Naturalizm metodologiczny całkowicie akceptowalny dla chrześcijanina – według Jitse’a M. van der Meera

Piotr Bylica

Jitse M. van der Meer jest biologiem oraz historykiem i filozofem nauki; publikuje prace między innymi na temat relacji nauki i religii. Obecnie jest profesorem emerytowanym w prywatnym uniwersytecie chrześcijańskim (w tradycji reformowanej) Redeemer University College w Kanadzie. Należy do tej grupy naukowców, którzy zdają sobie sprawę z tego, że w nauce odgrywają ważną rolę także inne czynniki niż tylko fakty i logika. Zalicza do nich tak zwane przekonania towarzyszące, czyli inne niż prawa logiki oraz stwierdzenia faktów przekonania na temat rzeczywistości, które są na różne sposoby związane z tym, jakie teorie naukowe i wyjaśnienia są preferowane lub poszukiwane przez naukowców.

Postulat naturalizmu metodologicznego nakazujący poszukiwanie w ramach nauki jedynie naturalistycznych przyczyn dla zjawisk ‒ można zaliczyć do takich czynników. Niektórzy uważają, że sprawia on, iż współczesna nauka znajduje się w konflikcie z chrześcijaństwem, więc proponują uprawianie nauki bez tego postulatu i zastąpienie go czymś, co lepiej odpowiada chrześcijańskiej wizji rzeczywistości (patrz Alvin Plantinga o nauce augustiańskiej zamiast naturalistycznej; Phillip E. Johnson o zastąpieniu naturalizmu metodologicznego przez teistyczny realizm ‒ zostanie opublikowany wkrótce). Zdaniem van der Meera nie jest to słuszna droga, bo zakłada nieakceptowany przez chrześcijaństwo relatywizm: skoro mogą być różne nauki − naturalistyczna i chrześcijańska – a każda z nich miałaby przedstawiać swoją wizję rzeczywistości niezgodną z koncepcją alternatywną. To tak jakby chrześcijańscy i naturalistyczni uczeni żyli w różnych światach. Tymczasem chrześcijanie wierzą, że istnieje obiektywna rzeczywistość, niezależna od przyjętej perspektywy i założeń na jej temat. Według van der Meera nie należy zatem opracowywać chrześcijańskiej wersji działalności naukowej. Można wykazać, że nauka ‒ taka, jaka jest ‒ potrafi dokonywać rozstrzygnięcia w sposób unikający zagrożenia relatywizmu. Nauka jest też wolna od subiektywizmu mającego wynikać z uzależniania wyników badań od wcześniej przyjętych przekonań towarzyszących. Jednocześnie, zdaniem van der Meera, trwanie nauki przy zasadzie naturalizmu metodologicznego wcale nie prowadzi do jej konfliktu z chrześcijaństwem.

W dalszej części bliżej zbadamy jego koncepcję związaną z przekonaniami dotyczącymi nauki oraz jego uzasadnienie twierdzenia o braku sprzeczności między naturalizmem metodologicznym a chrześcijańską wizją świata.

 

Teizm jako podstawa realizmu i uczciwości naukowej

Problem relatywizmu naukowego ujawnił się z całą mocą wraz z ustaleniami filozofów nauki, takich jak Thomas Kuhn i Paul Feyerabend, zgodnie z którymi uczeni indywidualnie oraz zbiorowo przyjmują w ramach swoich dyscyplin różne przekonania, których prawdziwości nie da się rozstrzygnąć przez odwołanie do faktów i logiki. Przekonania te nie wynikają z faktów ani fakty nie nadają się do ich obalenia. To raczej z tych przekonań pochodzą kryteria, jakie fakty należy uważać za ważne, które wyjaśnienia i teorie są dopuszczalne, jak należy prowadzić badania naukowe, a nawet przekonania te wpływają na rozumienie terminów, za pomocą których opisuje się fakty, i w ten sposób oddziałują one na widzenie rzeczywistości. Tego typu przekonania wyznaczają zatem, jak uprawiać naukę, ale też mówią o tym, jaka jest rzeczywistość: jakiego rodzaju obiekty w niej istnieją, jakie są relacje między nimi itp. Takie przekonania formują coś, co Kuhn nazywał paradygmatami. Według Kuhna i Feyerabenda nie istnieją ponadparadygmatyczne kryteria oceny teorii naukowych. W skrajnej interpretacji ich poglądów znaczy to, że uczeni przyjmujący różne paradygmaty nigdy nie dysponują ogólnie podzielanymi kryteriami, na podstawia których wspólnie mogliby ocenić wartość akceptowanych przez nich teorii. Konsekwencją tego jest relatywizm i subiektywizm nauki. Naukowy obraz świata kształtowany jest przez arbitralne (bo nieoparte na faktach i logice) wybory paradygmatów, które nie podlegają racjonalnej ocenie. Zatem w zależności od przyjmowanego paradygmatu otrzymujemy różne wizje świata i nie ma racjonalnego, ponadparadygmatycznego sposobu rozstrzygnięcia, która z koncepcji jest lepsza. To, jak widzimy świat, którego obraz dostarcza nam nauka, zależy więc od arbitralnych wyborów samych uczonych, a nie od tego, jaki ten świat jest naprawdę.

Niezależnie od tego, na ile relatywizm i subiektywizm wynikają z tego, co Kuhn i Feyerabend mówili o nauce, tego typu koncepcja jej funkcjonowania została z ustaleń tychże filozofów wyprowadzona i stała się podstawą rozumienia nauki w szerokich kręgach intelektualnych drugiej połowy XX wieku i początków obecnego stulecia. Takiemu obrazowi przeciwstawia się van der Meer. Twierdzi, że teizm chrześcijański z jednej strony wyklucza relatywizm i opowiada się po stronie realizmu, czyli stanowiska, według którego istnieje obiektywna rzeczywistość, a z drugiej motywuje do uczciwości badawczej:

 

Teiści wierzą, że Bóg stworzył obiektywnie istniejącą rzeczywistość. Pod tym względem są oni realistami. To przekonanie zapewnia im dodatkowy powód do przyjęcia obowiązku prowadzenia uczciwych badań przyrody. Wielbienie Boga w jego dziełach stanowi ich religijną powinność. Nie można tego robić, jeżeli zaprzecza się, że ludzie mają dostęp do stworzenia. Taki pogląd utrzymywany jest przez tych, którzy uważają, że wiedza o przyrodzie to wyłącznie konstrukcja umysłowa, a prawdę osiąga się, gdy wszystkie elementy tej konstrukcji są wzajemnie spójne (antyrealiści)1Jitse M. van der Meer, Przekonania towarzyszące, ideologia i nauka, „Filozoficzne Aspekty Genezy” 2016, t. 13, s. 156 [153‒194];....

 

O prawdziwości tej czy innej teorii naukowych, według van der Meera, nie decyduje więc jedynie jej wewnętrzna spójność, ale to, czy odpowiada ona stworzonej przez Boga, obiektywnie istniejącej rzeczywistości, w tym rzeczywistości przyrodniczej. Nie oznacza to jednak, że – według van der Meera – przekonania towarzyszące, które nie wynikają z faktów i których prawdziwości fakty nie rozstrzygają, nie odgrywają roli w nauce. Wręcz przeciwnie. Zdaniem uczonego należy przyjąć stanowisko krytycznego realizmu naukowego, zgodnie z którym w nauce odgrywają rolę zarówno przekonania towarzyszące, jak i sama rzeczywistość: „Naukowi realiści nie przeczą, że w próby zrozumienia przyrody uwikłane są ludzkie przekonania, podkreślają jednak, że to rzeczywistość rozstrzyga, czy dane przekonanie uzyska status wiedzy”2Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 157..

 

Jak przekonania towarzyszące nie zniekształcają naukowego obrazu rzeczywistości

Na świat można patrzeć z wielu perspektyw, kierując się różnymi założeniami, które wpływają na to, jak widzimy rzeczywistość. Niektóre z założeń mają charakter filozoficzny i nie dają się ocenić bezpośrednio przez odwołanie do danych empirycznych, czyli tego składnika naszej działalności poznawczej, który wydaje się być w bezpośrednim kontakcie z rzeczywistością. Dotyczy to także przekonań towarzyszących nauce i tego, jak wpływają one na przyjmowane w nauce prawa i teorie. Pojawia się więc groźba, że te czy inne przekonania towarzyszące, które są bardzo ogólne i odległe od tego, co można zaobserwować, będą zniekształcać naukowy obraz rzeczywistości. Van der Meer twierdzi, że taka groźba jest, ale w nauce działają pewne mechanizmy, które chronią ją przed zniekształcaniem obrazu rzeczywistości.

Van der Meer podkreśla, że nauka jest działalnością wspólnotową. To nie tak, że za teorie przyjmowane w danej dyscyplinie czy za rozwiązanie konkretnego problemu odpowiada jeden uczony: „Teoria lub wyjaśnienie potwierdzane przez dane zgromadzone przez różnych niezależnych uczonych są lepiej chronione przed zniekształceniem niż te potwierdzane przez dane zebrane przez jednego uczonego”3Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 157.. Jeden uczony może ulec iluzji, ale gdy większa ich liczba widzi to samo lub niezależnie wpada na identyczne rozwiązanie problemu, można podejrzewać, że wynika to z tego, że mają oni kontakt z tą samą istniejącą niezależnie od nich rzeczywistością. Van der Meer mówi tu o niezależnych liniach danym empirycznych, czyli dochodzeniu różnych uczonych (nawet używających różnorodnych metod) do tych samych faktów i twierdzeń:

 

W prostym przypadku dwóch dziennikarzy raportuje tę samą obserwację; w złożonym ‒ dwóch lekarzy nie tylko wnioskuje o tej samej przyczynie na podstawie różnych obserwacji, ale i dokonuje obserwacji przy użyciu innych metod. Są to dwie różne linie danych empirycznych obserwowanych przez dwóch różnych ludzi, które wskazują na tę samą przyczynę. Innymi słowy, istnienie przyczyny, choć się o niej wnioskuje, jest niezależne nie tylko od wnioskujących osób, ale też od różnic między tym, co jest obserwowane, oraz od metod, za pomocą których dokonywane są obserwacje.

Ten złożony przypadek jest analogiczny do tego, co rozumie się przez niezależne linie danych empirycznych w nauce4Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 158..

 

Istnienie niezależnych linii danych empirycznych jest więc argumentem na to, że dysponując takimi danymi, naukowcy mają do czynienia z czymś realnie istniejącym, a nie wytworem ich uprzednich założeń.

Van der Meer podaje dwa inne powody, dla których przekonania towarzyszące uznawane przez naukowców nie prowadzą do łatwego zniekształcania przyjmowanych w nauce wyjaśnień. Drugi wiąże się z tym, że gdy okaże się, iż uczeni nie zgadzają się co do przyjmowanych faktów i teorii, to pracując w tej samej dyscyplinie, mogą poczuć się zmuszeni, aby zastanowić się, czy na wyniki ich badań nie wpływają wcześniej przyjęte przekonania towarzyszące:

 

gdy dane nie są zbieżne, nauka dysponuje standardowymi sposobami korekcji zniekształceń wyjaśnień. W takich sytuacjach poszczególni naukowcy mogą być zmuszeni do ponownego rozważenia sposobu, w jaki ich osobiste przekonania towarzyszące zostały wprowadzone do nauki5Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 159..

 

Może być również tak, że wszyscy uczeni w danej dyscyplinie posiadają te same przekonania towarzyszące, które tak samo zniekształcają rzeczywistość6Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 159..

Są jednak też sytuacje, gdzie te same wyjaśnienia przyjmowane są przez uczonych, którzy różnią się, jeśli chodzi o ich przekonania towarzyszące. Różnice te mogą wynikać z tego, że dochodzenie do niektórych wyjaśnień jest wynikiem wieloletniego, nawet wielowiekowego procesu i uczeni żyjący w różnych epokach przyjmują odmienne założenia. Niekiedy zaś w tej samej dyscyplinie i w tym samym czasie mogą działać uczeni różniący się, jeśli chodzi o przekonania towarzyszące, ale dochodzący do tych samych wniosków. Van der Meer powołuje się na przykłady takich sytuacji w historii nauki:

 

Przez wzgląd na to, że formułowanie jakiegoś wyjaśnienia może zająć dużo czasu, formujący je uczeni mogli żyć w różnych epokach, a więc należeć do różnych tradycji badawczych. Gdy dwie oddzielone w czasie tradycje badawcze prowadzą do tych samych wyjaśnień, można mieć większą pewność, że wyjaśnienia te są słuszne. Stało się tak, kiedy fizycy kwantowi zdali sobie sprawę, że klasyczna fizyka newtonowska nadal zachowuje zasadność jako szczególny przypadek fizyki kwantowej. To samo dotyczy uczonych żyjących w tej samej epoce i należących do różnych szkół myślenia. W historii biologii uczeni należący do mechanistycznej i witalistycznej szkoły myślenia ostatecznie doszli do tego samego poglądu, zgodnie z którym organizmy są jak maszyny mogące wyznaczać swoje własne cele7Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 159..

 

Przekonania towarzyszące mogą więc same podlegać krytyce. Jak pokazuje historia, uczeni zmieniali przekonania w obliczu niezgodności ich teorii z faktami. Van der Meer argumentuje, że pomimo różnych przekonań towarzyszących przyjmowanych przez takich uczonych, jak Galileusza, Johannes Kepler czy Pierre Simon de Laplace, przyczynili się oni do rozwoju mechaniki:

 

Galileusz był wyznania rzymskokatolickiego, Kepler ‒ protestanckim platonikiem, [Isaac] Newton ‒ unitariańskim deistą, a Laplace ‒ ateistą. Pomimo tych odmiennych osobistych religijnych i metafizycznych przekonań towarzyszących mieli oni wkład w rozwój mechaniki. Przywiązanie do platonizmu skłoniło Keplera do oczekiwania, że orbity planet są doskonale kołowe. Jak wiadomo, ustalenie, że mają kształt eliptyczny, zajęło mu ponad trzydzieści lat. Laplace był ateistą, a jego hipoteza mgławicowa miała zastąpić odwołania do celu i projektu działaniem praw fizycznych. Zauważmy jednak, że ta motywacja nie odgrywa żadnej roli, jeśli chodzi o ustalenie prawdy, ta bowiem zależy od faktów dotyczących naszego Układu Słonecznego. Uzmysławia to, że rzeczywistość fizyczna opiera się zniekształceniu przez przekonania towarzyszące tych poszczególnych naukowców8Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 161..

 

To dostęp do faktów, danych empirycznych, przez które przemawia sama rzeczywistość, zdaniem van der Meera sprawia, że nie jest tak łatwo wprowadzać do nauki zniekształcające uprzedzenia.

O możliwości wolności od zniekształceń ze strony przekonań towarzyszących świadczą wielokrotnie powtarzające się w nauce sytuacje odkryć niezależnych:

 

Na przykład w starożytnej kulturze chińskiej niedostatek źródeł pisanych sprawiał, że matematycy często odkrywali lub wynajdywali na nowo wcześniejsze osiągnięcia. W Europie Zachodniej Mendlowskie prawa genetyki zostały niezależnie na nowo odkryte w 1903 roku przez trzech genetyków. Jest to analogiczne do sytuacji, w której czterech sprawozdawców potwierdza to samo zdarzenie. Najwyraźniej treść takich sprawozdań lub odkryć nie jest zależna od przekonań towarzyszących odkrywcy. […]

Odkrywanie tej samej matematycznej i naukowej wiedzy w różnych i odizolowanych  kulturach wyklucza zniekształcenie przez wspólne przekonania towarzyszące utrzymywane na przykład w ramach programów badawczych lub w szkołach myślenia9Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 174..

 

 

Van der Meer podaje też przykłady z historii rasizmu pokazujące, jak poszczególni uczeni potrafili nie dopuścić, by ich przekonania towarzyszące wpłynęły na ich badania:

 

[Karl] Pearson jest twórcą współczesnej statystyki. Wykazano, że jego statystyczne podejście do ludzkiej genetyki było motywowane problemami biologicznymi, nie zaś ideologią eugeniki, której był gorącym zwolennikiem. [Ronald] Fisher jest twórcą genetyki populacyjnej. Pokazał, jak trudno byłoby wyeliminować szkodliwe geny z ludzkiej populacji, pomimo że jest to ideał ruchu eugenicznego, który popierał. Wreszcie, [John] Haldane rozwinął ważne części teorii doboru naturalnego, pomimo swej podejrzliwości względem ruchu eugenicznego, który chciał wykorzystać dobór sztuczny do oczyszczenia ludzkiej rasy. Ci uczeni nie dopuścili, by ich praca w dziedzinie genetyki została zniekształcona przez ich przekonania towarzyszące, mimo że były one wzajemnie sprzeczne10Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 175‒176..

 

 Relacje logiczne między przekonaniami towarzyszącymi a wyjaśnieniami naukowymi

Przekonania towarzyszące, zdaniem van der Meera, choć wpływają na to, jaką teorię uczony będzie preferował, to jednak oddziaływanie to nie ma charakteru konieczności logicznej. Nie determinuje ono teorii czy wyjaśnień naukowych. Jest raczej takim założeniem czy inaczej presupozycją, z której można wyprowadzić różne teorie:

 

Logicznie rzecz biorąc, przekonanie towarzyszące funkcjonuje jako presupozycja teorii lub wyjaśnienia. Każde wyjaśnienie lub teoria presuponuje jedno lub więcej przekonań towarzyszących. […] przekonania towarzyszące można logicznie oddzielić od wyjaśnień, które są przez nie wspierane. Kluczowe jest to, że przekonanie towarzyszące nie determinuje teorii. […] nie istnieje żaden prosty konieczny (logiczny) związek między przekonaniem towarzyszącym ‒ chrześcijańskim lub innym ‒ a wyjaśnieniem naukowym11Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 166..

 

Zatem to samo przekonanie towarzyszące może prowadzić różnych uczonych do zaproponowania odmiennych, wzajemnie niezgodnych teorii. Na tej zasadzie teistyczne przekonanie towarzyszące może być zgodne ze wzajemnie sprzecznymi wyjaśnieniami. Van der Meer podaje przykład takiej sytuacji:

 

Jeżeli za tybingeńskim fizjologiem Carlem Friedrichem Kielmeyerem (1765−1844) dodamy hipotezę, że Bóg działa za pośrednictwem praw przyrody, to wynika z niej, że Bóg stworzył organizmy zdolne do wyznaczania własnych celów. Z drugiej strony, jeśli za francuskim zoologiem Georgesʼem Cuvierem (1769−1832) przyjmiemy, że cele organizmów są bezpośrednio zależne od Boga, to wynika z tego, że organizmy uzyskały swoje cele spoza siebie, gdy były stwarzane. Tak więc w połączeniu z podzielanym przekonaniem towarzyszącym, zgodnie z którym Bóg stworzył organizmy mające cel, różne uszczegóławiające założenia dotyczące sposobu działania Boga w świecie ‒ za pośrednictwem praw przyrody lub poprzez interwencje ‒ prowadzą do różnych wyjaśnień celowego zachowania zwierząt12Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 168..

 

Obserwujemy, że zwierzęta zachowują się w sposób celowościowy: polują, budują gniazda, migrują… Skoro nie mają rozumu i świadomości, którymi dysponuje człowiek, to jak to się dzieje, że są zdolne do takiego zachowania? Z punktu widzenia naturalistycznej teorii ewolucji, zdolność do takich zachowań jest wynikiem całkowicie naturalnego, ślepego i niekierowanego doboru naturalnego i przypadkowych mutacji. Zwierzęta zachowują się tak, a nie inaczej, ponieważ są wyposażone w instynkty powstałe na drodze ewolucji i dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Teista uważa jednak, że to Bóg stworzył zwierzęta z ich zdolnością do celowego zachowania. Z tego przekonania można jednak wyprowadzić dwie bardziej szczegółowe teorie na temat samego mechanizmu działania Boga w świecie. Według jednej z nich Bóg działa poprzez interwencję, a według drugiej Bóg działa za pośrednictwem praw przyrody. Zgodnie z pierwszą teorią, celowa organizacja zwierząt jest bezpośrednio zależna od ciągłych Boskich interwencji. Według drugiej, Bóg stworzył organizmy obdarzone zdolnością do wyznaczania własnych celów. Ponieważ szczegółowe wyjaśnienia są względem siebie sprzeczne, to nie wynikają one z przyjętego wcześniej przekonania towarzyszącego.

Możliwość wyprowadzania wzajemnie niezgodnych wyjaśnień szczegółowych van der Meer tłumaczy tym, że wyjściowe teistyczne przekonanie o Bogu jako stwórcy oraz hipotezy uszczegóławiające występują na innych poziomach ogólności13Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 167.:

 

Przekonanie towarzyszące jest ogólniejsze od założenia uszczegóławiającego, które różni się od przekonania towarzyszącego tym, że je uszczegóławia. Tak powstałe wyjaśnienie jest mniej ogólne niż przekonanie towarzyszące, od którego się wywodzi. Powodem, dla którego dwa wzajemnie wykluczające się wyjaśnienia mogą wywodzić się z tego samego przekonania towarzyszącego na temat Stwórcy, są różne założenia uszczegóławiające dotyczące tego, jak Bóg działa w świecie. Gdyby teorie były determinowane przez przekonania towarzyszące, to pojedyncza teoria skojarzona byłaby tylko z jednym takim przekonaniem bez udziału założeń uszczegóławiających14Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 168..

 

Na tej zasadzie Isaac Newton i Gottfried Leibniz, choć obaj wierzyli, że Bóg jest stwórcą, to ponieważ przykładali wagę do różnych atrybutów Boga – Newton do wolności Boga, a Leibniz do przedwiedzy – pierwszy z nich dopuszczał Boskie interwencje w ruchy planet, a drugi nie15Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 168‒169..

Van der Meer zwraca uwagę, że jeśli uzna się, iż dane przekonanie towarzyszące odpowiada za niezgodność przyjętego wyjaśnienia z dostępnymi faktami, z którymi zgodne są inne wyjaśnienia, to niekoniecznie trzeba odrzucić wyjściowe przekonanie towarzyszące. Może być tak, że wystarczy zmienić hipotezę uszczegóławiającą, z której wynikało problematyczne wyjaśnienie16Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 170.. Dzięki odwołaniu do faktów i rezygnacji z hipotez uszczegóławiających, które prowadzą do wyjaśnień niezgodnych z faktami, eliminuje się z nauki zniekształcenia, które mogłyby być wprowadzane przez przekonania towarzyszące. W ten sposób można przyjmować najogólniejsze teistyczne przekonania towarzyszące, jak to, że Bóg jest stwórcą świata, natomiast bardziej szczegółowe twierdzenia o sposobie stwarzania mogą być przyjmowane lub odrzucane w zależności od tego, czy oparte na nich wyjaśnienia są zgodne z obserwowanymi faktami.

Może być też tak, że z różnych przekonań towarzyszących dochodzi się do tego samego wyjaśnienia:

 

Różne przekonania towarzyszące mogą funkcjonować jako presupozycje tego samego wyjaśnienia. To znaczy to samo wyjaśnienie można podciągnąć pod wzajemnie wykluczające się przekonania towarzyszące poprzez dodanie do nich różnych założeń uszczegóławiających. Nie mogłoby to mieć miejsca, gdyby przekonania towarzyszące determinowały wyjaśnienia17Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 170..

 

Van der Meer wskazuje na przykłady chrześcijaństwa i materializmu, do których dołączono twierdzenia uszczegóławiające pozwalające uzgodnić te tak odmienne koncepcje z tą samą teorią głoszącą, że organizmy wyznaczają własne cele:

 

Materialiści, którzy uważają, że celowe zachowanie organizmów jest rzeczywiste, a nie tylko pozorne, uszczegółowili swoje przekonanie towarzyszące przez dodanie hipotezy, że materia ma zdolność do tworzenia celowo działających organizmów. Chrześcijanie uszczegółowili swoją wiarę w Stwórcę, dodając hipotezę, że Bóg zaprojektował organizmy ze zdolnością do wyznaczania własnych celów. Innymi słowy, ideę celowego działania organizmów można wywieść zarówno z niereligijnych, jak i religijnych przekonań towarzyszących przez dodanie różnych hipotez uszczegóławiających. Dlatego teoria, że organizmy wyznaczają własne cele, jest logicznie niezależna od przekonania towarzyszącego, Bóg stworzył świat dla jakiegoś celu18Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 171..

 

Skoro ta sama teoria jest zgodna z dwoma zupełnie różnymi systemami przekonań (chrześcijaństwem i materializmem), to jest to kolejny argument na rzecz tezy, że odpowiednio ogólne przekonania towarzyszące nie determinują szczegółowej teorii wyjaśniającej.

 

Konstruktywna i destruktywna rola przekonań towarzyszących

Nie należy jednak wyobrażać sobie, że przekonania towarzyszące to takie zło konieczne, które sprawia, że wyjaśnienia naukowe mogą zostać wypaczone, ale na szczęście nauce często udaje się uniknąć tych wypaczeń. Przekonania towarzyszące pełnią ważną konstruktywną rolę. To częściowo dzięki nim uczony formułujący teorie jest w stanie wykroczyć poza same fakty, które chce wyjaśnić. Wyjaśnienia naukowe pochodzą więc częściowo od przekonań towarzyszących:

 

W normalnych warunkach przekonania towarzyszące pomagają formułować teorie i wyjaśnienia naukowe. Teoria naukowa wykracza poza dane ‒ w przeciwnym razie niczego nie mogłaby wyjaśnić. Przekonania towarzyszące mają udział w tej części teorii, która wykracza poza dane. Naukowcy mają swobodę wyboru dowolnego odpowiadającego im przekonania towarzyszącego z ich kontekstu społecznego i kulturowego19Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 177..

 

Ale wolność uczonego się kończy, gdy przychodzi sprawdzian empiryczny. To ów sprawdzian chroni naukę od subiektywizmu i relatywizmu:

 

Napisałem, że naukowcy mogą swobodnie korzystać z dowolnego dogodnego dla nich przekonania towarzyszącego, ale na tym ta wolność się kończy. Przy budowaniu teorii potwierdzenie ze strony przekonania towarzyszącego może stać się trwałe tylko wówczas, jeśli to przekonanie koresponduje z obserwacjami i innymi dobrze ugruntowanymi teoriami. Jedynie wtedy racjonalna i uzasadniona jest akceptacja przekonania towarzyszącego jako wiedzy naukowej. Dlatego przekonania towarzyszące niekoniecznie zniekształcają wiedzę naukową, czyniąc z niej zbiór arbitralnych opinii (subiektywizm). Nie sprawiają też, że naukowa wiedza o przyrodzie jest niemożliwa (relatywizm)20Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 178..

 

Gdy pomimo niezgodności z danymi empirycznymi uczony trwa przy danej koncepcji będącej uszczegółowieniem przyjmowanego przekonania towarzyszącego, to może się ono zamienić w dogmat, który prowadzi do zniekształceń prawdy. Van der Meer wskazuje, że tak było w przypadku Galileusza, który mimo faktów niezgodnych z jego teorią przypływów nie chciał jej porzucić, bo stanowiła część ogólnej podstawowej koncepcji o ruchu Ziemi. Galileusz wymyślał dodatkowe wyjaśnienia, które zniekształcały prawdę (powoływał się na kształt morza, głębokość dna itp.). Dopiero Kepler zasugerował, że trzeba odwołać się do roli Księżyca. Czyli wspólnotowy charakter nauki chroni przed zniekształceniami mogącymi pochodzić od przekonań towarzyszących. Naczelne kryterium oceny teorii w nauce nie stanowią więc żadne czynniki subiektywne, w tym przyjmowane przekonania, ale dane empiryczne:

 

W ostateczności osobiste i społeczne interesy nie miały znaczenia. Obserwacje kształtowały wiedzę o pływach, jaką posiadamy dzisiaj. Już za życia Galileusza jego kolega, astronom Kepler, zasugerował, że Księżyc jest jedną z przyczyn pływów, co współcześnie stanowi część wyjaśnienia. Pokazuje to, jak wspólnotowy charakter badań naukowych eliminuje osobiste preferencje21Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 179..

 

Zatem to nie same przekonania towarzyszące, ale dogmatyczne trwanie przy ich uszczegółowieniach pomimo niezgodności z faktami może zniekształcać wiedzę naukową22Patrz Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 179.. Jeśli chodzi o Galileusza to słusznie przyjmował tezę o ruchu Ziemi, ale jej uszczegółowienie w postaci twierdzenia, że ruch ten odpowiada też za obserwowaną zmianę poziomu mórz, było błędne. Z ogólną ideą o ruchu Ziemi zgodnych jest wiele uszczegóławiających teorii wyjaśniających zjawisko pływów morskich. Sama idea ruchu Ziemi jest więc od tychże teorii niezależna, a wspólnotowy charakter nauki, za sprawą między innymi Keplera, sprawił, że nie przyczyniła się ona do zniekształcenia prawdy o tym zjawisku.

  

Dlaczego to nie jest relatywizm?

Mogłoby się wydawać, że koncepcja van der Meera jest relatywistyczna, bo pokazuje, że te same dane empiryczne – fakty − mogą być równie zgodne z zupełnie odmiennymi przekonaniami towarzyszącymi. A ponieważ to wspólnie i niezależnie stwierdzane fakty, czyli zbieżne linie danych empirycznych, decydują, jakie naukowe teorie i wyjaśnienia należy przyjąć, to nadają się do oceny tych teorii i wyjaśnień, ale nie do oceny samych przekonań towarzyszących.

Zdaniem van der Meera jego koncepcja pokazuje, że nauka jest chroniona przed relatywizmem, bo według niej istnieje coś, co pozostaje niezależne od przekonań towarzyszących. Tym czymś są fakty oraz ich wyjaśnienia. Same wyjaśnienia dają się oddzielić od przekonań towarzyszących, nie jest więc tak jak w wizji relatywistycznej, w której przyjęte z góry najogólniejsze przekonania na temat rzeczywistości determinują jej szczegółowe wyjaśnienia:

 

logicznie rzecz biorąc ‒ wyjaśnienie można oddzielić od przekonania towarzyszącego. Jest to możliwe, gdyż przekonania towarzyszące o wysokim poziomie ogólności muszą zostać uszczegółowione, aby mogły podlegać testom. Taką specyfikację uzyskuje się poprzez dodanie hipotez uszczegóławiających do przekonania towarzyszącego. Skoro hipotezy uszczegóławiające można zastąpić, to przekonania towarzyszące po prostu nie determinują wyjaśnień zjawisk przyrodniczych. To chroni przed relatywizmem naukowym, który byłby implikowany, gdyby religijne i inne przekonania towarzyszące determinowały wyjaśnienia naukowe. Różne religijne przekonania towarzyszące można uzgodnić z tymi samymi obserwacjami i wyjaśnieniami dzięki dodaniu różnych hipotez uszczegóławiających23Patrz Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 172..

 

Chrześcijańska nauka nie jest potrzebna, bo nauka nie jest ateistyczna

Najogólniejsze przekonania towarzyszące da się więc logicznie oddzielić od twierdzeń o faktach oraz teorii i wyjaśnień naukowych. Skoro tak, to dotyczy to także najogólniejszych twierdzeń dowolnych filozofii, religii czy światopoglądów, w tym chrześcijaństwa i ateizmu. Dlatego, zdaniem van der Meera, nie ma potrzeby opracowywania koncepcji nauki uprawianej po chrześcijańsku czy opartej na Biblii. Te same obserwacje i wyjaśnienia naukowe mogą być przyjmowane przez chrześcijan i niechrześcijan. W nauce mamy do czynienia ze współdziałaniem reprezentantów różnych szkół:

 

presupozycje biblijne nie determinują pewnego rodzaju nauki o unikatowej chrześcijańskiej treści. Różnica między dwoma rodzajami nauki zostaje ograniczona do przekonań towarzyszących naukowców. Wniosek ten znajduje potwierdzenie w istnieniu szkół myślenia w nauce, które żywią odmienne przekonania towarzyszące. W fizyce istnieją różne interpretacje fizyki kwantowej. W biologii gradualizm i koncepcja przerywanej równowagi reprezentują różne szkoły teorii ewolucji. W geologii uniformitaryzm i katastrofizm stanowiły różne interpretacje ziemskiej historii. Uczeni należący do różnych tradycji mają odmienne przekonania towarzyszące, ale dysponują tymi samymi obserwacjami i wyjaśnieniami. Podobnie chrześcijanie i niechrześcijanie mogą dzielić te same obserwacje i wyjaśnienia, ponieważ nauka zakorzeniona jest w obiektywnej rzeczywistości24Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 172‒173..

 

Zatem z jednej strony zakorzenienie nauki w obiektywnie istniejącej rzeczywistości i niezależność logiczna twierdzeń o faktach oraz teorii naukowych od przekonań towarzyszących sprawiają, zdaniem van der Meera, że odmienne przekonania towarzyszące przyjmowane przez naukowców nie przeszkadzają im we wspólnym dochodzeniu do tej samej prawdy.

Z drugiej strony istniejące w nauce wyjaśnienie nie musi prowadzić do określonych przekonań wyższego rzędu. Dlatego propagowanie ateizmu w imię nauki nie jest słuszne:

 

poszczególne wyjaśnienie w nauce może, ale nie musi presuponować jakiegoś poszczególnego światopoglądu lub filozofii. Niestety, złożoność związków między przekonaniami towarzyszącymi a wyjaśnieniami, jak również powiązana z nią złożoność wysiłków oddzielania ideologii od nauki zapewnia przykrywkę tym, którzy posuwają się do nadużywania teorii, by propagować ideologie. Kaznodzieje religii świeckiej, tacy jak Carl Sagan, Richard Dawkins i Daniel Dennett, nie oddają dobrej przysługi rzeczowej nauce, propagując w jej imię agresywny antychrześcijański ateizm. Chrześcijanie muszą nauczyć się dostrzegać te przypadki nadużywania nauki, jeśli nie chcą wylać dziecka nauki z kąpielą ideologii25Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 173..

 

Relacje między ogólnymi filozoficznymi przekonaniami a szczegółowymi twierdzeniami nauki są na tyle złożone, że osoby niezorientowane w tym, jak działa nauka, mogą dać się zwieść tym, którzy z nauki wyprowadzają antychrześcijańskie idee, jak robią to przedstawiciele tak zwanego nowego ateizmu (patrz sekcja Nowy ateizm). Według van der Meera wyprowadzanie ateistycznych wniosków z nauki jest logicznie nieuprawnione, bo, jego zdaniem, ze szczegółowych twierdzeń naukowych nie wynikają logicznie żadne ogólne przekonania towarzyszące w rodzaju ateizmu, materializm czy też chrześcijaństwa. Tak naprawdę nauka jest światopoglądowo neutralna.

Jeśli ktoś wykorzystuje naukę, by promować ateizm, to oznacza, że w dogmatyczny sposób traktuje ateistyczne przekonania towarzyszące. Van der Meer krytykuje też dogmatyzm przejawiający się tym, że ktoś, zakładając naturalizm filozoficzny, stara się wyjaśniać wszystko w sposób naturalistyczny, odrzucając możliwość istnienia bytów, które nie redukują się do tego, co materialne. Taki dogmatyzm prowadzi, jego zdaniem, do zniekształcenia prawdy, co można stwierdzić, rozpoznając, że taki naturalizm jest wewnętrznie sprzeczny. Wykluczając rzeczywiste istnienie poznających umysłów, przeczy możliwości poznania jakiejkolwiek prawdy. Podobnie jest z dogmatycznym empiryzmem i scjentyzmem, gdy uznają, że jedynym wiarygodnym źródłem wiedzy jest poznanie zmysłowe lub że tylko wiedza naukowa ma wartość. Te stanowiska też obalają same siebie, bo przekonania, które prezentują, nie wynikają z danych empirycznych ani nauka nie jest ich w stanie dowieść. Argumenty na rzecz scjentyzmu muszą pochodzić spoza nauki, a te na rzecz empiryzmu nie mogą odwoływać się do doświadczenia, bez popadnięcia w błędne koło26Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 182‒186..

 

Co z naturalizmem metodologicznym i neutralnością nauki?

Mogłoby się wydawać, że z punktu widzenia van der Meera naturalizm metodologiczny jest takim dogmatycznym i absolutyzującym założeniem współczesnej nauki, albowiem zawsze i w odniesieniu do wszystkich zjawisk nakazuje on poszukiwanie naturalistycznych wyjaśnień i teorii. Oczywiste jest więc, że jeśli uznać, iż chrześcijaństwo głosi twierdzenia o empirycznie rozpoznawalnym działaniu Boga w świecie, to naukowe interpretowanie faktów, dla których prawdziwe wyjaśnienie polega na odwołaniu do bezpośredniego działania Boga, będzie zniekształceniem prawdy. Na pewno mamy do czynienie z szeregiem takich faktów, które chrześcijanie tradycyjnie wyjaśniali, odwołując się do bezpośredniego działania Boga. Należą do nich stworzenie Wszechświata, wielości form życia, człowieka oraz nadnaturalne interwencje Boga w to, co dzieje się w świecie już po jego stworzeniu. Jeśli chodzi o pochodzenie Wszechświata, życia i człowieka, to współczesna nauka wyjaśnia je w sposób naturalistyczny. Stosując regułę naturalizmu metodologicznego, naturalistycznie należy wyjaśniać (lub uznać za fałszywe) wszystkie relacje o cudach zawarte w Biblii i inne znane z historii chrześcijaństwa, włącznie z tymi, które pochodzą z czasów współczesnych (jak różne objawienia czy cudowne uzdrowienia).

Zgodnie ze swoją koncepcją, że nie potrzeba żadnej nauki chrześcijańskiej, van der Meer nie widzi konieczności rezygnacji w nauce z zasady naturalizmu metodologicznego. Uważa, że odwołania do Boga w wyjaśnieniach naukowych są nieuprawnione:

 

W nauce niedopuszczalne są nie tylko przekonania towarzyszące funkcjonujące dogmatycznie. Bóg również nie może stanowić elementu wyjaśnień naukowych. Jest tak po części dlatego, że twierdzenie, zgodnie z którym Bóg stworzył na przykład wulkany, choć prawdziwe, nie wyjaśniałoby, gdzie wulkany się znajdują lub dlaczego wybuchają. Cel wyjaśnień naukowych jest ograniczony ‒ poszukiwanie przyczyn materialnych na podstawie doświadczenia ‒ a Bóg po prostu nie jest materialną przyczyną, gdyż byłby wówczas stworzeniem. Tymczasem Bóg jest Stwórcą wszystkich przyczyn materialnych. Naukowiec jest więc jak rolnik, o którym mowa w Iz 28,23−29, dla którego uczenie się z doświadczenia jest tym samym, co otrzymywanie wiedzy od Pana. Co więcej, gdyby Bóg był elementem wyjaśnienia, oznaczałoby to, że byłby traktowany jako zmienna, którą eksperymentator może manipulować. Takie potraktowanie Boga byłoby w moim przekonaniu bluźnierstwem, a tym samym byłoby absolutnie niemożliwe do przyjęcia z perspektywy chrześcijańskiej. Wreszcie, czyż wyjaśnianie materialnych zjawisk za pomocą materialnych przyczyn nie jest właściwe, skoro Bóg stworzył je z materii?27Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 180‒181.

 

Nauka nie może, zdaniem van der Meera, zrezygnować z naturalizmu metodologicznego, bo jej celem jest poszukiwanie materialnych przyczyn dla zjawisk. Ten cen nauki nie kłóci się zaś w jego opinii z chrześcijaństwem, bo przyjmuje on pewną określoną teorię teologiczną: Bóg jest stwórcą wszystkich materialnych przyczyn i byłoby bluźnierstwem przywoływanie Go w wyjaśnianiu naukowym jako jednej z nich. Skoro Bóg stworzył wszystkie materialne przyczyny, to wyjaśnianie materialnych zjawisk odwołaniem do tych przyczyn wydaje się właściwe, a nawet − zdaniem van der Meera − konieczne, patrząc z perspektywy chrześcijańskiej.

Van der Meer uzasadnia więc stosowanie w nauce zasady naturalizmu metodologicznego ogólnym przekonaniem o tym, jak Bóg działania w świecie. Wyklucza on koncepcję specjalnego, bezpośredniego działania Boga. Wszystkie zjawiska, które mogą być przedmiotem badań naukowych, mają, w jego ujęciu, adekwatne naturalistyczne wyjaśnienie. Przyjmuje on zatem pewną szczególną wersję teizmu chrześcijańskiego w odniesieniu do kwestii działania Boga w świecie. Stwierdzenie, że Bóg działa tak, iż jest stwórcą świata materialnego i nigdy nie ingeruje w niego w sposób specjalny czy bezpośredni, to uszczegółowienie ogólnego twierdzenia teizmu o istnieniu Boga, stwórcy Wszechświata. Z tym, że Bóg ani żaden byt nadnaturalny nie działa w świecie, zgodzą się też metafizyczni naturaliści. Koncepcja funkcjonowania przyrody, jaką proponuje van der Meer, jest więc dość zbliżona do naturalizmu metafizycznego.

 

Czy koncepcja van der Meera jest tożsama z naturalizmem metafizycznym i scjentyzmem?

Skoro van der Meer nie zgadza się, by w wyjaśnieniach naukowych odwoływać się do specjalnego działania Boga, i popiera stosowanie naturalizmu metodologicznego w nauce, to czy jego koncepcja rzeczywistości i nauki nie jest zgodna z naturalizmem filozoficznym i scjentyzmem? Problem z naturalizmem pojawia się według niego wtedy, gdy naturalizm staje się ideologią, która wbrew faktom nie uwzględnia różnych poziomów czy rodzajów bytów, na przykład od bytów materialnych nie odróżnia bytów umysłowych zdolnych do poznawania, i których procesy poznawcze nie redukują się do fizykalnych związków przyczynowych. Van der Meer nie jest więc w przeciwieństwie do naturalizmu monistą materialistycznym. Wcześniej pisaliśmy, że tak rozszerzony naturalizm uznaje on za nie do utrzymania. Twierdzi również, że chrześcijanin ma powody, by nie traktować nauki jako jedynego źródła wiedzy i dostrzegać jej ograniczenia28Patrz Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 186.. Nie jest zatem scjentystą.

 

Co chrześcijanin ma zrobić, gdy nauka jest niezgodna z jego wiarą?

Czy biorąc pod uwagę czysto naturalistyczne wyjaśnienia naukowe wszystkich zjawisk badanych przez naukę, chrześcijanin, zdaniem van der Meera, powinien wbrew naukowym twierdzeniom trwać przy przekonaniach towarzyszących z nimi niezgodnych, czy powinien zmieniać nawet te najbardziej dla chrześcijaństwa fundamentalne przekonania? Van der Meer uważa sam ten problem za pozorny. Po pierwsze opiera się on na fałszywym założeniu o logicznym związku teistycznych przekonań towarzyszących z tym, co twierdzi nauka. W rzeczywistości ten związek jest dość luźny i twierdzenia naukowe nie przeczą ani nie potwierdzają najogólniejszych przekonań teizmu. Po drugie, błędnie przyjmuje się tu, że wiara religijna opiera się na tym, czego może dostarczać nauka, czyli na danych empirycznych i teoriach dotyczących funkcjonowania przyrody. W rzeczywistości podstawą wiary jest osobista relacja z Bogiem:

 

Obie powyższe implikacje są błędne, ponieważ nie odróżniają ograniczonej funkcji przekonań towarzyszących w rozumowaniu naukowym od związku z osobą ‒ w tym wypadku z osobą Jezusa Chrystusa. To oczywiście prawda, że chrześcijanin może utracić wiarę. Powodem tego niemal zawsze są jednak osobiste doświadczenia. Każdy osobowy związek ma znacznie szerszą podstawę niż racjonalne zobowiązanie wobec przekonania towarzyszącego, mimo że to ostatnie stanowi część tej podstawy. Chrześcijańskie przekonanie towarzyszące, na przykład to, że Bóg jest Stwórcą wszystkiego, co istnieje, ma tę szerszą podstawę, ponieważ jest wbudowane w taki osobowy związek29Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 180..

 

Jeśli ktoś traci wiarę w wyniku zderzenia swoich przekonań religijnych z tym, co mówi nauka, to oznacza, według van der Meera, że redukuje osobową relację z Bogiem do związku czysto racjonalnego:

 

Czasem potrzeba ponownego rozważenia specyficznie chrześcijańskiego przekonania towarzyszącego może jednak prowadzić do utraty wiary. Powodem tego może być opuszczenie pola gry między osobistym związkiem z Jezusem Chrystusem a przekonaniami towarzyszącymi, które funkcjonują w nauce. Skutkuje to zredukowaniem związku personalnego do związku czysto racjonalnego. Problem leży wówczas w tym zredukowanym związku, nie zaś w nauce30Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 180..

 

 

To, co głosi nauka, zdaniem van der Meera, nie stanowi problemu, jeśli chodzi o osobistą relację z Bogiem. To właśnie ta relacja jest istotą wiary chrześcijańskiej, a nie szczegółowe przekonania o specjalnym, empirycznie rozpoznawalnym działaniu Boga w świecie. Nauka ma kontakt z obiektywnie istniejącą rzeczywistością, o czym przekonują nas jej sukcesy. Jeśli pojawia się w niej coś, co trudno pogodzić z wiarą, chrześcijanin nie musi jednak rezygnować z wiary. Powinien pamiętać, że nauka nie jest jedynym źródłem wartościowej wiedzy, więc wrażenie konfliktu może się brać z niedostrzegania jej ograniczeń:

 

Praktyczny sukces nauk przyrodniczych upewnia nas, że naukowcy mają kontakt z rzeczywistością oraz że ich wyjaśnienia i teorie niełatwo dają się zniekształcić przez ich przekonania towarzyszące. Chrześcijanie interpretują ten stan rzeczy jako rezultat obiektywnie istniejącej stworzonej rzeczywistości, która stawia opór zniekształceniom. Nikt nie jest w stanie uciec przed siłą tej rzeczywistości. Znaczy to, że chrześcijanie mogą współpracować z niechrześcijanami w ramach nauki. Gdy dochodzi do konfliktu między przekonaniami towarzyszącymi, mogą odwołać się do ograniczeń nałożonych przez obiektywną rzeczywistość na wiedzę naukową i/lub do ograniczeń samej wiedzy naukowej31Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 188..

 

Osoby wierzące i niewierzące mogą zatem wspólnie uprawiać naukę i nie potrzeba żadnej nauki teistycznej czy chrześcijańskiej, bo w zakresie tego, co jest ona kompetentna stwierdzić na temat rzeczywistości przyrodniczej, nie ma niczego, co kłóci się z teizmem chrześcijańskim.

 

Zakończenie

Przekonanie van der Meera o braku konfliktu między nauką opartą na naturalizmie a teizmem chrześcijańskim opiera się głównie na jego idei niezależności najogólniejszych przekonań towarzyszących od tego, co nauka jest w stanie kompetentnie ustalić, oraz na jego koncepcji roli Boga w świecie. Najbardziej ogólne przekonania towarzyszące van der Meer uznaje za logicznie niezależne od ustaleń nauki. Ta niezależność ma być obustronna. Jeśli chodzi o Boga, to filozof ten uznaje, że jest On stwórcą wszystkich przyczyn i nigdy nie działa w świecie w sposób bezpośredni. To dość nieortodoksyjny i raczej kontrowersyjny z punktu widzenia teizmu chrześcijańskiego pogląd na temat działania Boga w świecie. Wydaje się, że wbrew deklaracjom van der Meera, nie udaje mu się przedstawić koncepcji nauki neutralnej względem religii. Postulowana neutralność wymaga odejścia od przekonań kluczowych dla chrześcijaństwa o bezpośrednim oraz empirycznie rozpoznawalnym działaniu Boga w świecie. Dla wielu teistów chrześcijańskich to dość wysoka cena.

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Jitse M. van der Meer, Przekonania towarzyszące, ideologia i nauka, „Filozoficzne Aspekty Genezy” 2016, t. 13, s. 156 [153‒194]; http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/images/FAG/2016.t.13/art.04.pdf [dostęp 10.09.2020.].
  • 2 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 157.
  • 3 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 157.
  • 4 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 158.
  • 5 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 159.
  • 6 Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 159.
  • 7 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 159.
  • 8 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 161.
  • 9 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 174.
  • 10 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 175‒176.
  • 11 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 166.
  • 12 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 168.
  • 13 Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 167.
  • 14 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 168.
  • 15 Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 168‒169.
  • 16 Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 170.
  • 17 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 170.
  • 18 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 171.
  • 19 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 177.
  • 20 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 178.
  • 21 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 179.
  • 22 Patrz Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 179.
  • 23 Patrz Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 172.
  • 24 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 172‒173.
  • 25 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 173.
  • 26 Patrz van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 182‒186.
  • 27 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 180‒181.
  • 28 Patrz Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 186.
  • 29 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 180.
  • 30 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 180.
  • 31 Van der Meer, Przekonania towarzyszące…, s. 188.

Nota bibliograficzna:

Jitse M. van der Meer, Przekonania towarzyszące, ideologia i nauka, „Filozoficzne Aspekty Genezy” 2016, t. 13, s. 156 [153‒194]; http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/images/FAG/2016.t.13/art.04.pdf [dostęp 10.09.2020r.].