Clive’a Staplesa Lewisa religijne argumenty przeciwko pacyfizmowi

Z tekstu dowiesz się, że religia chrześcijańska nie popiera postawy pacyfistycznej.

 

W tekście Dlaczego Clive Staples Lewis nie był pacyfistą? Argumenty świeckie możesz przeczytać, jakie argumenty niezależne od chrześcijaństwa Lewis przytaczał przeciwko postawie pacyfistycznej. W swoim artykule Dlaczego nie jestem pacyfistą brytyjski filozof odwoływał się także do autorytetu Boskiego, czyli do religii, skupiając się na chrześcijaństwie. Najpierw wskazał na wypowiedzi zawarte w oficjalnych dokumentach i na opinie uznanych przedstawicieli chrześcijaństwa, zaczynając od anglikańskiego wyznania wiary:

 

Przyglądając się Trzydziestu Dziewięciu Artykułom – wyznaniu wiary, które jest moim bezpośrednim autorytetem jako anglikanina, dostrzegam w nich stwierdzenie czarno na białym: „wolno mężczyznom chrześcijanom nosić broń i służyć na rozkaz urzędu państwowego”1Clive S. Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, tłum. Jan Muranty, w: Clive S. Lewis, Brzemię chwały, tłum. Dariusz Bakalarz,....

 

Ale powoływał się też na źródła związane szczególnie z Kościołem Rzymskokatolickim oraz na Ojców Kościoła. Odsyłał do świętego Tomasza z Akwinu mówiącego, że „książęta słusznie bronią swoich ziem, używając miecza”2Słowa św. Tomasza z Akwinu, cyt. za: Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 97., oraz do słów świętego Augustyna, który argumentował, że w nauczaniu Jezusa nie znajdziemy ani nakazu odrzucenia wszelkiej broni, ani porzucenia funkcji, jaką jest bycie żołnierzem:

 

Gdyby wyznawcy Chrystusa całkowicie potępili wojnę, wówczas tym, którzy szukali światła zbawienia w Ewangelii, dano by najpierw odpowiedź, że powinni odrzucić od siebie wszelką broń i wycofać się zupełnie z wojska. W rzeczywistości jednak powiedziano im: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie” (Łk 5, 14). Skoro przykazał im, aby poprzestawali na żołnierskim wynagrodzeniu, nie zabronił, by przyjmowali je jako żołnierze3Słowa św. Augustyna, cyt. za: Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 97..

 

Lewis argumentował, że tego typu wypowiedzi można mnożyć:

 

Wszystkie instytucje podające się za Kościoły – to znaczy te, które utożsamiają się z dziedzictwem apostolskim i Credo – zawsze błogosławiły narzędzia wojen, które uznawały za sprawiedliwe. Doktorzy Kościoła, biskupi, papieże […] wielokrotnie okazywali dezaprobatę w stosunku do postawy pacyfistycznej4Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 97–98..

 

A co z nadstawianiem drugiego policzka?

            Wydaje się, że najsilniejszym religijnym argumentem przeciwko pacyfizmowi, ale i w ogóle przeciwko używaniu jakiejkolwiek przemocy jest słynny fragment Ewangelii, w którym Jezus mówi:

 

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! (Mt 5, 38–39).

 

Czy słowa te należy przyjmować bezwarunkowo i dosłownie? Według Lewisa można do nich podejść na trzy sposoby. Zgodnie z pierwszą możliwością, pacyfistyczną, oznaczają one, że jesteśmy zobowiązani, by nie sprzeciwiać się złu nigdy, niezależnie od okoliczności ani osoby, bo dotyczy wszystkich ludzi. Zgodnie z podejściem drugim, chodzi tu tylko o to, żeby być wyrozumiałym i znosić cierpliwie przeciwności. To rozumienie jednak nie jest, według Lewisa, przez nikogo poważnie traktowane, dlatego uznał, że jedyną rzeczywistą alternatywą jest wybór między opcją pacyfistyczną a następującą:

 

Otóż myślę, że tekst oznacza dokładnie to, co mówi, lecz ze zrozumiałym zastrzeżeniem na korzyść oczywistych i wyjątkowych przypadków, które każdy słuchający w sposób naturalny mógł rozpoznać bez potrzeby wyjaśniania. […] Oznacza to, że jeśli jedynym czynnikiem ważnym w tym przypadku jest krzywda, którą wyrządził mi bliźni, i moja żądza odwetu, to twierdzę, iż chrześcijaństwo nakazuje całkowicie się takiego pragnienia wyrzec. Nie ma tu tolerancji dla wewnętrznego głosu, który mówi: „ponieważ zrobił mi to, ja zrobię mu to samo”5Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 99..

 

Słowa Jezusa zakazują więc odwetu. I tyle. Interpretacja pacyfistyczna daje się sprowadzić do absurdu:

 

Czy ktokolwiek mógłby przypuszczać, by ludzie przysłuchujący się Naszemu Panu wysnuli z Jego słów wniosek, że jeśli maniakalny zabójca usiłujący zamordować kogoś trzeciego spróbowałby usunąć mnie z drogi, to powinienem stać na uboczu i pozwolić mu dopaść jego ofiarę. Według mnie jest niemożliwością, aby Go w ten sposób zrozumieli6Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 100..

 

Lewis zwraca też uwagę na kontekst polegający na tym, że Jezus głosił tę naukę do osób prywatnych, nie do przedstawicieli armii (której Żydzi wtedy nie mieli). Dlatego należy uznać, że odbierali je zgodnie z ich zamierzonym znaczeniem: „znaczenie słów Jezusa było dla słuchaczy zupełnie jasne: »Jeśli czujesz gniew z powodu wyrządzonej ci krzywdy, powściągnij go i nie oddawaj tym samym«”7Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 100. .

Lewis zwracał uwagę, że taka interpretacja pozwala też uznać, że Nowy Testament jest wewnętrznie spójny w kwestii odrzucania pacyfistycznej interpretacji słów Jezusa o nadstawianiu drugiego policzka:

 

rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle (Rz 13, 3–4).

 

Bądźcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana: czy to królowi jako mającemu władzę, czy to namiestnikom jako przez niego posłanym celem karania złoczyńców (1 P 2, 13–14).

 

Wojna?! Piekło się cieszy i drży

W tekście Dlaczego Clive Staples Lewis nie był pacyfistą? Argumenty świeckie pisaliśmy o argumencie Lewisa, zgodnie z którym wojna nie jest absolutnym złem, a wręcz jest okazją do praktykowania cnót, które łatwo zatracić w czasie pokoju i ogólnej prosperity. Sprawa ta ma też aspekt religijny związany z moralnością, a także pośmiertnymi losami człowieka oraz walką siła dobra i zła o duszę ludzką. W tym kontekście problem wojny Lewis porusza w książeczce Listy starego diabła do młodego, będącej chrześcijańską fikcją mającą formę listów, w których stary diabeł (o imieniu Krętacz) doradza początkującemu kusicielowi (Piołunowi), jak doprowadzić do zguby młodego człowieka, określanego przez nich mianem „pacjenta”. Właśnie zaczyna się II wojna światowa. Młody niedoświadczony diabeł uważa, że wojna to absolutnie fantastyczna sprawa. Stary diabeł jest bardziej rozważny. Przytoczmy dłuższy fragment:

 

Mówisz, że „szalejesz z radości”, ponieważ Europejczycy rozpoczęli jeszcze jedną wojnę. Widzę bardzo dobrze, co ci się przydarzyło. […] Naturalnie wojna to rzecz zajmująca. Związany z nią lęk i cierpienie ludzkie jest upragnionym i miłym  pokrzepieniem dla niezliczonego mnóstwa naszych utrudzonych pracowników. Ale  jakież trwałe dobro może nam to przynieść, jeśli nie wykorzystamy wojny dla dostarczenia dusz ludzkich Naszemu Ojcu w Otchłani? Gdy patrzę na doczesne cierpienia tych ludzi, którzy w końcu wymykają nam się z rąk, to czuję się tak jak gdyby pozwolono mi skosztować pierwszego dania na wspaniałej uczcie, a potem  odmówiono mi reszty. To gorsze niż gdyby się niczego nie skosztowało. Nieprzyjaciel,  wierny  swym  barbarzyńskim  metodom  walki,  dozwala  nam  widzieć  krótkotrwałą niedolę swych ulubieńców jedynie po to, by nas dręczyć i  przyprawiać  o męki  Tantala  –  drażnić złudnymi nadziejami ten nieustanny głód, do jakiego doprowadza nas Jego blokada w obecnej fazie wielkiego  konfliktu. Myślmy przeto raczej, jak wykorzystać  tę wojnę  europejską, niż  jak  się  nią cieszyć. Zawiera ona bowiem pewne tendencje, które same z siebie wcale nie są dla nas korzystne. Możemy spodziewać się dużej dozy okrucieństwa i nieczystości. Ale jeśli będziemy nieostrożni, ujrzymy, jak tysiące ludzi zwraca się w tej ciężkiej próbie ku Nieprzyjacielowi, podczas gdy dziesiątki tysięcy, które wprawdzie aż tak daleko się nie posuną – odwracają przecież uwagę od samych siebie, skierowując ją  na wartości i sprawy, które ich zdaniem przewyższają ich samych. Wiem, że Nieprzyjaciel nie pochwala wielu tych spraw. Ale w tym właśnie tkwi Jego  wielka nieuczciwość. Często zagarnia On ludzi, którzy życie oddali za sprawy przez Niego samego uważane za złe, a czyni tak na tej potwornie sofistycznej podstawie, że ludzie uważali je za dobre i że szli za tym, co w ich pojęciu było najlepsze. Rozważ również, jak wiele jest niepożądanych zgonów w czasie wojny. Ludzie giną tam, gdzie  wiedzą, że mogą zostać zabici, o ile więc w ogóle należą do stronnictwa Nieprzyjaciela,  idą  na  śmierć  przygotowani.  O  ileż  lepiej  byłoby  dla  nas;  gdyby  wszyscy  ludzie umierali w kosztownych zakładach leczniczych wśród doktorów, którzy kłamią, pielęgniarek, które kłamią,  przyjaciół,  którzy  kłamią  –  tak  jak  ich  nauczyliśmy  –  obiecując  umierającym  życie, umacniając w nich mniemanie, że choroba usprawiedliwia wszelkie pobłażanie dla siebie, a nawet, jeśli  nasi  pracownicy  znają  swą  robotę,  powstrzymując  wszelką  sugestię  przywołania  księdza,  by choremu nie zdradzić, jaki jest prawdziwy stan jego zdrowia. A jak zgubną jest dla nas ustawiczna pamięć o śmierci, jaką ludziom narzuca wojna. Jeden z najlepszych naszych oręży – zadowolenie się doczesnością – staje się nieprzydatny. W czasie wojny nikt nie sądzi, że żyć będzie wiecznie. Wiem  –  Scabtree  i  inni  widzieli  w  wojnach  doskonałą  okazję  do  ataków  na  wiarę,  sądzę jednak, że to przesada. Nieprzyjaciel bardzo jasno uświadomił swych stronników, że cierpienie jest zasadniczym elementem tego, co On sam nazywa Odkupieniem, toteż wiara zburzona przez wojnę albo zarazę, w rzeczywistości niewarta jest trudu włożonego w jej burzenie. Mam w tej chwili na myśli  cierpienie  długotrwałe,  takie  jakie  przynosi  wojna.  Naturalnie  w  samej  chwili  przerażenia, jakiejś  bolesnej  straty  lub  fizycznego  bólu,  gdy  rozsądek  chwilowo  nie  działa  –  możesz  swym człowiekiem zawładnąć. Przekonałem się jednak, że nawet wówczas, jeśli tylko człowiek odwoła się do głównej kwatery Nieprzyjaciela, sytuacja jego jest prawie zawsze uratowana8Clive S. Lewis, Listy starego diabła do młodego, tłum. Stanisław Pietraszko, Media Rodzina, Poznań 2005, s. 35–38..

 

Wnioski

Biorąc więc pod uwagę rzeczywisty kontekst, w jakim Jezus wypowiadał słowa o nadstawianiu drugiego policzka, a także nauczanie zawarte w innych miejscach Nowego Testamentu – nie można słów Jezusa rozumieć w sposób pacyfistyczny. Również nauka Kościołów chrześcijańskich, Ojców i Doktorów Kościoła przeciwstawia się postawie pacyfistycznej. Trudno więc na gruncie chrześcijaństwa argumentować na rzecz odmowy troski o dobro współobywateli, która wyraża się udziałem w działaniach wojennych. Także z perspektywy interesów Piekła wojna to ryzykowna sprawa.

Redakcja Contra Gentiles

Przypisy:

  • 1 Clive S. Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, tłum. Jan Muranty, w: Clive S. Lewis, Brzemię chwały, tłum. Dariusz Bakalarz, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 2012, s. 96–97 [75–105].
  • 2 Słowa św. Tomasza z Akwinu, cyt. za: Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 97.
  • 3 Słowa św. Augustyna, cyt. za: Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 97.
  • 4 Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 97–98.
  • 5 Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 99.
  • 6 Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 100.
  • 7 Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, s. 100.
  • 8 Clive S. Lewis, Listy starego diabła do młodego, tłum. Stanisław Pietraszko, Media Rodzina, Poznań 2005, s. 35–38.

Nota bibliograficzna:

Clive S. Lewis, Dlaczego nie jestem pacyfistą, tłum. Jan Muranty, w: Clive S. Lewis, Brzemię chwały, tłum. Dariusz Bakalarz, Oficyna Wydawnicza LOGOS, Warszawa 2012.

Clive S. Lewis, Listy starego diabła do młodego, tłum. Stanisław Pietraszko, Media Rodzina, Poznań 2005.

Cytaty z Biblii inne niż przytoczone za artykułem Lewisa pochodzą z: Biblia Tysiąclecia Online, Poznań 2003, https://biblia.deon.pl/.