oraz innych pracach angielskiego przyrodnika, w których wykazywał on, że powstanie wszystkich form żywych można wyjaśnić bez odwoływania się do nadnaturalnego, celowo działającego Boga-Stwórcy, a człowiek jest zwierzęciem, którego wszelkie cechy wywodzą się od zwierząt niższych.

Materializm mechanistyczny, oprócz odrzucenia poglądu o istnieniu bytów nadnaturalnych, łączył się z różnymi stanowiskami w filozofii, szczególnie determinizmem i redukcjonizmem, a także odrzucał teleologię. Wspomniany Laplace zaproponował pewien eksperyment myślowy, znany w filozofii jako „demon Laplace’a”. Otóż przy założeniu, że istnieją tylko materialne cząstki poruszające się według praw mechaniki, istota, która znałaby z doskonałą precyzją obecne położenie i ruch każdej cząstki we Wszechświecie oraz prawa rządzące ich ruchem, mogłaby przewidzieć każde zdarzenie we Wszechświecie, jak i wiedziałaby, jak wyglądała cała jego przeszłość. W takiej wizji nie ma miejsca na zdarzenia wyłamujące się spod zasady powszechnej przyczynowości ani na ludzką wolną wolę. W ten sposób można wyrazić stanowisko determinizmu. Redukcjonizm zaś głosi, że żadne zjawiska złożone nie są niczym więcej niż wytworem składników, z których się składają, funkcjonujących zgodnie z prawami mechaniki rządzącymi najmniejszymi cząstkami materii, i to właśnie te składniki podstawowe są czymś realnym. Materializm mechanistyczny odrzuca też koncepcję, że funkcjonowaniem Wszechświata w całości, jak i w różnych jego częściach kieruje lub kierowała działająca celowo istota, która nie byłaby sprowadzalna do tego, co materialne.

 

Nowszy materializm

Sam materializm też przeszedł pewną ewolucyjną, a może nawet rewolucyjną zmianę, której efektem było wyłonienie się pod koniec XX wieku nowej postaci tego filozoficznego kierunku. Według niej twierdzenia starego mechanistycznego materializmu ‒ szczególnie mechanicznie tłumaczące zjawiska związane z tym, co żywe, wraz z poglądem, że myśli ludzkie są jedynie wytworem procesów fizjologicznych ‒ to wulgarna postać materializmu. Według nowszej koncepcji, o ile procesy fizyczne można tłumaczyć mechanicznie, to życie, także psychiczne i społeczne, już nie. Ale jednocześnie także to, co żywe, umysłowe i społeczne, jest materialne, tyle że funkcjonuje według innych zasad niż zasady mechaniki. Materialny świat składa się więc z jakościowo odmiennych sfer: materii nieożywionej, materii ożywionej, ożywionej materii psychicznej (umysłowej) oraz materii społecznej (społeczności ludzkich). Wszystkie te sfery są materialne, powiązane wzajemnie ze sobą i przechodzą jedne w drugie.

 

Materializm dialektyczny: z duszą i bezduszny jednocześnie

Szczególną postacią nowszego materializmu jest materializm dialektyczny, którego założenia ‒ w oparciu o filozofię Karola Marksa (1818‒1883) ‒ sformułował bardzo bliski przyjaciel Marksa Fryderyk Engels (1820‒1895). Obydwaj, obok Włodzimierza Lenina (1870‒1924), byli najważniejszymi filozofami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i w innych krajach tzw. demokracji ludowej (na czele ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich), w których starano się wprowadzić w życie idee marksizmu kosztem wolności i życia milionów obywateli tych państw. Według materializmu dialektycznego istnieje tylko to, co jest przedmiotem doświadczenia, co można zaobserwować, a podstawą wszystkich zjawisk jest materia, nie ma natomiast żadnych bytów nadnaturalnych.

Materializm dialektyczny szczególnie neguje istnienie Boga, więc i jakąkolwiek Jego rolę w powstaniu i kierowaniu losami świata. Ale, uwaga, według tej filozofii ‒ ludzie mają duszę. W pewnym więc sensie to materializm z duszą. Czy nie jest jednak przez to wewnętrznie sprzeczny? Głosił, że istnieje tylko materia i jednocześnie że to nieprawda, iż istnieje tylko materia. Jest to naruszenie tzw. logicznej zasady sprzeczności, bo nie mogą być jednocześnie prawdziwe dane zdanie i jego zaprzeczenie. Tak się jednak składa, że materializm ten nie uznaje zasad logiki klasycznej. Według materialistów dialektycznych sprzeczność zatem nie może być argumentem przeciw materializmowi, a nawet współwystępowanie sprzeczności w świecie i walka między nimi jest czymś realnym i napędza zmiany, które dokonują się w materii. Rozwój materii, z której wszystko się wywodzi, prowadzi na pewnym etapie do wyłonienia się z niej ducha, duszy czy umysłu ludzkiego, czyli czegoś jakby z materią sprzecznego.

Dusza czy umysł nie są tu rozumiane w tradycyjny sposób jako coś całkowicie niezależnego od materii, ale jako stanowiące jej wytwór, który powstał, gdy stopień złożoności materii osiągnął postać ludzkiego mózgu. Jak z wody, która osiąga temperaturę wrzenia, w sposób nagły, rewolucyjny, wyłania się para wodna, czyli nowy stan skupienia, inny niż płynna woda, tak i z materii mózgu wyłania się umysł. Umysł ma inne własności niż materialne cząstki, z których zbudowany jest mózg. Te cząstki nie myślą, a umysł myśli. Procesy umysłowe nie redukują się do procesów fizykochemicznych w mózgu. Prawa psychologii nie redukują się do praw fizyki i chemii. Ale bez mózgu, bez materii nie byłoby umysłu, świadomości.

Tak samo życie wyłoniło się z materii nieożywionej, gdy ta osiągnęła odpowiedni stopień złożoności. Mechaniczne zasady fizyki stosujące się do materii nieożywionej nie mają więc zastosowania do wyższych poziomów organizacji materii. A pojawianiem się owych wyższych poziomów rządzą szczegółowe prawa tzw. dialektyki, opierające się na pewnym logicznym porządku, o którym pisał wcześniej niemiecki filozof Georg Wilhelm Friedrich Hegel (1770‒1831), choć on sam twierdził, że wszystko wywodzi się ostatecznie z bytu duchowego, a nie materialnego.

Materializm dialektyczny przeciwstawiał się więc nie tylko twierdzeniom o istnieniu substancji duchowych niewywodzących się z materii. Odrzucał też mechanicyzm i redukcjonizm charakterystyczny dla wcześniejszych odmian materializmu. Przeczył temu, że świat został stworzony przez Boga oraz że nadnaturalne byty miałyby kierować tym, co dzieje się w świecie, ale uznawał, że gdy już materia osiągnęła odpowiedni sposób organizacji, to pojawiły się w świecie istoty, które kierują swoim zachowaniem, działają celowościowo, a nie są jedynie maszynami podporządkowanymi prawom mechaniki.

 

Współczesne odmiany materializmu

Współcześnie materializm jest bardzo popularny, choć niekoniecznie w jego dialektycznej odmianie. Niemniej różne formy współczesnego materializmu pod różnymi względami zbliżają się do jego marksistowskiego kształtu.

Wspólną cechę tamtej, jak i obecnych postaci materializmu stanowi odwoływanie się do osiągnięć i badań naukowych zarówno nauk przyrodniczych, jak i społecznych oraz humanistycznych. Z badań tych wyciągane są jednak różne wnioski lub też różnie wyniki badań są interpretowane. Ze względu na te różnice współczesny materializm można podzielić na redukcjonistycznynieredukcjonistyczny.

Materializm redukcjonistyczny uznaje, że wszystko, co istnieje, ostatecznie zalicza się do obiektów lub zdarzeń fizykalnych, czyli jest obiektem cielesnym, fizycznym, naturalnym lub zdarzeniem, w którym biorą udział tylko obiekty cielesne, fizyczne, naturalne, bądź do takich obiektów i zdarzeń się sprowadza, czyli redukuje. Tak rozumiany materializm niekiedy określa się fizykalizmem albo materializmem fizykalistycznym.

Fizykalizm jest stanowiskiem popularnym w kontekście dyskusji nad relacją ciała i umysłu, gdzie występuje pod różnymi nazwami i postaciami. Jako behawioryzm uznaje, że jedyne, co istnieje, to zachowania, które można obserwować z zewnątrz. Przeczy więc istnieniu tzw. życia wewnętrznego. Stąd znany żart o dwóch behawiorystach, którzy się spotkali i jeden z nich mówi do drugiego: „Widzę, że masz się dobrze. A ja?”.

Jako materializm eliminacyjny fizykalizm podkreśla, że zjawiska umysłowe nie istnieją, a używane przez nas wyrazy i wyrażenia, które błędnie uznajemy za odnoszące się do czegoś umysłowego (tzw. język mentalistyczny), w przyszłości zostaną zastąpione bardziej odpowiadającymi faktom wyrazami i wyrażeniami z zakresu neurofizjologii (tzw. językiem neuronauki). Jeśli więc ta przepowiednia się spełni, to kiedyś Jaś zamiast powiedzieć Małgosi, że ją kocha, powie jej, jakie procesy fizyczne zachodzą w danej części jego mózgu i ewentualnie innych partiach ciała, jakie substancje i w jakiej ilości są wydzielane w jego organizmie.

Zwolennicy funkcjonalizmu podkreślają natomiast, że to, co nazywamy życiem umysłowym, polega tak naprawdę na pewnym zachowaniu czy działaniu, które wcale nie musi być realizowane wyłącznie przez komórki nerwowe mózgu. Te same funkcje, które pełni nasz mózg, można odtworzyć w materii innego rodzaju, tzn. też za pomocą materialnych składników, ale na przykład nie organicznych, choćby krzemowych (jakie występują w komputerach). I tu dochodzą do głosu materialiści komputacjoniści. Według nich umysł to taki komputer, tyle że składa się z neuronów występujących w mózgu.

Istnieje też materializm antyredukcjonistyczny. Określany jest mianem materializmu emergentystycznego (ang. to emerge ‒ wyłaniać się, pojawiać). Zasadniczo podobnie jak materializm dialektyczny przyjmuje on, że takie byty, jak życie lub umysł, należą do innego rodzaju bytów niż materia nieożywiona, ale jednak to z niej się wyłaniają. Własności, jakie mają organizmy żywe, lub własności umysłowe są czymś realnie istniejącym, są jednak własnościami materii, jej własnościami wyższego rzędu (niż na przykład masa, temperatura, prędkość), są „własnościami emergentnymi”. Umysł lub świadomość jest w tym ujęciu emergentną własnością materialnego mózgu. Podobnie płynność lub mokrość są własnościami emergentnymi wody w stanie ciekłym, choć ani żadna cząsteczka wody, ani żaden atom, z którego te cząsteczki się składają, nie jest mokry. Wśród emergentystów trwa dyskusja co do tego, w jakim stopniu niematerialne własności są uwarunkowane przez to, co materialne, na ile są one od materii niezależne. Na przykład jak już wyłoni się myślenie, to czy funkcjonuje zgodnie z zupełnie innym porządkiem niż ten, któremu podlega mózg, czyli na przykład można mówić o jakiejś wolności woli, choć procesy mózgowe zachodzą zgodnie ze ścisłymi prawami fizyki i chemii.

 

Od teorii poznania do teorii o tym, co istnieje

Część poświęconą historii i odmianom materializmu trzeba uzupełnić uwagą dotyczącą związków tej koncepcji z poglądami na temat tego, który rodzaj poznania jest wartościowy. Otóż materializm od czasów nowożytnych ściśle wiąże się z przekonaniem, że jedyną wartościową wiedzą jest ta, która opiera się na tym, co zmysłowo obserwowalne, i dotyczy tego, co zmysłowo obserwowalne. Tym, co obserwowalne, są ciała i ich zachowanie. Zgodnie z jednym z argumentów, by taką wiedzę traktować szczególnie poważnie (w przeciwieństwie do twierdzeń o nieobserwowalnym zmysłowo Bogu, bogach, duchach, demonach), twierdzenia o tym, co obserwowalne, można dość łatwo sprawdzić. O tym, co wykracza poza doświadczenie, można za to ‒ jak przyjmuje przedstawiane tu stanowisko ‒ mówić, co się chce, bo i tak sprawdzić sie tego nie da. Twierdzenia dotyczące pozadoświadczalnych kwestii nie mają więc wartości poznawczej. W ramach popularnego w pierwszej połowie XX w. nurtu w filozofii nauki znanego jako neopozytywizm lub logiczny empiryzm określano je wprost jako bezsensowne. Z przyjęcia takiego stanowiska już tylko krok do stwierdzenia, że skoro jedyna wartościowa wiedza sprowadza się do twierdzeń o ciałach i ich zachowaniu, to uprawiając naukę będącą wzorcem racjonalnego poznania, nie ma sensu wyjaśniać czegokolwiek przez odwołanie do jakichkolwiek innych (a więc nieobserwowalnych, czyli niecielesnych, zatem niematerialnych) czynników. A jeśli nauka jest wiarygodnym źródłem informacji o tym, jak funkcjonuje Wszechświat, jak się rzeczy mają, to w racjonalnym obrazie rzeczywistości nie ma miejsca na to, co niematerialne. Ten sposób rozumienia, na czym polega wiedza wartościowa poznawczo oraz nauka, jest dziś przez zawodowych filozofów nauki uznany za niedający się utrzymać. Naukowcy korzystają z szeregu założeń, odwołują się do wielu czynników, które wykraczają poza to, co obserwowalne (patrz Co to jest nauka?). I nie ma w tym niczego złego, ale jeśli nauka rzeczywiście tak działa, to podważa to częściowo argument na rzecz materializmu odwołujący się do autorytetu wiedzy naukowej jako opartej tylko na tym, co obserwowalne.

 

A jak materializm ma się do naturalizmu?

Nie interesują nas tu wszystkie naturalizmy, na przykład naturalizm w malarstwie lub literaturze. Zajmujemy się naturalizmem, który związany jest z poglądami o tym, jaki jest świat, a że dziś głównym źródłem twierdzeń o świecie jest nauka, to przyglądamy się jej związkowi z naturalizmem (dokładniejszą analizę można znaleźć w tekstach Czy nauka jest światopoglądowo neutralna?; Naturalizm ewolucjonizmu; Naturalizm w kosmologii; Naturalizm w naukach o świadomości).

Interesujący nas naturalizm dzieli się na dwa główne rodzaje. Pierwszy z nich mówi o tym, co istnieje, mianowicie głosi tezy przyjmowane przez materializm. Stąd też jest on po prostu materializmem. Tak rozumiany naturalizm określa się mianem naturalizmu ontologicznego lub metafizycznego. Naturalista twierdzi więc, że jedyne, co istnieje, to natura, przyroda i ewentualnie to, co się z niej wywodzi. A zatem nie ma żadnych bytów pozaprzyrodniczych. Niektórzy naturaliści mogą jednak uznawać, że być może istnieje nadnaturalny Bóg, funkcjonujący poza przyrodą, ale nigdy nie ingeruje w to, co dzieje się w świecie. Zgodnie z innym sformułowaniem naturalizmu, istnieje tylko to, co istnieje zdaniem nauki, czyli nauk przyrodniczych, empirycznych, a przynajmniej według takiej wiedzy naukowej, którą można by uznać za kompletną (która być może kiedyś zostanie osiągnięta). Gdyby przyjąć, że istnieje to, co obecnie nauka uważa za istniejące, to wraz ze zmianą teorii naukowych (a one się przecież zmieniają) trzeba by uznawać, że w wyniku zmian w naszej wiedzy jedne rodzaje rzeczy przestają istnieć, a inne powstają (w rzeczywistości są tacy, którzy tak sądzą). Dlatego niektórzy zaznaczają, że nie chodzi o obecny stan nauki, ale jedynie potencjalny.

Jest jednak i naturalizm związany z nauką, ale niemówiący niczego o tym, co istnieje. Wskazuje za to, jak uprawiać naukę, jaka powinna być jej metoda, dlatego nazywany jest naturalizmem metodologicznym. Zgodnie z nim zadaniem nauki jest badanie świata przyrody oraz jej wytworów i wyjaśnianie wszystkich obiektów, zdarzeń i procesów obserwowanych w świecie przez odwołanie do obiektów, zdarzeń i procesów, które w świecie występują. Nie wolno więc w nauce odwoływać się do czynników spoza tego świata, czyli nadnaturalistycznych, nadprzyrodzonych. Zasada ta jest dziś powszechnie przyjmowana jako jedno z podstawowych założeń nauki. W jej myśl niezależnie od tego, czy uczony bada sposób, w jaki mrówki budują mrowiska, jak powstają chmury, dlaczego woda wrze w pewnej temperaturze i przy pewnym ciśnieniu, jak to się dzieje, że ludzie chorują i wracają do zdrowia, czy też skąd wzięły się Wszechświat, życie, człowiek, gdy głosi twierdzenia o naturze człowieka i tak dalej, to nigdy nie może odwołać się do czynników spoza tego świata, do Boga, bogów, duchów, niematerialnych dusz… Wykroczyłby bowiem poza to, co dozwolone w nauce. Naturalizm ten nie wyklucza więc istnienia nadprzyrodzonych czynników. On w ogóle się o nich nie wypowiada. Mówi jedynie o nauce. Czy to znaczy, że nauka, która opiera się na naturalizmie metodologicznym, jest neutralna w sprawie istnienia Boga, aniołów czy niematerialnej, nadprzyrodzonej duszy? Sprawę tę przedstawiamy dokładniej w tekście Czy nauka jest światopoglądowo neutralna? Tu na koniec zwróćmy jedynie uwagę na to, że jeśli mielibyśmy uznawać naukę za źródło wiarygodnej, a nawet prawdziwej wiedzy o świecie, to światopoglądowa neutralność nauki opartej na zasadzie naturalizmu metodologicznego przynajmniej nie jest oczywista.

Redakcja Contra Gentiles

Dodaj komentarz