„Kiedyś byłem ateistą, ale…” – argument, który szczególnie boli wojujących ateistów

Piotr Bylica

Richard Dawkins ‒ jeden z najbardziej znanych bojowo nastawionych współczesnych ateistów, nazywanych niekiedy nowymi ateistami ‒ napisał o argumencie „Kiedyś byłem ateistą, ale…”, że jest podstępny i niebezpieczny:

 

„Kiedyś byłem ateistą, ale…”. To bardzo stary trik, wielce ceniony przez różnych religijnych apologetów od czasów C.S. Lewisa aż do dziś. To takie mruganie okiem do młodych i modnych ‒ zawsze zdumiewa mnie, jak często to działa. Bądźcie czujni!1Richard Dawkins, Bóg urojony, tłum. Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007, s. 22.

 

Autor Boga urojonego wspomniał o Lewisie, gdyż właśnie on był ateistą, który nawrócił się na chrześcijaństwo, a nawet został uznany za największego współczesnego apologetę. W innym tekście w tej sekcji przeczytacie o ateizmie i nawróceniu Lewisa, a także o innych wybitnych uczonych i myślicielach (w tym tych, którzy nawrócili się właśnie pod wpływem Lewisa).

 

Kto oprócz Lewisa?

Peter S. Williams w książce C.S. Lewis vs the New Atheists (2013) wymienił następujących znanych naukowców ‒ w tym przedstawicieli nauk przyrodniczych, filozofów, a w każdym razie intelektualistów ‒ którzy porzucili ateizm na rzecz chrześcijaństwa:

 

Mortimer J. Adler, Charles Colson, Francis S. Collins, William Lane Craig, C.E.M. Joad, Peter Hitchens, Peter Van Invagen, Alister McGrath, Anne Rice, Lee Strobel, Fay Weldon, A.N. Wilson.

 

Są to powszechnie uznani i cenieni współcześni intelektualiści. O wielu z nich piszemy w tej sekcji. Ważną postacią jest też uznawany przez dekady za ikonę ateizmu Antony Flew (patrz Anthony Flew – solą w oku ateistów. Część I  oraz Część II), który nawrócił się na teizm, choć nie na samo chrześcijaństwo. W roku 2004 Flew uznał, że „argument na rzecz istnienia […] Boga, którego cechuje moc, a także inteligencja, jest obecnie silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej”2(Antony Flew, My Pilgrimage from  Atheism to Theism, cyt. za: Peter S. Williams, C.S. Lewis vs the New Atheists,... .

 

Dlaczego tak boli?

Czemu wyznanie „Kiedyś byłem ateistą, ale…” miałoby być podstępne? Czyżby Dawkinsowi chodziło o to, że ci ludzie kłamią? Raczej nie, bo przecież na podstawie ich publikacji, a także relacji ich przyjaciół lub rodziny bez trudu można ustalić, jak się sprawy mają. Może chodzi o siłę perswazyjną takiej wypowiedzi, bo choć ze słów tych nie wynika, że ateizm jest fałszywy, to jeśli coś takiego mówi osoba, co do której intelektualnych kompetencji nie ma wątpliwości, to nie świadczy to najlepiej o ateizmie, a przynajmniej nie wydaje się on już być jedyną opcją dla ludzi, którzy poważnie traktują naukę i są otwarci na racjonalne argumenty.

Tymczasem to po stronie nowych ateistów mamy do czynienia z podstępem, który został właśnie obnażony przez wybitnych ludzi będących niegdyś ateistami. Chodzi o to, jak Dawkins i inni bojowo nastawieni ateiści przedstawiają wierzących. Gdy brytyjski ewolucjonista prezentował cel swojej książki Bóg urojony, tak o nich napisał:

 

Założony przeze mnie cel tej książki zostanie osiągnięty, jeśli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się ateistą. Czyż to nie przesadny optymizm z mojej strony? Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że do zatwardziałych teistów nie przemówią żadne argumenty, gdyż trwająca od najmłodszych lat indoktrynacja, której metody doskonalone były przez stulecia […], całkowicie ich uodporniła. Jednym z najskuteczniejszych sposobów uodparniania jest po prostu absolutny zakaz sięgania po książki takie jak ta, jako będące nieodwołalnie „dziełem Szatana”. Wszakże ufam, że i wśród wierzących nie brak jednostek o otwartych umysłach ‒ których indoktrynacja była nieco mniej perfidna, do których nie trafiła, czy wreszcie tych, którzy byli na tyle inteligentni, by ją przejrzeć. Takim ludziom, wolnym w głębi ducha, potrzeba zwykle tylko nieco zachęty, by porzucić religijny nałóg. Przynajmniej chcę mieć nadzieję, że żaden z czytelników tej książki nie powie nigdy: Nie wiedziałem, że można3Dawkins, Bóg urojony…, s. 17..

 

Z jednej strony mamy więc osoby o otwartych umysłach, na tyle inteligentne, aby zajrzeć do książki Dawkinsa, którym potrzeba tylko zachęty, by porzucili religijny nałóg; a publikacja brytyjskiego ewolucjonisty może im właśnie służyć w „wyzwoleniu” z nałogu. Z drugiej ‒ mamy religijnych nałogowców, zatwardziałych teistów, do których żadne argumenty nie trafiają. To ofiary trwającej od dzieciństwa indoktrynacji. Osoby te są niezdolne do samodzielnego myślenia, niewrażliwe na argumenty. Zamiast sięgnąć do książki Dawkinsa i użyć rozumu, by zmierzyć się z argumentami, uznają ją za dzieło Szatana, z którym lepiej nie mieć nic wspólnego. Zarysowany został tu zatem jasny podział na ‒ z jednej strony ‒ racjonalnych, otwartych na argumenty ateistów lub tych wierzących, którym trzeba tylko trochę zachęty, by stali się ateistami, oraz ‒ z drugiej strony − na ludzi wierzących: intelektualnie niezbornych, niemal upośledzonych, ulegających indoktrynacji.

Nie tylko Dawkins w ten sposób przedstawił religię i wierzących. W podobnym tonie wypowiedzieli się pozostali główni przedstawiciele wojowniczo nastawionego ateizmu: Christopher Hitchens, Daniel Dennett i Sam Harris. Dennett różnicę między wierzącymi a podobnymi jemu ateistami przedstawia jako: ślepa wiara versus wiara nieustannie testowana:

 

jedynym dogmatem, którego trzymanie się można nam zarzucić, jest to, że wierzymy w prawdę, dowody empiryczne i rzetelną logiczną argumentację. I to nie jest ślepa wiara, ale coś wręcz przeciwnego – to wiara nieustannie testowana i korygowana, a bronią jej tylko świadectwa naszych zmysłów i rozum4Daniel Dennett, Niech się sąsiedzi dowiedzą, w: Czterej jeźdźcy Apokalipsy. Jak się zaczęła ateistyczna rewolucja. Dawkins, Dennett, Harris, Hitchens,....

 

Harris pisze o ignorancji ludzi religijnych i życiu w kłamstwie:

 

Gdy zaakceptujemy nieobecność (i nieistnienie) Boga, możemy znaleźć autentyczne źródła nadziei i pociechy. […] nie musimy zgadzać się na ignorancję i życie w kłamstwie”5Sam Harris, W dobrym towarzystwie, w: Czterej jeźdźcy…, s. 65 [61‒65].

 

Hitchens porównywał religię ze sztuczkami, które

 

stosują z wielkim powodzeniem rozmaici naciągacze i szarlatani. Te same nie-argumenty, taki sam brak wynikania i robienie cnoty ze ślepej wiary6wypowiedź Hitchnesa w: Czterej jeźdźcy…, s. 85.

 

Przy takim podejściu trudno u nowych ateistów o postawę szacunku wobec religii. I rzeczywiście go nie mają. Nie można bowiem za wyraz szacunku uznać traktowania religii jako urojenia, a to jest główna myśl zawarta w tytule książki Dawkinsa:

 

Słownik angielski dostarczany z edytorem Microsoft Word definiuje „urojenia” jako „fałszywe przekonania, utrzymujące się mimo silnych przeciwnych dowodów; często oznaka zaburzeń psychicznych”. Pierwsza część tej definicji doskonale pasuje do przekonań religijnych. W kwestii, czy jest to oznaka choroby psychicznej, przychylam się raczej do opinii Roberta M. Pirsiga, autora książki Zen a sztuka oporządzania motocykla: „Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to Religią”7Dawkins, Bóg urojony…, s. 16.

 

Dawkins wprost napisał, że nie rozumie tych, którzy będąc ateistami, traktują religię z pewnym respektem. Odwołując się do Dennetta, brytyjski ewolucjonista w taki sposób odniósł się do krytyki jego książki Bóg urojony przez niektórych ateistów:

 

Kilka spośród tych nieprzychylnych recenzji zaczynało się od frazy, która od dawna już budzi we mnie dreszcz: „Jestem ateistą, ALE…”. Dan Dennett pisał w Breaking the Spell, jak zadziwiająco wielka liczba intelektualistów „wierzy w wiarę”, nawet tych, którzy sami religijni w najmniejszym stopniu nie są. Ci „pośrednio” wierzący są przy tym często bardziej gorliwi od autentycznych wyznawców, a ich zapał pompowany jest jeszcze przez w samej już intencji przypochlebczą „otwartość umysłu”: „Niestety! Nie mogę dzielić Twojej wiary, ale szanuję ją i rozumiem”8Dawkins, Bóg urojony…, s. 21-22..

 

Zdaniem Dawkinsa, jeśli chodzi o religię, to nie ma czego szanować ani rozumieć. Dawkins napisał, że teistów charakteryzuje:

 

kompletny brak zainteresowania faktami […] w zasadzie świadoma pogarda dla empirii. Nieważne, że nie ma żadnych dowodów […]. Przy czym nie jest tak (chyba?) że teologowie świadomie mijają się z prawdą. Nie. Prawda po prostu nie ma dla nich żadnego znaczenia, nie są nią zainteresowani, może nawet nie bardzo wiedzą, co znaczy to pojęcie9Richard Dawkins, Pycha religii, pokora nauki i intelektualna oraz moralna odwaga ateizmu, w: Czterej jeźdźcy…,  s. 35 [23‒51]..

 

W świetle przytoczonych wniosków: teiści nie tylko gardzą faktami, ale i nie wiedzą, co znaczy pojęcie prawdy. Do tego w przeciwieństwie do ateistów ludzie religijni są tchórzliwi intelektualnie:

 

ateizm − w odróżnieniu od religii właśnie – wymaga prawdziwej intelektualnej odwagi. […] dlaczego mówię o intelektualnej odwadze? Otóż dlatego, że ludzki umysł […] z zupełnie zrozumiałych względów odrzuca emocjonalnie przynajmniej ideę, że coś takiego jak złożone życie (i cała reszta rozszerzającego się Wszechświata, łącznie z moralnością i sztuką) mogłoby po prostu „się zdarzyć”. Wydobycie się z takiej emocjonalnej niewiary i akceptacja faktu, że to jedyne racjonalne wyjaśnienie wymaga intelektualnej odwagi10Dawkins, Pycha religii…, s. 44, 48..

 

Osobom religijnym według Dawkinsa brak też odwagi moralnej, którą mogą się szczycić ateiści:

 

Będąc ateistą, musisz zrezygnować z wyimaginowanego przyjaciela, a także komfortu psychicznego, jaki zapewnia ci niebiański ojciec, który w razie czego zawsze wyciągnie pomocną dłoń albo przynajmniej da rozgrzeszenie. Musisz żyć ze świadomością, że umrzesz i że nigdy nie spotkasz swoich bliskich, którzy umarli przed tobą. Nie masz żadnej świętej księgi, która nieomylnie podpowie ci, czym jest dobro, a czym zło. Musisz być dorosły. Intelektualnie dojrzały11Dawkins, Pycha religii…, s. 50..

 

Karykatura a bolesna prawda

Podstęp w wypowiedziach takich osób, jak Dawkins i jego towarzysze, polega na tym, że ich opinie zafałszowują rzeczywistość. Wymienieni wcześniej myśliciele, będący kiedyś ateistami, są ostatnimi, którym można przypisać cechy, jakie wojujący ateiści przypisują ludziom religijnym: ofiary indoktrynacji, niezdolni do samodzielnego myślenia, niewrażliwi na fakty, nieużywający rozumu, ślepo wierzący, niezainteresowani prawdą i nierozumiejący pojęcia prawdy, a może także szarlatani i oszuści. Przykład tych osób pokazuje, że opis religii uczyniony przez Dawkinsa i jemu podobnych jest zwykłą karykaturą, naciąganiem i zafałszowywaniem faktów. Trudno bowiem wymienione cechy przypisać na przykład Francisowi S. Collinsowi – genetykowi, autorowi przełomowych odkryć, kierownikowi Projektu Poznania Ludzkiego Genomu, dyrektorowi Narodowego Instytutu Zdrowia w USA, uznawanemu za jednego z najznamienitszych współczesnych biologów12W ten sposób określił go Henry F. Schaefer, amerykański chemik i informatyk, pięciokrotnie nominowany do Nagrody Nobla. Patrz Henry..., a nawet za „jednego z najwybitniejszych uczonych na świecie”13Tak na tylnej okładce książki Collinsa wyraził się o nim laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, William D. Philips... (patrz Francis S. Collins – historia nawrócenia). Dotyczy to także wszystkich innych osób z wcześniej podanej listy. Trudno w ich przypadku mówić o wspomnianej przez Dawkinsa intelektualnej niedojrzałości. Nieadekwatność takiego opisu bije w oczy. To musi boleć.

 

Redakcja Contra Gentiles

Przypisy:

  • 1 Richard Dawkins, Bóg urojony, tłum. Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007, s. 22.
  • 2 (Antony Flew, My Pilgrimage from  Atheism to Theism, cyt. za: Peter S. Williams, C.S. Lewis vs the New Atheists, Paternoster, Milton Keynes 2013
  • 3 Dawkins, Bóg urojony…, s. 17.
  • 4 Daniel Dennett, Niech się sąsiedzi dowiedzą, w: Czterej jeźdźcy Apokalipsy. Jak się zaczęła ateistyczna rewolucja. Dawkins, Dennett, Harris, Hitchens, tłum. Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Stare Groszki 2019, s, 60 [53‒60]
  • 5 Sam Harris, W dobrym towarzystwie, w: Czterej jeźdźcy…, s. 65 [61‒65]
  • 6 wypowiedź Hitchnesa w: Czterej jeźdźcy…, s. 85
  • 7 Dawkins, Bóg urojony…, s. 16
  • 8 Dawkins, Bóg urojony…, s. 21-22.
  • 9 Richard Dawkins, Pycha religii, pokora nauki i intelektualna oraz moralna odwaga ateizmu, w: Czterej jeźdźcy…,  s. 35 [23‒51].
  • 10 Dawkins, Pycha religii…, s. 44, 48.
  • 11 Dawkins, Pycha religii…, s. 50.
  • 12 W ten sposób określił go Henry F. Schaefer, amerykański chemik i informatyk, pięciokrotnie nominowany do Nagrody Nobla. Patrz Henry F. Schaefer, Science and Christianity: Conflict or Coherence?, The University of Georgia, Athens, GA 2003; cyt. za: Williams, C.S. Lewis…, s. 14.
  • 13 Tak na tylnej okładce książki Collinsa wyraził się o nim laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, William D. Philips (William D. Philips, back cover endorsment, Francis Collins. The Language of God, Free Press, New York 2006, cyt. za: Williams, C.S. Lewis…, s. 14.

Nota bibliograficzna:

Dawkins Richard, Bóg urojony, tłum. Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007.

Flew Antony, My Pilgrimage from  Atheism to Theism, cyt. za: Peter S. Williams, C.S. Lewis vs the New Atheists, Paternoster, Milton Keynes 2013.

Williams Peter S., C.S. Lewis vs the New Atheists, Paternoster, Milton Keynes 2013.

Dawkins Richard, Pycha religii, pokora nauki i intelektualna oraz moralna odwaga ateizmu, w: Czterej jeźdźcy…,  s. 23‒51.

Dennett Daniel, Niech się sąsiedzi dowiedzą, w: Czterej jeźdźcy…, s. 53‒60.

Richard DawkinsChristopher Hitchens, Sam HarrisDaniel Dennett, Czterej jeźdźcy Apokalipsy. Jak się zaczęła ateistyczna rewolucja. Dawkins, Dennett, Harris, Hitchens, tłum. Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Stare Groszki 2019.

Harris Sam, W dobrym towarzystwie, w: Czterej jeźdźcy…, s. 61‒65.

Schaefer Henry F., Science and Christianity: Conflict or Coherence?, The University of Georgia, Athens, GA 2003.

Philips William D., (tekst na tylnej okładce), Francis S. Collins. The Language of God, Free Press, New York 2006.