Antony Flew – solą w oku ateistów. Część I: Szok i jego przyczyna

Redakcja Contra Gentiles

W niniejszej sekcji prezentujemy osoby, które wzięły rozbrat z ateizmem. Są to naukowcy ‒ przyrodnicy, filozofowie, znawcy literatury i inni. Łączy ich to, że w pewnym momencie uznali, że argumenty za wiarą są silniejsze niż za niewiarą. Intelektualiści ci nie pasują do obrazu, który promują dziś wojujący ateiści, tacy jak Richard Dawkins, Christopher Hitchens czy Sam Harris. Osoby wierzące przedstawiają oni jako bezmyślne, oporne na racjonalne argumenty ofiary religijnej indoktrynacji, która odbywała się w dzieciństwie. Bohaterowie naszej sekcji zadają kłam tej karykaturze religijności.

Antony Flew (1923‒2010) nie nawrócił się na chrześcijaństwo, a przyjął stanowisko w sprawie istnienia Boga zbliżone do koncepcji Arystotelesa. Bóg, którego istnienie uznał Flew, nie ingeruje cudownie w to, co dzieje się w świecie, ale istnieje poza tym światem i jest źródłem ogólnego porządku przyrodniczego, praw przyrody, racjonalnego uporządkowania świata. Flew nie uznawał jednak religii, w tym chrześcijaństwa, za sentymentalny nonsens, z którym nie można podjąć racjonalnej polemiki. Przez wiele lat taką polemikę prowadził, a w książce, w której opisuje swoje odejście od ateizmu, umieszczony jest też dodatek poświęcony temu, „czy w dziejach ludzkości w jakikolwiek sposób objawił się Bóg, ze szczególnym uwzględnieniem twierdzeń na temat Jezusa z Nazaretu”1Antony Flew, Wprowadzenie, w: Antony Flew, Roy Abraham Varghese, Bóg istnieje. Dlaczego najsłynniejszy ateista zmienił swój światopogląd?, tłum. Robert.... Argumenty w tej sprawie przedstawił Nicholas Thomas Wright, anglikański badacz Nowego Testamentu, biskup Durham. Zaprezentował on swoją „ocenę świadectw historycznych, na których teiści chrześcijańscy opierają wiarę w Chrystusa”2Flew, Wprowadzenie…, s. 29. Flew nie uważał tych argumentów za nonsens, wyraz nieliczenia się z rozumem i faktami. Jak pisał: „Muszę przyznać, że argumenty biskupa Wrighta uważam za nieporównanie najlepsze racje na rzecz przyjęcia wiary chrześcijańskiej, z jakimi się w ogóle zetknąłem”3Flew, Wprowadzenie…, s. 29‒30.

 

Szok

Odrzucenie ateizmu przez Flew wywołało niebywały szok w ateistycznej społeczności. Dlaczego? Otóż Flew był zawodowym filozofem, jako znawca tematu przez kilka dziesięcioleci dostarczał argumentów na rzecz ateizmu. Był ikoną współczesnego ateizmu. Zerwanie Flew z poglądem zaprzeczającym istnieniu Boga stało się głośną sprawą w światowych mediach. Roy Abraham Varghese, współorganizujący sympozjum oraz nagranie, na którym Flew ogłosił zmianę swoich przekonań, następująco przedstawił reakcję mediów:

 

„Słynny ateista uwierzył w Boga. Jeden z czołowych ateistów świata wierzy teraz w Boga, powołując się na argumenty o charakterze zasadniczo naukowym”. Pod takim nagłówkiem 9 grudnia 2004 roku agencja Associated Press podała wiadomość, w której pisano: „Brytyjski profesor filozofii, będący od ponad pięćdziesięciu lat jednym z czołowych orędowników ateizmu, zmienił front. Obecnie wierzy w Boga, opierając się na argumentach o charakterze zasadniczo naukowym, i mówi o tym w ogłoszonym w czwartek nagraniu wideo”. Wiadomość ta niemal od razu stała się wydarzeniem medialnym, była powtarzana i komentowana w radiu, w telewizji, w gazetach i na stronach internetowych na całym świecie. Sprawa nabrała takiego rozgłosu, że AP wydała jeszcze dwa komunikaty nawiązujące do pierwszej wiadomości. Bohaterem tej depeszy i większości późniejszych spekulacji był profesor Antony Flew, autor ponad trzydziestu akademickich publikacji filozoficznych, które przez pół wieku pomagały kształtować program ateizmu4Roy Abraham Varghese, Przedmowa, w: Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 7 [7‒26]..

 

Flew swoje zapatrywanie na kwestię Boga przedstawił w książce napisanej wspólnie z Royem Abrahamem Varghese zatytułowanej Bóg istnieje. Właśnie głównie z tej publikacji korzystamy, by przedstawić zmianę światopoglądu, która dokonała się u Flew. Dla niektórych odejście Flew od ateizmu było tak wielkim szokiem, że twierdzili, iż to nie on napisał Bóg istnieje. Flew jednak oficjalnie ogłosił, że książka prezentuje jego stanowisko5Patrz  Wikipedia, Antony Flew (hasło), https://pl.wikipedia.org/wiki/Antony_Flew [dostęp 12 VI 2020]..

 

Dawkins w szoku: problem z intelektualną rzetelnością

Dla poziomu prezentowanego przez nowych ateistów symptomatyczna była reakcja Richarda Dawkinsa. Varghese zwraca uwagę na pogardę i nieuczciwą z punktu widzenia logiki argumentację wymierzoną w osobę Flew zamiast przeciw jego przesłankom. Varghese pisał o wzmiance, którą Dawkins umieścił w swojej wiodącej antyreligijnej publikacji, w Bogu urojonym:

 

Otóż stwierdziwszy, że Bertrand Russell „był ateistą aż do przesady bezstronnym, nazbyt gotowym uznać za złudne każde przekonanie, jeżeli właśnie tego wydaje się wymagać logika”, dodaje w przypisie: „bodaj z czymś podobnym mieliśmy do czynienia niedawno w przypadku przesadnie nagłośnionej apostazji filozofa Antony’ego Flew, który w podeszłym już wieku oznajmił, że nawrócił się na wiarę w pewnego rodzaju bóstwo (co natychmiast rozpętało w Internecie prawdziwe szaleństwo gorliwego naśladownictwa). Jednak Russell był wielkim filozofem. Russell dostał Nobla”. Infantylna uszczypliwość porównania z „wielkim filozofem” Russellem i pogardliwe nawiązanie do „podeszłego wieku” Flew były do przewidzenia w adresowanej do oświeconych filipice Dawkinsa6Varghese, Przedmowa…, s. 19‒20..

 

Argument Dawkinsa z „podeszłego wieku” (o ile w ogóle zasługuje na to miano) jest szczególnie nieprzyjemną wersją nieuprawnionej argumentacji ad hominem, na którą nie ma miejsca w dyskursie cywilizowanym. Autentyczny myśliciel ocenia argumenty i wagę dowodów bez względu na rasę, płeć lub wiek tego, kto je przedstawia7Varghese, Przedmowa…, s. 24. Mówiąc o „argumentacji ad hominem”, Varghese ma na myśli niepoprawny i nieuczciwy z punktu widzenia....

 

W rzetelnej dyskusji liczą się prawdziwość twierdzeń, siła przesłanek oraz relacje logiczne między przesłankami a wnioskiem, a nie cechy osoby, która przyjmuje dane twierdzenia. Nawet jeśli ktoś jest pijakiem i gwałcicielem, ale uważa, że 2 + 2 = 4, to nie znaczy przecież, że jego przekonanie w sprawie tego równania jest fałszywe czy wątpliwe. Uleganie argumentom, że osoba wypowiadająca opinię jest taka czy inna, świadczy o intelektualnej słabości, a ich używanie stanowi wyraz albo intelektualnych niedoborów (jeśli ktoś nie orientuje się w regułach prowadzenia dyskusji), albo braku uczciwości intelektualnej. Problem z rzetelnością i intelektualną uczciwością w przedstawianiu osób wierzących często pojawia się u nowych ateistów (w tej sprawie patrz „Kiedyś byłem ateistą, ale…” – argument, który szczególnie boli wojujących ateistów).

Flew odniósł się do pomówień Dawkinsa o intelektualną niezborność spowodowaną starością oraz do wypowiedzi tych osób, które jego „nawrócenie” uznawały za motywowane lękiem przed zbliżającą się śmiercią. Flew oświadczył, że dalej nie wierzy w życie pozagrobowe:

 

Kiedy media i wszechobecny Internet rozpowszechniły wiadomość o tym, że zmieniłem poglądy, niektórzy dyskutanci natychmiast uznali, że pewną rolę w tym „nawróceniu” odegrał mój podeszły wiek. Twierdzi się, że strach jest potężnym czynnikiem ogniskującym myślenie, wobec czego ci krytycy doszli do wniosku, że bliska perspektywa przejścia do życia pozagrobowego wywołała we mnie coś w rodzaju nawrócenia na łożu śmierci. Nie mam wątpliwości, że ludzie ci nie znają ani moich pism na temat nieistnienia życia pozagrobowego, ani moich obecnych poglądów w tej sprawie. Przez przeszło pół wieku odrzucałem nie tylko istnienie Boga, lecz również istnienie życia pozagrobowego. […] [życie pozagrobowe] to jedna z tych kwestii, w których nie zmieniłem zdania. Nie mając szczególnego objawienia, co jest możliwością, którą w tej książce dobrze zarysował N.T. Wright, nie wierzę, że „przeżyję” śmierć8Flew, Wprowadzenie…, s. 28..

 

Jak się okazuje, uznanie, że Bóg istnieje, dla samego Flew było zaskoczeniem. Przy okazji stwierdzał on, że brak zainteresowania kwestią istnienia Boga uważa za nierozsądne:

 

moje długotrwałe zainteresowanie religią wiązało się wyłącznie z wymogami rozsądku, moralności lub zwykłej ciekawości. O rozsądku mówię dlatego, że jeżeli istnieje Bóg lub bogowie, którzy angażują się w sprawy ludzi, wówczas niedbanie o to, aby w możliwie wielkim stopniu zapewniać sobie ich przychylność, byłoby szalonym brakiem rozsądku. Owo zainteresowanie nazywam zaś moralnym, ponieważ życzyłbym sobie odkrycia tego, co Matthew Arnold nazwał „wiekuistym nie my, które jest źródłem prawości”. Istotna jest również ciekawość, ponieważ każdy człowiek o temperamencie naukowym z pewnością pragnie ustalić, co w ogóle można wiedzieć o tych sprawach. Mimo wszystko bodaj nikt nie jest bardziej niż ja zdumiony tym, że moje badania na temat Boga przywiodły mnie w końcu od odrzucenia do odkrycia Go9Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 56..

 

Poniżej bardziej szczegółowo przyglądamy się, jak to się stało, że Flew został ateistą, a w Antony Flew – solą w oku ateistów. Część II: Idea Boga i argumenty na rzecz wiary zajmujemy się jego późniejszą argumentacją na rzecz istnienia Boga.

 

Flew wierzący za młodu, ale…

Antony Flew wychowywał się w rodzinie religijnej. Jego ojciec był duchownym Kościoła metodystycznego. Uczył w Cambridge na wydziale studiów nad Nowym Testamentem w metodystycznym kolegium teologicznym. Został nawet rektorem tej uczelni. Działał także na arenie międzynarodowej. Antonyʼego posłano właśnie do szkoły z internatem związanej z Kościołem metodystycznym, przeznaczonej do kształcenia synów kaznodziejów tego Kościoła. Jak wspominał, wstąpił tam „jako szczery i sumienny, chociaż nie gorliwy, chrześcijanin”10Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 36.. Zresztą w całym swym dzieciństwie nie znajdował nic, co by wskazywało na jego późniejsze odejście od wiary: „Trudno byłoby mi znaleźć w moim dzieciństwie jakiekolwiek konkretne zapowiedzi moich późniejszych przekonań ateistycznych”11Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 36.

 

Niemniej ciężko byłoby uznać go za żarliwego chrześcijanina. Obrzędy religijne traktował jako uciążliwość, a bardziej od pism religijnych interesowały go książki o nauce, historii i polityce:

 

Nigdy nie rozumiałem sensu obrzędów religijnych, a byłem o wiele za mało muzykalny, aby cieszyć się śpiewaniem hymnów lub choćby w nim uczestniczyć. Literatury religijnej nigdy nie czytałem z takim niepohamowanym zapałem, z jakim pochłaniałem książki traktujące o polityce, historii, nauce ‒ i właściwie niemal z wszystkich innych dziedzin. Chodzenie do kaplicy lub kościoła, odmawianie modlitw i wszystkie pozostałe obrzędy religijne były dla mnie sprawą mniej lub bardziej uciążliwego obowiązku. Nigdy nie odczułem najmniejszego pragnienia, aby zjednoczyć się z Bogiem12Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 36..

 

Flew stwierdził, że sam nie wie, czy młodzieńczy brak zapału do spraw religii stanowił u niego przyczynę czy skutek, jeśli chodzi o utratę wiary, ale w każdym razie, gdy kończył szkołę, był już niewierzący13Patrz Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 37..

Antony odziedziczył jednak po ojcu zapał poznawczy i umiejętność krytycznego podejścia, polegającego na „wyszukiwaniu i kontekstowym badaniu wszelkich istotnych informacji na dany temat”14Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 37., tyle że badania te doprowadziły go do odejścia od wiary.

 

Problem zła

Flew wspominał, że problem zła był jedną z racji jego młodzieńczego odejścia od wiary. W latach poprzedzających II wojnę światową miał on okazję przebywać w Niemczech, gdzie zetknął się z usankcjonowaną przez państwo nienawiścią wobec Żydów. Jak wspominał, doświadczenia te „zaszczepiły mi na całe życie wyczulenie na bliźniacze zło antysemityzmu i totalitaryzmu”15Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 40.. Wiązały się też z kwestią Boga: „w moich oczach, podobnie jak w oczach wielu innych, stawiały pod wielkim znakiem zapytania istnienie wszechmocnego Boga miłości”16Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 40..

Antony Flew wspominał, że w ostatniej klasie regularnie spierał się z kolegami, „utrzymując, że idea Boga, który jest zarazem wszechmocny i doskonale dobry, kłóci się z namacalnymi przejawami zła i niedoskonałości w świecie”17Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 42.. Problem zła istniejącego w świecie sprawił, że w wieku nastoletnim był już niewierzący: „Tak czy inaczej, nim skończyłem piętnaście lat, odrzuciłem twierdzenie, że Wszechświat został stworzony przez nieskończenie dobrego i wszechmocnego Boga”18Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 42..

Już jako dojrzały ateista i uznany zawodowy filozof Flew doszedł do wniosku, że argumenty, które w młodości skłoniły go do przyjęcia ateizmu, nie są wystarczające:

 

Racje te wypływały z dwóch przeświadczeń, które po latach uznałem za przejawy „dogmatyzmu młodości”, a mianowicie z przekonania, że (1) problem zła jest rozstrzygającym dowodem przeciwko istnieniu nieskończenie dobrego i wszechmocnego Boga, i z przekonania, że (2) „obrona odwołująca się do wolnej woli człowieka” nie uwalnia Stwórcy od brzemienia odpowiedzialności za oczywiste zło tkwiące w stworzeniu. Jednak od czasów szkolnych o wiele bardziej niż konsekwencje ateistyczne interesowały mnie racje przemawiające na ich rzecz albo przeciwko nim19Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 69..

 

Kariera

Flew szybko dał się poznać jako osoba o nieprzeciętnych walorach intelektualnych. Gdy w 1947 roku złożył egzamin dyplomowy w Oksfordzie, okazało się, że osiągnął najwyższy wynik. Wtedy właśnie postanowił zająć się filozofią. Podczas magisterskich studiów filozoficznych w Oksfordzie jego opiekunem na studiach był Gilbert Ryle, jeden z czołowych ateistycznych filozofów. Kariera naukowa Flew świadczy, jak był ceniony w środowisku filozoficznym. Jeszcze podczas studiów w Oksfordzie uczył w kolegium męskim Christ College. W roku 1950 został wykładowcą filozofii moralności na Uniwersytecie w Aberdeen w Szkocji. W 1954 roku objął katedrę filozofii w University College of North Staffordshire, przekształconego później w Uniwersytet Keele. W latach 1970‒1971 był profesorem wizytującym w Stanach Zjednoczonych. Z końcem 1971 roku odszedł z Uniwersytetu Keele i w 1972 roku przeniósł się na Uniwersytet w Calgary w Kanadzie. W marcu 1973 roku przeszedł na Uniwersytet w Reading, gdzie został do końca 1982 roku. Przez semestr każdego roku wykładał też na Uniwersytecie York w Toronto. Zrezygnował jednak z pracy w Toronto i przyjął zaproszenie od Ośrodka Filozofii i Polityki Społecznej Uniwersytetu Stanu Ohio w Bowling Green. Tam pracował przez trzy lata jako Distinguished Research Fellow.

 

Czy twierdzenia teologiczne mają sens?

W Oksfordzkim Klubie Sokratejskim w roku 1950 (w czasie, kiedy przewodził mu Clive Staples Lewis) Flew wygłosił referat Teologia i falsyfikacja. Wspominał, że była to pierwsza poważna próba zajęcia się kwestią Boga. Tekst został później opublikowany i wywołał ożywioną dyskusję, na czym Flew przede wszystkim zależało. Pod wpływem niektórych argumentów, które się w niej pojawiły, Flew modyfikował swoje stanowisko, w myśl maksymy, by podążać za „świadectwami, dokądkolwiek prowadzą”. Główna idea tego tekstu sprowadza się do konstatacji, że twierdzenia teologiczne mają problem z sensownością poznawczą. Aby dane twierdzenie było sensowne, muszą być określone warunki, których spełnienie będzie oznaczać, że twierdzenie należy przyjąć jako prawdzie; a jeśli nie zostaną spełnione, to będzie oznaczać, że twierdzenie należy odrzucić. W tekście (Zawodne) sposoby odróżniania nauki od nienauki. Lepszych brak opisujemy (znane i powszechnie przyjmowane w czasie, gdy Flew przedstawiał swój referat) kryteria odróżniania sensu od bezsensu, uznane przez logicznych pozytywistów. Były to kryteria empirycznej weryfikowalności i konfirmowalności. Najogólniej mówiąc, zgodnie z nimi sensowne są te twierdzenia, których prawdziwość można udowodnić lub przynajmniej z odpowiednim prawdopodobieństwem wykazać na podstawie doświadczenia. Problemy tych kryteriów omawiamy dokładniej we wspomnianym tekście. Tu natomiast wskazujemy, że na ich podstawie logiczni pozytywiści uznawali za bezsensowne twierdzenia teologiczne mówiące o Bogu, bo samo twierdzenie „Bóg istnieje” nie spełnia wskazanych kryteriów. Problem polegał jednak na tym, że nie spełniały ich też twierdzenia, jakimi są prawa i teorie naukowe, które według nich powinny być jak najbardziej sensowne. Kryterium, do którego odwołuje się Flew, czyli falsyfikowalność, uznaje za twierdzenia sensowne tylko te, które coś wykluczają ‒ o falsyfikowalności również piszemy szerzej w (Zawodne) sposoby odróżniania nauki od nienauki. Lepszych brak. Jeśli na przykład weźmiemy twierdzenie „Jan jest bardzo dobrym studentem”, to jest ono sensowne dlatego, że wiadomo, jakie zdarzenia wyklucza (między innymi wyklucza to, by Jan otrzymał ocenę niedostateczną z któregokolwiek egzaminu bądź miał trudności z zaliczeniem sesji). Flew następująco wyłożył, co chciał powiedzieć w swoim artykule:

 

Główny zamysł Teologii a falsyfikacji polega na wyjaśnieniu natury twierdzeń wysuwanych przez wyznawców religii. Pytałem, czy liczne zastrzeżenia, jakimi opatruje się wypowiedzi teologiczne, w rezultacie nie odbierają im całkowicie znaczenia. Kiedy coś się twierdzi, twierdzenie to ma sens tylko wtedy, gdy pewne rzeczy wyklucza. Na przykład twierdzenie, że Ziemia jest kulą, przeczy możliwości, że jest płaska. A choć Ziemia może wydawać się płaska, tę pozorną sprzeczność można wyjaśnić wielkimi rozmiarami Ziemi, punktem widzenia, z którego ją oglądamy, i tak dalej. Jeżeli więc doda się odpowiednie zastrzeżenia, twierdzenie o kulistości Ziemi można pogodzić ze zjawiskami, które wydają się mu zaprzeczać. Kiedy jednak zjawisk niezgodnych i związanych z nimi zastrzeżeń stale przybywa, wtedy podejrzane staje się samo twierdzenie.

 

Jeżeli mówimy, że Bóg nas kocha, to musimy zapytać, jakie zjawiska to twierdzenie wyklucza. Oczywiście istnienie bólu i cierpienia stawia pod znakiem zapytania prawdziwość tego twierdzenia. Teiści zapewniają nas, że zjawiska te można pogodzić z istnieniem i miłością Boga za pomocą odpowiednich zastrzeżeń. Wobec tego powstaje jednak pytanie, dlaczego nie powinniśmy po prostu wyciągnąć wniosku, że Bóg nas nie kocha. Odnosimy wrażenie, że teiści w ogóle nie dopuszczają możliwości, aby jakiekolwiek zjawisko świadczyło przeciwko twierdzeniu, że Bóg nas kocha. Znaczyłoby to, że również nic nie świadczy na jego rzecz. W rezultacie twierdzenie to staje się puste. Doszedłem do wniosku, że „wspaniałą i śmiałą hipotezę można zabić na raty, uśmiercając ją przez tysiące zastrzeżeń”20Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 70‒71..

 

Wielu czytelników odebrało artykuł jako głoszący, że twierdzenia religijne są bezsensowne. Sam Flew jednak zaprzeczał, że zgadza się z poglądem, iż religijne przekonania są pozbawione sensu. Jak pisał: „Nie twierdziłem, że zdania religii są bezsensowne. Jedynie wzywałem wyznawców religii do wyjaśnienia, jak należy rozumieć ich twierdzenia, zwłaszcza w obliczu niezgodnych z nimi danych”21Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 71.. Flew wyraźnie chciał jednak wykazać, że szczegółowe twierdzenie teologiczne, że Bóg nas kocha, wydaje się pozbawione sensu, skoro nie ma takiego horroru, takiego cierpienia i takiego zła obserwowanego w świecie, które skłoniłoby teologów do zmiany zdania na temat Boga. Jego artykuł wywołał falę dyskusji i Flew sam przyznał, że w jej wyniku zmienił niektóre ze swych przekonań. Zgodził się z jednym z krytyków, że „teologowie nie przeczą, iż fakt występowania cierpienia przemawia przeciwko twierdzeniu, że Bóg kocha ludzkość, […] właśnie ten fakt jest źródłem teologicznego problemu zła”22Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 75.. Flew uznał więc, że zmagania się teologów z problemem zła świadczą o tym, iż teologia wcale nie uznaje, że cokolwiek się wydarza w świecie, jest zgodne z twierdzeniem o Boskiej miłości. Wielowiekowe zmagania teologów i prezentowanie różnych propozycji wyjaśnień świadczą o tym, że teologia jest jednak wrażliwa na dane empiryczne.

 

Klasyk ateizmu

Jedną z dwóch głównych pozycji, w której Flew atakował teizm chrześcijański, jest książka God and Philosophy (1966). Wyłożył w niej „metodyczną argumentację na rzecz ateizmu”23Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 76.. Zajął się takimi problemami, jak „spójność, stosowalność i prawomocność samego pojęcia Boga”, i wykazywał, że pojęcie Boga jest niejasne i nieprawomocne ze względu na problem identyfikacji:

 

Identyfikacja i jednostkowienie polegają na wybraniu pewnego uzgodnionego, rozpoznanego i stałego przedmiotu rozważań. Jednak nie jest wcale oczywiste, w jaki sposób można by zidentyfikować tę tak wyjątkową substancję jak Bóg Mojżesza jako oddzielną i odrębną od całego Wszechświata „stworzonego”. I jaki sens, jeżeli w ogóle jakiś, można przypisać stanowczemu twierdzeniu, że ten Byt trwa zawsze jeden i taki sam, a zarazem oddziałuje bądź to w czasie, bądź też ‒ co jeszcze bardziej zagadkowe ‒ w jakiś sposób „poza” czasem? Dopóki nie mamy autentycznego, spójnego i stosowalnego pojęcia, dopóty nie da się w należytym sensie zapytać o istnienie bytu odpowiadającego temu pojęciu. Inaczej mówiąc, roztrząsania racji na rzecz wiary, że istnieje określonego rodzaju Bóg, nie można zacząć, nim nie ustalimy, jak mamy identyfikować Boga, o którym zamierzamy debatować. Tym bardziej nie da się zrozumieć, jak można by identyfikować ponownie takie samo indywiduum w późniejszym czasie. To znaczy, na przykład, jak można by pierwotnie i ponownie identyfikować „osobę pozbawioną ciała (czyli będącą duchem) i wszechobecną” ‒ a więc jak coś takiego można by uznać za możliwy podmiot rozmaitych określeń?24Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 78.

 

Zdaniem Flew, biorąc pod uwagę cechy, które przypisuje się Bogu, trudno powiedzieć, jak odróżnić Boga od nie-Boga, jak rozpoznać, że dany byt jest Bogiem, że w dwóch różnych momentach mamy do czynienia z tym samym boskim bytem. Pojęcie bezcielesnej osoby wydaje się niespójne i prowadzi do problemu identyfikacji. Normalnie mamy kontakt z istotami osobowymi, które są bytami cielesnymi. Ta cielesność pozwala nam łatwo odróżniać jedną osobę od drugiej oraz stwierdzać, czy w różnych momentach mamy do czynienia z tą samą czy inną osobą, naszymi zmysłami postrzegamy bowiem to samo lub różne ciała. Bóg rozumiany jako byt duchowy, zmysłowo niepostrzegalny, nie może być w ten sposób identyfikowany. Flew uznał, że w ogóle nie daje się On identyfikować. Jeśli nie jesteśmy w stanie podać spójnej, sensownej definicji Boga, która pozwoli nam odróżnić Boga od nie-Boga, czyli Go identyfikować, to trudno w ogóle zacząć dyskusję o tym, czy taki byt istnieje.

Flew dowodził też, że „argumenty na rzecz istnienia Boga odwołujące się do zamysłu, porządku kosmicznego i moralności są niewiążące” oraz „że rozumowanie, którego przesłanką jest konkretne doświadczenie religijne, a wnioskiem istnienie transcendentnego bóstwa, nie może być poprawne”25Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 78‒79..

Dziesięć lat później Flew opublikował The Presumption of Atheism (1976) (w Stanach Zjednoczonych książka ta została zatytułowana God, Freedom and Immortality), co można przetłumaczyć jako „domniemanie ateizmu”. Flew argumentował na rzecz nowego podejścia do dyskusji o Bogu, zgodnie z którym „dyskusja o istnieniu Boga powinna się zaczynać od domniemania ateizmu, czyli że ciężar dowodu musi spoczywać na teistach”26Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 81.. Przy tym podejściu teista zmuszony jest, by najpierw podać wyjaśnienie pojęcia Boga, którym chce się posługiwać, i wyłuszczyć, w jaki sposób ma być identyfikowany przedmiot tego pojęcia. Musi też wskazać na dobre podstawy dla swojej wiary. Ateizm jest tu za to jakby pozycją wyjściową, w tym sensie „domniemaną”. To teista jest zobowiązany dowieść fałszywości ateizmu. Dopóki tego nie uczyni, ateizm jest chroniony na zasadzie domniemania niewinności. Jeśli ateizm jest fałszywy, to trzeba to dopiero wykazać. By jednak to zrobić, teista musi podać spójne pojęcie Boga, takie, które umożliwia jego identyfikację, i przedstawić racje dla wiary w istnienie takiego bytu. Cały ciężar dowodowy spoczywa zatem na teiście.

 

Podsumowanie

Argumenty zawarte w książkach God and Philosophy The Presumption of Atheism zalicza się do najważniejszych współczesnych argumentów przeciwko teizmowi chrześcijańskiemu. Do klasyki włącza się też tekst Teologia i falsyfikacja. Sam Flew stał się klasykiem współczesnego ateizmu. Nic dziwnego, że jego nawrócenie było szokiem dla społeczności ateistycznej. W tekście Antony Flew – solą w oku ateistów. Część II: Idea Boga i argumenty na rzecz wiary przyglądamy się bliżej temu, w jakiego Boga uwierzył Flew i na jakiej podstawie. Jak się okaże, jego argumenty będą miały charakter jak najbardziej racjonalny, a przez to jego odejście od ateizmu nie powinno być traktowane po prostu jako skutek lęku przed śmiercią, co sugerował Dawkins. Okaże się też, że choć Flew nie nawrócił się na chrześcijaństwo ani żadną z religii objawionych, to był otwarty na intelektualną dyskusję o objawieniu się Boga w historii i traktował ją jako sprawę otwartą.

 

Redakcja Contra Gentiles

Przypisy:

  • 1 Antony Flew, Wprowadzenie, w: Antony Flew, Roy Abraham Varghese, Bóg istnieje. Dlaczego najsłynniejszy ateista zmienił swój światopogląd?, tłum. Robert Pucek, Fronda, Warszawa 2010, s. 29 [27‒31].
  • 2 Flew, Wprowadzenie…, s. 29
  • 3 Flew, Wprowadzenie…, s. 29‒30
  • 4 Roy Abraham Varghese, Przedmowa, w: Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 7 [7‒26].
  • 5 Patrz  Wikipedia, Antony Flew (hasło), https://pl.wikipedia.org/wiki/Antony_Flew [dostęp 12 VI 2020].
  • 6 Varghese, Przedmowa…, s. 19‒20.
  • 7 Varghese, Przedmowa…, s. 24. Mówiąc o „argumentacji ad hominem”, Varghese ma na myśli niepoprawny i nieuczciwy z punktu widzenia logiki sposób argumentowania, w którym atakuje się osobę, a nie twierdzenia, które przyjmuje. W polskiej tradycji terminologicznej w logice argumentację taką określa się mianem argumentum ad personam, natomiast przez argument ad hominem rozumie się inny rodzaj zarzutu (który w jednej z odmian jest zarzutem uprawnionym). Niezależnie od nazewnictwa ‒ argumentacja Dawkinsa sytuuje się poniżej standardów rzetelnej, racjonalnej dyskusji.
  • 8 Flew, Wprowadzenie…, s. 28.
  • 9 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 56.
  • 10 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 36.
  • 11 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 36
  • 12 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 36.
  • 13 Patrz Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 37.
  • 14 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 37.
  • 15 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 40.
  • 16 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 40.
  • 17 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 42.
  • 18 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 42.
  • 19 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 69.
  • 20 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 70‒71.
  • 21 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 71.
  • 22 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 75.
  • 23 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 76.
  • 24 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 78.
  • 25 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 78‒79.
  • 26 Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 81.

Nota bibliograficzna:

Antony Flew, Wprowadzenie, w: Flew, Varghese, Bóg istnieje…, s. 27‒31.

Antony Flew, Roy Abraham Varghese, Bóg istnieje. Dlaczego najsłynniejszy ateista zmienił swój światopogląd?, tłum. Robert Pucek, Fronda, Warszawa 2010.

Roy Abraham Varghese, Przedmowa, w: Flew oraz Varghese, Bóg istnieje…, s. 7‒26.

Wikipedia, Antony Flew (hasło), https://pl.wikipedia.org/wiki/Antony_Flew [dostęp 12 VI 2020].