Jednostajność przyrody, a nie naturalizm jako podstawa nauki. Koncepcja Bruce’a L. Gordona

Piotr Bylica

Bruce L. Gordon, kanadyjski filozof nauki zajmujący się też takimi działami filozofii, jak filozofia religii i metafizyka, uważa, że naturalizm metodologiczny, tak jak dziś się go rozumie, z przynajmniej dwóch powodów nie jest założeniem, które dobrze służy nauce. Po pierwsze, wyklucza z niej wyjaśnienia faktów, które mogą być interpretacjami prawdziwymi, ale odwołującymi się do działania Boga w świecie. Po drugie, przez swój związek z naturalizmem metafizycznym czyni badania naukowe działalnością nieracjonalną. Gordon opowiada się bowiem za poglądem, że tylko teistyczne przekonanie, iż świat jest stworzony przez racjonalnego Stwórcę jako byt, w którym panuje poznawalny ład, nadaje się jako założenie czyniące sensownym poszukiwania praw przyrody. Prawa te są szczególnymi wyrazami ogólnego porządku.

Na podstawie współczesnego rozumienia roli naturalizmu metodologicznego w nauce uczony musi zakładać, że przyroda jest domkniętym przyczynowo systemem, na który nie wpływa nic z zewnątrz. Jednym z uzasadnień takiego założenia nauki jest stwierdzenie, że tylko przyjmując, iż Bóg ani żadne inne byty nadnaturalne nie ingerują w procesy przyrodnicze, nauka jest w stanie odkrywać ład przyrody. Gdyby dopuścić możliwość zaburzania tego ładu przez Boga, to odkrywanie praw przyrody stałoby się niemożliwe, a samo ich poszukiwanie nieracjonalne. Według Gordona ten argument na rzecz naturalizmu metodologicznego pozwala zauważyć, że tak naprawdę warunkiem czyniącym badania naukowe sensowną działalnością jest nie idea domknięcia przyczynowego, ale jednostajności przyrody. Ideę jednostajności przyrody można zaś uzasadnić jedynie w ramach teizmu. Jeśli przyjmujemy naturalizm metafizyczny, to idea ta traci swoje racjonalne uzasadnienie. Z tych jego rozważań można więc wysnuć wniosek, że to właśnie teizm jest przyjacielem nauki, a naturalizm jej wrogiem. Poniżej krótko przedstawiamy argumentację Gordona.

 

W tekście (Zawodne) sposoby odróżniania nauki od nienauki. Lepszych brak można przeczytać o roli założenia jednostajności przyrody w nauce. Zgodnie z nim różne regularności, które obserwujemy dziś, obowiązywały także sto i sto tysięcy lat temu, są takie same na Ziemi i w innych częściach Kosmosu. A nawet więcej, założenie to jest konieczne, by w ogóle móc stwierdzić wystąpienie regularności. To na jego podstawie przyjmuje się, że doświadczenie przeprowadzone w pewnych określonych warunkach zawsze w tych samych warunkach będzie dawać te same wyniki. Gdyby założyć, że mogą być one dowolne, to poszukiwanie porządku nie miałoby sensu. Nie dałoby się ocenić słuszności żadnej teorii, gdyby przyjąć, że pomimo tych samych warunków i przyczyn wszystko może się zdarzyć. Stanowisko głoszące ideę jednostajności określa się mianem uniformitaryzmu. Właśnie o uniformitaryzmie jako warunku nauki mówi Gordon:

 

Zgodnie z normatywnym postulatem współczesnego uniformitaryzmu wyjaśnienia […] naukowe sprowadzają się do opisu jednostajnych regularności przyrodniczych lub stanowią ich ekstrapolacje. I właśnie taką ideę jednostajności mam na myśli: Wszechświat ma jednostajną, dającą się badać strukturę przyczynową, stanowiącą trwałą podstawę dla eksperymentów, obserwacji i hipotez naukowych1Bruce L. Gordon, W obronie uniformitaryzmu, „Filozoficzne Aspekty Genezy” 2014, t. 11, s. 115 (133‒149), http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/images/FAG/2014.t.11/art.05.pdf [dostęp 10.10.2020]..

 

Podobnie jak rozróżnia się naturalizm metafizyczny, jako mówiący coś o świecie (że ostatecznie istnieje tylko materialny świat przyrody), i metodologiczny, jako mówiący o tym, jak badać i wyjaśniać zjawiska przyrodnicze (wszystkie zjawiska należy wyjaśniać, odwołując się do czynników z tego świata), podobnie w powyższym cytacie mamy do czynienia z rozróżnieniem uniformitaryzmu metafizycznego i metodologicznego. Pierwszy z nich głosi, że Wszechświat ma jednostajną, poznawalną, uporządkowaną strukturę przyczynową. Dzięki temu, że Wszechświat okazuje się właśnie taki, można go badać naukowo na drodze eksperymentów, obserwacji i stawiania hipotez. Drugi rodzaj uniformitaryzmu to postulat, na mocy którego wyjaśnienia naukowe polegają na odwołaniu do jednostajnych regularności przyrodniczych, czyli do przyrody rozumianej zgodnie z uniformitaryzmem metafizycznym. Zdaniem Gordona chrześcijanie powinni powoływać się na uniformitaryzm, a nie naturalizm metodologiczny jako warunek nauki. Są ku temu trzy powody.

 

Po pierwsze: chrześcijańskie rozumienie ontycznej podstawy przyczynowości naturalnej

Pierwszy z powodów polega na tym, że chrześcijanie dysponują koncepcją opatrzności Bożej, która dobrze odpowiada idei uniformitaryzmu, a kłóci się z postulatem domknięcia przyczynowego przyrody, jaki związany jest z naturalizmem metodologicznym. Gordon przedstawia przy tym dwa sposoby rozumienia opatrznościowego działania Boga: koncepcję opartą na filozofii świętego Tomasza z Akwinu (1225‒1274) oraz okazjonalizm – stanowisko filozoficzne, którego autorami byli francuscy filozofowie nowożytni Arnold Geulincx (1624‒1669) i Nicolas de Malebranche (1638‒1715). Oddajmy zatem głos Gordonowi:

 

Pierwszym i najpopularniejszym ujęciem jest tomistyczna koncepcja przyczynowości wtórnej, drugim – okazjonalizm. Zgodnie z koncepcją tomistyczną każda substancja materialna została stworzona przez Boga i obdarzona właściwymi sobie zdolnościami sprawczymi. Udział Boga w zwykłym następstwie zdarzeń przyrodniczych polega tylko na tym, że stanowi on ostateczną czy pierwszą przyczynę. Bóg podtrzymuje w istnieniu substancje materialne wraz z ich własnościami, by mogły one odgrywać rolę przyczyn wtórnych. Substancje te są środkami zwykłej aktywności Boga w świecie, działając niezależnie jako aktywne, wtórne przyczyny sprawcze. W myśl okazjonalizmu natomiast Bóg stanowi jedyną przyczynę sprawczą wszystkiego, co wydarza się w sferze Wszechświata niepodlegającej wpływowi stworzonych istot czujących – takich jak normalnie funkcjonujący ludzie – które same mogą inicjować podtrzymywane przez Boga łańcuchy przyczynowe. Krótko mówiąc, w świetle okazjonalizmu bezosobowa przyroda nie ma żadnych czynnych lub biernych zdolności sprawczych, lecz każdy przejaw przyczynowości w świecie nieożywionym stanowi okazję dla bezpośredniego działania Boga – regularność przyrody jest w istocie regularnością Boskiej aktywności2Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 136..

 

Chrześcijanie powinni więc preferować uniformitaryzm, a nie naturalizm metodologiczny, bo ten pierwszy daje się pogodzić z ideą opatrzności Bożej (choć różnie uszczegóławianą). Zwykła aktywność Boga przejawia się właśnie w stałości ładu przyrodniczego. Nie wyklucza się więc tu i niezwykłej Boskiej aktywności. Niezależnie od różnić między obiema koncepcjami ‒ przyjmują one, że racjonalny ład i porządek związków przyczynowych w przyrodzie ugruntowany jest w rzeczywistości nadprzyrodzonej (wykluczanej w ujęciu naturalistycznym):

 

założenie jednostajności przyczynowej struktury przyrody to nie to samo, co założenie nienaruszalności przyczyn naturalnych. To drugie założenie mówi o naturze przyrody coś, czego nie mówi pierwsze. Jeżeli, jak wierzy większość chrześcijan, przyczynowa struktura przyrody ma ontyczną podstawę bądź w aktywnym podtrzymywaniu przyczyn wtórnych przez Boga, bądź w bezpośrednim działaniu Bożym, to struktura ta ma należyte ugruntowanie nie w przyczynowości naturalnej, lecz nadnaturalnej. A jeśli – jak utrzymują okazjonaliści – podstawowym źródłem regularności przyrody jest bezpośrednie działanie Boga, to w przyrodzie nieożywionej nie istnieje nic takiego, jak przyczynowość naturalna3Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 136‒137..

 

Po drugie: zmiana znaczenia terminów naturalista i naturalizm

Niekiedy o koryfeuszach nauki nowożytnej, takich jak Galiluesz, Isaac Newton, Robert Boyle i inni, mówi się, że byli naturalistami, bo zajmowali się badaniem przyrody. Przypisuje się im też stosowanie naturalizmu metodologicznego. Gordon wskazuje tu na możliwe nieporozumienie:

 

termin „naturalizm metodologiczny” został ukuty niedawno, w związku z czym łączenie go z dawnym rozumieniem naukowości jest anachroniczne i powoduje nieporozumienia. Wprawdzie możliwym znaczeniem słowa „naturalista” nadal jest „ten, kto bada przyrodę i jej rozwój”, ale termin „naturalizm” nie ma zbliżonego znaczenia w dyskusjach toczonych dziś na gruncie nauki lub filozofii nauki. W ujęciu, które zdominowało dyskusję filozoficzną na przestrzeni większej części minionego stulecia, „naturalizm” oznacza negację nadnaturalizmu4Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 137..

 

Uczeni tworzący naukę nowożytną nie negowali nadnaturalizmu. W tekście Chrześcijańskie podstawy nauki można przeczytać o tym, jak ważna w uprawianej przez nich nauce była chrześcijańska doktryna o stworzeniu. A niektórzy z nich, jak Newton czy Boyle, odwoływali się do Boga, by wyjaśnić nie tylko ogólną racjonalność ładu przyrody, ale i różne obserwowane szczegółowe własności i zdarzenia. Jednocześnie byli oni zwolennikami mechanicyzmu, poglądu filozoficznego ujmującego Wszechświat jako wielką maszynę, w której wszelkie zdarzenia i własności są wynikiem wzajemnego oddziaływania (ruchu) jej poszczególnych części. W przyjmowaniu tego stanowiska i w uprawianiu nauki nie przeszkadzało im jednak przekonanie o konieczności odwołania do Boga w wyjaśnieniu ogólnego ładu świata lub szczegółowych jego własności. Newton twierdził, że Bóg co jakiś czas interweniuje w ruchy planet Układu Słonecznego. Boyle zaś stosował wyjaśnienia celowościowe, które dziś wyklucza się z nauki przez odwołanie do naturalizmu metodologicznego (opartego na naturalizmie metafizycznym). Boyle pisał:

 

Kontemplując zatem działanie tych licznych stworzeń, z których składa się świat, nie uznaję, że nieożywione ich rodzaje lub cały ogromny mechanizm działał rozumnie czy celowo, lecz podziwiam i chwalę mądrego autora, który dzięki swej zdumiewającej pomysłowości z tak wielką łatwością potrafi tworzyć skutki wymagające tak ogromnej liczby kolejno działających, zgodnych przyczyn5The Works of the Honourable Robert Boyle, 5 Volumes, Vol. 1, London 1744, s. 447; cyt za: Gordon, W....

 

Mechanicyzm rewolucjonistów naukowych nie wykluczał zatem odwołań do celowości, mechanicyści zakładali celowość. Dziś naturalista to osoba przyjmująca naturalizm metafizyczny lub metodologiczny, głoszący, że należy „dla celów naukowych odrzucić przyczynowość nadnaturalną i traktować przyrodę, jak gdyby była zamkniętym systemem przyczyn i skutków – krótko mówiąc, jest to przyjęte dla celów naukowych metodologiczne założenie przyczynowego domknięcia fizycznego Wszechświata”6Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 137..

 

Zatem błądzi ten, kto dziś z pozycji chrześcijaństwa broni naturalizmu metodologicznego w nauce ze względu na troskę o zachowanie idei jednostajności przyrody. Według Gordona nie należy mylić naturalizmu z zasadą jednostajności:

 

Stosowanie terminu „naturalizm metodologiczny” na oznaczenie zgodnej z myślą chrześcijańską koncepcji jednostajności przyrody to w obecnych warunkach zabieg zupełnie niewłaściwy: termin ten standardowo oznacza teraz ni mniej, ni więcej aniżeli założenie przyczynowego domknięcia fizycznego Wszechświata przyjęte dla celów naukowych i nie da się już tego cofnąć7Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 137..

 

Po trzecie: naturalizm metodologiczny to służebnica naturalizmu metafizycznego

Trzeci powód, dla którego chrześcijanin powinien przyjmować uniformitarianizm zamiast naturalizmu jako warunek nauki: ponieważ naturalizm metodologiczny w nauce służy opracowywaniu przez naukę wizji świata, która jest zgodna z naturalizmem metafizycznym. Jak pisze Gordon: „Jako chrześcijanie musimy odrzucić nie tylko naturalizm metafizyczny, ale również jego metodologiczną służebnicę”8Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 138. Naturalizm metafizyczny to przeciwieństwo chrześcijaństwa, dlatego chrześcijanin powinien go odrzucić wraz z jego służebnicą, którą jest naturalizm metodologiczny.

 

Uniformitaryzm − wystarczający dla nauki, naturalizm − szkodliwy

Zasada jednostajności, którą można wyrazić też jako przekonanie, że świat nie jest chaosem, wystarcza do tego, by uprawiać naukę w sposób racjonalny. Naturalizm metodologiczny domaga się jednak czegoś więcej niż tylko założenia regularności przyrodniczych, domaga się też wykluczenia działania czynników nadnaturalnych:

 

Zgodnie z zasadą uniformitaryzmu zakłada się, że przyroda zachowuje się w sposób regularny, co świadczy o jej obiektywnej strukturze przyczynowej, w której obecnie działające przyczyny można rzutować na przeszłość w celu wyjaśnienia historycznego rozwoju świata fizycznego oraz na przyszłość, aby móc dokonywać przewidywań i utrzymywać kontrolę. Krótko mówiąc, uniformitaryzm obejmuje proces wnioskowania o przeszłych przyczynach na podstawie obecnie obserwowanych skutków przy założeniu, że podstawowe regularności przyczynowe świata nie uległy zmianie w czasie. Natomiast naturalizm metodologiczny wyklucza z rozważań naukowych przyczyny nadnaturalne, czyli przyczyny wykraczające poza sferę fizyczną: w kontekście wyjaśnień naukowych działanie Boga (lub jakiejkolwiek innej przyczyny transcendentnej) nie może być uznane za możliwe wyjaśnienie w żadnym badaniu naukowym – kropka. Przy takiej definicji zasadę tę być może lepiej byłoby nazywać metodologicznym ateizmem9 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 140..

 

Autorzy nowożytnej nauki przyjmowali ideę jednostajności przyrody, a także przekonanie o działaniu Boga w świecie. Nie zakładali więc naturalizmu metodologicznego nakazującego uznać przyczynowe domknięcie przyrody. Skutecznie uprawiali naukę, a przy tym ich założenia teistyczne dostarczały metafizycznego uzasadnienia dla sensowności badań naukowych. W przeciwieństwie do uniformitaryzmu, wskazuje Gordon, „naturalizm metodologiczny nie dysponuje metafizycznym zapleczem do wyjaśnienia konstytucji i przyczynowej integralności świata fizycznego”10Gordon, W obronie uniformitaryzmu, 140.. Sam naturalizm jest zaś szkodliwy dla nauki, bo „stanowi przeszkodę dla właściwego zrozumienia przyrody, gdyż wymaga obiektywnego wypaczenia tego, w jaki sposób świat fizyczny faktycznie zachowuje swoją trwałą budowę i regularność przyczynową”11Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 140..

Fałszem jest uznawać, że działanie Boga wyklucza możliwości uprawiania nauki. Ono jest podstawą regularności przyrodniczych, dlatego też jest warunkiem nauki. To koncepcja o domknięciu przyczynowym jest z punktu widzenia chrześcijaństwa fałszywa:

 

historycznie rzecz biorąc, ortodoksyjne chrześcijańskie rozumienie podstawowej roli Boga w istnieniu przyrodniczych regularności jest wprost przeciwstawne idei przyczynowego domknięcia. Przyroda jest regularna nie dlatego, że jest zamknięta na działanie Boga, lecz dlatego (i tylko dlatego), że Boska przyczynowość działa w świecie. W świetle ortodoksyjnego chrześcijańskiego ujęcia to właśnie brak domknięcia przyczynowego, a tym samym fałszywość naturalistycznych założeń metodologicznych, zapewnia metafizyczną podstawę dla regularności przyrody i możliwości uprawiania nauki. Istnienie i działanie Boga nie wyklucza nauki, lecz stanowi podstawę samej możliwości jej uprawiania. Co więcej, skoro koniecznym warunkiem praktyki naukowej jest sama regularność przyrody, nie zaś brak przyczynowości nadnaturalnej, która stanowi jej podstawę, to naturalizm metodologiczny jest założeniem równie bezzasadnym, co heterodoksyjnym. Jako chrześcijanie nie tylko możemy, ale też powinniśmy się bez niego obejść. Uniformitaryzm jest wystarczający12Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 143..

 

Co z cudami?

Niektórzy twierdzą, że naturalizm metodologiczny w nauce nie kłóci się z chrześcijaństwem, bo uczony będący naturalistą metodologicznym może uznawać możliwość cudów, tylko nie będzie ich włączał do rozważań naukowych. Uzna je za coś, co wykracza poza poznanie naukowe, ale może być elementem wiary czy teologii. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ma to sens. Gordon jednak wskazuje, że jeśli Bóg działa w historii, to nauka oparta na naturalizmie da jej wypaczony obraz. Zatem nauka kierująca się zasadą naturalizmu metodologicznego jest w konflikcie z chrześcijańską ideą Boga działającego w historii:

 

Naturalista metodologiczny może uznawać możliwość zachodzenia cudów, postrzegając je jako specjalne działania Boga, które dla określonych celów zmieniają bieg zdarzeń przyrodniczych, ale leżą poza właściwym zasięgiem rozważań naukowych. Jednak oprócz argumentu, że jeśli Bóg działa w historii, to taki zakaz uniemożliwia nauce odkrycie prawdziwej przyczyny badanych skutków, jeszcze inny, znacznie głębszy powód przemawia za tym, że naturalizm metodologiczny znajduje się w relacji zasadniczego napięcia z chrześcijańskim pojmowaniem przyczyny regularności przyrody13Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 142..

 

Zakończenie: w stronę chrześcijańskiej linii badań naukowych

Według Gordona nauka współczesna kierująca się naturalizmem metodologicznym nie jest neutralna światopoglądowo, co przeczy różnym popularnym opiniom (patrz Czy nauka jest światopoglądowo neutralna?). Kanadyjski filozof zauważa też, że nie była ona neutralna pod tym względem także w czasach, gdy nie przyjmowano naturalizmu metodologicznego tak rozumianego jak dziś, czyli gdy uczonym wystarczała idea jednostajności przyrody, by uzasadnić sens badań naukowych. Tak naprawdę to ta idea jest potrzebna nauce. Nie jest ona jednak światopoglądowo neutralna, gdyż jej uzasadnienie polega na odwołaniu do nadnaturalnego, racjonalnego Stwórcy świata. Z rozważań Gordona można wywnioskować, że nauka nigdy nie była, nie jest i nie może być światopoglądowo neutralna. Dlatego uważa on, że chrześcijanie powinni uprawiać naukę „po swojemu”. Odwołuje się do Nicholasa Wolterstorffa koncepcji chrześcijańskiej linii badań w nauce. Ten amerykański filozof postuluje, by chrześcijańscy uczeni opracowali szczegółowo programy badawcze oparte na chrześcijańskiej metafizyce:

 

Naukę i zwyczajne życie można umieścić na kontinuum ze względu na obecność teorii i czyny dokonywane [w rezultacie wiary w] te teorie. Nad wyraz charakterystyczne dla nauki jest to, że teorie wykorzystywane są do inspirowania programów badawczych i kierowania nimi […]. Każdy, kto ocenia jakąś teorię, żywi pewne przekonania na temat tego, co stanowi akceptowalny rodzaj teorii w odniesieniu do badanego problemu. Nazywamy je przekonaniami kontrolnymi […]. Religijne przekonania chrześcijańskiego uczonego powinny funkcjonować jako przekonania kontrolne w procesie opracowywania i oceniania teorii. Nie jest to zresztą jedyny sposób, w jaki powinny funkcjonować. Przykładowo powinny one służyć pomocą w kształtowaniu poglądów uczonego na to, dlaczego dysponowanie teoriami jest ważne. Ale to i tak nie wyczerpuje ich funkcji. W każdym razie ich funkcjonowanie jako przekonań kontrolnych jest absolutnie kluczowe dla pracy chrześcijańskiego uczonego […]. Podejmowane przez chrześcijańskich uczonych próby „połączenia wiary i wiedzy” rzadko jednak inspirują programy badawcze w ramach nauk przyrodniczych. Moim zdaniem jest to oznaka bądź niezdolności dostrzeżenia przez chrześcijańskich uczonych, jak ich religijne przekonania mogą i powinny wpływać na ocenę teorii, bądź słabej wyobraźni. Zwracanie uwagi na początku kursu biologii, że cała biologiczna rzeczywistość została stworzona przez Boga, nie inspiruje żadnego biologicznego programu badawczego. Jest to jedynie […] „umieszczanie w kontekście chrześcijańskim”. […] Nauka chrześcijańska będzie uboga, licha i niewarta zbytniej uwagi, dopóki chrześcijański uczony nie sformułuje, podporządkowując się swoim autentycznym przekonaniom, teorii prowadzących do obiecujących, interesujących, owocnych, ambitnych linii badań14Nicholas Wolterstorff, Reason within the Bounds of Religion, 2nd ed., William B. Eerdmans, Grand Rapids, Michigan 1984, s. 65,....

 

Gordon popiera ideę nauki uprawianej na podstawie założeń chrześcijaństwa. Jego pogląd jest pod tym względem zgodny z koncepcją nauki augustiańskiej propagowaną przez Alvina Plantingę, którą prezentujemy w tekście Alvin Plantinga o nauce augustiańskiej zamiast naturalistycznej. Z oboma autorami nie zgodziłby się Jitse M. van der Meer, według którego nauka jest światopoglądowo neutralna i nie ma potrzeby, a nawet nie należy promować idei nauki nieopartej na naturalizmie metodologicznym (w tej sprawie patrz Naturalizm metodologiczny całkowicie akceptowalny dla chrześcijanina – według Jitse’a M. van der Meera).

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Bruce L. Gordon, W obronie uniformitaryzmu, „Filozoficzne Aspekty Genezy” 2014, t. 11, s. 115 (133‒149), http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/images/FAG/2014.t.11/art.05.pdf [dostęp 10.10.2020].
  • 2 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 136.
  • 3 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 136‒137.
  • 4 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 137.
  • 5 The Works of the Honourable Robert Boyle, 5 Volumes, Vol. 1, London 1744, s. 447; cyt za: Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 141.
  • 6 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 137.
  • 7 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 137.
  • 8 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 138
  • 9  Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 140.
  • 10 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, 140.
  • 11 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 140.
  • 12 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 143.
  • 13 Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s. 142.
  • 14 Nicholas Wolterstorff, Reason within the Bounds of Religion, 2nd ed., William B. Eerdmans, Grand Rapids, Michigan 1984, s. 65, 67, 70, 105‒106. cyt. za: Gordon, Gordon, W obronie uniformitaryzmu, s.149.

Nota bibliograficzna:

Bruce L. Gordon, W obronie uniformitaryzmu, „Filozoficzne Aspekty Genezy” 2014, t. 11, 133‒149, http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/images/FAG/2014.t.11/art.05.pdf [dostęp 10.10.2020.].

Nicholas Wolterstorff, Reason within the Bounds of Religion, 2nd ed., William B. Eerdmans, Grand Rapids, Michigan 1984.

The Works of the Honourable Robert Boyle, 5 Volumes, Vol. 1, London 1744.