Tolkien o Opatrzności

Piotr Bylica

Jednym z ważniejszych chrześcijańskich wątków w twórczości Johna Ronalda Reuela Tolkiena jest Opatrzność. Słowo „Opatrzność” nie pojawia się ani we Władcy Pierścieni, ani w Hobbicie, nie ma go nawet w Silmarillionie. A jednak kategoria ta, tak istotna w teistycznej, chrześcijańskiej koncepcji świata, dobrze nadaje się do opisu ważnego aspektu funkcjonowania rzeczywistości zaprezentowanej w mitologii Tolkiena, który był zadeklarowanym i zaangażowanym katolikiem. Poniżej przyglądamy się temu, jak Opatrzność prezentowana jest w Katechizmie Kościoła katolickiego, by następnie pokazać, jak Tolkien wyraża tę ważną religijną ideę w swojej twórczości.

 

Mówiąc ogólnie o Opatrzności, mamy na myśli swego rodzaju Boską opiekę − czuwanie nad nami. Jej oznaki zwykle utożsamiamy ze zdarzeniami, które mogłyby wydawać się jedynie szczęśliwymi zbiegami okoliczności, gdyby nie traktować ich jako właśnie przejawów Boskiej Opatrzności. Szczególnym jej wyrazem byłoby jakieś cudowne zdarzenia rozumiane jako nadnaturalna interwencja Boga pomagająca człowiekowi w niedoli ziemskiego życia. Takie zawężone rozumienie Opatrzności może sugerować, że Bóg tylko niekiedy i tylko o niektórych się troszczy i czuwa nad nimi, a w innych sytuacjach i względem innych osób tego nie robi. W teologii jednak, choć uznaje się, że i Boska Opatrzność może przejawiać się w jakichś nadzwyczajnych wydarzeniach, to jej rozumienie jest znacznie szersze.

Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy o Opatrzności jako sposobie, w jaki Bóg kieruje swoje stworzenia do doskonałości. Jednocześnie nie ma niczego, co wymykałoby się Jego opatrznościowej władzy:

 

Stworzenie ma właściwą sobie dobroć i doskonałość, ale nie wyszło całkowicie wykończone z rąk Stwórcy. Jest ono stworzone „w drodze” (in statu viae) do ostatecznej doskonałości, którą ma dopiero osiągnąć i do której Bóg je przeznaczył. Bożą Opatrznością nazywamy zrządzenia, przez które Bóg prowadzi swoje stworzenie do tej doskonałości:

Wszystko zaś, co Bóg stworzył, zachowuje swoją Opatrznością i wszystkim rządzi, „sięgając potężnie od krańca do krańca i władając wszystkim z dobrocią” (Mdr 8,1), bo „wszystko odkryte i odsłonięte jest przed Jego oczami” (Hbr 4,13), nawet to, co ma stać się w przyszłości z wolnego działania stworzeń (KKK 302).

 

Człowiek został stworzony jako w pewien sposób „niedokończony” i Opatrzność Boża pomaga mu w drodze do doskonałości. Ala troska Opatrzności Bożej „obejmuje sobą wszystko, od rzeczy najmniejszych aż do wielkich wydarzeń świata i historii” (KKK 303). Nie tylko zrządzenia dotyczące poszczególnych ludzi, ale i wielkie wydarzenia historyczne i ostatecznie wszystko, co się wydarza, podlega działaniu Opatrzności.

Także mając na myśli Opatrzność Bożą, Jezus domaga się zawierzenia Bogu, „który troszczy się o najmniejsze potrzeby swoich dzieci: »Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić?… Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o Królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane« (Mt 6, 31–33)” (patrz KKK 305).

Opatrznościowe kierowanie przez Boga losami świata i poszczególnych ludzi nie zawsze musi odbywać się w sposób bezpośredni. Raczej zwykle zachodzi poprzez użycie przez Niego przyczyn wtórnych, czyli bytów, które stworzył:

 

Bóg jest niezależnym Władcą swego zamysłu. W jego realizacji posługuje się jednak współudziałem stworzeń. Nie jest to znakiem słabości, lecz wielkości i dobroci Boga wszechmogącego. Bóg daje więc swoim stworzeniom nie tylko istnienie, lecz także godność samodzielnego działania, bycia przyczynami i zasadami wzajemnie dla siebie oraz współdziałania w ten sposób w wypełnianiu Jego zamysłu (KKK 306).

 

Także więc człowiek ma możliwość uczestniczenia w opatrznościowym planie Boga i współprzyczyniania się do jego realizacji:

 

Bóg daje ludziom możliwość dobrowolnego uczestniczenia w swojej Opatrzności, powierzając im odpowiedzialność za czynienie sobie ziemi „poddaną” i za panowanie nad nią. Bóg pozwala więc ludziom być rozumnymi i wolnymi przyczynami w celu dopełniania dzieła stworzenia, w doskonałej harmonii dla dobra własnego i dobra innych. Ludzie, często nieświadomi współpracownicy woli Bożej, mogą wejść w sposób dobrowolny w Boży zamysł przez swoje działania, przez swoje modlitwy, a także przez swoje cierpienia (KKK 307).

 

Człowiek dysponuje wolną wolą, nie jest przymuszony do określonego działania, więc może, ale nie musi (w sensie konieczności) działać zgodnie z tym, czego oczekuje Bóg. Często współpraca człowieka z Bogiem zachodzi pomimo ludzkiej nieświadomości tego, jak jego wybory i czyny wpisują się w Boski plan. Cokolwiek jednak wydarza się w wyniku działania jakichkolwiek przyczyn stworzonych, ostatecznie to Bóg „jest pierwszą przyczyną, która działa w przyczynach wtórnych i przez nie: »Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą« (Flp 2, 13)” (KKK 308). Same byty stworzone, odłączone od Boga, „oddzielone od swego początku” nie mogłyby niczego osiągnąć, ponieważ „stworzenie bez Stwórcy zanika” (KKK 308). Tym bardziej bez pomocy Jego łaski nie osiągną swego ostatecznego celu (patrz KKK 308).

Boża Opatrzność czuwa więc nad wszystkim i w każdym momencie, a Bóg kieruje losami świata i poszczególnych stworzeń zarówno bezpośrednio, jak i poprzez przyczyny wtórne. Jak bowiem głosiła średniowieczna reguła: Bóg nie czyni bezpośrednio niczego, co może uczynić poprzez pośredników.

 

Opatrzność a problem zła

Skoro Bóg stworzył świat oraz wszystkim kieruje, zarządza, a jednocześnie jest wszechwiedzący, wszechmocny i doskonale dobry, to jak to możliwe, że w świecie istnieje zło? (Więcej na temat problemu zła piszemy w sekcji Skąd zło i co z nim zrobić?). Według tradycyjnego podejścia chrześcijaństwa wyrażonego w Katechizmie Kościoła katolickiego, istnienie zła jest jedną z tajemnic, czymś niezrozumiałym dla człowieka, choć możemy próbować domyślać się, na zasadzie hipotez, jak je wytłumaczyć. Najbardziej popularny domysł, jeśli chodzi o pochodzenie zła moralnego, odwołuje się do idei głoszącej, że Bóg wolał stworzyć świat istot wolnych, co wiązało się z możliwością dokonywania przez nie niewłaściwych wyborów:

 

Aniołowie i ludzie – stworzenia rozumne i wolne – muszą zdążać do swego ostatecznego przeznaczenia przez wolny wybór, a przede wszystkim przez miłość. Mogą więc błądzić. Istotnie, popełnili oni grzech. W ten właśnie sposób zło moralne weszło w świat […]. Bóg w żaden sposób, ani bezpośrednio, ani pośrednio, nie jest przyczyną zła moralnego (KKK 311).

 

Jeśli istoty stworzone są rzeczywiście wolne, to wolne i nieprzymuszone są też ich wybory. Nie można zatem obarczać Boga odpowiedzialnością za wybory, jakich dokonują. Gdy czynią źle, to nie dlatego, że Bóg im nakazuje tak czynić lub zmusza je do tego. Bóg nie chce, a jedynie dopuszcza istnienie zła moralnego, „szanując wolność swego stworzenia” (KKK 311).

 

O ile zło moralne, grzech „zabija duszę”, to oprócz niego istnieje też zło fizyczne, takie jak choroba, cierpienie i śmierć ciała ludzkiego i innych stworzonych istot. Czy Bóg nie mógł stworzyć świata, w którym by ono nie istniało? Katechizm Kościoła katolickiego prezentuje je jako konsekwencję wybrania przez Boga stworzenia świata, w którym ostateczna doskonałość ma dopiero zostać osiągnięta:

 

Dlaczego jednak Bóg nie stworzył świata tak doskonałego, by żadne zło nie mogło w nim istnieć? W swojej nieskończonej mocy Bóg zawsze mógłby stworzyć coś lepszego. W swojej nieskończonej mądrości i dobroci Bóg chciał jednak w sposób wolny stworzyć świat „w drodze” do jego ostatecznej doskonałości. To stawanie się dopuszcza w zamyśle Bożym pojawianie się pewnych bytów, a zanikanie innych; dopuszcza obok tego, co najdoskonalsze, także to, co mniej doskonałe; obok budowania natury, również zniszczenia. Obok dobra fizycznego istnieje zatem także zło fizyczne tak długo, jak długo stworzenie nie osiągnie swojej doskonałości (KKK 310).

 

Wyprowadzanie dobra ze zła

W sposób tajemniczy i często niewyobrażalny dla istot stworzonych Bóg potrafi ze zła wyprowadzić dobro, co wcale nie oznacza jednak, że zło jest czymś dobrym:

 

Bóg wszechmogący… ponieważ jest dobry w najwyższym stopniu, nie pozwoliłby nigdy na istnienie jakiegokolwiek zła w swoich dziełach, jeśli nie byłby na tyle potężny i dobry, by wyprowadzić dobro nawet z samego zła (KKK 311).

 

Można więc niekiedy odkryć, że Bóg w swojej wszechmocnej Opatrzności może wyprowadzić dobro ze skutków zła, nawet moralnego, spowodowanego przez Jego stworzenia: „Nie wyście mnie tu posłali – mówi Józef do swoich braci – lecz Bóg… Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro, żeby sprawić… że przeżył naród wielki” (Rdz 45,8; 50,20). Z największego zła moralnego, jakie kiedykolwiek mogło być popełnione, z odrzucenia i zabicia Syna Bożego, spowodowanego przez grzechy wszystkich ludzi, Bóg, w nadmiarze swojej łaski, wyprowadził największe dobro: uwielbienie Chrystusa i nasze Odkupienie. Zło nie staje się jednak mimo to dobrem (312).

 

Zło nie jest chciane przez Boga, a jedynie dopuszczone. Ostatecznie jest narzędziem służącym do wyprowadzenia jeszcze większego dobra. Istoty stworzone nie dysponują jednak pełnym obrazem Boskich planów i sposobów jego działania, stąd istnienie zła w ogóle lub jego konkretnych przejawów może im się zdawać niewytłumaczalne. Mogą więc jedynie zawierzyć Boskiej Opatrzność i niezależnie od sytuacji, od otaczającego je akurat zła, działać w sposób godny i właściwy.

 

Tak prezentuje się rozumienie Opatrzności Bożej i związanego z nią problemu istnienia zła w świecie zaprezentowane w Katechizmie Kościoła katolickiego.

 

A jak to wszystko wygląda u Tolkiena? – Ainurowie jako narzędzia Opatrzności

Silmarillionie odpowiednikiem Boga Stwórcy jest Eru określany też jako Ilúvatar – „Jedyny” (o jego statusie czytaj więcej w: Teizm Silmarillionu – Eru i stworzenie świata). Eru tylko raz bezpośrednio wpływa na losy stworzonego już świata, gdy zatapia wyspę Númenor opanowaną przez siły zła. Opatrznościowo kieruje jednak wszystkim poprzez pośredników, którymi są byty anielskie: Valarowie i Majarowie. Należą one do rodzaju istot określanych mianem Ainurów, bytów anielskich stworzonych bezpośrednio przez Eru. Nazwa „Ainurowie” odnosi się też do tej ich grupy istot anielskich, która po stworzeniu „zarysu” świata – określanego mianem Ardy, pozostała przy Eru i nie zstąpiła do świata, by nim zarządzać. To Valarowie i Majarowie zarządzają Ardą, czyli światem widzialnym, w sposób zgodny z wolą Eru. „Kiedy Eru aktualizuje swój zamiar stwórczy mocą swego słowa, Eä, powołuje świat z możności do bytu, wielu Ainurów za pozwoleniem Eru zstępuje w świat i staje się Potęgami Świata – Valarami oraz Majarami. Odtąd władza Ainurów, którzy zstąpili w Świat, zostaje ograniczona do jego obrębu i wydarzeń w nim zachodzących. Nie tracą nic ze swej natury, ale ich potęga zostaje ukierunkowana tylko na opiekę nad Światem”1Konrad Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity oraz w „Legendarium” J.R.R. Tolkiena, w: Legendy uświęcone, s. 40 [33−41]..

Okazuje się, że hierarchiczny model rzeczywistości, jaki przedstawił niegdyś wczesnochrześcijański pisarz Pseudo-Dionizy, dobrze odpowiada hierarchicznemu obrazowi świata w mitologii Tolkiena. Szczególne podobieństwo występuje w przypadku hierarchii bytów anielskich oraz przypisanej im opatrznościowej roli2K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 39..... Pseudo-Dionizy nazywa Boga „Thearchią” na oznaczenie bytu pierwszego i źródłowego, od którego pochodzi hierarchiczny ład wszechświata3Patrz K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 36. :

Pseudo-Dionizy na wskazanie sposobu, w jaki Bóg działa w swoim stworzeniu i w jaki stworzenie zwraca się i podąża ku Niemu, używa zamiennie terminów: opatrzność (pronoioa), energia (energeia), moc (dynamos), wzorzec (paradegmatos). Podstawowym z nich jest termin opatrzność. Opatrzności to byty, które stworzyła Thearchia, by poprzez nie kontaktować się ze swoim stworzeniem. Przez nazwanie ich opatrznościami autor Imion Boskich podkreśla ich wiedzę i opiekę nad stworzeniem Boga; poprzez określenie ich mocami – potęgę we władaniu stworzeniem w imieniu Boga; kiedy nazywa je energiami, wskazuje na udzielanie światła stworzeniu, które dzięki niemu są pociągane do Boga”4K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 36..

 

Stworzenia bytów innych niż boskie opatrzności, którymi są chóry anielskie, Bóg dokonuje w wizji Psedo-Dionizego za ich pośrednictwem5Patrz K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 37..

Pseudo-Dionizy wymieniał następujące trzy stopnie chórów anielskich, a w każdym z nich po trzy grupy aniołów. „Hierarchia niebiańska – anielska – składa się z dziewięciu stopni – trzy stopnie po trzy chóry aniołów: pierwszy [najwyższy] stopień – Serafiny, Cherubiny, Trony; drugi stopień – Panowania, Moce, Władze; trzeci stopień – Zwierzchności, Archaniołowie, Aniołowie”6K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 37.. Jak widać, nazwa „anioł” odnosi się zarówno do wszystkich bytów z hierarchii anielskiej, jak i do tych, które należą do najniższego z chórów.

U Tolkiena mamy trzy grupy istot boskich stworzonych bezpośrednio z samej myśli Eru, odpowiadających w swej funkcji chrześcijańskim aniołom: Ainurowie, Valarowie i Majarowie. „Nasuwa się tutaj porównanie do Opatrzności w drabinie hierarchicznej Pseudo-Dionizego. Szczególnymi Majarami są Istari, znani jako Czarodzieje, których misja ogranicza się do opieki nad ludami Śródziemia i historią tej krainy”. Gandalf, podobnie jak Saruman czy Radagast jest więc Majarem, czyli bytem anielskim, pochodzącym nie z tego świata, ale stworzonym bezpośrednio przez Eru. W imieniu Jedynego wpływa on na dzieje Śródziemia. Majarowie są jednak w tej hierarchii pomniejszymi bytami opiekuńczymi, wysłanymi przez Valarów do pełnienia przydzielonych im funkcji w Śródziemiu.

Nie pod każdym względem „anielskie byty” z Silmarillionu są podobne do aniołów chrześcijańskich i nie za każdym razem ich rozumienie można utożsamiać z aniołami chrześcijańskimi. Valarowie przykładowo występują w wersji męskiej oraz żeńskiej, a w tradycyjnym rozumieniu aniołowie nie mają płci. Są jednak podobne pod względem pełnienia funkcji zarządczej oraz opiekuńczej nad światem, a szczególnie nad Dziećmi Ilúvatara, czyli nad elfami i ludźmi. To Valarowie i Majarowie odgrywają ważną rolę w historii świata w ogóle, kształtując jej bieg i wpływając na poszczególne zdarzenia. Pod tym względem przypominają też mitologicznych bogów, co było świadomym działaniem Tolkiena. Jak pisaliśmy w  tekście Teizm Silmarillionu – Eru i stworzenie świata, koncepcja ta nie była jednak politeistyczna, bo w twórczości Tolkiena jasne jest, że to Eru − Jedyny – Stwórca powołał  Valarów i Majarów do istnienia i są oni jedynie jego instrumentami w rządzeniu światem, a nie samoistnymi bogami. Nie są w stanie prawdziwie przeciwstawić się woli Stwórcy. Są narzędziem Jego opatrznościowych rządów nad światem.

 

Zbuntowany Ainur oraz jego sprzymierzeńcy i słudzy nie są w stanie zniweczyć Boskiego planu

W tekście Teizm Silmarillionu – Eru i stworzenie świata poruszaliśmy już zagadnienie pochodzenia zła w mitologii Tolkiena. Jego geneza wiąże się z buntem, próbą „samowoli” i pychą Melkora, jednego z Ainurów biorących udział w stwarzaniu świata. Pierwszym etapem współstwarzania świata przez Ainurów było wyśpiewywanie przez nich pieśni w sposób zgodny z tematem zadanym przez Eru. Gdy wydawało się, że Melkor, wprowadzając swój temat, niweczy Boski plan, usłyszał od swego twórcy, że nie jest w stanie tego zrobić:

 

Wtedy Ilúvatar przemówił:

Wielką moc mają Ainurowie, a najmocniejszy z nich jest Melkor, lecz niech wie i on, i każdy z was, że jam jest Ilúvatar. Pokażę wam teraz wszystko, co wyśpiewaliście, abyście zobaczyli swoje dzieło. Ty zaś, Melkorze, przekonasz się, że nie można wprowadzić do symfonii żadnego tematu, który by w istocie nie miał swego źródła we mnie i że nie uda ci się zmienić tej muzyki na przekór mojej woli. Kto się o to pokusi, okaże się w końcu narzędziem moich planów, ujrzy bowiem rzeczy wspanialsze niż wszystko, co sam zdolny jest sobie wyobrazić7J.R.R. Tolkien, Silmarillion, s. 11−12..

 

Tolkien także gdzie indziej przedstawił przemowę Ilúvatara skierowaną do Melkora. W zbiorze Księga zaginionych opowieści prezentuje miejsce zła w kosmicznym porządku, wskazując, że choć Melkor spowodował, iż w świecie pojawią się cierpienie, gwałt, ciemności i wszelkie inne nieszczęścia, wszystko to ostatecznie uczyni dzieło jeszcze wspanialszym:

 

Ty, Melko, zobaczysz, że nie można zagrać żadnego tematu poza tym, który dojdzie w końcu do samego Ilúvatara, ani że nikt nie może zmienić muzyki na przekór mej woli. Ten zaś, kto spróbuje tak uczynić, okaże się w końcu narzędziem mych zamierzeń o wiele bardziej złożonych i obszerniejszych: dlatego jeśli ty, Melko, objawiasz grozę niczym płomień, smutek jak ciemne wody, gniew niczym piorun i zło tak odległe od mej jasności jak głębiny najodleglejszego miejsca, idź ku swemu wątkowi, który ci przedłożyłem. Przez niego cierpienie i nieszczęście znalazły swe miejsce w zgiełku wszechbrzmiącej muzyki; z pomieszania dźwięków zrodziły się i powstały: okrucieństwo, gwałt i ciemności, obrzydliwe bagnisko, wszelka zgnilizna myśli czy rzeczy, gęste opary i gwałtowny płomień, bezlitosne zimno i beznadziejna śmierć. Tak stało się przez niego, ale nie dzięki niemu; zobaczy on, podobnie jak wy wszyscy, a nawet i te istnienia, które muszą zmagać się z jego złem i podlegać przez Melka nieszczęściom i smutkom, grozie i przewrotności, którym oświadczam, że prowadzić to będzie jedynie do mej chwały, uczyni to zaś temat jeszcze bardziej wartym słuchania8J.R.R. Tolkien, The History of the Middle Earth, Vol. I: The Book of the Lost Tales Part One, ed.....

 

Byty stworzone, także tak potężne, pełne wiedzy i mocy jak Ainurowie (a już nie wspominając o ludziach), nie są w stanie pojąć w pełni myśli tego, który powołał je do istnienia. Nie są zdolne wyobrazić sobie, jakie są jego ostateczne zamiary i zaplanowane przez niego sposoby ich realizacji. Z tego powodu mogą jedynie łudzić się, że swymi działaniami mu się przeciwstawiają. W rzeczywistości więc nawet zło jest narzędziem Jedynego w realizacji zamierzonego dobra.

 

Opatrzność z perspektywy Śródziemia

Silmarillionie mamy dwa kluczowe momenty przejawiania się opatrzności w sposób „nadprzyrodzony”. Wspominaliśmy już o jednej sytuacji bezpośredniej interwencji, gdy Eru niszczy wyspę zamieszkaną przez zbuntowanych ludzi. Innym razem Valarowie bezpośrednio pomagają elfom w obaleniu władzy Morgotha (Melkora) – upadłego Valara, będącego władcą ciemności.
Inaczej jest w przypadku Władcy Pierścieni, gdzie opisane są zdarzenia mające miejsce w Śródziemiu, stanowiącym tylko pewien fragment stworzonego świata. Tu „działanie sił wyższych zapośredniczone jest przez narzędzia, którymi są stworzenia niższe w hierarchii Tolkienowskich bytów, takie jak zwykli ludzie czy tym bardziej hobbici”9Ks. Stanisław Adamiak, Teologia Tolkiena, Wydawnictwo Stacja7, Kraków 2021, s. 70.. Idea opatrzności jest niezwykle ważna dla całej przedstawionej tam historii związanej z Pierścieniem Władzy. Jak Gandalf tłumaczy Frodowi: „Wdały się w sprawę inne siły, niezależne od zamysłów twórcy Pierścienia. Nie mogę ci tego jaśniej wytłumaczyć, wiedz tylko, że ktoś chciał, żeby właśnie Bilbo znalazł Pierścień”10J.RR Tolkien, Władca Pierścieni, t. 1, Drużyna pierścienia… (patrz też Adamiak, Teologia Tolkiena, s. 70–71).. Gandalf dodaje później: „A z tego wynika, że ciebie też ktoś wybrał na następcę Bilba”.

Widać wyraźnie, że jest w tym wszystkim jakaś działalność sił wyższych – Pierścień trafia do Bilba, następnie do Froda. Pewne sytuacje zostały zaplanowane, ale to już od nas zależy, jak je wykorzystamy, w jakim kierunku zwrócimy myśli, zachowanie. Nie mamy wpływu na czas i warunki, w jakich przyszło nam żyć – ktoś za nas podjął decyzję, że żyjemy właśnie tu i teraz. Od nas jednak zależy, jak to „tu i teraz” wykorzystamy. Opatrzność nie blokuje naszej wolnej woli. Gdy Frodo skarży się na czasy, w jakich przyszło mu żyć, Gandalf odpowiada: „nie mamy na to wpływu. Od nas zależy jedynie użytek, jaki zechcemy zrobić z darowanych nam lat”11Tolkien, Władca Pierścieni (patrz też Adamiak, Teologia Tolkiena, s. 70–71)..

 

Sam Gandalf, jak pisaliśmy wyżej, jest wysłannikiem czy przedstawicielem Opatrzności. Jest jednym z Czarodziejów – Majarów. Samo ich pojawienie się jest, w pewnym sensie, znakiem opatrzności – dowodem na to, że ludzie, elfowie i krasnoludowie nie są pozostawieni sami sobie”12Adamiak, Teologia Tolkiena, s. 72..

 

„Boska gramatyka”

Wyrażenie roli Opatrzności dokonuje się we Władcy Pierścieni nie tylko za sprawą wypowiedzi, które wprost mówią o interwencji „sił wyższych”. Sama forma gramatyczna niektórych passusów sugeruje skojarzenia z fragmentami Biblii, w których używa się tzw. strony biernej boskiej – passivum divinum. W Biblii nie wymienia się wtedy wprost wykonawcy czynności, ale wskazuje w ten sposób, że jest nim sam Bóg. W tekstach hebrajskich wynikało to z chęci uniknięcia używania imienia Boga. Forma ta pojawia się też później w Nowym Testamencie. Nie zawsze po polsku udaje się oddać tę gramatyczną formę. Niemniej można wskazać wiele udanych przykładów: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” (Mt 7,1), „A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność” (Mt 8,12), „Wiedzcie więc, że to zbawienie Boże posłane jest do pogan” (Dz 28,28)13W sprawie tych i innych przykładów patrz https://www.preceptaustin.org/divine-passive....; ten i inne cytaty z Biblii podajemy za Biblia Tysiąclecia Online, Poznań 2003, https://biblia.deon.pl/.

 

I piąty anioł zatrąbił:

i ujrzałem gwiazdę, która z nieba spadła na ziemię,

i dano jej klucz od studni Czeluści.

I otworzyła studnię Czeluści,

a dym się uniósł ze studni jak dym z wielkiego pieca,

i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze.

A z dymu wyszła szarańcza na ziemię,

i dano jej moc, jaką mają ziemskie skorpiony.

I powiedziano jej, by nie czyniła szkody trawie na ziemi ani żadnej zieleni, ani żadnemu drzewu,

lecz tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Boga na czołach.

I dano jej nakaz, by ich nie zabijała,

lecz aby pięć miesięcy cierpieli katusze.

(Ap 9,1–5)14Patrz też http://randalmatheny.com/divine-passive/. .

 

Wyrażenia: „dano jej klucz od studni Czeluści”, „dano jej moc”, „powiedziano jej”, „dano jej nakaz” odpowiadają stronie biernej greckiego oryginału. Choć nie powiedziano wprost, kto to wszystko uczynił, autor tych słów wskazuje tu na rolę Boga. Dobrym przykładem jest też „osiem błogosławieństw” z wygłoszonego przez Jezusa tzw. Kazania na Górze, zaczynających się od słów „błogosławieni” (patrz Mt, 5,3–11). Tym, który błogosławi, jest oczywiście Bóg.

W cytowanych już słowach Gandalfa skierowanych do Froda: „Nie mogę ci tego jaśniej wytłumaczyć, wiedz tylko, że ktoś chciał, żeby właśnie Bilbo znalazł Pierścień” strona bierna została zastosowana w angielskim oryginale: „I can put it no plainer than by saing that Bilbo was meant to find the Ring, and not by its maker”15Cyt. za: Adamiak, Teologia Tolkiena, s. 72.. Wyrażenie „Bilbo was meant to find the Ring” trudno oddać po polsku w stronie biernej. Przez analogię z Biblią mamy tu jednak wskazanie na siły wyższe, na Opatrzność, która czuwała nad sytuacją.

 

Zakończenie

Idea Opatrzności Bożej obrazuje jedną z głównych prawd chrześcijaństwa. Jest ona wyrażana lub zakładana w opisie historii świata stworzonego przez Tolkiena. Siły wyższe kryją się za tym, że Pierścień Władzy trafia do Froda, na którym to fakcie opiera się fabuła Władcy Pierścieni. Sam Gandalf, jeden z Majarów, jest wysłannikiem boskich istot należących do grupy stworzonych przez Jedynego „Potęg Światowych” odpowiadających znanym w chrześcijaństwie aniołom. Tolkienowscy Ainurowie, stworzeni bezpośrednio przez Eru, są istotami za pośrednictwem których Eru stwarza widzialny świat i następnie wpływa na jego losy. Trzy grupy Ainurów odpowiadają tradycyjnej chrześcijańskiej idei trzech chórów anielskich, wywodzącej się od Pseudo-Dionizego-Areopagity. Mamy więc u Tolkiena do czynienia z nawiązaniem do starożytnej chrześcijańskiej idei aniołów jako narzędzi Boskiej Opatrzności. Opatrzność ta czuwa nad całym stworzeniem i nawet jeśli niektóre potężne istoty zbuntowały się przeciwko Bogu, jak Szatan, to Stwórca choć dopuszcza do zła spowodowanego przez tę zdradę, to ostatecznie w sposób, jakiego istoty stworzone nie są w stanie sobie wyobrazić, prowadzi wszystko ku zamierzonemu przez siebie dobru. Ta chrześcijańska idea wyrażona jest w słowach skierowanych do zbuntowanego Ainura – Melkora. Wybrane nieliczne przykłady wskazane wyżej pokazują, jak ważne w twórczości Tolkiena były nawiązania do jednej z głównych idei chrześcijaństwa.

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Konrad Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity oraz w „Legendarium” J.R.R. Tolkiena, w: Legendy uświęcone, s. 40 [33−41].
  • 2 K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 39.
  • 3 Patrz K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 36.
  • 4 K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 36.
  • 5 Patrz K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 37.
  • 6 K. Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity, s. 37.
  • 7 J.R.R. Tolkien, Silmarillion, s. 11−12.
  • 8 J.R.R. Tolkien, The History of the Middle Earth, Vol. I: The Book of the Lost Tales Part One, ed. Christopher Tolkien, Houghton Mifflin, Boston 1984, s. 55; tłum. Andrzej Szyjewski (cyt. za: Andrzej Szyjewski, Od Valinoru do Mordoru, Wydawnictwo M, Kraków 2004, s. 93).
  • 9 Ks. Stanisław Adamiak, Teologia Tolkiena, Wydawnictwo Stacja7, Kraków 2021, s. 70.
  • 10 J.RR Tolkien, Władca Pierścieni, t. 1, Drużyna pierścienia… (patrz też Adamiak, Teologia Tolkiena, s. 70–71).
  • 11 Tolkien, Władca Pierścieni (patrz też Adamiak, Teologia Tolkiena, s. 70–71).
  • 12 Adamiak, Teologia Tolkiena, s. 72.
  • 13 W sprawie tych i innych przykładów patrz https://www.preceptaustin.org/divine-passive.
  • 14 Patrz też http://randalmatheny.com/divine-passive/.
  • 15 Cyt. za: Adamiak, Teologia Tolkiena, s. 72.

Nota bibliograficzna:

Konrad Dziadkowiak, Hierarchia u Pseudo-Dionizego Areopagity oraz w „Legendarium” J.R.R. Tolkiena, w: Legendy uświęcone, s. 40 [33−41].

J.RR Tolkien, Władca Pierścieni, t. 1: Drużyna pierścienia

J.R.R. Tolkien, Silmarillion,

J.R.R. Tolkien, The History of the Middle Earth, Vol. I: The Book of the Lost Tales Part One, ed. Christopher Tolkien, Houghton Mifflin, Boston 1984.

Andrzej Szyjewski, Od Valinoru do Mordoru, Wydawnictwo M, Kraków 2004.

Ks. Stanisław Adamiak, Teologia Tolkiena, Wydawnictwo Stacja7, Kraków 2021.

https://www.preceptaustin.org/divine-passive.

http://randalmatheny.com/divine-passive/.