Czy moralność to sprawa umowna?

Piotr Bylica

Subiektywista może utrzymywać, że prawo moralne to tylko umowa między ludźmi, wyłącznie konwencja. Uczucia, które prawo moralne wywołuje, czyli poczucie presji, jaką wydaje się wywierać, to jedynie efekt procesu wychowania. Ludziom się po prostu wpaja pewne wartości, ale równie dobrze można by ich wychowywać inaczej. Można by nauczyć ich przestrzegania innych wartości.

Przeciw temu poglądowy argumentował Clive Staples Lewis. Uważał on, że z tego, iż czegoś się uczymy, nie wynika, że to coś jest tylko konwencją, że można by uczyć czegoś zupełnie odmiennego. Uczymy się na przykład jazdy określoną stroną jezdni, choć są kraje, gdzie przyjęto odmienną konwencję, ale jeśli chodzi o tabliczkę mnożenia, to sprawa wygląda zgoła inaczej. Co więcej, dlatego znamy tabliczkę mnożenia, ponieważ zostaliśmy jej nauczeni. Czy skoro uczymy się matematyki, to oznacza, że jest ona tylko ludzkim wymysłem? Czy to jedynie konwencja, że dwa i dwa to cztery, bo równie dobrze mogłoby być pięć albo tysiąc?

Faktem jest, że uczymy się moralności, odróżniania tego, co słuszne, od tego, co niesłuszne. Nie wynika jednak z tego, że moralność nie jest prawdziwa, że w zasadzie stanowi ludzki wymysł, umowę, która równie dobrze mogłaby być zupełnie inna.

Z faktu, że moralności się uczymy, nie wynika, iż jest ona wyłącznie kwestią umowną. A nawet jeśli są rzeczy, których się uczymy, a nie są tylko konwencją (jak matematyka), to nie wynika stąd też, że moralność jest czymś nieumownym. Wykazanie tego wymaga dodatkowych argumentów. Lewis podawał dwa. Po pierwsze, wbrew potocznym opiniom prawo moralne jest niezmienne, uniwersalne i powszechne niezależnie od cywilizacji i okresu w dziejach ludzkości (patrz Zmienność moralności: dziś nie palimy czarownic oraz Uniwersalność prawa moralnego). To kwestie konwencjonalne są niestałe i ulegają zmianie w zależności od cywilizacji, kraju i czasu. Tak właśnie moda się zmienia, ale też ulegają modyfikacji zasady ruchu drogowego.

Po drugie, przyjęcie subiektywistycznej koncepcji moralności sprawia, że systemów moralnych nie da się ocenić. Bo jeśli są one jedynie konwencjami i nie istnieje poza nimi nic więcej, to do czego można by się odwołać? W takiej sytuacji nie da się stwierdzić, czy jakiś rodzaj moralności jest lepszy czy gorszy od innego. Z tej perspektywy moralność nazistowska i chrześcijańska czy też związana z ruchami LGBTQ+ to tylko różne konwencje. Co więcej, nie można twierdzić, że w danym społeczeństwie dokonuje się postęp moralny. Subiektywista nie ma podstaw, by domagać się jakichkolwiek zmian w moralności danego społeczeństwa, bo nie ma podstaw, by twierdzić, że jakaś moralność jest lepsza od innej. Aby w ogóle przyjmować ideę postępu moralnego, należy założyć, że jest jakaś prawdziwa moralność, jakiś realnie istniejący wzorzec moralny:

 

Gdyby żaden skład moralnych zasad nie był prawdziwszy ani lepszy od innych, nie miałoby sensu przedkładanie moralności cywilizowanej ponad moralność dzikich ludów, czy też moralności chrześcijańskiej ponad nazistowską.

[…] w momencie, kiedy uznajesz, że jakiś skład idei moralnych może być lepszy od innego, w istocie przykładasz obydwa do pewnego standardu – stwierdzasz, że jeden z nich bardziej odpowiada standardowi niż drugi. […] Tak naprawdę obie moralności porównujesz do jakiejś moralności autentycznej, przyznając tym samym, że istnieje prawdziwa słuszność, niezależna od ludzkiego zdania. Przyznajesz zarazem, że idee jednych ludzi są bliższe owej autentycznej słuszności niż idee drugich1Clive Staples Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. Piotr Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2002, s. 27.

Podobnie gdy na przykład ktoś ma jakieś wyobrażenie Nowego Jorku, to ocena, czy jest ono prawdziwsze niż wyobrażenie, które ma ktoś inny, jest możliwa jedynie pod warunkiem, że Nowy Jork naprawdę istnieje. Gdyby moralność była tylko tym, co akurat jakaś społeczność uznała za właściwe, to niezależnie od działań tej społeczności nie byłoby sensu twierdzić, że jej moralność jest lepsza lub gorsza od innej lub że stanowi jakiś postęp[1]. Nieważne, czy jest to społeczność dbająca o czystość rasy, równość wszystkich obywateli, nieskrępowaną swobodę seksualną, dokonująca czystek etnicznych, promująca aborcję, troskę o przyrodę, czy głosząca supremację białej rasy. Subiektywista nie może się do nikogo przyczepić ani nikogo pochwalić.

 

Piotr Bylica

Nota bibliograficzna:

Clive Staples Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. Piotr Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2002.

Clive S. Lewis, Koniec człowieczeństwa, tłum. Magda Sobolewska, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2013.

Opracowanie opiera się na argumentacji przedstawionej w tekście Piotra Bylicy, Palenie czarownic a prawo moralne: C.S. Lewisa argument z moralności przeciwko naturalizmowi, w: Genius Vitae. Księga pamiątkowa dedykowana Panu Profesorowi Marianowi Józefowi Wnukowi, red. Stanisław Janeczek, Zbigniew Wróblewski, Anna Starościc, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Lublin 2019, s. 49‒71. Patrz też Piotr Bylica, Rozum wobec żałoby: argumenty apologetyczne C.S. Lewisa w obliczu dotkliwej straty. Część I: Rozum, „Przegląd Religioznawczy” 2019, 1 (271), s. 129-143.

Dodaj komentarz