Scjentyzm czy naturalizm metodologiczny problemem dla chrześcijanina – według Roberta C. O’Connora

Piotr Bylica

Amerykański wierzący filozof z Wheaton College, Robert C. O’Connor uważa, że postulat dopuszczenia do nauki wyjaśnień nadnaturalistycznych ignoruje porządek kompetencyjny nauki i teologii. Jego realizacja mogłaby spowodować, że zahamowany zostanie postęp nauki w dostarczaniu wiedzy o przyrodzie. Zdaniem O’Connora w teologii jest miejsce na odwołanie do działania Boga w świecie. Zatem to nie naturalizm metodologiczny, ale scjentyzm, który wyklucza wartość innej wiedzy niż naukowa, jest nie do przyjęcia dla teisty. (Redakcja Contra Gentiles)

 

Naturalizm metodologiczny jest we współczesnej nauce założeniem, na mocy którego wyklucza się z niej wyjaśnienia odwołujące się do działania czynników nadnaturalnych. Dla uczonych, którzy są niewierzący, to w pełni racjonalna reguła, bo po co rozpatrywać możliwość działania czynników, które nie istnieją. Niektórzy wierzący uczeni uważają, że nauka nie powinna być naturalistyczna, ale teistyczna, czyli winna dopuszczać możliwość wyjaśnień nienaturalistycznych. Z tymi uczonymi polemizuje amerykański wierzący filozof z Wheaton College, Robert C. O’Connor.

Zdaniem O’Connora naturalizm metodologiczny ma sens i chrześcijanie nie powinni domagać się odejścia od niego w imię „nauki teistycznej” dopuszczającej odwołania do bezpośredniego Boskiego sprawstwa:

 

Rozróżnienie pomiędzy dyscyplinami, określone częściowo przez naturalizm  metodologiczny, jest dobrze ugruntowane, wartościowe samo w sobie i jeśli je odpowiednio rozumieć, stanowi kluczowy element chrześcijańskich dociekań. Zgodnie z moją konkluzją dopuszczenie bezpośrednich odwołań do boskiego sprawstwa na gruncie nauk przyrodniczych miałoby szkodliwe konsekwencje dla ogólnie pojętego celu, jakim jest poszukiwanie prawdy1Robert C. O’Connor, Nauka przed sądem: analiza racjonalności naturalizmu metodologicznego, „Filozoficzne Aspekty Genezy” 2014, t. 11, s. 95‒96 [95‒131]..

 

 O’Connor uznaje więc, że odejście od zasady naturalizmu metodologicznego w nauce okazałoby się szkodliwe, jeśli chodzi o realizację celu nauki, którym jest prawda.

 

Co O’Connorowi nie odpowiada w koncepcji nauki teistycznej?

By odpowiedzieć na powyższe pytanie, zajmijmy się najpierw charakterystyką koncepcji krytykowanej przez amerykańskiego filozofa. O’Connorowi nie podoba się promowany przez Jamesa Portera Morelanda, ale też innych uczonych, program nauki teistycznej, „która jest »zakorzeniona« w idei, że przy formułowaniu i testowaniu hipotez mających na celu wyjaśnienie zjawisk badanych przez naukę oraz ocenę wiarygodności różnych hipotez naukowych chrześcijanie powinni uwzględniać całą swoją wiedzę, jak również zasadne przypuszczenia, w tym twierdzenia teologii (i filozofii)”2O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 96.. W nauce opartej na teizmie doktryna teizmu chrześcijańskiego o stworzeniu może i powinna „uczestniczyć w strukturze uprawiania nauki i wchodzić w zakres metodologii naukowej”3The Creation Hypothesis: Scientific Evidence for an Intelligent Designer, ed. James Porter Moreland, InterVarsity Press, Downers Grove 1994, s.....

Z czy związana jest wiedza, którą w myśl idei nauki teistycznej chrześcijanie mieliby wykorzystywać w swej naukowej pracy? Otóż to wiedza o tym, że Bóg niekiedy działa w świecie w sposób bezpośredni:

 

Zgodnie z główną ideą tej propozycji chrześcijanin wie, że Bóg czasami wchodzi w  bezpośrednie interakcje ze stworzonym porządkiem naturalnym i dlatego chrześcijański uczony może, a nawet powinien, w szczególny sposób uwzględnić to przekonanie w ramach dyskursu naukowego. Tym samym ograniczone „nauki przyrodnicze” przekształcone zostają w całkowicie rzetelną „naukę teistyczną”. […] Dysponując większym wyborem prawdziwych przekonań, teista ma do dyspozycji dodatkowe zasoby eksplanacyjne. Główną przeszkodę na tej wspaniałej drodze do prawdy stanowi naturalizm metodologiczny, zgodnie z którym „wyjaśnienia naukowe mogą odnosić się wyłącznie do naturalnych obiektów i sił”. (…)[…] Odrzucając naturalizm metodologiczny, teistyczny uczony powinien aktywnie rozwijać naukowe wyjaśnienia, które z równą swobodą odwołują się tak do boskiego sprawstwa, jak i do mechanizmów przyrodniczych4O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 96. Fragment ten zawiera cytat z The Creation Hypothesis…, s. 46..

 

Nauka teistyczna dopuszcza więc więcej możliwych wyjaśnień, bo oprócz tych, które odwołują się do czynników naturalnych czy mechanicznych, uwzględnia także bezpośrednie działanie Boga.

Zdaniem OConnora należy jednak pozostać przy naturalizmie metodologicznym w nauce, a postulaty odejścia są szkodliwe dla chrześcijaństwa. Według niego zwolennicy nauki teistycznej:

 

robią niedźwiedzią przysługę nauce chrześcijańskiej, gdyż bronią stanowiska, które jest błędnie umotywowane, niepotrzebne, a nawet potencjalnie szkodliwe dla sprawy chrześcijan. Integracja obu dyscyplin nie powinna skutkować upodobnieniem się nauki do teologii ani też teologii do nauki. Rozróżnienie pomiędzy tymi dyscyplinami, określone częściowo przez naturalizm metodologiczny, jest dobrze ugruntowane, wartościowe samo w sobie i jeśli je odpowiednio rozumieć, stanowi kluczowy element chrześcijańskich dociekań. […] dopuszczenie bezpośrednich odwołań do boskiego sprawstwa na gruncie nauk przyrodniczych miałoby szkodliwe konsekwencje dla ogólnie pojętego celu, jakim jest poszukiwanie prawdy. Dlatego, jeżeli istnieje charakterystyczny „chrześcijański sposób uprawiania nauki”, to na pewno nie taki, który wiązałby się z odrzuceniem naturalizmu metodologicznego5O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 99..

 

O’Connor postuluje więc, żeby nie upodobniać teologii i nauki, ponieważ stanowią one dwa różne rodzaje dociekań i to, że w nauce nie ma odwołań do Boskiego działania, odpowiada dobrze temu, o co chodzi w chrześcijaństwie. Jednocześnie, jego zdaniem, wyeliminowanie z nauki takich odwołań nie oznacza ich całkowitego wykluczenia z racjonalnego dyskursu. Właśnie w teologii jest miejsce na tego typu odwołania. Wystarczy (jak robią to zresztą zwolennicy teistycznej nauki) odrzucić naturalizm metafizyczny oraz scjentyzm, i wtedy okaże się, że naturalizm metodologiczny jest w pełni do zaakceptowania dla osób wierzących6Patrz O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 100‒101.: „wynikający z naturalizmu metodologicznego podział dyscyplin nie powinien stanowić zagrożenia dla poznawczego statusu ogólnie pojętej hipotezy teistycznej”7O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 101..

Według O’Connora interpretacja naturalizmu metodologicznego jako wykluczająca jedynie z samej nauki odwołania się do czynników teistycznych „jest zgodna z teizmem i nie powinna okazać się równie szkodliwa intelektualnie. Zgodnie z tym ograniczeniem naukowiec może postulować i badać zjawiska przyrodnicze ‒ których pochodzenie, trwanie lub cel może mieć źródło w boskim sprawstwie”8O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 102.. Uczony może postulować i badać takie zjawiska, ale nie może ich wyjaśniać przez odwołanie do Boskiego sprawstwa (jeśli uprawia naukę ‒ zawsze ma konstruować wyjaśnienia naturalistyczne; a jeżeli opuścił laboratorium ‒ to może odwoływać się do Boga). Naturalizm metodologiczny nie utrudnia więc, zdaniem amerykańskiego uczonego, poszukiwania prawdy, bo można jej szukać też poza nauką:

 

Zatem naturalizm metodologiczny nie musi stanowić przeszkody w dążeniu teistycznych naukowców do odkrycia prawdy, o ile nie założą błędnie, że poszukiwanie prawdy jest wyłączną domeną nauki9O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 102..

 

Jeśli więc odrzuci się scjentyzm uznający wiedzę naukową za jedyną wartościową wiedzę, a teista ma powody, by nie być scjentystą, to można przyjąć, że prawda o działaniu Boga w świecie jest dostępna w innych obszarach racjonalnego dyskursu. Dlatego zdaniem O’Connora naturalizm metodologiczny nie jest irracjonalny, ale dobrze służy celowi nauki, jeśli przez cel ten rozumiemy poszukiwanie wyjaśnień naturalistycznych:

 

Dlaczego naturalizm metodologiczny jest właściwy w odniesieniu do celu, jakim jest wyjaśnianie doświadczenia w kategoriach przyrodniczych? Ponieważ naturalizm metodologiczny mówi, że nauki przyrodnicze muszą (minimalnie, choć bezwzględnie) odwoływać się wyłącznie do zjawisk naturalnych, bez nawiązywania do bezpośredniej nadnaturalnej interwencji, więc ograniczenie to nie budzi zastrzeżeń10O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 103. Podkreślenia dodano.

 

Dlaczego jednak naturalizm metodologiczny powinien nie budzić zastrzeżeń nawet u osoby wierzącej w bezpośrednie Boże sprawstwo pewnych zjawisk obserwowanych w przyrodzie? Bo jest on cechą, która odróżnia naukę od innych dziedzin. Nauki nie wyróżnia natomiast cel, którym jest rozumienie. Występuje on też w innych dziedzinach:

 

Wprawdzie zrozumienie rzeczywistości jest celem nauk przyrodniczych, jest to jednak cel wspólny dla nauki oraz innych dziedzin, a nie wyróżniający ją. Cel nauk przyrodniczych powinien być pojmowany jako działanie zmierzające do zrozumienia naturalnych bytów, procesów, zdarzeń, stanów rzeczy, wzajemnych relacji i tym podobnych jako naturalnych bytów, procesów, zdarzeń, stanów rzeczy, wzajemnych związków i tym podobnych, czyli chodzi o wyjaśnianie tych zjawisk od początku do końca w kategoriach przyrodniczych. Nie oznacza to jednak, że naukowiec zobowiązany jest do przyjęcia poglądu, że wszystkim zjawiskom można dać pełne wyjaśnienie naturalistyczne (lub w istocie jakiekolwiek pełne wyjaśnienie), a jedynie do przekonania, że wyjaśnienia naukowe tłumaczą zjawiska przyrodnicze tak dalece, jak mogą, stosując kategorie całkowicie przyrodnicze”11O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 103‒104..

 

Celem nauki jest zatem podanie wyjaśnień naturalistycznych, ale uczony nie musi hołdować opinii, że wszystkie zjawiska da się w ten sposób w pełni wyjaśnić, a jedynie że w nauce inaczej nie wolno postępować. To więc nie naturalizm metodologiczny, ale scjentyzm stoi za wykluczeniem przyczyn o charakterze teologicznym:

 

to nie naturalizm metodologiczny ogranicza należyte naukowe badanie tych hipotez, które mają przynajmniej minimum wstępnej wiarygodności. Powtórzmy zatem, że jeśli naturalizm metodologiczny nie jest sprzężony z jakąś formą scjentyzmu (w szczególności z przekonaniem, że wszystkie teologicznie motywowane teorie są irracjonalne), to wierność naturalizmowi metodologicznemu ‒ na przekór krytyce czołowych wyznawców ‒ nie stanowi podstawy do bezzasadnego eliminowania wyjaśnień przyrodniczych, których jedyna motywacja znajduje ugruntowanie w jakiejś konkretnej interpretacji Pisma Świętego12O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 106..

 

Według O’Connora kwestie cudownego Boskiego działania to sprawa teologii, a nie nauk przyrodniczych. Naturalizm metodologiczny w niczym tu nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, dzięki niemu nasza wiedza o przyrodzie się rozwija:

 

jeśli hipoteza obejmuje bezpośrednie odniesienie do nienaturalnych zjawisk (sił, bytów, stanów i tym podobnych), to powinna być ona badana dokładnie i intensywnie w sposób odpowiadający dyscyplinie, której podlega. Pełne wyjaśnienie takiej hipotezy może wymagać specjalistycznej wiedzy teologicznej. Na przykład zadaniem teologii jest przypuszczalnie ustalenie, że Bóg jest bezpośrednim źródłem jakiegoś zjawiska naturalnego lub dlaczego Bóg mógł w pewien sposób stworzyć coś w danym miejscu i czasie albo czego można spodziewać się po Bogu w kwestii stworzenia. Względne zalety tego wyjaśnienia byłyby wtedy porównywane z najmocniejszym modelem naukowym, który zapewnia wyjaśnienie naturalistyczne (łącznie z hipotezą przypadku jako hipotezą zerową). W każdym razie skoro naturalizm metodologiczny nie stanowi przeszkody dla tych poszukiwań, nie powinien być postrzegany jako irracjonalny. Jeśli, jak będziemy dowodzić, naturalizm metodologiczny wnosi pozytywny wkład do wiedzy, to takie ograniczenie dobrze służy teistom13O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 108..

 

Wystarczy świadomość różnych kompetencji nauki i teologii

Nawet jeżeli są rzeczy, których nauka nie potrafi wyjaśnić i nigdy nie będzie w stanie tego zrobić, to nie wynika z tego, że wierność naturalizmowi metodologicznemu jest irracjonalna. Trzeba tylko pamiętać o ograniczeniach i wyjaśniać naturalistycznie tyle, ile się da:

 

Przyjmijmy więc, że zdobywaniu nowej wiedzy towarzyszy wykładniczy wzrost ilości nowych łamigłówek i wyzwań. Może to wskazywać, że jeśli nauka ma na celu dostarczenie pełnego wyjaśnienia zjawisk naturalnych w czysto przyrodniczych kategoriach, to nigdy nie wypełni tego zadania. Czy jednak określona porażka nauki upoważnia do stawiania zarzutu, że wierność naturalizmowi metodologicznemu jest irracjonalna?

W rzeczywistości realizowanie jakiegoś celu może być racjonalne, gdy ma się świadomość, że będzie się to wiązało z niepowodzeniem, i o ile to dążenie pozwala na osiągnięcie mniej ambitnego, ale nie mniej wartościowego celu ‒ mianowicie wyjaśnienia zjawisk naturalnych w kategoriach ściśle przyrodniczych na tyle, na ile tylko jest to możliwe14O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 109..

 

Warto trzymać się naturalizmu mimo niepowodzeń, nawet tych, które nie rokują nadziei. Wiedza o tym, że nauka nie jest w stanie czegoś wyjaśnić w sposób naturalistyczny, może być wykorzystana poza nauką, w filozofii czy teologii, by ‒ w sposób właściwy dla tych dziedzin ‒ mogły one wskazać rozwiązanie problemu, który dla nauki jest nierozwiązywalny. Dzięki takiemu podziałowi kompetencji możliwe jest osiągniecie pełnego ujęcia rzeczywistości:

 

nieugięte dążenie do formułowania wyjaśnień naturalistycznych, chociaż ostatecznie bezskuteczne, może okazać się przydatne w naszym dążeniu do pełnego zrozumienia rzeczywistości. Zasięg i dokładna natura tego niepowodzenia mogą dostarczyć metafizykowi danych przydatnych do wyjaśnienia całej rzeczywistości ‒ naturalnej i nienaturalnej. Należy zatem uznać, że dążenie nauki do zapewnienia „czysto naturalistycznych wyjaśnień” ma zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną wartość poznawczą. Wyjaśnienia naukowe są wartościowe same w sobie, ponieważ dostarczają tak cennego zrozumienia świata. Ponadto fakt, że nauki przyrodnicze mają swoje ograniczenia […], sprawia, że ich udział w poszukiwaniach pełnego ujęcia rzeczywistości jest równie wartościowy15O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 110..

 

Zakończenie

To nie naturalizm metodologiczny jest więc problemem, jeśli chodzi o pogodzenie nauki z teizmem chrześcijańskim, ale scjentyzm, który uznaje, że tylko nauka dysponuje wiedzą wartościową. Dopuszczenie do nauki wyjaśnień teologicznych zaburza porządek kompetencyjny dziedzin wiedzy i grozi tym, że zahamowany zostanie postęp nauki w dostarczaniu wiedzy o przyrodzie. Teologia, a nie nauki przyrodnicze, jest właściwym miejscem na prezentowanie wyjaśnień naturalistycznych. Jeśli nie łączymy nauk przyrodniczych ze scjentyzmem, nie będziemy mieli powodów, by wyjaśnienia teologiczne uważać za mniej wartościowe.

Powyższa opinia O’Connora jest więc w znacznej mierze zbieżna z koncepcją Jitse’a M. van der Meera, którą prezentujemy w tekście Naturalizm metodologiczny całkowicie akceptowalny dla chrześcijanina – według Jitse’a M. van der Meera, z tą różnicą, że Meer wprost wyklucza bezpośrednie działanie Boga w świecie i oprócz odrzucenia scjentyzmu, także na podstawie swojej szczególnej teologii uznaje, że naturalizm metodologiczny jest w pełni zgodny z chrześcijaństwem. Z tymi głosami nie zgadzają się natomiast koncepcje, o których przeczytacie w tekstach Jednostajność przyrody, a nie naturalizm jako podstawa nauki. Koncepcja Bruce’a L. Gordona oraz Alvin Plantinga o nauce augustiańskiej zamiast naturalistycznej. (Kolejne teksty o dyskusji czy nauka może/powinna być wolna od naturalizmu ‒ zostaną opublikowane wkrótce).

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Robert C. O’Connor, Nauka przed sądem: analiza racjonalności naturalizmu metodologicznego, „Filozoficzne Aspekty Genezy” 2014, t. 11, s. 95‒96 [95‒131].
  • 2 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 96.
  • 3 The Creation Hypothesis: Scientific Evidence for an Intelligent Designer, ed. James Porter Moreland, InterVarsity Press, Downers Grove 1994, s. 55, cyt. za: O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 96.
  • 4 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 96. Fragment ten zawiera cytat z The Creation Hypothesis…, s. 46.
  • 5 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 99.
  • 6 Patrz O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 100‒101.
  • 7 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 101.
  • 8 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 102.
  • 9 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 102.
  • 10 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 103. Podkreślenia dodano
  • 11 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 103‒104.
  • 12 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 106.
  • 13 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 108.
  • 14 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 109.
  • 15 O’Connor, Nauka przed sądem…, s. 110.