Kiedyś ludzie nie mieli pojęcia o prawach przyrody, dlatego wierzyli w cuda. Czy rzeczywiście?

Piotr Bylica

Zgodnie z popularnym poglądem w dawnych czasach, kiedy jeszcze nie istniała nauka, ludzie byli zdecydowanie bardziej skłonni wierzyć w cuda, ponieważ nie znali praw przyrody. Dziś, kiedy wiemy, jak działa przyroda, nie ma miejsca na taką naiwną wiarę. Stanowisko to zawiera założenie, że znajomość praw przyrody pozwala wykluczyć cuda (o fałszywości samego tego założenia piszemy w Czy cuda na pewno kłócą się ze współczesną nauką?). Poniżej prezentujemy wypowiedzi Darwina i Einsteina ‒ zaliczanych do największych uczonych wszech czasów ‒ które wyrażają właśnie to stanowisko bądź pogląd bardzo do niego zbliżony.

 

Karol Darwin

Karol Darwin (1809‒1882), znany jako twórca teorii ewolucji, był niegdyś człowiekiem głęboko wierzącym. Z czasem jego zapatrywania na chrześcijaństwo uległy zmianie. Pisał o tym w Autobiografii, gdzie poruszał też kwestię możliwości cudów:

 

Stopniowo dochodziłem jednak do przekonania, że Stary Testament z jego jawnie fałszywą historią świata, z Wieżą Babel, z tęczą jako znakiem itd. i z przypisywaniem Bogu uczuć mściwego tyrana nie jest bardziej wiarygodny niż święte księgi Hindusów lub wierzenia barbarzyńcy. […] Zastanawiałem się nad tym, iż trzeba by bardzo oczywistych dowodów na to, aby jakiegokolwiek człowieka o zdrowym rozsądku skłonić do wiary w cuda, na której opiera się chrześcijaństwo – a im więcej wiemy o niezmiennych prawach przyrody, tym mniej prawdopodobne są cuda1Karol Darwin, Autobiografia i wybór listów, w: Karol Darwin, Dzieła wybrane, t. VIII, tłum. A. Iwanowska, A. Krasicka, J.....

 

Albert Einstein

Alberta Einsteina (1879‒1955), wybitnego fizyka uznawanego za geniusza, nie trzeba przedstawiać, bo jest współczesną ikoną nauki w ogóle. W swoich pismach spoza fizyki wypowiadał się również na temat relacji między nauką i religią. W pewnym sensie akceptował religię, ale nie rozumianą jako religię teistyczną z koncepcją osobowego Boga, który interesuje się ludźmi i w ogóle wpływa na bieg zdarzeń w świecie. Przy okazji wspomniał też o związku znajomości praw przyrody z wiarą w cuda:

 

W tej osobowej idei Boga zawiera się główna przyczyna obecnego konfliktu między sferą religijną a naukową. Nauka usiłuje formułować ogólne reguły określające wzajemne związki rzeczy i zdarzeń w przestrzeni i czasie. Dla tych reguł, względnie praw przyrody, żąda się – nie dowodzi – ważności ogólnej i niedopuszczającej wyjątków. Jest to na razie tylko program, a przekonanie o jego zasadniczej wykonalności uzasadnione jest tylko częściowymi sukcesami. Nie dałoby się chyba jednak znaleźć nikogo, kto zaprzeczyłby tym częściowym sukcesom i chciałby je sprowadzić do ludzkiego samooszukiwania się. […]

Im bardziej człowiek jest przekonany o rządzonym prawami porządku wśród wszelkich zdarzeń, tym silniejsze staje się jego przekonanie, iż obok tego prawidłowego porządku nie ma już miejsca na przyczyny o innym charakterze2Albert Einstein, Nauki przyrodnicze a religia, w: Albert Einstein, Pisma filozoficzne, tłum. Kazimierz Napiórkowski, IFiS PAN, Warszawa 1999, s.....

 

Zdaniem Einsteina, im ktoś bardziej jest skłonny wierzyć w cuda, tym zapewne jest mniej przekonany o porządku rządzonym prawami przyrody.

Wydaje się, że obserwując rozwój ludzkości – od czasów, kiedy nie było nauki i kiedy zaczęło się pojawiać naukowe podejście do świata, aż po dzień dzisiejszy – rzeczywiście można zauważyć stopniowe odchodzenie od ciągłego odwoływania się do Boga (czy bogów) przy wyjaśnianiu różnych zdarzeń w świecie na rzecz interpretacji odwołujących się do prawidłowości związanych z samą przyrodą. Weźmy choćby przykład psychiatrii:

 

W miarę rozwoju nauki, a zwłaszcza przyrodoznawstwa jako wiedzy wyjaśniającej naturalny charakter patologii jednostki, kompetencje eksperta od psychiki człowieka zaczął przejmować lekarz. […] Na przykład padaczka (leczona w ewangelii św. Marka przez Jezusa) i choroby ściśle somatyczne przeszły z zakresu kompetencji teologii do medycyny. Przedmiotem demonologii przestała być anoreksja (dawniej – „święta anoreksja”). Samobójstwo – niegdyś traktowane jako rezultat ingerencji i zwycięstwa szatana nad człowiekiem – uznane zostało przez Kościół za tragiczny skutek choroby zwanej depresją. Podobnie stało się z większością chorób psychicznych (niegdyś – także traktowanych jako efekt działania złych mocy)3Bogdan de Barbaro, Psychiatria a religia, w: Psychiatria, t. 3: Psychiatria kliniczna, red. Adam  Bilikiewicz, Stanisław Pużyński, Janusz Rybakowski,....

 

Nawet więc Kościół w wyniku badań nauki zmienił swoje podejście do pewnych chorób. Niektóre osoby związane z chrześcijaństwem uznają, że postęp nauki każe całkowicie zrezygnować z odwołań do cudownych boskich interwencji. Taką opinię wygłosił na przykład John Polkinghorne  (ur. 1930), anglikański duchowny, a jednocześnie fizyk:

 

Rozwój wiedzy […] sprawił, że powoływanie się na Boga traktowanego jako „zapchajdziura” […], którego jedyną rolą jest tłumaczenie tego, co naukowo niewytłumaczalne, stawało się coraz mniej wiarygodne. Z pewnością jest wiele rzeczy, których nie rozumiemy. […] Nie mamy jednak powodów, by sądzić, iż na pytania zadawane przez naukę nie znajdą się w końcu naukowe odpowiedzi […].

Bóg „zapchajdziura” umarł4John C. Polkinghorne, Nauka i stworzenie. Poszukiwanie zrozumienia, tłum. Marek Chojnacki, Wyd. WAM, Kraków 2008, s. 41..

 

Skoro „Nie mamy powodów, by sądzić, iż na pytania zadawane przez naukę nie znajdą się w końcu naukowe odpowiedzi”, to znaczy, że nie mamy powodów, by jakiekolwiek zjawiska zachodzące w przyrodzie (bo nimi zajmuje się nauka) uznawać za niedające się wyjaśnić samymi tylko prawami przyrody. Kiedyś odwoływano się do Boga przy okazji tego, co w ten sposób nie dawało się wyjaśniać, ale postęp nauki pokazuje, że to fałszywa droga.

Ta wypowiedź Polkinghorne’a prowadzi do odrzucenia przekonania, że to nieznajomość praw stoi za dostrzeganiem w świecie specjalnych ingerencji Boga, czyli cudów. Sam zakłada, że jakieś prawa znano. Problemem ludzi z dawnych wieków było to, że nie wiedzieli, że wszystko dzieje się na mocy samych praw przyrody i że cudów tak naprawdę nie ma. A skąd my dziś to wiemy? Mógłby ktoś powiedzieć, że stąd, iż wiele rzeczy, które kiedyś wyjaśniano, odwołując się do Boga, potem udało się wytłumaczyć naukowo (czyli odwołując się do praw przyrody). Taki wniosek nie byłby jednak niezawodny, bo byłby oparty na wnioskowaniu indukcyjnym, które nawet jeśli wszystkie przesłanki są prawdziwe, to może dać fałszywy wniosek. Z tego, że wiele razy coś się udało, nie wynika, że zawsze będzie się udawać. A przecież nie mamy naukowych wyjaśnień także dla wielu faktów z przeszłości, nie można więc nawet powiedzieć, że do tej pory udało się w ten sposób wszystko wyjaśnić.

Aby wniosek, że „nie mamy powodów”, by przyjmować możliwość cudów, był wynikał logicznie, trzeba by przyjąć, że Boga nie ma, a jeśli jest, to nie działa w świecie w rozpoznawalny, cudowny sposób. Wniosek ten wynika więc z filozoficznego założenia naturalizmu, a nie z obserwowanych faktów (w sprawie naturalizmu i jego roli w nauce patrz dział Ateizm i naturalizm oraz sekcje Chrześcijaństwo a nauka i Co to jest nauka?). Fakty niczego tu nie rozstrzygają, bo uznanie któregoś z nich za cud lub nie, czyli ich interpretacja, zależy od wcześniejszych założeń filozoficznych (naturalizm/nadnaturalizm) i od wcześniej przyjętej wiedzy na temat praw przyrody.

Aby móc rozpoznać jakiś fakt jako cud, muszą być spełnione dwa warunki. Jak pisał Clive Staples Lewis (1898‒1963):

Po pierwsze, musimy wierzyć w normalną stałość natury, co oznacza, że musimy uznawać regularność powtarzania się danych, dostarczanych nam przez nasze zmysły. Po drugie, musimy wierzyć w jakąś rzeczywistość poza naturą. Dopiero kiedy wierzymy w jedno i drugie, nigdy wcześniej, możemy trzeźwo podejść do różnych relacji utrzymujących, że nadnaturalna czy pozanaturalna rzeczywistość czasami wkracza i zakłóca zmysłowe ramy przestrzeni i czasu stanowiące nasz »naturalny« świat5Clive Staples Lewis, Cudy, w: Clive S. Lewis, Bóg na ławie oskarżonych, tłum. Maria Mroszczak, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa....

 

Być może niegdyś z powodu uznawania nadnaturalistycznej wizji rzeczywistości za oczywistą ‒ ludzie byli przesadnie skłonni dopatrywać się cudów i widzieli je tam, gdzie ich nie było. Jednak nie można o nich powiedzieć, że nie mieli przekonania o porządku rządzonym prawami przyrody. Właśnie z powodu przyjmowania tego przekonania byli w stanie odróżniać cuda od zjawisk naturalnych:

 

Jest […] coś, co często mówimy o naszych przodkach, a czego mówić nam nie wolno. Nie wolno nam mówić: »Oni wierzyli w cudy, ponieważ nie znali praw natury«. Jest to nonsens. Kiedy święty Józef odkrył, że jego oblubienica jest brzemienna, »zamierzał oddalić ją« [Mt 1,19]. Na tyle znał się na biologii. Gdyby tak nie było, z pewnością nie uważałby ciąży za znak niewierności. Kiedy przyjął chrześcijańskie wyjaśnienie, uznał to za cud właśnie dlatego, że wystarczająco znał prawa natury, żeby wiedzieć, że w tym momencie zostały one zawieszone. Kiedy uczniowie zobaczyli Chrystusa kroczącego po wodzie, przerazili się: nie baliby się, gdyby nie znali praw natury i nie wiedzieli, że był to wyjątek. Gdyby człowiek nie miał żadnego wyobrażenia na temat normalnego porządku w naturze, wtedy oczywiście nie mógłby dostrzec odstępstw od tego porządku […]. Całkowita nieznajomość natury uniemożliwiałaby percypowanie zjawisk cudownych w takim samym stopniu, jak kompletna niewiara w nadprzyrodzoność, a może nawet większym. Podczas gdy materialista musiałby przynajmniej znaleźć wyjaśnienie cudów, człowiek zupełnie nie znający praw natury po prostu by ich nie dostrzegał6Lewis, Cudy…, s. 10-11.

 

Wyjątki, o których pisze Lewis, do dziś pozostają wyjątkami. Nie zmienia się też przekonanie o istnieniu naturalnego porządku, zwykłego biegu spraw w przyrodzie. Nie kłóci się ono z wiarą w cuda, a bez niego wręcz nie dałoby się ich rozpoznać. Z argumentacji Lewisa wynika zatem, że im lepiej znane są prawa przyrody, czyli im lepsza nauka, tym łatwiej rozpoznać cud.

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Karol Darwin, Autobiografia i wybór listów, w: Karol Darwin, Dzieła wybrane, t. VIII, tłum. A. Iwanowska, A. Krasicka, J. Połtowicz, S. Skowron, „Biblioteka Klasyków Biologii”, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1960, s. 42. (Wyróżnienie fragmentu pochodzi od redakcji).
  • 2 Albert Einstein, Nauki przyrodnicze a religia, w: Albert Einstein, Pisma filozoficzne, tłum. Kazimierz Napiórkowski, IFiS PAN, Warszawa 1999, s. 230‒231. (Wyróżnienie fragmentu pochodzi od redakcji).
  • 3 Bogdan de Barbaro, Psychiatria a religia, w: Psychiatria, t. 3: Psychiatria kliniczna, red. Adam  Bilikiewicz, Stanisław Pużyński, Janusz Rybakowski, Jacek Wciórka, Urban & Partner, Wrocław 2002, s. 552 [551‒563].
  • 4 John C. Polkinghorne, Nauka i stworzenie. Poszukiwanie zrozumienia, tłum. Marek Chojnacki, Wyd. WAM, Kraków 2008, s. 41.
  • 5 Clive Staples Lewis, Cudy, w: Clive S. Lewis, Bóg na ławie oskarżonych, tłum. Maria Mroszczak, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1985, s. 11 [ 9‒27].
  • 6 Lewis, Cudy…, s. 10-11

Nota bibliograficzna:

Bogdan de Barbaro, Psychiatria a religia, w:  Psychiatria, t. 3: Psychiatria kliniczna, red. Adam  Bilikiewicz, Stanisław Pużyński, Janusz Rybakowski, Jacek Wciórka, Urban & Partner, Wrocław 2002, s. 551‒563.

Karol Darwin, Autobiografia i wybór listów, w: Karol Darwin, Dzieła wybrane, t. VIII, tłum. A. Iwanowska, A. Krasicka, J. Połtowicz, S. Skowron, „Biblioteka Klasyków Biologii”, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1960.

Albert Einstein, Nauki przyrodnicze a religia, w: Albert Einstein, Pisma filozoficzne, tłum. Kazimierz Napiórkowski, IFiS PAN, Warszawa 1999,  s. 226‒232.

Clive Staples Lewis, Cudy, w: Clive S. Lewis, Bóg na ławie oskarżonych, tłum. Maria Mroszczak, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1985, s. 9‒27.

John C. Polkinghorne, Nauka i stworzenie. Poszukiwanie zrozumienia, tłum. Marek Chojnacki, Wyd. WAM, Kraków 2008.