Naturalizm w kosmologii. Część I: Problem początku Wszechświata

Kosmologia – co to takiego?

Nazwa „kosmologia” została wprowadzona przez Christiana Wolffa (1679‒1754), niemieckiego filozofa, matematyka i prawnika, ale rozważania kosmologiczne prowadzono już w starożytności. Termin ten pochodzi od greckich słów: logos, które można przetłumaczyć jako „nauka”, oraz kósmos, które samo już silnie związane jest z filozofią, bo oznacza „rzecz dobrze uporządkowaną”. Pitagoras (ok. 572 ‒ ok. 497 przed Chr.) i jego uczniowie nazywali świat „kosmosem” ze względu na matematyczną harmonię, którą w nim dostrzegali. W każdym razie już od czasów starożytnych filozofowie snuli rozważania na temat materialnego świata, przyczyn jego istnienia i panującego w nim porządku.

Dziś kosmologia to też dział nauki (nauk przyrodniczych), który opisuje Wszechświat w wielkich skalach. Określa się ją mianem kosmologii fizycznej lub przyrodniczej. Od uprawianej od starożytności kosmologii filozoficznej fizyczną kosmologię odróżnia to, że rozważając zagadnienia początku Wszechświata czy jego struktury, odwołuje się do obserwacji przeprowadzanych za pomocą bardzo zaawansowanych i specjalistycznych narzędzi (teleskopów, radioteleskopów, detektorów fal grawitacyjnych itp.) oraz korzysta z aparatury matematycznej. Dzięki temu jej ustalenia są dużo bardziej szczegółowe niż twierdzenia, które mogą wysnuć filozofowie opierający się jedynie na myślowych spekulacjach i ewentualnie obserwacji potocznej. Przykładowo, filozoficzne analizy mogą kogoś doprowadzić do wniosku, że Wszechświat miał początek i jest bardzo stary, ale to kosmologia fizyczna jest w stanie zaproponować w miarę dokładną „datę” i wyjaśnienie okoliczności powstania Wszechświata, wskazać, jak, kiedy, w jakiej ilości powstały poszczególne pierwiastki, jak szybko zmieniały się warunki w młodym Wszechświecie, dlaczego Wszechświat zbudowany jest z materii, a nie antymaterii i tym podobne.

 

Problemy kosmologiczne a chrześcijański obraz Wszechświata

Dwa główne zagadnienia kosmologiczne, które wiążą się z tym, co teizm chrześcijański ma do powiedzenia o świecie, to problemy początku Wszechświata oraz pochodzenia najogólniejszych własności, którymi cechuje się rzeczywistość przyrodnicza (odnośnie do drugiego problemu patrz Naturalizm w kosmologii. Część II: Problem ogólnego porządku Wszechświata). Tradycyjnie chrześcijaństwo przyjmuje, że Wszechświat został stworzony z niczego przez Boga, który jest bytem nadnaturalnym, jest transcendentny wobec świata, czyli poza czy ponad światem. Naturalizm przyjmuje, że materialna przyroda jest wieczna. Zgodnie z tym kierunkiem przyrodę można zatem uznać za wiecznie trwający i samoczynny proces. Co do ogólnych własności Wszechświata ‒ w kosmologii filozoficznej wskazuje się na takie jego cechy, jak racjonalne uporządkowanie, matematyczność, poznawalność oraz dopasowanie podstawowych własności fizycznych umożliwiające powstanie istot zdolnych do poznawania Wszechświata. Teizm chrześcijański wyjaśnia te własności, odwołując się do racjonalności Stwórcy i tego, że stworzenie zostało przez Boga zaplanowane lub zaprojektowane. Zgodnie z  podstawową naturalistyczną wizją ‒ Wszechświat po prostu jest taki, jaki jest, jego własności są wynikiem bezrozumnego, samoczynnego procesu, który nie miał na celu wytworzenia człowieka, bo w ogóle Wszechświat jako całość nie ma żadnego celu ani sensu. Wszechświat może wytworzyć obiekty, które stawiają sobie jakieś cele i nadają sens działaniom lub rzeczom, ale samo stawianie celów ani uznawanie jakichś działań czy rzeczy za wartościowe nie ma ostatecznie żadnego sensu.

 

Stworzony czy nie? Oto jest pytanie

Obie opcje odnośnie do Wszechświata – że został stworzony, że jest wieczny – miały swoich zwolenników już w starożytności. Platon opisywał stworzenie świata przez Demiurga, który kierował się przy tym ideą Dobra, a stworzył świat z odwiecznie istniejącej materii, którą wyprowadził ze stanu chaosu do postaci dobrze uporządkowanej, czyli świata, w którym dziś żyjemy. Uczeń Platona Arystoteles uważał natomiast, że Wszechświat jest wieczny, nigdy nie powstał; wieczne są gwiazdy, planety, Ziemia i życie na Ziemi. Były też inne koncepcje, jak stoików o zbudowanym z wiecznie istniejących atomów Wszechświecie, który w pewnym momencie ulegnie wielkiemu pożarowi, po czym powstanie dokładnie taki sam świat, a cykl ten powtarza się bez końca.

W średniowieczu oczywiście obowiązywał pogląd o stworzeniu Wszechświata przez Boga. Od XIII wieku coraz bardziej popularna stawała się jednak filozofia Arystotelesa odwołująca się do argumentów rozumowych na rzecz wieczności Wszechświata. W tej sytuacji niektórzy filozofowie uznali, że należy przyjmować jednocześnie dwie niezgodne ze sobą prawdy. Rozum nakazuje przyjąć koncepcję o wieczności Wszechświata, ale wiara, objawienie każą uznać, że Wszechświat miał początek. Kościół potraktował takie podejście za niedopuszczalne, twierdząc, że prawda może być tylko jedna. Rozwiązanie, które zaproponował święty Tomasz z Akwinu, polegało na stwierdzeniu, że niektóre prawdy przekraczają możliwości poznawcze rozumu, i tak jest właśnie z prawdą o zapoczątkowaniu istnienia świata przez nadnaturalnego Stwórcę. Tak jak  święty Augustyn,  święty Tomasz głosił, że świat został stworzony przez Boga z niczego (ex nihilo) i można to udowodnić rozumowo, a także że stworzenie dokonało się w czasie, co już jest jedynie sprawą wiary.

Do czasów nowożytnych idea stworzenia nie była zasadniczo podważana. Jeszcze tacy przedstawiciele rewolucji naukowej, jak Isaac Newton czy Johannes Kepler, uważali za oczywistą rolę Boga w powstaniu Wszechświata (patrz Chrześcijańskie podstawy nauki). Wraz z rozwojem nauki i zwiększaniem się zakresu wyjaśnień naukowych różnych zjawisk bez odwołania do Boga czy w ogóle sfery nadnaturalnej pojawiają się też koncepcje historii Wszechświata, w których nie ma miejsca na ideę nadnaturalnego stwórcy. W końcu naturalizm metodologiczny, wykluczający odwołania do Boga w wyjaśnieniach naukowych, zostaje uznany za jeden z podstawowych wymogów naukowości. Na jego mocy naukowe wyjaśnienie pochodzenia Wszechświata, jeśli w ogóle uznać, że miał on początek, musi odwoływać się tylko do czynników przyrodniczych.

Z punktu widzenia naturalizmu trzeba więc przyjąć, że albo Wszechświat jest wieczny, albo, jeśli miał początek, to sam wziął się z niczego. Przy czym przez „nic” należy rozumieć dosłownie nic. Jest taka koncepcja naukowa, która mówi, że Wielki Wybuch, od którego miał zacząć się nasz Wszechświat, to wynik tak zwanej fluktuacji w próżni kwantowej, czyli że był on spontanicznym (nie spowodowanym celowo przez kogokolwiek) wydarzeniem, które miało miejsce w istniejącej odwiecznie próżni kwantowej. Próżnia kwantowa nie jest niczym, bo znajdują się w niej (a przynajmniej w pewnym sensie „znajdują”, może lepiej powiedzieć, że się na nią składają) tak zwane cząstki wirtualne, które samoczynnie pojawiają się i znikają, łamiąc nawet zasadę zachowania energii. Niezależnie od szczegółów, próżnia kwantowa nie jest nicością w sensie, w jakim o nicości mówi filozofia lub teologia, mając na myśli zupełny brak czegokolwiek.

 

Wielki Wybuch

Obserwacje amerykańskiego astronoma Edwina Powella Hubble’a (1889‒1953), na podstawie których ustalił on, że wszystkie galaktyki oddalają się od siebie, dostarczyły empirycznego argumentu na rzecz tezy, że Wszechświat miał początek. Skoro bowiem z czasem są coraz dalej od siebie, to można stwierdzić, że kiedyś były bliżej, niż są obecnie. Znając prędkość ich ruchu, można ustalić, kiedy ten proces się zaczął. Na tej podstawie dziś szacuje się, że cała materia Wszechświata rozpoczęła swoją ekspansję około 13,7 miliarda lat temu od objętości niemal punktu, kiedy to miała bardzo wysoką gęstość i temperaturę. Wszechświat rozpoczął się od Wielkiego Wybuchu.

Przed opublikowaniem wyników obserwacji Hubble’a naukowcy przyjmowali, że Wszechświat jest wieczny i zasadniczo (czyli w swej największej skali) niezmienny. Tak uważał też Albert Einstein (1879‒1955), twórca między innymi ogólnej teorii względności, która opisywała Wszechświat w jego największej skali. Odmiennego zdania był belgijski astronom i jednocześnie ksiądz katolicki Georges Lemaître (1894‒1966), który na podstawie równań ogólnej teorii względności wykazywał możliwość rozszerzania się Wszechświata oraz że Wszechświat miał początek i że kiedyś cała materia była skupiona w jednym punkcie, który nazwał „pierwotnym atomem”, a który współczesna fizyka określa jako „osobliwość” lub „pierwotna osobliwość”.

Lemaître spotkał się z zarzutami, że jego koncepcja jest motywowana religijnie i do publikacji o zaobserwowanej „ucieczce galaktyk” była odrzucana przez fizyków. Później wszystko się zmieniło i nawet sam Einstein uznał, że niepotrzebnie wcześniej tak modyfikował swoje równania, by wynikało z nich, że Wszechświat w swej największej skali jest niezmienny.

Ogłoszenie teorii Wielkiego Wybuchu przychylnie przyjął papież Pius XII, który uznał ją za potwierdzenie chrześcijańskiej koncepcji stworzenia:

Wydaje się zaprawdę, że dzisiejsza nauka cofając się […] o miliony stuleci zdołała objąć rolę świadka tego początkowego Fiat lux1Documents pontificaux de Sa Sainte Pie XII, 22 listopada 1951, cyt. za: Georges Minois,  Kościół i nauka. Dzieje pewnego....

Podgląd o istnieniu takiego wyjątkowego, początkowego stanu Wszechświata jest oczywiście atrakcyjny religijnie. Jak pisał Phillip E. Johnson:

 

Z istnienia osobliwości na samym początku Wszechświata można się więc domyślać, że istniał taki czas, gdy najbardziej fundamentalne prawa naukowe nie istniały. W jaki więc sposób zaistniały? Niezależnie od tego, co naukowcy woleliby uznać, nieuchronne było wywnioskowanie przez zwykłych ludzi, że Bóg – nadprzyrodzony byt nieznany nauce – musiał stworzyć te prawa2Phillip E. Johnson, Reason in the Balance. The Case Against Naturalism in Science, Law & Education, InterVarsity Press, Downers....

 

Naturalistyczna odpowiedź na teorię o Wielkim Wybuchu

Wbrew temu, co mogłoby się jednak wydawać, rozszerzanie się Wszechświata i istnienie takiego początkowego momentu choć może, to wcale nie musi wiązać się z tym, że Wszechświat został stworzony z nicości przez Boga. Jak wskazaliśmy wyżej, jedna z koncepcji mówiąca o tym, co było przed Wielkim Wybuchem, odwołuje się do przypadkowych fluktuacji w istniejącej odwiecznie próżni kwantowej.

Przez jakiś czas popularna wśród fizyków była tak zwana teoria stanu stacjonarnego. Przyjmowała ona, że Wszechświat jest wieczny, a to że się rozszerza, nie jest wcale kontynuacją pierwotnego „wybuchu”. Dzieje się tak dlatego, że w próżni kosmicznej co jakiś czas powstają atomy wodoru i stąd to rozszerzanie Wszechświata. Autorowi tej teorii, ateistycznemu fizykowi Fredowi Hoyleʼowi (1915‒2001) ze względów światopoglądowych nie podobała się teoria mówiąca o początku Wszechświata. On jest też autorem nazwy „teoria Wielkiego Wybuchu” (ang. Big Bang theory). Miała to być nazwa prześmiewcza. Użył jej w jednej z popularyzatorskich audycji radiowych. Nawiązywała do wyrazów dźwiękonaśladowczych używanych w komiksach, które w języku polskim można przetłumaczyć jako „Bach!” lub „Sruuu!”. Chciał powiedzieć, że niektórzy uczeni przyjmują teorię, że Wszechświat zaczął się od wielkiego „Sruuu!” lub wielkiego „Bach”. Tak się złożyło jednak, że przyczynił się do ukucia oficjalnej nazwy jednej z najpoważniejszych współczesnych teorii naukowych. Teoria stanu stacjonarnego została dość szybko porzucona po tym, gdy zaobserwowano tak zwane reliktowe promieniowanie tła wypełniające przestrzeń kosmiczną, uznane za pozostałość po pierwotnym wybuchu, będącą świadectwem tego, że wybuch miał miejsce.

Według kolejnej koncepcji materia Wszechświata samoczynnie przechodzi przez cykle Wielkich Wybuchów, rozszerzania się, kurczenia, w końcu czegoś, co określa się jako „wielki zgniot” (ang. big crunch), po którym następuje Wielki Wybuch i tak się dzieje przez wieczność. Nasz Wszechświat byłby jednym z wszechświatów w tym nieskończonym cyklu. Są też inne propozycje mówiące o nieskończonej liczbie wszechświatów, które wykorzystuje się niekiedy w wytłumaczeniu pochodzenia naszego Wszechświata, ale przede wszystkim w wyjaśnieniu drugiego ze wspomnianych problemów łączących kosmologię i chrześcijaństwo: kwestii ogólnego, racjonalnego, poznawalnego dla ludzkiego intelektu porządku panującego we Wszechświecie (patrz Naturalizm w kosmologii. Część II: Problem ogólnego porządku Wszechświata).

Żadna z tych naturalistycznych koncepcji nie jest empirycznie potwierdzona, a nawet wątpliwe jest, czy w ogóle da się którąkolwiek empirycznie sprawdzić. Jednak na mocy zasady naturalizmu metodologicznego tylko naturalistyczna opcja może być uznana za naukową. Jeśli wykluczy się odwołanie do Boga w wyjaśnieniu pochodzenia całej materii Wszechświata, to przyjmując, że Wszechświat miał początek, trzeba uznać, że zaistniał z niczego. Nie jest to jednak wyjaśnienie, które ktokolwiek uznałby za satysfakcjonujące, a przynajmniej trudno znaleźć uczonych, którzy przyjmowaliby taką koncepcję. Stąd naukowe propozycje zakładające wieczność materii, z której wyłonił się nasz Wszechświat, lub koncepcje o wiecznie istniejącym wieloświecie.

 

Próby godzenia teizmu z naturalizmem

Skoro podstawowym założeniem współczesnej nauki jest naturalizm metodologiczny, to oczywiście wszystkie dopuszczalne w nauce koncepcje pochodzenia Wszechświata muszą wykluczać zapoczątkowanie jego istnienia przez Boga lub uznać, że kwestia początku Wszechświata nie jest problemem naukowym. Z tej drugiej opcji naukowcy raczej nie korzystają, stąd we współczesnej kosmologii takie czy inne koncepcje, które wykluczają zapoczątkowanie Wszechświata z nicości w jakimś momencie przeszłości.

Wśród myślicieli ‒ także teologów oraz naukowców o wykształceniu teologicznym ‒ pojawiają się jednak próby pogodzenia takich naukowych wizji z chrześcijańską koncepcją stworzenia. Przede wszystkim wskazuje się, że przez ideę stworzenia nie należy rozumieć zapoczątkowanie istnienia w czasie, czyli coś, co miało miejsce kiedyś i się zakończyło, ale stały, nieustannie trwający proces. Przedstawiamy tu kilka wypowiedzi tego typu. Ian Barbour (1923‒2013), fizyk, który następnie zdobył wykształcenie teologiczne, pisał, że pogodzenie chrześcijaństwa ze współczesną nauką wymaga zmiany rozumienia koncepcji stworzenia:

 

Świat znany dzisiejszej nauce jest dynamiczny i niekompletny. Wszechświat nasz nie jest skończony, lecz podlega ciągłemu procesowi stawania się. Powstanie życia z materii równie dobrze może wyrażać boską twórczość jak przyjmowane [w tradycyjnej teologii] pierwotne stworzenie materii „z niczego”. Stworzenie dokonuje się wraz z upływem czasu3Ian G. Barbour, Issues in Science and Religion, Harper and Row, New York ‒ Hagerstown ‒ San Francisco ‒....

 

Jeśli czas jest wieczny, to nie było ani żadnego początku, ani żadnego stanu „nihilo”, a Bóg nieustannie działa wraz ze swym stworzeniem. Nawet jeśli czas jest skończony, to stworzenie dokonuje się w trakcie całego jego trwania i poprzez inne byty4Barbour, Issues…, s. 385.

 

Według Barboura, Bóg więc stwarza nieustannie. Współczesny amerykański teolog katolicki John Haught (ur. 1942) nawiązuje do idei ewolucji biologicznej, argumentując na rzecz koncepcji nieustannego stwarzania:

 

choć dzisiejsze dyskusje między naukowcami a teologami o Bogu i wielkim wybuchu zakładają często, że „stworzenie” odnosi się tylko do początku kosmosu, to idea ewolucji zabrania takiego zawężania tak bogatego pojęcia. W rzeczywistości fakt ewolucji pozwala dziś jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej jaśniej uchwycić teologii ideę, że stworzenie nie jest jedynie „początkowym zdarzeniem”, ale także trwającą i stale nową rzeczywistością5John Haught, God After Darwin: A Theology of Evolution, Westview Press, Boulder ‒ Oxford 2000, s. 37..

 

Zdaniem anglikańskiego duchownego i jednocześnie naukowca Arthura Peacocke’a (1924‒2006) stwarzanie Boga zachodzi nieustannie w każdym procesie, bo Bóg jest immanentnie (wewnętrznie) obecny we wszystkim, co się dzieje:

 

Mówić o Bogu jako stwórcy znaczy mówić o stałej lub „wiecznej” — co oznacza pozbawionej związku z czasem — relacji Boga względem świata6Arthur R. Peacocke , Chance and Law in Irreversible Thermodynamics, Theoretical Bio­logy, and Theology, w: Chaos and Complexity: Scientific....

 

Bóg jest semper creator, wciąż stwarzający ‒ stosunek Boga względem świata nieustannie i wiecznie ma charakter stwórczy. Stwierdzenie takie wiąże się z rozpoznaniem także, że Bóg stwarza w tej chwili i nieustannie […]. Musimy zatem dostrzegać działanie Boga jako istniejące w samych tych procesach opisywanych przez nauki fizyczne i biologiczne, a to oznacza, że bardziej niż kiedykolwiek wcześniej musimy podkreślać immanencję Boga w świecie. […] Bóg jest zawsze obecny w swoim świecie7Peacocke, Chance and Law…,  s. 139..

 

O stałym stwarzaniu pisał też abp Józef Życiński (1948‒2011):

 

Dzieło stworzenia trwa. […] Sam Stwórca jest na różne sposoby obecny w stworzonym świecie8Abp Józef Życiński, Bóg i stworzenie. Zarys teorii ewolucji, Gaudium, Lublin 2011, s. 70..

 

Boski Logos jest immanentnie obecny w całym procesie twórczego rozwoju wszechświata. Proces tworzenia trwa w każdej epoce i nasze „trwanie w istnieniu” jest tego przejawem9Życiński, Bóg i ewolucja…, s. 57..

 

Ksiądz Michał Heller (ur. 1936) także pisze o działaniu Boga w świecie polegającym na nadawaniu istnienia:

 

W swoim najbardziej podstawowym sensie, działanie Boga w świecie polega na na­dawaniu światu istnienia10Michał Heller, Chaos, Probability, and the Comprehensibility of the World, w: ed. Russell, Murphy, Peacocke, s. 110 [107‒121]..

 

Cytaty tego typu można mnożyć. Przy takim podejściu nie ma znaczenia, czy Wszechświat miał początek w czasie, czy nie, czy jest jeden, czy wszechświatów jest nieskończenie wiele. Wszystko bowiem, co się dzieje i niezależnie od tego, gdzie się dzieje, jest aktem Boga stanowiącym działanie stwórcze. W każdym momencie Bóg jest obecny we wszystkim, podtrzymuje wszystko w istnieniu, a bez Boga przecież nic by nie istniało. Można zatem powiedzieć, że ciągle stwarza. Dla wielu teologów jest to stanowisko satysfakcjonujące, ale dyskusja wciąż trwa. Koncepcja, że Bóg podtrzymuje świat w istnieniu w każdym momencie i że w ten sposób można też rozumieć, że w pewnym sensie go stwarza (skoro bez tego podtrzymywania świat przestałby istnieć), była znana w teologii już wcześniej. Znajdziemy ją i u świętego Augustyna, i u  świętego Tomasza z Akwinu. Nowość współczesnego podejścia w stosunku do tradycyjnego polega na tym, że chrześcijańską doktrynę o stworzeniu redukuje się tylko do takiego jej rozumienia. Tradycyjne chrześcijaństwo przyjmuje, że przez stworzenie należy rozumieć też, a może i przede wszystkim, zapoczątkowanie istnienia w czasie.

 

Wniosek

Zgodnie z tradycyjną koncepcją chrześcijańską Bóg stworzył świat z niczego, a dokonało się to w jakimś momencie przeszłości. Empirycznie potwierdzona teoria Wielkiego Wybuchu pozwala zasadnie mówić o początku Wszechświata, ale niekoniecznie wynika z niej, choć nie jest wykluczona, idea stworzenia z niczego. Na mocy zasady naturalizmu metodologicznego wszystkie naukowe koncepcje pochodzenia Wszechświata wykluczają możliwość, że został on stworzony przez Boga. Są to jednak stanowiska, co do których możliwość ich empirycznego potwierdzenia jest bardzo wątpliwa, a może i wykluczona. Niemniej niektórzy starają się pogodzić chrześcijańską ideę stworzenia z naturalistyczną wizją Wszechświata poprzez nowe interpretacje doktryny o stworzeniu. Czy próby te są konieczne i zasadne, szczególnie biorąc pod uwagę, co nauka jest, a czego nie jest w stanie nam powiedzieć (patrz Co nauka może nam powiedzieć? oraz Czego nauka nie jest w stanie nam powiedzieć?)… Dyskusja trwa. Nie ulega natomiast wątpliwości, że to, co kosmologia współczesna w sposób empirycznie potwierdzony mówi o pochodzeniu Wszechświata, nie kłóci się z ideą jego stworzenia z niczego przez Boga.

 

Piotr Bylica

Przypisy:

  • 1 Documents pontificaux de Sa Sainte Pie XII, 22 listopada 1951, cyt. za: Georges Minois,  Kościół i nauka. Dzieje pewnego nieporozumienia,  t. 2: Od Galileusza do Jana Pawła II, Oficyna Wydawnicza Volumen, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1996, s. 351.
  • 2 Phillip E. Johnson, Reason in the Balance. The Case Against Naturalism in Science, Law & Education, InterVarsity Press, Downers Grove 1995, s. 54.
  • 3 Ian G. Barbour, Issues in Science and Religion, Harper and Row, New York ‒ Hagerstown ‒ San Francisco ‒ London 1971, s. 385.
  • 4 Barbour, Issues…, s. 385
  • 5 John Haught, God After Darwin: A Theology of Evolution, Westview Press, Boulder ‒ Oxford 2000, s. 37.
  • 6 Arthur R. Peacocke , Chance and Law in Irreversible Thermodynamics, Theoretical Bio­logy, and Theology, w: Chaos and Complexity: Scientific Perspectives on Divine Action, ed. Russell, Murphy,  Peacocke, s. 138 [123‒143].
  • 7 Peacocke, Chance and Law…,  s. 139.
  • 8 Abp Józef Życiński, Bóg i stworzenie. Zarys teorii ewolucji, Gaudium, Lublin 2011, s. 70.
  • 9 Życiński, Bóg i ewolucja…, s. 57.
  • 10 Michał Heller, Chaos, Probability, and the Comprehensibility of the World, w: ed. Russell, Murphy, Peacocke, s. 110 [107‒121].

Nota bibliograficzna:

Barbour Ian G., Issues in Science and Religion, Harper and Row, New York ‒ Hagerstown ‒ San Francisco ‒ London 1971.

Documents pontificaux de Sa Sainte Pie XII, 22 listopada 1951; cyt. za: Minois Georges, Kościół i nauka. Dzieje pewnego nieporozumienia, t. 2: Od Galileusza do Jana Pawła II, Oficyna Wydawnicza Volumen, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1996.

Haught John, God After Darwin: A Theology of Evolution, Westview Press, Boulder ‒ Oxford 2000.

Heller Michał, Chaos, Probability, and the Comprehensibility of the World, w: Chaos and Complexity: Scientific Perspectives on Divine Action, ed. Russell, Murphy,  Peacocke, s. 107‒121.

Johnson Phillip E., Reason in the Balance. The Case Against Naturalism in Science, Law & Education, InterVarsity Press, Downers Grove 1995.

Peacocke Arthur R., Chance and Law in Irreversible Thermodynamics, Theoretical Bio­logy, and Theology, w: Chaos and Complexity: Scientific Perspectives on Divine Action, ed. Russell, Murphy,  Peacocke, s. 123‒143.

Russell Robert John, Murphy Nancey, Peacocke Arthur R. eds., Chaos and Complexity: Scientific Perspectives on Divine Action, Vatican Observatory Publications, Center for Theology and the Natural Sciencesm Vatican Observatory Publications, Vatican City State ‒ Berkeley 1995.

Życiński Józef abp, Bóg i stworzenie. Zarys teorii ewolucji, Gaudium, Lublin 2011.