Sposoby godzenia religii z naturalizmem nauki

W wielu publikacjach starających się godzić religię z naturalistyczną nauką spotkać można pewne typy zabiegów będących próbami uniknięcia konfliktu poprzez dostosowanie religii do naturalizmu naukowego. Niektóre z tych zabiegów prowadzą do sformułowania stanowiska określanego jako „teizm naturalistyczny” lub „naturalizm teistyczny”. Akceptacja naturalizmu naukowego i próba godzenia go z religią z konieczności pociągają za sobą rewizję tradycyjnej doktryny teistycznej.

Teizm naturalistyczny propagowany jest przede wszystkim przez chrześcijańskich myślicieli. Znaczne grono stanowią wśród nich teologizujący przedstawiciele nauk przyrodniczych, a także filozofowie i teologowie, którzy nie prowadzą badań w obszarze nauk przyrodniczych, oraz religijni naukowcy niemający formalnych związków z naukami teologicznymi. Do najbardziej znanych należą Ian Barbour (fizyk z wykształceniem teologicznym), John Polkinghorne (fizyk, anglikański duchowny), Arthur Peacocke (biolog, anglikański duchowny), Francisco Ayala (biolog, były dominikanin), Howard Van Till (fizyk, związany ze wspólnotą kalwinistyczną), Ernan McMullin (filozof nauki, teolog, ksiądz katolicki), John Haught (teolog katolicki), George Coyne (astrofizyk, wieloletni dyrektor Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego, jezuita), Nancey Murphy (filozofka, związana ze wspólnotą ewangelikalną). Wśród polskich reprezentantów tego nurtu wymienić należy przede wszystkim ks. Michała Hellera i abp. Józefa Życińskiego. Poniżej przedstawiam kilka strategii godzenia nauki i religii, mających wykazać brak konfliktu między tymi dziedzinami.

 

Troskliwe rozdzielenie

W jednej ze strategii przyjmuje się, że konflikt między nauką a religią jest w ogóle niemożliwy, ponieważ uznaje się, iż te dwie dziedziny dotyczą zupełnie różnych zagadnień. Na przykład twierdzi się tu, że nauka zajmuje się światem, a religia Bogiem, czyli sferą nadprzyrodzoną. Inny sposób podziału ich kompetencji głosi, że nauka traktuje o faktach, a religia o wartościach, o sensie itp. Jeśli nie ma wspólnych zagadnień, to konflikt nie tylko nie występuje, ale nie może wystąpić. Oczywiście trudno zaprzeczyć roli komponentu etycznego w religii. Problem z takim ujęciem polega na tym, że przynajmniej jeśli chodzi o najważniejsze teistyczne religie, to one zajmują się także światem, faktami zachodzącymi w sferze badanej przez naukę. Znajdziemy w nich rozważania o pochodzeniu Wszechświata, życia, człowieka. Dla chrześcijaństwa ważne są fakty dotyczące życia, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. W religiach chrześcijańskich mowa jest o cudach, opętaniach przez złe duchy, prorockich przepowiedniach, które jeśli miały czy też nadal mają miejsce, mogą świadczyć o zupełnie innej relacji między sferą nadnaturalną i naturalną, niż ta dopuszczana w naukowym obrazie świata. Ten sposób godzenia nauki z religią polega więc na usunięciu z religii jednego lub kilku jej ważnych składników.

 

„Ucieczka w głębię”

Inna strategia polega na podkreślaniu, że naukowa wizja rzeczywistości prowadzi do odkrycia, iż sens niektórych twierdzeń religii jest głębszy, niż uznawano to, zanim rozwinęła się nowoczesna nauka. Mamy tu do czynienia z reinterpretacją tych religijnych twierdzeń o faktach zachodzących w świecie, które są niezgodne z naturalizmem naukowym. Zazwyczaj oznacza to wyłącznie interpretację metaforyczną lub taką, która praktycznie pozbawia wydarzenia jakiegokolwiek związku z doświadczeniem. „Ucieczka w głębię” to na przykład stwierdzenie, że Bóg działa jedynie w wymiarze metafizycznym, będąc przyczyną niedostrzegalną dla nauki. Doktrynę o stworzeniu świata należy rozumieć tylko jako pogląd, że Bóg nieustannie podtrzymuje świat w istnieniu. Stworzenie człowieka nie musiało stanowić żadnej nieciągłości w przyrodniczym procesie, bo Bóg jest stale, immanentnie, w sposób ukryty obecny we wszystkich przyrodniczych zdarzeniach. Doktrynę o stworzeniu człowieka przez Boga redukuje się jedynie do głębszego sensu wskazującego na zależność człowieka od Boga. Opisy różnych cudów w Biblii interpretowane są tylko jako symbole lub metafory (o ile nie traktuje się ich w ogóle jako zmyśleń). Tradycyjny teizm zawiera w sobie twierdzenia o metafizycznym wymiarze boskiego działania i jego ukrytej obecności w świecie czy o zależności człowieka od Stwórcy, ale ponownie mamy tu do czynienia z redukowaniem doktryny tylko do takiego wymiaru.

Z podejściem tym wiąże się twierdzenie, że działanie Boga jest widoczne jedynie „oczami wiary”, zatem najpierw trzeba wierzyć, by zauważyć głęboko ukryte działanie Boże w świecie. Problem polega na tym, że jeśli naprawdę za różnymi zdarzeniami w świecie kryje się Bóg, a dostrzec to możemy tylko „oczami wiary”, to trudno mówić, że naukowy obraz świata jest prawdziwy, skoro pomija istotny fakt Bożego działania. A jeśli naturalistycznych teorii naukowych nie uzna się za prawdziwe, to dlaczego w ogóle dostosowywać religię do naturalistycznego naukowego obrazu świata?

 

Bóg ukryty w lukach przyczynowych

Inna koncepcja umiejscawiania działania Boga tam, gdzie nie sięga doświadczenie, głosi, że Bóg działa poprzez procesy kwantowe i/lub tzw. nieliniowe procesy dynamiczne analizowane w ramach teorii chaosu. W obydwu tych sferach występuje problem z przyczynowością. W fizyce kwantowej interpretując niektóre te procesy, uznaje się, że zasada przyczynowości jest naruszana. Druga opcja wskazuje, że zjawiska te, zależne od złożonego zespołu przyczyn i wrażliwe na najmniejsze zmiany ich warunków początkowych (typowymi ich przykładami są zjawiska meteorologiczne czy losowanie totolotka), podlegają tak subtelnym uwarunkowaniom, że nauka nigdy nie będzie mogła ich wszystkich uwzględnić, by móc czynić jednoznaczne przewidywania. Są to więc obszary, w których nauka, jak się uznaje, nigdy nie będzie mogła podać pełnego opisu i przewidywań dotyczących zachodzących tam procesów. Jeden z problemów tej strategii polega na tym, że jeśli nieprzewidywalność i zaburzenie zasady przyczynowości są rzeczywistą cechą świata kwantowego, to może się tu pojawiać ograniczenie dla wszechwiedzy Boga i/lub dla skuteczności Jego działań. Jedną z konsekwencji jest to, że Bóg, by być skutecznym, musiałby kierować wszystkimi procesami kwantowymi, co rodzi między innymi pytanie o niezależność stworzonego świata oraz wolność ludzkiego działania. Inny problem polega na tym, że procesy chaotyczne są jednak deterministyczne, opisywane za pomocą deterministycznych równań. W tej perspektywie brak więc miejsca dla Boskiego działania.

Problemem koncepcji ukrywania działania Boga jest to, że Biblia, a także choćby hagiografie świętych pełne są opisów różnych cudów, które stanowią jawne przykłady Jego działanie. Ich jawność wiąże się często z rolą motywacyjną i uwiarygodniającą prawdziwość religii. Pytanie, czy Bóg działa poprzez procesy kwantowe, chaotyczne, czy raczej przez zawieszanie stworzonych przez siebie praw ‒ może być potraktowane jako kwestia czysto techniczna, dotycząca tego, jak Bóg działa w świecie, gdy czyni cuda. Jednak wielu współczesnych autorów religijnych godzących religię z naturalizmem naukowym charakteryzuje raczej rezygnacja z uznania jawnego, łamiącego naturalny porządek rzeczy przejawiania się Boskiego działania, które właściwe jest dla cudów. Takie działanie zostaje odrzucone, bowiem nie jest ono zgodne z naturalizmem nauki.

 

Naturalizm jako idealizacja

Inny sposób pogodzenia działania Boga z naturalizmem metodologicznym polega na odwołaniu się do twierdzenia, że prawa i teorie naukowe nie są dokładnym odzwierciedleniem rzeczywistości, lecz tak zwanymi idealizacjami. Tak jak użyteczność mapy polega na tym, że pomija cały szereg szczegółów przedstawianego terenu, tak prawa i teorie naukowe nie są dokładnymi reprezentacjami świata. Korzystając z odwołania do pojęć, którym nie odpowiadają żadne istniejące obiekty, jak na przykład „ciało doskonale czarne” bądź „doskonale twarde”, pomijają to, co zostało uznane za nieistotne w przebiegu badanego procesu. Na przykład zgodnie ze znanym wzorem F = ma, lecz gdyby ktoś chciał na jego podstawie obliczyć bardzo dokładnie przyspieszenie danego ciała wprawionego w ruch, to oprócz wartości siły i masy musiałby uwzględnić także opór powietrza, ciśnienie, temperaturę i inne czynniki, o których ten wzór milczy. Czy to znaczy, że F = ma nie jest prawdziwe? Oznacza, że jest idealizacją, uproszczeniem pomijającym pewne czynniki uznane za nieistotne. Można się spotkać z koncepcją, że naturalizm metodologiczny stanowi właśnie taką idealizację, z której nie wynika, że czynniki nadnaturalne nie działają, a jedynie pomija je jako mało ważne1Patrz Adam Grobler, Słabości eksplanacyjne teorii inteligentnego projektu, w: Rozważania o filozofii prawdziwej. Jerzemu Perzanowskiemu w darze, red. nauk..... Nauka milczy o działaniu Boga w świecie, choć nie wyklucza tego działania. Problem tego podejścia polega jednak na tym, że w przypadku takich zdarzeń jak powstanie Wszechświata, życia czy człowieka ujęcie religijne wcale nie uznaje Boga za czynnik nieistotny, którego pominięcie nie wpływa znacząco na adekwatność opisu lub wyjaśnień tych zdarzeń.

 

Piotr Bylica

Nota bibliograficzna:

Poniższy tekst z nieznacznymi zmianami jest przedrukiem za zgodą Redakcji części artykułu: Piotr Bylica, Czy nauka jest światopoglądowo neutralna?, „Fronda” 2012, nr 63, s. 66-80.

Dokładniejsze omówienie stanowiska teizmu naturalistycznego można znaleźć w tekstach:

Piotr Bylica, Główne założenia i problemy teizmu naturalistycznego w sprawie relacji sfery nadprzyrodzonej i świata przyrodniczego, w: red. Wiesław Dyk, Sozologia systemowa: Biosfera, „Człowiek i jego środowisko w aspekcie przyrodniczym, filozoficznym i teologicznym”, t. IV, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, Szczecin 2012, s. 55‒95.

Piotr Bylica, Współczesny teizm naturalistyczny z punktu widzenia modelu poziomów analizy. Problem działania sfery nadnaturalnej w przyrodzie, „Biblioteka Filozoficznych Aspektów Genezy”, t. 7, Instytut Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego, Zielona Góra 2016.

W tekście odwołano się też do artykułu Adama Groblera, Słabości eksplanacyjne teorii inteligentnego projektu, w: Rozważania o filozofii prawdziwej. Jerzemu Perzanowskiemu w darze, red. nauk. J. Sytnik-Czetwertyński, Kraków 2009, s. 159‒165.

Dodaj komentarz