Argument z pragnień − odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty. Część I: Potrzeby wrodzone i co je zaspokaja

Piotr Bylica

Znajdziecie tu rozwinięcie wywodu Clive’a S. Lewisa przedstawionego w tekście Argument z pragnień i radości, inne sformułowania tego argumentu oraz jego obronę przed zarzutami mówiącymi o błędach logicznych oraz zwodniczym charakterze pragnień, które mogą sprowadzić człowieka na manowce. Dowiecie się z niego, że zarówno pragnienia wrodzone, jak i nabyte mogą stanowić wskazówkę słuszności teizmu, że również ateiści pragną Boga, że wnioskowanie Lewisa nawet w wersji, która nie czyni wniosku pewnym, jest wartościowe poznawczo. (Redakcja Contra Gentiles)

 

W tekście Argument z pragnień i radości w zwięzły sposób przedstawione zostało opierające się na argumentacji Clive’a Staplesa Lewisa rozumowanie przeciwko naturalizmowi. Angielski filozof pisał o doświadczeniu pewnego szczególnego pragnienia, które jest rodzajem tęsknoty, ale którego odczuwanie określał również jako szczególną radość. Pragnienie to, jak twierdził, nie może zostać zaspokojone przez żadną rzecz z tego świata. (Tak naprawdę różne rzeczy tego świata, których pragniemy, są tylko cieniami tego czegoś, co istnieje poza tym światem, dlatego też zawsze odczuwamy niezaspokojenie). Jeśli przyroda nie czyni niczego na próżno, to musi istnieć przedmiot, który zaspokaja to pragnienie. Jest nim Bóg, wieczne przebywanie z Nim, zbawienie, Niebo.

Przebieg rozumowania argumentu odwołującego się do pragnień można przedstawić na różne sposoby. Nieco inaczej niż w Argumencie z pragnień i radości prezentuje go angielski filozof chrześcijański Peter S. Williams w swojej książce C.S. Lewis vs the New Atheists, w której pokazuje, że to, co pisał Lewis, jest wciąż aktualne i wyśmienicie nadaje się do obrony chrześcijaństwa przed atakami współczesnych wojujących ateistów1Patrz Peter S. Williams, C.S. Lewis vs the New Atheists, Paternoster, Milton Keynes 2013.. Williams podaje dwa sformułowania. Pierwsze akcentuje wrodzony charakter pragnienia czy tęsknoty, o której pisał Lewis:

 

Przesłanka pierwsza: Każde wrodzone pragnienie nakierowane jest na odpowiedni istniejący obiekt, który je zaspokaja.

Przesłanka druga: Mamy wrodzone pragnienia, które zaspokoić może tylko Bóg.

Wniosek: Zatem Bóg istnieje2Williams, C.S. Lewis…, s. 63..

 

Drugie sformułowanie też odwołuje się do wrodzonego charakteru tego pragnienia, ale w przesłankach powołuje się na absurdalność Wszechświata, z którym mielibyśmy do czynienia, gdyby nie istniały przedmioty zaspokajające nasze wrodzone pragnienia:

 

  • Jeśli dla żadnego wrodzonego pragnienia nie istnieje odpowiadający mu przedmiot, który je zaspokaja, to Wszechświat jest egzystencjalnym absurdem.
  • Wszechświat nie jest egzystencjalnym absurdem.
  • Zatem dla każdego wrodzonego pragnienia istnieje odpowiedni przedmiot, który je zaspokaja.
  • Ludzie posiadają wrodzone pragnienie Boga (czyli wrodzone pragnienie, którego najbardziej wiarygodna interpretacja głosi, że jest to pragnienie Boga i/lub zaspokojenia, które jest możliwe tylko, jeśli Bóg istnieje).
  • Zatem Bóg istnieje3Williams, C.S. Lewis…, s. 70-71..

 

W niniejszym tekście przyglądamy się dokładniej pierwszemu sformułowaniu argumentu Lewisa, a w tekście Argument z pragnień − odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty. Część II: Absurd niezaspokojenia i Wszechświata zajmujemy się drugim sformułowaniem (zostanie opublikowany wkrótce).

 

Pragnienia naturalne i sztuczne

Pierwsze z powyższych rozumowań opiera się na rozróżnieniu między pragnieniami, potrzebami naturalnymi, wrodzonymi a sztucznymi, nabytymi (dla uproszczenia wywodu nie będziemy między potrzebami i pragnieniami czynić rozróżnienia; w psychologii może ono być uznawane za istotne; tu jednak tak nie jest). Do naturalnych, wrodzonych potrzeb i pragnień ludzi należą między innymi potrzeba jedzenia, picia, seksu i oddychania. Ale można mieć również pragnienie pieniędzy; nowego BMW; zdobycia mistrzostwa świata w piłce nożnej przez reprezentację Polski; posiadania zdolności, jakie miał główny bohater Matrixa; lotu na Marsa; zamieszkania w Narnii lub zostania bohaterem fikcyjnego świata Star Trek. Pierwsze pochodzą z natury człowieka, a drugie są wynikiem życia w społeczeństwie, oglądania reklam, filmów, kontaktu z literaturą, sztuką… Gdyby nie istniało to, co zaspokaja pierwsze wymienione pragnienia ‒ to ludzie by też nie mogli istnieć. Bez przedmiotów zaspokajających drugi rodzaj potrzeb nasze istnienie dalej jest możliwe. Lewis podaje przykłady potrzeb naturalnych jako argument na rzecz istnienia tego, co miałoby zaspokoić to szczególne pragnienie (pragnienie Boga, zbawienia itd.):

 

Chrześcijanin stwierdza: „Żadna istota nie rodzi się z takim pragnieniem, dla którego nie istniałoby jakieś zaspokojenie. Dziecko odczuwa głód – istnieje pożywienie. Kaczątko chce pływać – istnieje woda. Ludzie odczuwają pożądanie seksualne – istnieje seks. Skoro więc odnajduję w sobie pragnienie, którego nie może zaspokoić żadne doświadczenie na tym świecie, najprawdopodobniej oznacza to, że zostałem stworzony dla innego świata […]4Clive S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. P. Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2002., s. 137..

 

Na tej podstawie można wnioskować, że Lewis, mówiąc o pragnieniu Boga, ma na myśli wrodzoną potrzebą ludzką, którą posiadamy z natury. Ale także potrzeby nabyte są jego zdaniem wskazówkami, które mają kierować nas ku temu, co naprawdę jest naszym przeznaczeniem:

 

Jeśli mojego pragnienia nie zaspokajają żadne ziemskie przyjemności, Wszechświat nie musi wcale być szalbierstwem. Zapewne ziemskie przyjemności od początku nie miały go zaspokajać, a tylko rozbudzać i wskazać na właściwy jego przedmiot. Skoro tak, z jednej strony muszę się starać nie gardzić ziemskimi błogosławieństwami i być za nie wdzięczy, a z drugiej nie mylić ich z tym czymś, czego są jedynie kopią, echem czy mirażem. Muszę pielęgnować w sobie tęsknotę za prawdziwą ojczyzną, której nie odnajdę aż do śmierci5Lewis, Chrześcijaństwo po prostu…, s. 137..

 

W rozumowaniu tym zakłada się więc, że człowiek ma wrodzone pragnienie Boga (które może jednak przejawiać się na różne sposoby w postaci pożądania rzeczy tego świata) oraz że każde wrodzone, naturalne pragnienie ma przedmiot, który je zaspokaja. Na rzecz tego, że jest ono elementem natury ludzkiej można argumentować, że spotyka się je wśród przedstawicieli różnych kultur, a nawet osób zadeklarowanych jako niewierzące. Jest ono czymś, co kierowało nie tylko twórcami i wybitnymi przedstawicielami różnych religii, ale w wyraźny sposób występuje też u poetów i artystów poszukujących absolutnego piękna i doskonałości. Wielu ateistów również wyrażało pragnienie transcendencji. Friedrich Nietzsche, niemiecki ateistyczny filozof, napisał na temat Dantego i Spinozy:

 

ich sposób myślenia w porównaniu z moim sprawiał, że [moja] samotność stawała się znośna; i ostatecznie dla każdego, kto w jakiś sposób wciąż miał „Boga” za towarzysza […]. Moje życie przepełnione jest obecnie pragnieniem, aby było odwrotnie, niż jawi się to memu pojmowaniu, i aby ktoś zdołał sprawić, że moje „prawdy” wydadzą mi się niedorzeczne6Friedrich Nietzsche w: Walter Kaufmann (ed.), The Portable Nietzsche, Doubleday, New York 1954, s. 441; (cyt. za. Williams, C.S....

 

Albert Camus, francuski filozof, przedstawiciel egzystencjalizmu ateistycznego, pisał: „dla człowieka, który jest sam, bez Boga i bez pana, ciężar dni jest straszliwy”7Albert Camus, Upadek, tłum. Joanna Guze, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 1996, s. 113; (cyt. za: Williams, C.S.... Amerykanin Bruce Sheiman, autor książki An Atheist Defends Religion [Ateista broni religii], przyznaje:

 

Chcę wierzyć, że powód, dla którego my, skończone istoty, wyglądamy ku niewysłowionemu i niezgłębionemu Absolutowi, jest taki, że jesteśmy Imago Dei. Chcę wierzyć, że nasze niekończące się dążenie do dobra i ku transcendencji ma swój punkt Omega w Bogu […], mimo że nie potrafię wierzyć w Boga, to wciąż odczuwam jego potrzebę8Bruce Sheiman, An Atheist Defends Religion: Why Humanity Is Better Off With Religion Than Without It, Alpha, New York....

 

Nawet filozof Bertrand Russell (do którego antychrześcijańskiej spuścizny odwołują się dziś nowi ateiści tacy jak Richard Dawkins) w jednym z listów opublikowanych później w jego autobiografii pisał o poszukiwaniu czegoś niewysłowionego, co nie daje się uchwycić i jednocześnie nie sprowadza się do niczego, co spotykamy w tym świecie, choć szukamy go w rzeczach tego świata. Rzeczy te jednak nie dają zaspokojenia:

 

Wszystko, co mówimy, to bezowocne wysiłki, aby powiedzieć coś jeszcze – coś, co zapewne z samej swej natury nie może być powiedziane. Wiem, że przez całe życie usiłuję powiedzieć coś, i nigdy się nie nauczę, jak to powiedzieć. […] Tak jest ze wszystkimi, którzy spędzają życie na poszukiwaniu czegoś nieuchwytnego, a jednak wszechobecnego, subtelnego i zarazem nieskończonego. Szuka się tego w muzyce, morzu i zachodach słońca; czasami wydawało mi się, że jestem bardzo blisko tego w tłumie ludzi, kiedy czułem silnie to, co oni odczuwali; przede wszystkim szuka się tego w miłości. Jeśli jednak wyobrazimy sobie, że znaleźliśmy to, pojawi się na pewno okrutna ironia i wykaże nam, że naprawdę tak nie jest […].

Nawet kiedy czujemy się bardzo bliscy innym ludziom, wydaje się, że coś w nas uporczywie należy do Boga i nie chce wejść w ziemski związek – tak przynajmniej bym to wyraził, gdybym sądził, że jest Bóg. To dziwaczne, nieprawdaż? Jestem żarliwie przywiązany do tego świata i do wielu rzeczy, i do ludzi, a jednak… czym jest to wszystko? Czujemy, że musi być coś o wiele ważniejszego, chociaż nie wierzę, że jest9Bertrand Russell, Autobiografia, t.  II: 1914‒1944, tłum. Alicja Podzielna, Czytelnik, Warszawa 1998,  s. 118‒119. Patrz też Williams, C.S Lewis…,....

 

Przy innej okazji Russell stwierdził: „w centrum mnie znajduje się zawsze i wiecznie straszliwy ból – dziwny nieokiełznany ból – poszukiwania czegoś poza tym, co znajduje się w świecie”10Wypowiedź Bertranda Russella pochodzi z Philip Yancey, Disappointment with God, Zondervan, Grand Rapids 2003,s . 253 (cyt. za: Williams,....

Odczucia i tęsknota, o której pisał Lewis, okazują się więc nie tylko jego osobistym przeżyciem, ale doświadczeniem znanym ludzkości, nawet tym osobom, którym daleko do przyznania się do wiary w Boga.

 

Zwodniczy charakter pragnień

Argumentacja Lewisa może rodzić różne zastrzeżenia. Jedno z najbardziej oczywistych nie znajduje bezpośredniej odpowiedzi w tekstach Lewisa poświęconych argumentowi z pragnień, ale zarówno to, co pisał gdzie indziej, jak i w ogóle doktryna chrześcijańska wskazują na możliwą odpowiedź na zarzut, który mamy na myśli. Chodzi mianowicie o to, że jest bardzo dziwne, iż Bóg, który, jak przyjmuje chrześcijaństwo, stworzył człowieka i wpisał w jego naturę różne pragnienia, posłużył się nimi, by ludzi skierować ku Wieczności, Transcendencji, aby oderwać człowieka od rzeczy tego świata. Rzeczy, które przywiązują nas do tego świata, mają być jednocześnie wskazówką na istnienie rzeczywistości transcendentnej. Lewis pisał:

 

[…] z jednej strony muszę się starać nie gardzić ziemskimi błogosławieństwami i być za nie wdzięczy, a z drugiej ‒ nie mylić ich z tym czymś, czego są jedynie kopią, echem czy mirażem. Muszę pielęgnować w sobie tęsknotę za prawdziwą ojczyzną, której nie odnajdę aż do śmierci11Lewis, Chrześcijaństwo po prostu…, s. 137. .

 

Owe „ziemskie błogosławieństwa”, czyli kopie lub miraże prawdziwego dobra, są jednak bardzo często przyczyną upadku poszczególnych ludzi, którym nie udaje się rozpoznać w nich tego, czym według Lewisa są naprawdę. Czyż uzależnienie od alkoholu, narkotyków, seksu itp. nie jest typowym przykłady zabłąkania w poszukiwaniu „prawdziwej ojczyzny”?

Lewis oczywiście zdawał sobie sprawę z tego zagrożenia, jakim jest niezorientowanie się co do prawdziwej natury pragnień. Swoją drogę życiową polegającą na oddawaniu się tym czy innym namiętnościom opisywał jako „błądzenie pielgrzyma” i konstatował, że „życie powinno się skupiać na wytrwałej wędrówce do tamtej ojczyzny i na pomocy udzielanej innym, którzy tam również zmierzają”12Lewis, Chrześcijaństwo po prostu…, s. 138.. Ludzie potrzebują pomocy w swoich poszukiwaniach, bo jeśli nie znajdą tej ojczyzny, to trafią gdzie indziej, czyli tam, gdzie lepiej nie trafić. Zagrożenie jest zatem realne.

Lewis zauważa też ciekawą rzecz ‒ że wbrew powszechnemu mniemaniu, najgroźniejszy nie jest wcale pociąg do tak oczywistych niebezpieczeństw, jak alkohol, seks, pogoń za pieniędzmi, których każdy łatwo rozpoznaje zwodniczy charakter. W pewnym sensie poważniejsze są pomyłki dotyczące przedmiotów, które bardziej kojarzą się z tym, co słuszne, a nawet święte czy boskie, bardziej przypominają Boga będącego rzeczywistym celem. Jest tak na przykład z miłością, gdy uznajemy ją za cel sam w sobie, wartość najwyższą:

 

Słowa świętego Jana „Bóg jest miłością” stanowiły długo w moim umyśle jakąś przeciwwagę powiedzenia współczesnego autora (Denisa de Rougemonta), że „miłość przestaje być demonem, z chwilą gdy przestaje być bogiem”, co oczywiście można sformułować w następujący sposób: „Że staje się demonem, z chwilą gdy staje się bogiem”. Ta przeciwwaga wydaje mi się niezbędnym zabezpieczeniem. Jeżeli ją zignorujemy, prawda, że Bóg jest miłością, może podstępnie przyjąć dla nas znaczenie odwrotne: że miłość jest Bogiem.

Sądzę, że każdy, kto się nad tym zastanawiał, zrozumie, co Denis de Rougemont miał na myśli. Każda ziemska miłość w swym kulminacyjnym rozkwicie chce rościć sobie prawo do Boskiego autorytetu. Jej głos usiłuje brzmieć jak wola samego Boga. Mówi nam, że nie należy się liczyć z ofiarami, domaga się od nas całkowitego oddania, stara się prześcignąć wszelkie inne pragnienia, insynuuje, że każdy czyn szczerze popełniony „z miłości” jest tym samym legalny, a nawet chwalebny. Wiemy wszyscy, że miłość erotyczna i miłość ojczyzny mogą w ten właśnie sposób usiłować „stać się bogami”. Ale przywiązania rodzinne mogą czynić to samo. I przyjaźń, choć w odmienny sposób, również13Clive S. Lewis, Cztery miłości, tłum. Maria Wańkowiczowa, PAX, Warszawa 1962, s. 13-14..

 

Rzeczy, które bardziej „przypominają” Boga i przez to domagają się uznania ich boskości i absolutnej nadrzędności, są z powodu tego podobieństwa łatwiej z Nim mylone, a przez to trudniej dostrzec popełniony błąd i że jest się na fałszywej ścieżce. Utrudnia to rozpoznanie, że wcale nie prowadzi ona do „ojczyzny”, ale na przykład do religijnego fanatyzmu, szowinizmu, miłości zaborczej i hołdowania różnym wynaturzeniom, gdy to sama religia, naród, miłość i inne rzeczy uznaje się za najważniejsze, a nie Boga, który jest ponad wszystkim.

Powyższe rozważania wskazują jednak na słuszność zgłoszonego zastrzeżenia, że metoda, którą Bóg wybrał, by doprowadzić ludzi do siebie, nie wydaje się najlepsza, bo nie gwarantuje sukcesu. Byłoby bardziej sensowne − zakładając, że Bóg stworzył człowieka i jego potrzeby − gdybyśmy byli „zaprogramowani” tak, aby trafnie rozpoznawać prawdziwą wartość rzeczy. Ludzie ze swej natury (stworzonej przez Boga) powinni wiedzieć, jak się rzeczy mają, i pragnąć tego, co jest godne pragnienia, a nienawidzić, gardzić i odczuwać niechęć do tego, co jest wstrętne i godne pogardy. A tak nie jest. Boski projekt wydaje się nieracjonalny. Piszący te sława nie przypomina sobie, by spotkał u Lewisa odpowiedź na ten problem w jego tekstach poświęconych argumentowi z pragnień. Istnieje jednak odpowiedź, która może tu być przydatna. Jest nią chrześcijańska doktryna o upadku człowieka. Lewis poświęca jej dużo miejsca na przykład w książce Problem cierpienia14Parrz Clive S. Lewis, Problem cierpienia, tłum. Andrzej Wojtysiak, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2010, s. 83-107.. Zgodnie z tą doktryną człowiek, niewłaściwie korzystając z wolnej woli, doprowadził do skażenia swojej natury. To sprawia, że popada w różne błędy, a przede wszystkim ma problem z rozpoznaniem Boga jako dobra najwyższego i postępowaniem zgodnym z tym, jak się rzeczy naprawdę mają. A jak to się stało, że doszło do upadku, jak zepsucie natury człowieka i w ogóle istnienie zła w świecie mają się do wielkiego Boskiego planu, to już inna historia (patrz Skąd zło i co z nim zrobić). W każdym razie upadek, skażenie natury ludzkiej przez grzech pierworodny ‒ może być dobrą odpowiedzą na problem zabłąkania ludzi na drodze do Boga, także w kontekście rozpoznawania prawdziwej natury pragnień.

 

Problem prawdziwości przesłanek

Czy jednak przesłanki w rozumowaniu Lewisa na pewno są prawdziwe? Powszechność doświadczenia tęsknoty, o której pisze Lewis, może być uznana za argument na jej wrodzony charakter, tym bardziej że występuje ona nawet u osób zadeklarowanych jako niewierzące. To, że rzeczy tego świata nie są w stanie zaspokoić owego pragnienia, też jest raczej niewątpliwe.

Ale czy na pewno jest tak, jak głosi pierwsza przesłanka, że każde wrodzone pragnienie ma przedmiot, który je zaspokaja? Ateista John Beversluis uważa, że to słaby punkt w rozumowaniu Lewisa:

 

Argumenty [Lewisa], by uważać, że Radość ma rzeczywisty obiekt, to po pierwsze: Radość jest pragnieniem naturalnym, a po drugie: każde naturalne pragnienie ma rzeczywisty obiekt. Sprawa jest jednak zagadkowa. Skąd Lewis mógł wiedzieć, że każde naturalne pragnienie ma rzeczywisty przedmiot, zanim przyjął, że Radość ma taki przedmiot. Mogę prawomocnie twierdzić, że każdy uczeń w klasie oblał test tylko wtedy, jeśli o każdym z nich z osobna wiem, że go oblał. To samo dotyczy naturalnych pragnień15John Beversluis, C. S. Lewis and the Search for Rational Religion, William B. Eerdmans Publishing Company, Grand Rapids 1985,....

 

Gdyby przyjąć, że rozumowanie Lewisa ma z zamierzenia charakter dedukcyjny, logicznie poprawny, czyli niezawodny, to zawierałoby błąd polegający na tym, że jedna z jego przesłanek nie jest pewna. Beversluis wskazuje tu na błędne koło: Lewis wcześniej przyjął, że każde naturalne pragnienie ma przedmiot, który je zaspokaja, i na tej podstawie uznał, że radość też ma taki przedmiot. Ale właśnie nie jest pewne, czy każde naturalne, wrodzone pragnienie ma przedmiot, który je zaspokaja. Rzeczywiście, gdyby potraktować rozumowanie Lewisa jako ściśle dedukcyjne, to wydaje się, że Beversluis ma rację.

Są jednak dwa argumenty pozwalające oddalić zastrzeżenie Beversluisa. Po pierwsze, ogólne zdanie, że każde naturalne pragnienie ma przedmiot zaspokojenia, można potraktować jako wniosek rozumowania indukcyjnego opartego na doświadczeniu. Wnioskowania indukcyjne polegają na przejściu od przesłanek będących zdaniami jednostkowymi − w których stwierdza się, że poszczególne obiekty danego typu, które zbadaliśmy, posiadają daną cechę − do wniosku będącego zdaniem ogólnym, że wszystkie obiekty danego typu, nawet obiekty, których nie badaliśmy, też tę cechę posiadają. Wniosek taki oczywiście nie jest pewny, jest tylko prawdopodobny. Wnioskowania uprawdopodobniające traktuje się jednak w logice jako poznawczo wartościowe. Przesłankę pierwszą, że dla każdego wrodzonego pragnienia istnieje przedmiot, który je zaspokaja, można potraktować właśnie jako wniosek tego typu rozumowania. Jak pisał Lewis w cytowanym już fragmencie: „Dziecko odczuwa głód – istnieje pożywienie. Kaczątko chce pływać – istnieje woda. Ludzie odczuwają pożądanie seksualne – istnieje seks”. Listę można przedłużać, czyniąc wniosek coraz bardziej prawdopodobnym. Przy takim podejściu wniosek o istnieniu Boga nie byłby pewny, ale prawdopodobny, poznawczo wartościowy i dość przekonujący, bo ktoś, kto się z nim nie zgadza, musiałby wyjaśnić, dlaczego przy tak wielu pragnieniach wrodzonych, dla których istnieje przedmiot ich zaspokojenia, akurat to jedno miałoby stanowić wyjątek.

Drugi argument przeciwko zarzutowi Beversluisa pozwala potraktować rozumowanie Lewisa jako logicznie poprawne, a wniosek o istnieniu Boga jako logicznie konieczny. Zawiera się on w drugim z przytoczonych wyżej sformułowań argumentu z pragnień i jego analizie poświęcony jest tekst Argument z pragnień − odpowiedzi na zastrzeżenia i zarzuty. Część II: Absurd niezaspokojenia i Wszechświata (tekst zostanie opublikowany wkrótce).

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Patrz Peter S. Williams, C.S. Lewis vs the New Atheists, Paternoster, Milton Keynes 2013.
  • 2 Williams, C.S. Lewis…, s. 63.
  • 3 Williams, C.S. Lewis…, s. 70-71.
  • 4 Clive S. Lewis, Chrześcijaństwo po prostu, tłum. P. Szymczak, Media Rodzina, Poznań 2002., s. 137.
  • 5 Lewis, Chrześcijaństwo po prostu…, s. 137.
  • 6 Friedrich Nietzsche w: Walter Kaufmann (ed.), The Portable Nietzsche, Doubleday, New York 1954, s. 441; (cyt. za. Williams, C.S Lewis…, s. 85).
  • 7 Albert Camus, Upadek, tłum. Joanna Guze, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 1996, s. 113; (cyt. za: Williams, C.S Lewis…, s. 85).
  • 8 Bruce Sheiman, An Atheist Defends Religion: Why Humanity Is Better Off With Religion Than Without It, Alpha, New York 2009, s. ix; (cyt za: Williams, C.S Lewis…, s. 86).
  • 9 Bertrand Russell, Autobiografia, t.  II: 1914‒1944, tłum. Alicja Podzielna, Czytelnik, Warszawa 1998,  s. 118‒119. Patrz też Williams, C.S Lewis…, s. 86.
  • 10 Wypowiedź Bertranda Russella pochodzi z Philip Yancey, Disappointment with God, Zondervan, Grand Rapids 2003,s . 253 (cyt. za: Williams, C.S Lewis…, s. 87).
  • 11 Lewis, Chrześcijaństwo po prostu…, s. 137.
  • 12 Lewis, Chrześcijaństwo po prostu…, s. 138.
  • 13 Clive S. Lewis, Cztery miłości, tłum. Maria Wańkowiczowa, PAX, Warszawa 1962, s. 13-14.
  • 14 Parrz Clive S. Lewis, Problem cierpienia, tłum. Andrzej Wojtysiak, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2010, s. 83-107.
  • 15 John Beversluis, C. S. Lewis and the Search for Rational Religion, William B. Eerdmans Publishing Company, Grand Rapids 1985, s. 19. Patrz też Williams, C.S Lewis…, s. 81.