Kiedyś byłem ateistą, ale…

Kiedyś byłem ateistą, ale…

Niektórzy ateiści walczą z religią, stosując pozamerytoryczne chwyty. Jedno z takich posunięć polega na przypisywaniu ludziom wierzącym cech, które mają podważać wiarygodność religii, a zatem osoby te przedstawiane są jako niezdolne do samodzielnego myślenia, niewrażliwe na fakty, nieużywające rozumu, ślepo wierzące, niezainteresowane prawdą i nierozumiejące pojęcia prawdy ofiary indoktrynacji, a może także szarlatani i oszuści. Sposób argumentowania, w którym atakuje się osobę, zamiast dyskutować z twierdzeniami, to nieuczciwy fortel znany w logice jako argument ad personam. Własności, które przypisujemy danej osobie, nie wpływają przecież na obiektywną prawdziwość albo fałszywość twierdzeń, które ona głosi. Jeśli złodziej i pijak uznają, że 2 i 2 to 4, czy powinniśmy wątpić w tę matematyczną prawdę? W niniejszej sekcji podejmujemy jednak wyzwanie obalania argumentów wojujących ateistów. Prezentujemy sylwetki oraz poglądy i argumentację osób, które były ateistami, ale stały się wierzące. Wszystkie one zdobyły uznanie w świecie intelektualnym. Bardzo trudno zatem przypisać im wymienione wyżej cechy. Ich nawrócenie to poważny cios dla tezy o niskich standardach intelektualnych prezentowanych przez osoby wierzące. Czytając umieszczone tu teksty, dowiecie się więc, że obraz religii i ludzi religijnych, jaki przedstawiają tak zwani nowi ateiści, jest zwykłą karykaturą. Poznacie też argumenty osób zaliczanych do intelektualnej elity, które po latach ateizmu, agnostycyzmu lub religijnej obojętności uznały prawdziwość twierdzeń chrześcijaństwa (wszystkich lub przynajmniej niektórych). Jeśli, drogi Czytelniku, jesteś zagorzałym ateistą, to czytając zamieszczone tu teksty, możesz zacząć odczuwać pewien niepokój. I słusznie.

Obraz kangbch z Pixabay