Jak nowy ateizm ma się do różnych form ateizmu?

Tomasz Sieczkowski

Ateizm i jego odmiany

Zgodnie z etymologią (gr. átheos – bezbożny) ateizm rozumiany jest najczęściej i najbardziej intuicyjnie jako mocne przekonanie o tym, że nie istnieją żadni bogowie, a zatem również żaden konkretny Bóg, którego istnienie postuluje się w ramach poszczególnych religii, oraz żadne konsekwencje, które z takiego istnienia mogłyby wynikać. Ateista będzie więc siłą rzeczy kwestionował nie tylko to, że istnieje Bóg (resp. istnieją bogowie), ale także uzna za bezprzedmiotowe wszelkie wynikające z tego moralne, egzystencjalne, ontologiczne bądź historyczne twierdzenia w rodzaju: „Bóg jest miłosierny”, „bóstwo sankcjonuje moralność”, „Bóg osądzi nas po śmierci”, „Ziemia ma sześć tysięcy lat”, „Noe i jego rodzina przetrwali potop”.

 

Nowi ateiści często i zasadnie określani są mianem fundamentalistówradykałów. Ich ateizm jest bowiem agresywny ‒ zmierzają oni ku konfrontacji i narzuceniu swojej woli, nie wsłuchują się w głos przeciwników, dyskwalifikując go jako bezprzedmiotowe, a co gorsza szkodliwe fikcje.

 

W związku z tym, że przyjęcie tezy o nieistnieniu Boga pociąga za sobą zanegowanie mnóstwa powyższych konsekwencji, ateizm czasami rozumie się szerzej, jako zaprzeczenie nie tylko istnienia Boga, ale także wszelkiej transcendentnej, nadnaturalnej rzeczywistości, wykraczającej poza porządek opisywany przez nauki szczegółowe, jak fizyka, biologia czy geologia. Takie rozumienie ateizmu, zaprzeczające istnieniu wróżek, kosmicznych energii i nadnaturalnych zdolności, czyni z niego synonim naturalistycznego scjentyzmu, czyli przekonania, że istnieją wyłącznie takie byty, właściwości i relacje, które dają się opisać za pomocą naukowych metod i procedur, a wszelkie pozostałe postulowane przez ludzkość istoty, jak dusze, aury czy duchy, albo są produktem naszej bujnej wyobraźni, albo wynikają z braku właściwego zrozumienia całkiem naturalnych procesów i mechanizmów, albo też są i jednym, i drugim naraz. Ogromna większość współczesnych ateistów podpisałaby się pod takim rozumieniem ateizmu zupełnie niezależnie od tego, że, jak zobaczymy, nie u wszystkich termin „ateizm” budzi szczególny entuzjazm.

Ponieważ ateizm jako światopogląd ma swoją wielowiekową i skomplikowaną historię, doczekał się on wielu mniej lub bardziej zniuansowanych pojęciowych rozróżnień, mających sprecyzować sposoby rozumienia tego terminu w zmieniających się okolicznościach społecznych i historycznych. Poniżej przyglądamy się najważniejszym z nich, a następnie zastanawiamy się, w którym miejscu wykreślonej przez nie mapy lokują się poglądy autorów zaliczanych do ruchu neoateistycznego.

 

Można także zaproponować podział na ateizm ekskluzywny inkluzywny. Ateizm ekskluzywny opiera się na klasycznym przekonaniu ateistycznym („Bóg nie istnieje”), ale traktuje je jako formę przekonania uprzywilejowanego, dostępnego nielicznym.

 

Polski filozof Konrad Szocik w swojej książce Ateizm filozoficzny. Zarys historii i krytyka neotomistyczna1Konrad Szocik, Ateizm filozoficzny. Zarys historii i krytyka neotomistyczna, Kraków 2014.  proponuje podział na ateizm teoretyczny praktyczny. Ateizm teoretyczny może posiadać kilka postaci: metafizyczną (jako zbiór twierdzeń o tym, co istnieje), epistemologiczną (związaną z twierdzeniami na temat tego, jakie przekonania można uznać za wartościowe poznawczo) czy aksjologiczną (związaną z przekonaniami na temat wartości i sensu), natomiast ateizm praktyczny jest generalnie utożsamiany z realizowanym w przestrzeni praktycznej światopoglądem naturalistycznym i humanistycznym. Pierwsza odmiana dyskursu wiąże się z teorią naukową i filozoficzną, natomiast druga ze sferą praktyczną, czyli z konkretnym działaniem w świecie społecznym.

Inną historyczną parą pojęciową przywołaną przez Szocika jest podział na ateizm materialistyczny (klasyczny ateizm głównie francuskich materialistów doby oświecenia) i ateizm humanistyczny (Max Stirner, Friedrich Nietzsche, Bruno Bauer, David Strauss, Karol Marks, Fryderyk Engels, Zygmunt Freud, Jean-Paul Sartre). Ten pierwszy zakłada po prostu metafizyczny obraz świata jako całości zbudowanej wyłącznie z bytów i zdarzeń o charakterze materialnym. Drugi, humanistyczny, często zakładając ów pierwszy, domaga się głębszego namysłu nad przeobrażeniem religijnej opowieści o świecie w świecką (budowy nowego porządku czysto ludzkich, a nie tylko naukowo-przyrodniczych wartości).

Można także zaproponować podział na ateizm ekskluzywny inkluzywny. Ateizm ekskluzywny opiera się na klasycznym przekonaniu ateistycznym („Bóg nie istnieje”), ale traktuje je jako formę przekonania uprzywilejowanego, dostępnego nielicznym. Ilustracją takiego stanowiska są poglądy brytyjskiego polityka i filozofa Henry’ego Bolingbroke’a (1678‒1751), który utrzymywał, że niezależnie od swojej prawdziwości religia jest niezbędnym elementem zapewniania trwałego porządku społecznego, dlatego przekonania ateistyczne mogą być podzielane wyłącznie przez klasę uprzywilejowaną. Inkluzywistami z kolei będą wszyscy ci, którzy przekonanie o nieistnieniu Boga czynią elementem świeckiej reformy moralnej, społecznej i politycznej, zakładając, jak baron Paul Holbach czy wspomniany przed chwilą Karol Marks, że zerwanie z religią z konieczności przyniesie uwolnienie pełni ludzkiego potencjału.

Kolejna dychotomia ateizmu wiąże się z jego rozumieniem jako stanowiska fundamentalistycznego bądź niefundamentalistycznego. Ateizm fundamentalistyczny, nazywany czasami ateizmem wojującym lub agresywnym, to koncepcja, która nie tylko kwestionuje epistemiczną ważność tez teistycznych, ale też jest otwarcie wrogia wobec instytucji i osób głoszących (wyznających) podobne poglądy. Ateizm niefundamentalistyczny jest stanowiskiem znacznie bardziej umiarkowanym, wedle którego brak akceptacji dla przekonań religijnych nie powinien pociągać za sobą wrogości czy nawet niechęci wobec osób, dla których przekonania takie są ważne pod względem egzystencjalnym. Za przedstawicieli niefundamentalistycznego ateizmu uznać można na przykład filozofów Simona Blackburna i Johna L. Schellenberga.

Najważniejszą związaną z ateizmem dychotomią jest rozróżnienie między ateizmem jako stanowiskiem negatywnympozytywnym. W pojmowaniu potocznym i na pierwszy rzut oka ateizm zawsze rozumiany jest jako stanowisko czysto negatywne, jako proste zaprzeczenie teizmu (dla odmiany, będącego oczywiście światopoglądem pozytywnym, wypełnionym konkretną treścią, z której można dedukować prawdy o świecie i wskazówki moralne). Jednakże wielu autorów zajmujących się ateizmem, między innymi angielski filozof Julian Baggini, głosi pogląd, że ateizm jako pewna opcja światopoglądowa nigdy nie powstaje w pojęciowej i teoretycznej próżni i nie tylko nie stanowi prostego zaprzeczenia centralnej idei teizmu, ale jest stanowiskiem, u którego podstaw leży przynajmniej połowicznie pozytywne przekonanie, „że istnieje świat naturalny i nie istnieje żaden świat nadnaturalny”2Julian Baggini, Atheism. A Very Short Introduction, Oxford 2003, s. 4.. W tym rozumieniu staje się ateizm wyrazem postawy naturalistycznej, innym określeniem dla przeświadczenia, że istnieje wyłącznie świat naturalny, który możemy poznać mocą przyrodzonego rozumu i jego technologicznego przedłużenia w postaci aparatury naukowej.

 

Richardowi Dawkinsowi przy pisaniu Boga urojonego i podejmowaniu działalności publicznej towarzyszyła intencja popularyzacji ateizmu, który uważa za jedyną skuteczną odtrutkę na rosnącą (zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych) ingerencję religii (głównie ewangelikalnego chrześcijaństwa) w autonomię badań naukowych, i uczynienia ze słowa „ateizm” – na wzór kampanii promujących wcześniej słowo gay – pojęcia o pozytywnych konotacjach.

 

Odnosząc się do tego pozytywnego rozumienia ateizmu, warto jeszcze odnotować, że teistyczni krytycy takiego stanowiska, między innymi wybitny angielski teolog Alister McGrath (który sam niegdyś był ateistą), sugerują, iż światopogląd ateistyczny opiera się na akcie wiary analogicznym do wiary religijnej: ateista wyznaje swój światopogląd dokładnie tak samo, jak osoba wierząca wyznaje swoją religię. Trzeba tu zaznaczyć, że krytyka McGratha jest zasadna wtedy, gdy ateizm rozumie się jako stanowisko negatywne, czyli takie, które zakłada „wiarę w nieistnienie bóstwa”. Jeśli natomiast ateizm będziemy pojmować w sposób pozytywny, jako synonim szeroko rozumianego naturalizmu, to jest on, zdaniem nowych ateistów, odporny na tego typu krytykę, bowiem naturalizm tego rodzaju nie jest wiarą w luźny nawet sposób analogiczną do wiary religijnej. Polega on, zdaniem jednego z nowych ateistów, Anthony’ego C. Graylinga, na uznawaniu prawdziwości twierdzenia w obliczu dowodów i gotowości odrzucenia go w wypadku skonfrontowania się z nowymi i niezgodnymi świadectwami.

 

Nowi ateiści a ateizm

Richardowi Dawkinsowi przy pisaniu Boga urojonego i podejmowaniu działalności publicznej towarzyszyła intencja popularyzacji ateizmu, który uważa za jedyną skuteczną odtrutkę na rosnącą (zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych) ingerencję religii (głównie ewangelikalnego chrześcijaństwa) w autonomię badań naukowych, i uczynienia ze słowa „ateizm” – na wzór kampanii promujących wcześniej słowo gay – pojęcia o pozytywnych konotacjach. A mimo to sami nowi ateiści nie patrzą na ten termin przychylnie i nie zawsze się z nim identyfikują. Jak pisze w książce Against All Gods. Six Polemics on Religion and an Essay on Kindness jeden z nich, Anthony C. Grayling: „żaden ateista nie powinien nazywać siebie w ten sposób”3Anthony C. Grayling, Against All Gods. Six Polemics on Religion and an Essay on Kindness, London 2010, s. 20., albowiem wchodzi tym samym na grunt pojęć religijnych, religijnej gry językowej, którą ateizm siłą rzeczy pragnie porzucić (a nie „w nią wygrać”). Osoby niewierzące powinny nazywać siebie „naturalistami” (i „naturalistkami”). Zadajmy sobie pytanie, mówi Grayling, czy nie wierząc w rzeczywiste istnienie goblinów i orków, nazywamy siebie „agoblinistami” i „aorkistami”? Nie. O stworzeniach takich myślimy jako o fikcji (legendzie, baśni, micie), która nie mieści się w naszym naturalistycznym światopoglądzie opartym na danych zmysłowych i ich teoretycznemu przedłużeniu: bycie naturalistą po prostu wyklucza wiarę w istnienie orków, goblinów, jednorożców czy niziołków. Zatem również w kontekście bytów postulowanych przez religie, uważa Grayling, powinno się unikać określania siebie samych w odniesieniu do nich4Grayling, Against All Gods.. W książce The God Argument angielski filozof dodaje:

Ateizm ma się do teizmu jak niezbieranie znaczków do zbierania znaczków. Niezbieranie znaczków nie jest hobby. Nie mówi nam nic o innych hobby i zainteresowaniach osoby, która znaczków nie zbiera. Oznacza ono jedynie otwarty i negatywny stan niezbierania znaczków5Anthony C. Grayling, The God Argument. The Case against Religion and for Humanism, London 2013, s. 102..

Wątpliwości nowych ateistów (podobne zgłaszali choćby Sam Harris i Dan Barker) można uznać za przejaw kokieterii albo radykalnej językowej precyzji, ale wynikają one raczej z nadwrażliwości na pewne trwałe konotacje, które wspomniana kampania Dawkinsa (przybierająca także formę quasi-artystycznych happeningów) miała osłabić. Przez dwa tysiąclecia ateizm w kulturze europejskiej kojarzony był ze stanowiskiem czysto negatywnym. Oznaczał negację bóstwa, przy czym mogła to być po prostu negacja obowiązującego zestawu bóstw, jak w pogańskim, przedchrześcijańskim Rzymie, gdzie terminu tego używało się najczęściej w znaczeniu „innowierca” i w odniesieniu do osób (między innymi chrześcijan), które wierzyły w bogów niezaliczanych do oficjalnego rzymskiego panteonu. Mimo że ateizmowi często towarzyszyły konkretne – nierzadko rewolucyjne – projekty reformy społecznej, w powszechnej świadomości funkcjonował jako forma niebezpiecznego nihilizmu, w myśl znanych słów bohatera powieści Fiodora Dostojewskiego, Iwana Karamazowa, że jeżeli Boga nie ma, to wszystko jest dozwolone. Neoateizm stara się więc przełamać utrwalone w kulturze rozumienie tego, czym jest ateizm.

Oprócz Dawkinsa ową znaczeniową barierę próbował przebić Victor J. Stenger, który nazwę „nowy ateizm” rozpropagował i jako jedyny wykorzystał w tytule swojej książki (The New Atheism. Taking a Stand for Science and Reason, 2009). Jego zdaniem:

jeśli ateistów definiowano by jako ludzi, którzy nie są teistami, to należeliby do nich deiści, buddyści i inni, których na ogół nazywamy „spirytualistami”. […] Pozostańmy przy zwyczajowym użyciu terminu „ateista” na oznaczenie kogoś, kto jest przekonany, że nie istnieją bogowie, włączając w to boga deistów, powszechnego ducha czy jakąkolwiek inną możliwość, którą agnostycy lubią pozostawiać otwartą. […] Istnieją więc teiści, deiści, buddyści, spirytualiści, agnostycy i ateiści. Mówiąc jeszcze prościej, istnieją ludzie wierzący i niewierzący, nadnaturaliści i naturaliści6Victor J. Stenger, The New Atheism. Taking a Stand for Science and Reason, Amherst, NY 2009, s. 20..

 

Nowi ateiści a odmiany ateizmu

Warto zastanowić się, gdzie lokują się ateiści w kontekście zaproponowanych przeze mnie wyżej podziałów w obrębie ateizmu. Pozwoli nam to na dookreślenie tego, w jaki sposób rozumieją oni sam ateizm.

Pierwsze rozróżnienie odnosi się do teoretycznej bądź praktycznej orientacji ateizmu. Nie ulega wątpliwości, że postawa neoateistów jest zdecydowanie praktyczna. Ich cel to nie teoretyczna analiza zagadnień teologicznych (często zresztą są zasadnie oskarżani o ignorancję w tej dziedzinie), ale działania zmierzające do intensywnej promocji wartości naturalistycznych i humanistycznych, innymi słowy, prowadzące do zmiany świadomości, która spowoduje reorientację społeczną.

Z tego samego powodu nowi ateiści są zwolennikami inkluzywizmu. Ekskluzywistom zarzucają elitaryzm i pełne hipokryzji spojrzenie na społeczeństwo. Ukrywanie przed innymi tego, co uważa się za istotną prawdę o rzeczywistości, nie tylko budzi oczywisty moralny sprzeciw, ale także konserwuje zastany porządek i uniemożliwia jego zmianę (w domyśle: na lepsze).

 

Bogu urojonym Dawkins napisał, że pragnie promować postawę, którą nazwał ‒ w odniesieniu do ruchu „Gay Pride” ‒ „dumą ateisty”.

 

Doprowadzić do takiej zmiany można w sposób radykalny bądź umiarkowany. Nowi ateiści często i zasadnie określani są mianem fundamentalistówradykałów. Ich ateizm jest bowiem agresywny ‒ zmierzają oni ku konfrontacji i narzuceniu swojej woli, nie wsłuchują się w głos przeciwników, dyskwalifikując go jako bezprzedmiotowe, a co gorsza szkodliwe fikcje. Nowi ateiści nie dążą zatem (zazwyczaj, albowiem także ich postawa ewoluuje w kierunku większej otwartości) do dialogu z ludźmi religijnymi, jak bardziej umiarkowane opcje ateistyczne, ale raczej do narzucenia swoich racji, często ośmieszając osoby i przekonania, z którymi się nie zgadzają i które usiłują wykorzenić. Intrygujące jest to, że ich brak otwartości na dialog nie przeszkadza im nader często uczestniczyć w publicznych debatach ze zwolennikami teizmu.

W ten sposób dochodzimy do najważniejszego rozróżnienia w ramach ateizmu, czyli negatywnego i pozytywnego rozumienia tego terminu. Napisałem powyżej, że nowi ateiści wyrażają wiele wątpliwości odnośnie do samego terminu „ateizm” wynikających przeważnie z tego, że słowo to często źle się kojarzy. Niemniej jednak należy także wziąć pod uwagę realizowany przez Richarda Dawkinsa (począwszy od Boga urojonego, przez publiczne i medialne kampanie, aż do serii książek popularnonaukowych skierowanych do młodzieży) projekt rehabilitacji terminu „ateizm”, w którym chcąc nie chcąc uczestniczą wszyscy nowi ateiści. W Bogu urojonym Dawkins napisał, że pragnie promować postawę, którą nazwał ‒ w odniesieniu do ruchu „Gay Pride” ‒ „dumą ateisty”:

To żaden wstyd być ateistą. Przeciwnie! Powinieneś być dumny z tego, że jako ateista kroczysz przez świat z podniesionym czołem, śmiało kierując wzrok ku najdalszym horyzontom. Jest bowiem tak, że ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza zdrową niezależność myślenia, a w istocie zdrowe myślenie w ogóle7Richard Dawkins, The God Delusion, London 2006, s. 3..

 

Jak łatwo zauważyć, taka postawa znosi dychotomię ateizmu materialistycznegohumanistycznego. Nowi ateiści są żywo zainteresowani zarówno promocją materialistycznego światopoglądu naukowego, jak i doprowadzeniem zmiany moralności publicznej w oparciu o zasady etyki humanistycznej.

Biorąc pod uwagę przedstawione powyżej pojęciowe rozstrzygnięcia, możemy przyjąć, że dla światopoglądu neoateistycznego, ateizm to takie stanowisko (i wynikająca z niego postawa), które (1) określa naturalny (i materialny) charakter wszystkiego, co istnieje, a przynajmniej wszystkiego, co można poznać; w związku z tym (2) neguje możliwość skonstruowania sensownego dyskursu na temat tego, co nadnaturalne; (3) głosi konieczność głębokiej sekularyzacji sfery politycznej, publicznej i społecznej; a także (4) postuluje zasady etyki humanistycznej. Pokrewne elementy, choć w różnym stopniu i nie zawsze w sposób jawny, na przestrzeni wieków były tematami przewijającymi się w pismach ateistów.

Tomasz Sieczkowski

Przypisy:

  • 1 Konrad Szocik, Ateizm filozoficzny. Zarys historii i krytyka neotomistyczna, Kraków 2014.
  • 2 Julian Baggini, Atheism. A Very Short Introduction, Oxford 2003, s. 4.
  • 3 Anthony C. Grayling, Against All Gods. Six Polemics on Religion and an Essay on Kindness, London 2010, s. 20.
  • 4 Grayling, Against All Gods.
  • 5 Anthony C. Grayling, The God Argument. The Case against Religion and for Humanism, London 2013, s. 102.
  • 6 Victor J. Stenger, The New Atheism. Taking a Stand for Science and Reason, Amherst, NY 2009, s. 20.
  • 7 Richard Dawkins, The God Delusion, London 2006, s. 3.

Nota bibliograficzna:

We wszystkich tekstach tej serii, pragnąc zachować terminologiczną jednorodność, korzystam z własnych przekładów fragmentów książek i artykułów nowych ateistów, mimo że niektóre z nich ukazały się drukiem w języku polskim. Poniżej Czytelnicy mogą znaleźć ich listę: Richard Dawkins, Bóg urojony, tłum. Piotr Szwajcer, CiS, Warszawa 2007; Daniel C. Dennett, Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne, tłum. Barbara Stanosz, PIW, Warszawa 2008; Sam Harris, Koniec wiary. Religia, terror i przyszłość rozumu, tłum. Dariusz Jamrozowicz, Błękitna Kropka, Nysa 2012; Sam Harris, Pejzaż moralny. W jaki sposób nauka może określać wartości, tłum. Piotr Szwajcer, CiS, Warszawa 2012; Christopher Hitchens, Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa, tłum. Cezary Murawski, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2014.

Informacje dodatkowe:

Niniejszy tekst powstał na podstawie fragmentów mojej książki Nowy ateizm. Rekonstrukcja światopoglądu, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2018.